Teoria rozszerzającej się Ziemi może być prawdziwa

Kategorie: 

Od lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku większość geofizyków uznaje teorię tektoniki płyt, jako tłumaczącą zmiany zachodzące pod ziemią. Niewiele osób wie, że istnieje inna teoria, która kiedyś miała wielu zwolenników, jest to teoria ekspandującej lub rozszerzającej się Ziemi. Według jej założeń nasza planeta powoli puchnie.

 

Hipoteza ta zakłada, że coś takiego jak subdukcja po prostu nie istnieje a światowe oceany nie istniały jeszcze w Jurze, czyli około 70 milionów lat temu. Według zwolenników tej teorii kiedyś wszystkie kontynenty były złączone, ale rozpoczęły się procesy, które trwają do dzisiaj i w ich wyniku powstały oceany.

 

Powyższy sugestywny film przedstawia jak mogłoby wyglądać rozszerzanie się naszej planety. Geologia poznała już strefy spreadingu na dnie oceanów, Są to miejsca rozszerzania się skorupy ziemskiej i występują one ułożone zarówno południkowo jak i równoleżnikowo. Wszystko to wskazuje, że grzbiety oceaniczne mogą być widocznym znakiem poprawności tej teorii.

 

Poza tym zwolennicy rozszerzającej się Ziemi wskazują wiele niekonsekwencji w teorii prakontynentu, pangei. Uważają oni, że teoria ta jest błędna a idealne dopasowanie krawędzi kontynentów jest spowodowane tym, że zostały przemieszczone z jednej całości poprzez ekspansję. Niesie to też za sobą potrzebę uznania, że średnica Ziemi nie jest wartością stałą. Zwolennicy tej teorii uważają, że jest to uniwersalna zasada tycząca się rozwoju planet skalistych i tylko geologiczna skala czasu umożliwia nam dostrzeganie skutków, ale nie zawsze właściwą interpretację ich przyczyn.

 

 

Ocena: 

Nie ma jeszcze ocen

Komentarze

Portret użytkownika ex-east

  MonaLisa napisał:   Ziemia

 

MonaLisa wrote:

 
Ziemia mogła, owszem, być mniejszą w sensie objętości, natomiast lżejszą być ani jak nie mogła (..) Chyba że krasnoludki różdżką produkują czas od czasu dodatkowe ilości magmy wewnątrz ziemi. Kłania się fizyka statyczna...
Nie krasnoludki, tylko neutrino. Opierasz się na błędnych założeniach i jeszcze szydzisz z interlokutora. Obudź się Biggrin
 
komar wrote:

niebywałe!
Skąd zatem bierze się nowa materia, która wypełnia naszą planetę?
Co rośnie wewnątrz?

Znasz takie równane E=mc2 ,prawda. Materia bierze się z energii, a energia z neurtino (neutrino to 99,99 % masy supernowej) , które spowalniają w jądrze Ziemi oddając tę energię. Energia "stygnąc" zamienia się w masę. Między innymi powstaje  wodór . Wodór to gaz zatem przeciskając się przez pokłady skał na zewnątrz wiąże się w związki, między innymi , w wyniku rekacji z materiałem skalnym(jak ktoś ładnie to opisał)  w H2O i metan, a ten w ostateczności daje ropę. Stąd woda i ropa są odnawialnymi surowcami. Ropy nie ubywa na świecie, bo  na nowo odnajduje się ją w wyeksploatowanych rzekomo szybach. 
Quote:
Planeta jest pusta wewnątrz? Czy ma to związek z 'puchnięciem' wszechświata?
Nie. Teorię expandującej Ziemi popierają niektórzy fizycy  jak np Konstantin Meyl.
Quote:
 
Czy jest to zjawisko na  poziomie kwantowym? Czy wszystko puchnie? czy tylko planeta? Czy inne planety również?

Zapewne w różnym stopniu dotyka to różnych planet. Meyl twierdzi, że neutrina są paliwem dla Słońca i że zasilają nie tylko Ziemię , ale również inne planety. Na przykład ropa naftowa na Tytanie wzięła się właśnie z powodu reakcji metanu pod ciśnieniem w skałach.
Quote:
Ileż nowych pytań bez odpowiedzi...

A jakże inaczej wyglądałaby  rzeczywistość . Otóż to nie asteroida była przyczyną eksterminacji gadów ( a wcześniej okresów wielkich wymierań których było na Ziemi parę) , tylko zmiana częstotliwości obrotów planety na skutek jej powiększania no i co za tym idzie zmiany grawitacji. W nowych warunkach niektóre gatunki nie mogły się rozwijać ani przetrwać dostosowując się więc ginęły. I tak samo będzie z ludźmi :D 
Jednakże Świadomość znajdzie sposób by zagospodarować inne formy Acute
 
Co do tych fruwających wielkich ważek. Czy wiecie, że gdyby ziemia miała tylko nieznacznie większą prędkość obrotową to samoloty nie mogłby się oderwać od Ziemi ? Na pewno nie zadziałałaby elektronika pokładowa z powodu wzbudzonych silnych prądów wirowych (poruszanie się metalu w silnym polu magnetycznym wzbudza w nim prąd). Istoty żywe też inaczej zachowywały sie w o wiele nizszej grawitacji. Dlatego dziś nie rosną tu potężne skrzypy.

Portret użytkownika MonaLisa

MonaLisa napisał: Ziemia

MonaLisa wrote:

Ziemia mogła, owszem, być mniejszą w sensie objętości, natomiast lżejszą być ani jak nie mogła (..) Chyba że krasnoludki różdżką produkują czas od czasu dodatkowe ilości magmy wewnątrz ziemi. Kłania się fizyka statyczna...
Nie krasnoludki, tylko neutrino. Opierasz się na błędnych założeniach i jeszcze szydzisz z interlokutora. Obudź się Biggrin
 
komar wrote:

niebywałe! Skąd zatem bierze się nowa materia, która wypełnia naszą planetę? Co rośnie wewnątrz?

Znasz takie równane E=mc2 ,prawda. Materia bierze się z energii, a energia z neurtino (neutrino to 99,99 % masy supernowej) , które spowalniają w jądrze Ziemi oddając tę energię. Energia "stygnąc" zamienia się w masę. Między innymi powstaje  wodór . Wodór to gaz zatem przeciskając się przez pokłady skał na zewnątrz wiąże się w związki, między innymi , w wyniku rekacji z materiałem skalnym(jak ktoś ładnie to opisał)  w H2O i metan, a ten w ostateczności daje ropę. Stąd woda i ropa są odnawialnymi surowcami. Ropy nie ubywa na świecie, bo  na nowo odnajduje się ją w wyeksploatowanych rzekomo szybach. 
-------------------------------------------------------
A powiedz no mi, kochaniutki Panie profesorze ds. Astrofizyki - skąd że to wewnątrz Ziemi bierze się to neutrino? Po supernowej? Mamy w głębinach Ziemisupernową? A moze czarną dziurę?  Ropa naftowa sama z siebie "rośnie" w ziemi? Takiego jeszcze nie słyszałam, ile żyję! Czy ty wiesz, chłopcze, co to takiego: neutrino? Ale że materia powstaje w procesie utwardniania po stygnięciu energii - takiego nie słyszałam! Chyba po utwardzeniu twoich zwojów mózgowych powstaje twarda materia?! Cóż, mamy wśród naukowców takich filozofów, nic dziwnego, że mamy obecnie naukę taką, jaką mamy...

Portret użytkownika ex-east

MonaLisa napisał: A powiedz

MonaLisa wrote:

A powiedz no mi, kochaniutki Panie profesorze ds. Astrofizyki - skąd że to wewnątrz Ziemi bierze się to neutrino? Po supernowej? Mamy w głębinach Ziemisupernową?  

Neutrino to prawie że bezmasowe cząstki o tak wielkiej energii, że podejrzewa się iż niektóre ich szczególne postaci ,czyli tachiony, poruszają się z prędkościami większymi niż prędkość światła . Astrofizycy ( a to znajdziesz nawet na wikipedii) twierdzą, że po wybuchu gwiazdy supernowej ponad 99% masy byłej gwiazdy (oczywiście "zamienionej" w energię)"roznoszą " po wszechświecie neutrina. 
One przenikają inną materię z rzadka wchodząc w interakcje z czymkolwiek ponieważ prawie że nie mają masy. Zreszta neutrina są różne, niektóre "wyhamowują" w Słońcu inne już w atmosferze ziemskiej, a jeszcze inne dopiero w jądrze Ziemi. Wyhamowując oddają energię i ta "napędza" planetę, albo gwiazdę. 
 
Quote:
A moze czarną dziurę?
tez ciekawe zagadnienie i nie niemożliwe, gdyż nawet każdy proton w ujęcu równań Schwartzchilda to czarna dziura Biggrin
Quote:
  Ropa naftowa sama z siebie "rośnie" w ziemi? Takiego jeszcze nie słyszałam, ile żyję!  
o to jeszcze mało wiesz i "krótko" żyjesz Biggrin Nie jest to Twoją winą tylko tych, którzy wprogramowali Ci fałszywą wiedzę. Zastanów sie skąd na Tytanie (fakt naukowy) wzięła sie ropa naftowa skoro tam nigdy nie rosły lasy ? 
Skąd się wzięła ropa na Ziemi zostało skrótowo wyłuszczone w moim poprzednim poście . Opieram się na wiedzy dostarczonej przez prof.dr Konstantina Meyla więcej tu meyl.eu
Quote:
Ale że materia powstaje w procesie utwardniania po stygnięciu energii - takiego nie słyszałam!
Gwoli jasności, jak już cytujesz to rób to dokładnie. Był użyty cudzysłów "stygnięcia" coby w sposób obrazowy, dla laika, w wielkim skrócie (tu nie ma miejsca na długaśne elaboraty) pokazać ideę.
Reszty Twojego zacietrzewienia nie ma sensu komentować .
 
Cieszy fakt, że naukowcy zaczynają się otwierać na koncepcję ekspandującej Ziemi i już nie są tak zabetonowani jak co poniektórzy Wink
 
serdecznie pozdrawiam

Portret użytkownika MonaLisa

EX-EAST, to nie

EX-EAST, to nie zacietrzewienie, tylko moje własne rozważanie. Mam prawo mylić się, bo nie jestem Bogiem. A może i ty nie masz racji, kto wie.
Pamiętam z wykładów fizyki kwantowej, że: energia osiąga masę tylko pod czas poruszania się i osiągania prędkości, co odzwierciadla równanie: E= m x c2. To jest nie zwykła taka sobie prędkość, tylko prędkość światła! Pamiętasz? I nic tam nie zastyga, człowieku! Jak może energia, która jest światłem, zastygać, twardnieć?! Co ty wypisujesz? Pomyśl na chłopski rozum, czy światło z latarki może mieć masę, sztywnieć???

Portret użytkownika ex-east

MonaLisa napisał: EX-EAST, to

MonaLisa wrote:

EX-EAST, to nie zacietrzewienie, tylko moje własne rozważanie. Mam prawo mylić się, bo nie jestem Bogiem. A może i ty nie masz racji, kto wie.
Oczywiście ,bo to jest tylko hipoteza , aczkolwiek hmhhm  sensowna. Lubię  takie hipotezy, które stawiają na głowie wszystko, co rzekomo wiemy o świecie. Na przykład hipoteza elektrycznego wszechświata Biggrin
 
Quote:
Pamiętam z wykładów fizyki kwantowej, że: energia osiąga masę tylko pod czas poruszania się i osiągania prędkości, co odzwierciadla równanie: E= m x c2.
A co, jeśli neutrino przekracza prędkości światła ? Zresztą , detektor do łapania neutrin to nic innego jak coś, co "zmusza" cząstki do spowolnienia. Oddając energię po drugiej stronie "przybywa" masy, aby równanie mogło zostać spełnione i wtedy następuje pomiar. Hipoteza opiera się na tym, że takie warunki detektora spełnia 
jądro Ziemi a to z powodu panujących tam warunków.
W tym sensie energia "zastyga" czyli zmienia się w masę.
Zresztą i to jest niepełny obraz, bo wyobraźcie sobie, że ten fizyk Konstantin Meyl w swojej teorii skalarnej przychyla się do jeszcze "dziwniejszej"  teorii Falowej Struktury Materii (WSM ) Milo Wolffa wg. której ta cała "opisowa" fizyka kwantowa ze swoimi osobliwościami i wyjątkami jest zbędna, bo żadnej masy nie ma, a jedynie efekt ZAGĘSZCZENIA fal (próżnia i wszystko co jest wypełnione jest falami) - coś tak jak patrzysz na szybko obracające się koło roweru postrzegając wypełnienie środka  koła jak jednolitą ścianę ,a wiadomo ,że tam jest więcej pustej przestrzeni i tylko kilka szprych Wink ( ale nie radzę  pomiędzy nie wkładać palucha kiedy się koło kręci hahaha ). Wg tej teorii antymateria (pozytron) to nic innego jak częstotliwość elektronu przesunięta w fazie , czyli .. proton, bo masa jest jedynie efektem przesunięcia fali. Nieźle ?  I nie trzeba szukać żadnej antymaterii, czy "brakującej" ciemnej energii we Wszechświecie :D 
Mój tzw "chłopski rozum" już dawno został rozwalony w proch przez takie hipotezy jak ekspandująca Ziemia czy WSM Biggrin
One przynajmniej nie opierają się na z góry przyjętych założeniach "bo tak i już".

Portret użytkownika MonaLisa

ex-east napisał: Wg tej

[quote=ex-east]
Wg tej teorii antymateria (pozytron) to nic innego jak częstotliwość elektronu przesunięta w fazie , czyli .. proton, bo masa jest jedynie efektem przesunięcia fali. Nieźle ?  I nie trzeba szukać żadnej antymaterii, czy "brakującej" ciemnej energii we Wszechświecie Biggrin
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Teoria sama w sobie jest niezła, ale to tylko hipoteza. Szwajcarzy szukali też buzzon, wybudowali za kilka milionów euro przyśpieszać cząstek, i co? I nie znaleźli boskiej cząsteczki, hipoteza została nie potwierdzona, a kasa poszła. A była taka piękna teoria... Ja też bardziej przychylam się do teorii fal, ale nie można kwarków całkiem odrzucać, bo fizyka fotonów ma jednak wiele gruntu pod nogami.
I jeszcze coś. Nie: MonaLiza napisał, tylko: MonaLisa napisała. Nie jestem hermafrodytem! Pozdrawiam!

Portret użytkownika Gość

Oj dzieci, dzieci... to nie

Oj dzieci, dzieci... to nie "teoria", tylko "hipoteza" i do tego durna.
 
Teoria (choć nieuk tego nie wie), to w nauce termin określający coś, co jest zbadane, potwierdzone i powszechnie uznane za obowiązującą wiedzę. Słowem, teoria to pewnik. A coś, co się podejrzewa, że tak może być, na podstawie mniej lub bardziej mglistych przypuszczeń, określa się mianem hipoteza! Do szkół iść, a nie w sieci głupoty wypisywać (większość tych "rewelacji" jest dowodem wpływu hoaxów na słabe, niewyuczone umysły.
 
(Pomijam już, że ten głupawy film nie pokazuje, skąd wzięło się na Ziemi tyle wody, ile mamy w oceanach.. przecież to jest tak głupie, że dziecko z podstawówki to wyśmieje).
 
Co do reszty... kontynenty na Ziemi nie dryfują dlatego, że Żiemia się powiększa, tylko dlatego, że w pewnym momencie oberwało jej prawie połowę masy.. i od tamtego czasu masa Ziemi powoli dąży do równomiernego rozłożenia się we wszystkich kierunkach. Ubytek masy wystąpił po stronie, po której mamy obecnie Pacyfik. A dlaczego, jak to się stało... a o tym pisał już Farell.

Portret użytkownika nestor

Cięzko sie dodnieść do

Cięzko sie dodnieść do słuszności tej teori ale z fizycznego punku widzenia naturalną konsekwencją wzrostu rozmiaru Ziemi jest spowolnienie jej ruchu obrotowego i akurat ten punkt mnie sie najbardziej podoba, może niedługo doba będzie miałą 25 h Biggrin

Głos rozsądku

Portret użytkownika Angelus Maximus Rex

Tu KOlego trafiłeś w sedno...

Tu KOlego trafiłeś w sedno... co z naszymi zegarkami?...
 Będę musiał go wymieniać?  ( i tak nie mam zegarka...), ale zmieni mi się przemiana materii, bo posiłki będę jadał w innych porach i zacznę sie spóźniać na konferencje... !!
Z tym spowolnieniem to gruba przesada... Są tacy, którzy drenują mózgi naiwnych stwierdzeniem, że za 5 lat się zatrzyma i zacznie się kręcić w drugą stronę...
To nie może się zdarzyć... Planeta to nie bączek... Jej ruch wirowy zależy od siły wewnętrznej nie zewnętrznej... A kręci się dlatego, że jest w środku... pusta...( Wiem... wiem... storpedujesz to...)
 Ale powiem tak... Wejdź do kuli... zacznij iść w jednym kierunku...i ta zabawka zacznie się obracać... Musisz zacząć biegnąć aby się nie wywrócić... i tak do momentu zrównoważenia twojej energi pędu z masą bezwładności tej kuli...
( na tej zasadzie zbudowane są statki o napędzie grawitacyjnym...)
 Ustali sie stan równowagi i kręcić się będzie, dokąd nie spalisz tego obiadu...
 Z planetami i gwiazdami jest tak samo...
 Twoją rolę odgrywa plazmowa czasza pola elektrycznego, które w kuli goni swój własny ogon...
Czyli podąża za swoją entropią... ( zagmatwałem chyba... ) ale jesteś kumaty i zrozumiesz o co mi chodzi... pozdro...
 Dlaczego Księżyc się nie kręci?...
Jest w części wypełniny wodą...   i to w stanie ciekłym...od strony nasłonecznionej i z pokrywą lodową od ciemnej strony ( niezły, mimośrodowy  hamulec pędu- takie sobie surowe jajeczko)   :)

Portret użytkownika ktos

A mnie zastanawia czy

A mnie zastanawia czy istnieje w głębi Ziemi (i innych planet) miejsce, w którym równoważą sie siły grawitacyjne z siłami odśrodkowymi a jeżeli istnieję, to jakie zjawiska tam zachodzą.Jeżeli jst możliwość występowania takiej sfery prawie zerowego ciążenia wewnątrz planet, to również istnieje wielkie prawdopodobieństwo występowania tam wolnych przestrzeni ( wspomniana teoria pustej ZIemi ) 

Portret użytkownika Omg

A ja bym chciał mercedesa,

A ja bym chciał mercedesa, wille, burdel i miliardy dolarów.
Nikt cię do niczego nie będzie przekonywał. Masz wiele teorii, sprawdź sobie każdą z nich, książki nie gryzą, google też nie. I tak uwierzysz w to, w co będziesz chciał uwierzyć, bo żadna teoria nie jest pewna.

Portret użytkownika a ja myślę...

Ludzie obudżcie się czy wy

Ludzie obudżcie się czy wy wszyscy w ten stek bzdur wierzycie ???Spotkałem jużtyle teorii na temat ziemi np. że jest pusta w środku i żyją tam ufole a caly świat jest poryty korytarzami podziemnymi kontrolują energię vrill której zresztą poszukiwał hitler aby zdobyć władzę nad światem.O zdjęciach czy filmach o rzekomych ufolach tu i tam nie wspomnę bo co film (niby autentyk) to każdy inny co nasuwało by hipotezę że  nawiedza nas co najmniej kilkanaście różnych ras statki też za każdym razem inne.W mojej opini te wszystkie ostatnie doniesienia o niezwykłych rzeczach dziejących się na ziemi tu i tam to po prostu fobia i nagłaśnianie wszystkiego co było do tej pory tylko nie było tak masowo przekazywane do publicznej wiadomości tak jak teraz!!Owszem kataklizmy na ziemi były i zapewne będą więc nie ma co na pewniaka mówić że nie nic się nie dzieje bo w telewizji nic nie mówią!Jeżeli coś ma się stać to i tak sie stanie i nikt na to nic nie poradzi, pozosaje się modlić i oczyćić sumienia bo to jedyny ratunek dla nas - ludzi.Ten świat jest już tak zepsuty i zdeprawowany przez nas że czasami sam się zastanawiam czy nie lepiej by było żeby to wszystko już zakończyć......pozdrawiam!

Portret użytkownika Anarchiusz

Teoria ta nie wyklucza

Teoria ta nie wyklucza powstawania pasm gorskich czy sfer subdukcji.. w sumie ziemia moze puchnac a plyty sie poruszac... W sumie wyjasnialo by to czemu zycie powstalo w wodzie i wyszlo na lad. Cala ziemia byla kiedys pokryta oceanem dopiero rozszerzajac sie woda opadla odslaniajac lad, i zmuszajac organizmy do zycia na ladzie... hmm ciekawa ta teoria :) PS: nie wyjasnia to niestety dinozaurow jak ktos tu pisal, masa ziemi nie ulegla by zmianie wiec i jej grawitacja byla by identyczna.. bo grawitacjia moi drodzy nie od wielkosci a od masy zalezna jest. (czarne dziry sa take male a taka maja sile grawitacji...)

Portret użytkownika BartoloEarth

cdn..Jeśli więc teoria

cdn..Jeśli więc teoria rozszerzającej się Ziemi jest właściwa, pojawia się pytanie, skąd bierze się dodatkowa materia. Niektórzy naukowcy są zdania, że tworzą ją opadające na planetę meteoryty i pył kosmiczny. Jednak profesor Carey zwraca uwagę, że przyrost masy Ziemi powstaje dokładnie tak, jak przyrost masy całego Wszechświata. Wynika to, jak twierdzi Carey, ze słynnego równania Einsteina: E=mc2. W głębi Ziemi, w samym jej jądrze poddanym ogromnym ciśnieniom i wysokiej temperaturze, dochodzi do kondensacji energii i tworzenia nowych atomów. Wydostają się one pod postacią lawy i rozpychają skalny płaszcz, powodując puchnięcie Ziemi. Gdy naprężenia stają się zbyt wielkie, płaszcz pęka, doprowadzając do rozłamywania się kontynentów..Pojawiają się szczeliny (ryfty). Szczeliny się powiększają, a wypełnia je wydostająca się z jądra lawa, która zastyga i tworzy skorupę. Z najnowszych badań dna oceanów wynika, że poszerzają się one w różnym tempie, w zależności od terenu - od 1 cm do 10 cm rocznie. Zwolennicy klasycznej teorii tektoniki płyt twierdzili, że kontynenty z jednej strony oddalają się od siebie, jednocześnie zbliżając się do siebie z drugiej strony. Jednak satelitarne badania dowodzą, że jest inaczej: kontynenty oddalają się od siebie ze wszystkich stron. Płyta północnoamerykańska przesuwa się na zachód z prędkością 16 mm rocznie, zaś płyta północnopacyficzna porusza się na północny zachód z prędkością od 45-70 mm rocznie. Zsumowanie tych prędkości dowodzi, że obie płyty oddalają się od siebie, a szczeliny wschodniopacyficzna i środkowooceaniczna poszerzają się na północ wzdłuż uskoku San Andreas (w jego okolicy znajduje się Los Angeles i San Francisko).Dowodów na prawdziwość tej szokującej teorii jest więcej, ale są dość specjalistycznej natury. Z pewnością jednak to one najbardziej przekonują coraz większą rzeszę geologów. Zwłaszcza że najnowsze wyniki badań innych planet naszego Układu, np. Ganimedesa, największego księżyca Jowisza, na którym prawdopodobnie jest woda, dowodzą, że to samo dzieje się i z nimi.

Portret użytkownika BartoloEarth

Na samym początku, w erze

Na samym początku, w erze archaiku (ok. 3,5 mld lat temu), promień Ziemi wynosił 1700 km. Na powierzchni istniał tylko jeden prakontynent zwany Pangeą, z wtrętami niewielkich mórz, w których zachodziły reakcje chemiczne umożliwiające powstanie życia. Taki stan rzeczy trwał ok 3 mld lat, a w tym czasie Ziemia powiększyła się zaledwie o 60 km. W erze proterozoicznej nastąpiło gwałtowne przyspieszenie ekspansji, które trwa do dziś - co roku obwód naszej planety powiększa się o 140 milimetrów.Przyrost sprawił, że 260 milionów lat temu promień Ziemi wynosił już 3200 km, czyli prawie połowę obecnego promienia. Przyrastanie materii wewnątrz płaszcza planety sprawiło, że Pangea wreszcie rozpadła się na części, a w miejscach powstających szczelin zaczęła się gromadzić woda, która w ciągu kolejnych milionów lat tworzyła coraz większe oceany. Współczesna nauka doskonale wie, skąd na Ziemi bierze się woda: z odgazowywania skał w wyniku zmiany ciśnienia i spadku temperatury. Inaczej mówiąc, z "pocenia się" skał tworzących ziemski płaszcz. Podczas tego procesu z gorącej magmy uwalniają się lotne substancje - z oceanicznych ryftów nadal wypływają potoki silnie zmineralizowanych gorących wód. Również wybuchy wulkanów są źródłem nowej wody. Naukowcy obliczyli, że w taki właśnie sposób na Ziemi pojawia się co roku dodatkowo kilka kilometrów sześciennych wody. Stwierdzono, że gdyby ani kropla tej wody nie wchodziła w reakcje chemiczne czy nie uciekała w kosmos, to już po 2 milionach lat mogłyby powstać dzisiejsze oceany.Ponieważ Ziemia w tym czasie była o połowę mniejsza, była też lżejsza, gdyż miała mniejszą masę, a tym samym ciążenie było o połowę mniejsze. To wyjaśnia zagadkę, która dręczy paleontologów: jakim cudem w erze mezozoiku mogły żyć tak wielkie stworzenia. Niektóre dinozaury ważyły ponad 100 ton (nasze słonie ważą najwyżej 2 tony), w powietrzu latały 80-metrowe ważki. Trzeba dodać, że przy ciążeniu, jakie teraz panuje na Ziemi - a do tej pory sądzono, że zawsze takie było - ich kości nie utrzymałyby tak wielkiego ciężaru; a przecież są dowody na to, że te gigantyczne zwierzęta były bardzo ruchliwe!cdn.powyżej...

Portret użytkownika MonaLisa

BartoloEarth

BartoloEarth wrote:

Ponieważ Ziemia w tym czasie była o połowę mniejsza, była też lżejsza, gdyż miała mniejszą masę, a tym samym ciążenie było o połowę mniejsze. To wyjaśnia zagadkę, która dręczy paleontologów: jakim cudem w erze mezozoiku mogły żyć tak wielkie stworzenia. Niektóre dinozaury ważyły ponad 100 ton (nasze słonie ważą najwyżej 2 tony), w powietrzu latały 80-metrowe ważki. Trzeba dodać, że przy ciążeniu, jakie teraz panuje na Ziemi - a do tej pory sądzono, że zawsze takie było - ich kości nie utrzymałyby tak wielkiego ciężaru; a przecież są dowody na to, że te gigantyczne zwierzęta były bardzo ruchliwe!


Ziemia mogła, owszem, być mniejszą w sensie objętości, natomiast lżejszą być ani jak nie mogła - bo magma płynna też ma wagę, po wylewu zastyga - powiększa ilość powierzchni planety, natomiast masa planety pozostaje bez zmiany. Chyba że krasnoludki różdżką produkują czas od czasu dodatkowe ilości magmy wewnątrz ziemi. Kłania się fizyka statyczna...
A może te ważki ważyły też 80 ton? Skoro były 80 metrów długie, to musiały mieć nie tylko skórę, ale i mięsko, żeby mieć siłę latać, no nie?
Kłania się tu biologia...
Bez obrazy, to tylko moje rozważanie.

Portret użytkownika MASAKRA

Nie chce dawac Tobie minusa

Nie chce dawac Tobie minusa Mana Lisa, lecz obawiam sie ze wiele rzeczy nie bierzez pod uwage. Biologia ? Fizyka ?  Nadszedl czas by wszystko pisac od nowa. Nauka jaka znamy ze szkoly juz dawno jest NIC warta.
 
Pozdrawiam Cie.

Portret użytkownika devoratus

80 centymetrowe ważki (a nie

80 centymetrowe ważki (a nie 80 metrowe). Poza tym grawitacja zależy od masy a nie wielkości jako takiej - musiałby więc nastąpić przyrost masy - a nie rozrost ziemi. Możliwe jest, że ziemia powiększa swoją średnicę - kosztem coraz cieńszej skorupy - ale jeśli zwiększa swoją masę, to musiałaby zwiększać ilość materii. Zatem albo dzieje się to poprzez spadający na nią kosmiczny gruz - albo energia (choćby słoneczna) jest w jakiś sposób zamieniana w materię (materia to inny stan energii - więc nie można tego wykluczyć).

IB Image
 

Portret użytkownika Angelus Maximus Rex

Ale nie przekazałeś całego

Ale nie przekazałeś całego kontekstu jego twierdzenia. Tesla miał na myśli że istnieją  tacy co wyalazek wykorzystają do skonstruowania broni zdolnej to zrobić... I jak widać nie pomylił  się
 Powstał HAARP, "OKO MOskwy"... i inne jeszcze..
 Znajączapędy imperialistów i dociekliwość lemingowatych naukowców nietrudno przewidzieć, że ich badania, czy testy mogą się wyrwać spod kontroli...
 I się stanie...

Portret użytkownika zenon

Cały wszechświat  świat

Cały wszechświat  świat dzisiaj puchnie z tempem 74,3 km/s/Mpc to jest około  2.4 *10^-18 m/s/m
Zakładając, że w tym samym tempie puchnie cała materia to mając
średnicę ziemi to jest dzisiaj : 12742 km  można obliczyć , że
dzisiaj ziemia puchnie z prędkością około 30 * 10 ^ -12 m/s
Licząc  w uproszczaniu bez całkowania , że w rok jest to wielkość  rzędu   1 * 10 ^ -2 m
W milion lat to już jest rzędu dziesiątek kilometrów.
PS: 
Może ktoś to na trzeźwo przeliczyć czy się nie machnąłem w rachunkach ?
 

Strony

Skomentuj

Filtered HTML

  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <a> <em> <strong> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd><img><h5>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.
  • Emotki będą zastępowane odpowiednimi ikonami.
  • Możesz cytować inne posty osadzając je w tagach [quote]

Plain text

  • Znaczniki HTML niedozwolone.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.
CAPTCHA
To pytanie sprawdza czy jesteś człowiekiem, aby zabezpieczyć witrynę przed spamem