Czy woda z cytryną pomaga oczyścić organizm z toksyn?

Kategorie: 

Źródło: pixabay.com

Woda z cytryną zyskała reputację napoju, który każdy z nas powinien pić każdego dnia. Istnieje popularna opinia na temat tego, że picie wody z cytryną poprawia trawienie, wyrównuje poziom pH organizmu i działa na nas detoksykująco. Do innych rzekomych zalet picia wody z cytryną możemy dodać także rozjaśnienie naszej cery, wzmocnienie układu odpornościowego, a nawet utratę wagi. Jak jednak mają się fakty?

 

Woda z dodatkiem cytryny jest niskokalorycznym napojem, który może być idealnym sposobem na rozpoczęcie poranka. Picie wody samej w sobie jest dla nas zdrowe, zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że większość z nas pije jej za mało. Odwodnienie może spowolnić nasz metabolizm, a także ograniczyć funkcjonowanie mózgu. Dodatek cytryny może skutkować chętniejszym przyjmowaniem napoju, przez co będziemy bardziej nawodnieni.

 

Mimo to dietetycy są zdania, że cytryna w wodzie nie doda zbyt wielu wartości odżywczych, które istotnie wpłynęłyby na nasze zdrowie. Owszem, owoc będzie dodatkiem smakowym, ale nie zwiększy naszej odporności, a tym bardziej nie obniży naszej wagi. To właśnie woda odpowiada za tego typu efekty. 

Przykładowo, według WHO kobiety potrzebują około 75 mg witaminy C dziennie, jednak sok cytryny pozyskany z jednego plastra owocu dostarcza jedynie 1 mg. To samo tyczy się przeciwutleniaczy zawartych w cytrynie – nie zaspokoją nawet 1% dziennego zapotrzebowania organizmu.

 

Należy pamiętać, że picie dużych ilości wody z cytryną może powodować uszkodzenia w szkliwie zębów, uczucie pieczenia w żołądku, a także nasilać objawy refluksu żołądkowego lub zgagi. Jednak jeśli nasze spożycie napoju będzie umiarkowane, wówczas z pewnością poczujemy się lepiej, ponieważ nasz organizm będzie nawodniony. 

 

 

Ocena: 

3
Średnio: 3 (2 votes)
Opublikował: [email protected]
Portret użytkownika M@tis
loading...


Komentarze

Portret użytkownika 3plabc

Znam takiego kolesia o

Znam takiego kolesia o imieniu Dominik. Kiedyś insynuował, iż woda z cytryną skutecznie przeciwdziała oddziaływaniu Lucyfera! Zresztą wiele on rzeczy insynuował.... tyle w temacie. Acute

Ps. Ale pragnienie, gasi i orzeźwia! Acute

Portret użytkownika Takitam

Dawki Wit. C preferowane dla

Dawki Wit. C preferowane dla kobiet przez WHO były ustalane w XIX w takiej wartości, by nie zachorować na szkorbut - są tragicznie niskie. Co do soku z cytryny: jej kwaśny smak wprowadza ludzi w błąd, ponieważ jest co prawda kwaśny - ale ma odczyn zasadowy. Więc picie wody z sokiem z cytryny na pewno nie poprawi trawienia gdyż odkwaszony żołądek nie będzie trawił białek. Niestrawione zaś białka są neutralizowane w układzie jelitowym przez układ odpornościowy, więc ten fakt na pewno nie wzmocni, a osłabi ten układ. Ponadto podczas rozpadu niestrawionych białek w jelitach powstają szkodliwe metabolity które zakwaszają - a nie odkwaszają organizm, więc twierdzenie że picie wody z cytryną reguluje pH organizmu mija się z prawdą. 

Portret użytkownika Jack Rainbow

Klilka przemyśleń na temat

Klilka przemyśleń na temat pandemii koronawirusa.

Jakiś czas temu w internecie  natrafiłem  na film, w którym autor twierdził, że nie można zarazić się wirusem drogą kropelkową/że nie można złapać wirusa.  Dało mi to do myślenia.
 

https://www.youtube.com/watch?v=CSZw4RXmPSM

Zauważyłem kiedyś, że nasze babcie/dziadkowie nie chorują na przeziębienie. Moja ponad 80-letnia babcia nawet otoczona przez osoby przeziębione nawet raz nie kichnęła. Ciekawe dlaczego, przecież  osoby w starszym wieku raczej nie powinny mieć mocniejszego układu odpornościowego niż osoby młodsze od nich.  
 

Ja pamiętam jak byłem w podstawówce, gdy złapało mnie przeziębienie brałem tylko witaminę C i po maksymalnie 3 dniach przechodziło. Teraz przeziębienie trzyma nawet miesiąc i mało płuc nie wypruje. Nie możliwe abym wtedy miał układ odpornościowy bardziej rozwinięty niż dzisiaj. Więc co się zmieniło od tego czasu. Czym różnią się od nas nasze babcie, że nie chorują. Przecież podobno na Covid-19 chorują głównie osoby starsze, czyli z tego wynika, że nie są tak odporne jak młodsi ludzie.  

Odpowiedź: Drogą kropelkową nie można złapać wirusa. Nasze babcie nie karmiły się truciznami zawartymi w jedzeniu, wodzie, powietrzu i nie były otoczone urządzeniami elektrycznymi (telefony, komputery), kiedyś był jeden telewizor w domu a i tak rzadko się oglądało bo nie było co oglądać.

Teraz,  co to jest wirus i co to jest choroba?

Wirusy (łac. virus „trucizna, jad”) – niewielkie cząstki zakaźne infekujące wszystkie formy życia, niezdolne do namnażania się poza komórką gospodarzem.

Wirusy nie mają struktury komórkowej, nie zawierają organelli, nie zalicza się ich do organizmów. Najprostsze wirusy są zbudowane z kwasu nukleinowego stanowiącego ich genom oraz otaczającego go płaszcza białkowego zwanego kapsydem. Zawierają jeden z dwóch kwasów nukleinowych – RNA (wirusy RNA) albo DNA (wirusy DNA), w którym zawarta jest informacja potrzebna do wytworzenia cząstek potomnych.

Wirusy są wewnątrzkomórkowymi pasożytami bezwzględnymi – są całkowicie zależne od żywych komórek pełniących rolę ich gospodarza. Nie mają własnych układów metabolicznych (miejsc wytwarzania energii czy biosyntezy). Cząstki niektórych wirusów mogą zawierać własne enzymy ale nie pozwalają im one na samodzielne powielanie się czy wykorzystanie informacji z własnego genomu. Do namnażania wykorzystują maszynerię komórki będącej żywicielem.
Wikipedia(PL) https://pl.wikipedia.org/wiki/Wirusy

Czy jeden wirus wystarczy aby zachorować? Żeby zarazić się wirusem czy bakterią potrzeba ich w dużej ilości a przecież wirus sam nie może się namnażać. Skoro według oficjalnej nauki istnieją setki/tysiące różnych wirusów, to dlaczego się nimi nie zarażamy?

Choroba: Kiedy chorujemy? Gdy jakiś narząd lub funkcja organizmu nie działa w prawidłowy sposób. Jest to spowodowane dużą ilością zainfekowanych komórek, z których zbudowany jest narząd. Przy małej ilości chorych komórek narząd może nadal funkcjonować. Komórka jest zainfekowania gdy ulegnie zmianie jej naturalne DNA/RNA czyli nośnik informacji.

Kolejne spostrzeżenie: Natura nie  tworzy niczego bez powodu, wszystko ma swój cel. Np: bakterie, które według nauki mogą wywołać u nas chorobę jak salmonella, bakteria E.Coli występują naturalnie w jelitach. Stają się one "chorobotwórcze" gdy wydostaną się poza jelita i spotkają osłabione komórki. Żadna bakteria czy grzyb nie są naturalnie stworzone aby szkodzić człowiekowi czy innemu stworzeniu. Ich głównym zadaniem jest rozkład martwych organizmów. Natura nigdy nie stworzyła niczego co byłoby szkodliwe. Nie jest możliwe by natura stworzyła na tyłku nietoperza wirusa, którego zadaniem byłoby szkodzenie ludziom. Wszystko we wszechświecie jest doskonale poukładane. Naturalne wirusy nie istnieją. To co jest szkodliwe może zostać  stworzone tylko i wyłącznie sztucznie.  Te niby wirusy to może być nanotechnologia/nanoroboty. To co naturalne jest zawsze dobre.

Oficjalna chazarska narracja: wirus SARS-CoV-2 pochodzi od zwierząt/nietoperza. Ciekawe po co natura miałaby stworzyć śmiertelnego dla człowieka wirusa w tyłku nietoperza? Ciekawe też jak wirus może powstać w środowisku dla siebie nieprzyjaznym? Dodatkowo  oficjalnie większość  ludzi choruje bezobjawowo. Ciekawe jak można np:  być  chorym na serce mając normalnie funkcjonujące serce?
 

Ale załóżmy, że stał się cud no i taki wirus powstał na tyłku nietoperza. [Sam nietoperz nie zaraził się nim, bo nie słyszałem o kichających nietoperzach i nikt nie interesuje się tym dlaczego zwierzęta(ewentualnie ludzie) nie chorują, a przecież można by na tej podstawie stworzyć lek.] Dostał się do organizmu człowieka.  Wnika do komórki a komórka namnaża się z DNA/RNA wirusa (Można się też zastanawiać jak taki wirus wnika do komórki, gdyby zrobił w niej otwór, to  wnętrzności komórki wydostałyby się na zewnątrz i komórka umarłaby). Teraz pytanie, jak dochodzi do tego, że zainfekowanych komórek w narządzie jest coraz więcej w stosunku do zdrowych? Organizm powinien usunąć chore komórki zanim się namnożą. Zdrowe komórki przecież też się namnażają. To dlaczego dochodzi do tego, że w końcu chore komórki przeważają?
 

No ale przyjmijmy, że duża liczba komórek została zainfekowana wirusem np. grypy, czyli komórki zawierają kod genetyczny wirusa. Wirus jak wiadomo to praktyczne DNA/RNA zamknięte w otoczce ochronnej. No to teraz ciekawe jak możemy takiego wirusa wyrzucić na zewnątrz poprzez kichnięcie?  Wirus wychodzi z komórek otacza się otoczką ochronną i wylatuje?  Jak dla mnie bzdura. Wniosek: wirusem nie można zarazić się drogą kropelkową, dlatego nasze babcie nie chorowały.
 

To skąd biorą się choroby?
 

Nasz organizm/komórki/DNA/RNA zbudowane są z podstawowych pierwiastków ułożonych w określoną strukturę. Czarny węgiel i diament to ten sam pierwiastek tylko ułożony w inną strukturę.
 

Skąd organizm bierze materiał do budowy? My  go dostarczamy spożywając pokarmy. Jeśli dostarczamy zdrowe, naturalne jedzenie, w którym są wszystkie potrzebne składniki  to komórka utrzymuje swoją naturalną strukturę i jest zdrowa. Jeśli spożywamy zatrute jedzenie, wodę i powietrze,  a takie dzisiaj dominuje, to komórki budują swoją strukturę z tego budulca, czyli nie są naturalne/zdrowe. Chemia/trucizny zmienia nasze DNA. Nawet właściwości Słońca są dziś zniekształcane poprzez smugi chemiczne i kremy do ciała. A Słońce jest potrzebne do syntezy składników.
 

Po drugie: wszystko we wszechświecie wibruje w określonej częstotliwości. Np: woda wodzie nierówna. Woda o wysokiej częstotliwości, mimo, że chemicznie taka sama, będzie miała inne właściwości niż woda, której cząsteczki wibrują z niższą częstotliwością.
 

Jest takie doświadczenie: jeśli postawimy obok siebie 2 kamertony (lub szklanki z wodą) i wprowadzimy jeden z nich w drganie, to ten drugi też zaczyna drgać (chyba, że ten drugi miałby wyższą częstotliwość drgań, wtedy byłby odporny na drgania pierwszego). Nazywa się to rezonans akustyczny.
 

Tak samo działa nasz organizm. Wszystko w nim drga z określoną częstotliwością. Składa się przecież też z wody i pola elektromagnetycznego.
Ktoś kiedyś zauważył, że za każdym razem gdy wprowadzano kolejne technologie radiowe: odbiornik radiowy, 1G,2G,3G,4G,5G, zawsze równocześnie  pojawiały się, oficjalnie, choroby wirusowe/ludzie mieli problemy z oddychaniem.
 

Tak więc drugą przyczyną chorób są niewłaściwe wibracje wywołane przez urządzenia elektryczne, sieci telekomunikacyjne a nawet przez muzykę. Jak większość pewnie wie , mamy dzisiaj nienaturalne strojenie 440Hz zamiast 432Hz. Wszystkie urządzenia elektryczne są tak konstruowane aby wytwarzać negatywne częstotliwości.
 

Według mnie te wszystkie oficjalne choroby wirusowe (hiszpańska grypa, Covid-19) to wymyślona bajka, która służy jako przykrywka dla prawdziwych przyczyn zachorowań.
 

Sposobem na bycie zdrowym nie jest maseczka, szczepionki itp. tylko życie w zgodzie z naturą, przebywanie na łonie natury z dala od urządzeń elektrycznych, zdrowe/naturalne odżywianie, kąpiele słoneczne w odpowiedniej ilości, słuchanie zdrowej muzyki (misy tybetańskie/kryształowe, muzyka szamańska) itd.  

 

 

Portret użytkownika minus

Istnieje teoria,że bakterie

Istnieje teoria,że bakterie tzw."chorobotwórcze" to w istocie czyściciele i zjadacze tego co organizm uznaje za nieprzydatne.

Ciało po prostu pozwala im na istnienie i działanie.

To nie bakterie są "przyczyną" choroby (stąd walka z nimi nie ma sensu) tylko choroba spowodowana jest przyczyną wyższą (stres,brak odpowiedniej ilości mikro i makroelementów,niedobór snu).

Tam gdzie ma miejsce rozpad tkanek,tam pojawiają się bakterie (jak padlina i muchy).

Tak więc medycyna jak zwykle myli skutek i przyczynę i zabiera się za to "od dupy strony".

Czy umyślnie?Niestety,podejrzewam,że tak.

Portret użytkownika Quark

Może i coś w tym jest ale

Może i coś w tym jest ale nadal są to teorie nie potwierdzone w praktyce , no bo jakby nie patrzeć indian obu ameryk wykańczały "bakcyle" przywleczone tam przez białego człowieka a nie promieniowanie urządzeń elektrycznych bo w XV wieku ich nie było .. I chyba nie zaprzeczysz istnienia bakterii chorobotwórczych ani wirusów , bo dżumą , ospą czy wąglikiem można się zarazić nawet dzisiaj bez większego problemu i to nie z winy "rozstrojonej" muzyki czy radarów wojskowych ,których w dziczy gdzie ludzie wciąż mieszkają jakoś nie ma. Nie we wszystkie teorie trzeba wierzyć .

Strony

Skomentuj