Ziołolecznictwo, czyli zapomniana wiedza naszych przodków

Kategorie: 

Źródło: Internet

Od najmłodszych lat jesteśmy oswajani z widokiem białego fartucha, lekarza uważamy niemal za cudotwórcę, który potrafi nas wyleczyć ze wszystkich dolegliwości i chorób. Wiedza naszych przodków o ziołolecznictwie, jak i o medycynie naturalnej jest niestety niedoceniana i zapomniana. Dlaczego odrzuca się tą wiedzę, która w swych korzeniach poza tradycją, zawiera wiedzę starożytnych?

 

Odrzucenie przez nowoczesną medycynę tak zwanej "medycyny ludowej" nastąpiło już dawno i nie świadczy o  jej wiarygodności i rzetelności. Dodatkowo dzisiejsza "nowoczesność" medycyny polega na aplikowaniu coraz to wymyślniejszych tabletek-panaceów na "wszystko", ale rzadko kiedy mówi się o drugiej stronie, szkodliwej, tych specyfików, która ma niejednokrotnie bardzo niekorzystny, a niekiedy wręcz destrukcyjny wpływ na organizm ludzki.

 

Media bardzo często wprowadzają ludzi w błąd. Kto ogląda telewizję lub słucha radia, jest wprost bombardowany reklamami cudownych leków, prezentowanych przez fałszywych lekarzy! Nie jest ważne, czy produkt jest zdrowy, ważne jest żeby szybko sprzedać. Żadne państwo nie jest zainteresowane edukowaniem swych obywateli na temat zdrowego żywienia, z bardzo prozaicznego powodu. Po pierwsze - uderza to w przemysł rolno-spożywczy, a przy okazji w przemysł chemiczny. A po drugie - co by się stało, gdyby zacząć uczyć od przedszkola zasad zdrowego żywienia? Po dwudziestu latach okazałoby się, że lekarze nie są wcale potrzebni i należałoby służbę zdrowia zredukować do pogotowia ratunkowego.

 

Według farmakologów zioła swoje dobroczynne działanie zawdzięczają dającym się chemicznie scharakteryzować grupom substancji, będącymi w gruncie rzeczy niczym innym jak produktami przemiany materii poszczególnych roślin. Każda roślina składa się z przeróżnych związków chemicznych, najczęściej o skomplikowanej budowie, bo w procesach przemiany materii w organizmie każdego żywego zioła powstają np. węglowodany, białka, tłuszcze, a z nich nowe substancje niezbędne do życia. Owa różnorodność związków organicznych powstających w roślinach jest przeogromna. Wystarczy tu wspomnieć, że od 1804 roku, w laboratoriach całego świata wyizolowano ponad 100000 różnych związków.

 

Coraz częściej mówi się o tym, że swoją niezwykłą leczniczą moc zioła zawdzięczają też cudownym właściwościom przekazywania organizmowi tzw. bioinformacji. Wydaje się, że poznawanie na przestrzeni wieków leczniczych właściwości roślin było niczym innym, jak praktycznym rozszyfrowywaniem zawartych w nich bioinformacji, co pozwalało na tworzenie wielu skutecznych terapeutycznie receptur. Każda roślina lecznicza bądź mieszanka ziołowa jest zatem lekiem ekologicznym, regulującym mechanizmy samokontroli organizmu człowieka.

 

Obecnie możemy przyjąć, że na Ziemi rośnie około 450 000 roślin, ale tylko około 15% z nich zostało szczegółowo przebadanych chemicznie i farmakologicznie. Z tej liczby około 20 000 uznajemy dziś za lecznicze - w Polsce zaś około 230 roślin. Co zawierają w sobie zioła? Mają w sobie nie tylko witaminy, mikroelementy oraz makroelementy - oto 13 głównych substancji i związków:

 

1. ALKALOIDY

Stanowią bardzo liczną grupę substancji organicznych zawierających w swojej cząsteczce jeden lub więcej atomów azotu, co nadaje im charakter zasadowy. W roślinie znajduje się najczęściej kompleks tych substancji. Zaliczamy je do najskuteczniejszych i najważniejszych roślinnych substancji czynnych. Pierwszy alkaloid - morfinę - wyodrębnił z opium w 1804 r. Fryderyk Wilhelm Serturner.

Alkaloidy mogą wywierać na nasz organizm bardzo różne działanie, czasami bardzo silne, a nawet gwałtowne i trujące. Wykazują przede wszystkim silny wpływ na tkankę nerwową —jedne działają pobudzająco, inne hamująco, a jeszcze inne nawet porażająco. Przykłady:

• pieprz — piperyna - pobudza zakończenia nerwowe w przewodzie pokarmowym, wzmagając przede wszystkim wydzielanie soku żołądkowego,

• papryka — kapsaicyna - przyspiesza syntezę enzymów trawiennych, wzmaga krążenie krwi,

• mak — kodeina - stosowana jako środek przeciwko kaszlowi,

• kawa — kofeina - przyspiesza pracę serca, znosi uczucie znużenia i senności,

• herbata — teina - znosi uczucie zmęczenia, reguluje ruchy robaczkowe jelit, łagodzi bóle,

• glistnik jaskółcze ziele — papaweryna - działa przeciwbólowo i rozkurczowo,

• ruta — fagaryna - znosi skurcze mięśni gładkich.

 

2. GLIKOZYDY

Glikozydy to substancje organiczne stanowiące połączenia cukrów prostych (najczęściej glukozy) z różnymi związkami niecukrowymi (np. flawonami, antocyjanami, kumarynami). Gromadzą się najczęściej w tkankach korzeni , w korze, nasionach i owocach.  Z medycznego punktu widzenia największe znaczenie mają glikozydy nasercowe (zwane niekiedy też kardenolidowymi, digitaloidowymi), które przyczyniają się do wzmocnienia mięśnia sercowego, a zawiera je na przykład naparstnica (przede wszystkim wełnista i purpurowa), miłek wiosenny i konwalia majowa. Z innych glikozydów warto wymienić jeszcze antraglikozydy (znajdują się m.in. w aloesie, rabarbarze i kruszynie) stosowane w schorzeniach przewodu pokarmowego; antocyjanowe (znajdujemy je w owocach np. czarnej porzeczki i borówki czernicy) — te wzmacniają włoskowate naczynia krwionośne, biorą udział w wielu reakcjach utleniania i redukcji, poprawiają wzrok; gorczyczne (zawiera je np. gorczyca czarna i nasturcja) — dezynfekują i powodują lepsze ukrwienie skóry.

 

3. GARBNIKI

Garbnikami nazywamy związki organiczne o charakterze wielofenoli, występujące w roślinach. Wszystkie garbniki, bez względu na strukturę chemiczną, mają cierpki smak, właściwości ściągające oraz zdolność tworzenia z białkiem skóry (tzw. kolagenem) nieodwracalnych połączeń nierozpuszczalnych. Dlatego przyjęte doustnie działają ściągająco na błony śluzowe, hamują ich przepuszczalność, zapobiegając np. mikro krwawieniom z włoskowatych naczyń krwionośnych (przewód pokarmowy), unieczynniające też bakterie i wytwarzane przez nie toksyny. Ponieważ dają trudno rozpuszczalne osady z metalami ciężkimi i alkaloidami, mogą być używane jako odtrutka przeciwko tym substancjom. Zewnętrznie używamy ich również do okładów na skórę uszkodzoną, np. na czyraki, rany, oparzenia. Garbniki występują w wielu roślinach, ale najwięcej jest ich w korze dębu, owocach borówki czernicy i borówki brusznicy, rdeście wężowniku, orzechu włoskim, tymianku, majeranku, korze wierzby i herbacie.

 

4. OLEJKI ETERYCZNE

Olejki są płynnymi mieszaninami liczącymi nawet do kilkunastu związków. Są to ciecze lotne nie rozpuszczające się w wodzie, o intensywnym zapachu, najczęściej bezbarwne. Olejki eteryczne występują w wielu roślinach, u których spotykane są jako wydzieliny w specjalnych komórkach i zbiorniczkach. Ich zastosowanie lecznicze jest dość różnorodne. Wiele olejków roślinnych poprawia smak potraw, napojów; wielkie ich ilości zużywa przemysł perfumeryjny, mydlarski i chemii gospodarczej. Oto przykłady działania terapeutycznego najpopularniejszych olejków:

• żółciopędnie działają np. olejki miętowy i tymiankowy;

• moczopędnie — pietruszkowy i jałowcowy;

• wykrztuśnie — sosnowy, eukaliptusowy, szałwiowy, miętowy;

• uspokajająco — walerianowy, tatarakowy, z melisy;

• przeciwbakteryjnie — miętowy, sosnowy, anyżowy, majerankowy.

 

5. FITONCYDY

Są to substancje pochodzenia roślinnego zawarte m.in. w olejkach eterycznych, obdarzone zdolnością niszczenia niektórych szczepów bakterii, grzybów i pierwotniaków. Bogate w fitoncydy są takie rośliny jak czosnek, cebula, chrzan, pietruszka, seler, kolendra, koper ogrodowy, gorczyca biała, mięta i jałowiec.

 

6. FLAWONOIDY

Tworzą bardzo liczną grupę związków nadających roślinom różnorodne zabarwienie - flawony to barwniki żółte, antocyjany zaś mają barwy od pomarańczowoczerwonej do fioletowej. Mimo dość jednorodnej budowy wykazują różnorodne działanie na organizm człowieka. Flawony np. uczestniczą czynnie w reakcjach utleniania i redukcji, działają moczopędnie, obniżają ciśnienie tętnicze krwi, wspomagają magazynowanie witaminy C, a szczególnie dużo gromadzi się ich w naszych owocach oraz w pokrzywie, gryce, rucie czy kwiatach bzu czarnego. Antocyjany ułatwiają trawienie, pełnią rolę enzymów oddechowych, dezynfekują drogi moczowe, a duże ich ilości gromadzą np. owoce czarnej porzeczki, wiśni, bzu, borówki czernicy, a także buraki ćwikłowe.

 

7. GORYCZE

Są to bezazotowe substancje, charakteryzujące się gorzkim smakiem. Poprzez pobudzanie wydzielania soku żołądkowego wzmagają czynności trawienne, wykazują też słabe działanie antyseptyczne i przeciwrobacze. Związki goryczy stwierdzono m.in. w liściach bobrka trójlistnego, zielu krwawnika, dziurawca, mniszka, piołunu, tysiącznika, melisy lekarskiej, tymianku, estragonu i szałwii. W medycynie stosujemy je najczęściej w formie różnorodnych nalewek alkoholowych. Niektórzy zielarze twierdzą, że wyciągi alkoholowe goryczy działają lekko uspokajająco i ogólnie wzmacniająco i dlatego chętnie aplikują je rekonwalescentom. Trzeba też wspomnieć, że tzw. zioła gorzkie używane są do produkcji wermutów i gorzkich likierów żołądkowych.

 

8. ANTRAZWIĄZKI

Są pochodnymi antracenu, tworzą często połączenia z cukrami prostymi. Występują m.in. w korze kruszyny, w liściach i owocach senesu, w strączyńcu, korzeniach rabarbaru i aloesie. Wyciągi tych roślin, dzięki zawartym w nich antrazwiązkom, drażniąc jelito grube działają przeczyszczająco. Nie należy ich jednak zbyt długo stosować, trzeba natomiast zaniechać w ostrych chorobach zapalnych przewodu pokarmowego, niewydolności nerek i w okresie ciąży, gdyż mogą niekiedy prowadzić do poronień.

 

9. AZULENY

Azuleny to węglowodory o działaniu przeciwuczuleniowym, przeciwzapalnym, hamującym rozwój wielu rodzajów bakterii (nierzadko również gronkowców). W lecznictwie najbardziej rozpowszechniony jest chamazulen, który występuje m.in. w rumianku, piołunie i krwawniku.

 

10. FENOLE

Te słabe kwasy, przypominające swoją budową alkohole, są silnymi środkami przeciwbakteryjnymi. Łatwo też przenikają przez błonę komórkową, powodując denaturację białka. Występują m.in. w korze dębu, arnice i czarnym bzie.

 

11. KUMARYNY

Tworzą grupę związków zbliżonych strukturalnie do flawonoidów. Znajdują się m.in. w rumianku, kasztanowcu i połoniczniku. Działają rozkurczowo, lekko moczopędnie i uspokajająco.

 

12. KWASY ORGANICZNE

Są związkami węgla zawierającymi grupę karboksylową, gromadzącymi się w łodygach, liściach, korzeniach, owocach i nasionach roślin. W organizmie człowieka działają korzystnie na trawienie i całą przemianę materii, przeciwdziałają też nadmiernej fermentacji w jelitach. Najczęściej spotykane kwasy to octowy, mrówkowy, jabłkowy i walerianowy.

 

13. SAPONINY

Te związki posiadają zdolność obniżania napięcia powierzchniowego cieczy. Saponiny, drażniąc łagodnie błonę śluzową jamy ustnej i gardła, stosowane są jako neutralne leki wykrztuśne. Występują m.in. w mydlnicy, pierwiosnku, nagietku, kozieradce i konwalii.

 

Podsumowanie

Czy medycynę należy obarczać całą winą za odejście od ziołolecznictwa? Z pewnością nie. To człowiek zrobił się wygodny i własne zdrowie oddał w ręce innych. Z własnego wygodnictwa odrzucił wiedzę przodków i choć porusza się po aptece z ogromną ilością leków, nie potrafi ich rozpoznać i użyć. W profilaktyce, w codziennym żywieniu „pigułki" nie zawsze wytrzymują próbę czasu, gdyż najbardziej życiodajne, najlepiej przez nas przyswajane są witaminy pochodzące z naturalnego źródła. Syntetyczne spełniają swoje funkcje w leczeniu niektórych ostrych stanów chorobowych, natomiast na co dzień powinniśmy pobierać witaminy poprzez prawidłowo dobrane pożywienie.

Dlaczego odrzuca się wiedzę tzw. ludową, która w swych korzeniach poza tradycją, zawiera wiedzę starożytnych? Czy dlatego, że były to zabobony? A co w zamian daje nam medycyna tradycyjna? Chemiczne leki "szybkiego reagowania", które likwidując jeden objaw, wpędzają nas w następną chorobę. Specjalista od serca potrafi "rozwalić" nam wątrobę, bo wątroba to nie jego specjalność. Dziś, gdy człowiek zachoruje, rozpoczyna wędrówkę od cierpienia do cierpienia i nie wie, kiedy ją zakończy i czy zakończy szczęśliwie.

 

 

Źródła:

- Akademia Zdrowia: http://www.arkadia-polania.pl/zapomniana-medycyna.php

- książka Andrzeja Skarżyńskiego „Zioła czynią cuda”

- https://tadeuszczernik.files.wordpress.com/2011/04/ziolaczyniacuda.pdf

 

 

Ocena: 

3
Średnio: 3 (1 vote)

Komentarze

Portret użytkownika Maciek

Ja chciałbym jedynie

Ja chciałbym jedynie przyłączyć się do opinii Riv'a, że zielona herbata jest genialna. Tylko warto przy tym całym ambarasie zwrócić uwagę na fakt, iż aby dobrze ją przyswoić, warto ją poprawnie zaparzyć. Z tym w Polsce mamy ogromne problemy, bo wrzucamy do kubka nieoksydowaną herbatę, po czym zalewamy ją wrzątkiem... i ją przepięknie zabijamy ;-).

Pomijam oczywiście kwestie związane z saszetkami. Ja u siebie na blogu staram się edukować i pokazywać, że herbatę warto pić, nie tylko ze względu na walory prozdrowotne. I tak w swoim artykule: <a href="http://kursnaherbate.pl/herbata-zielona/>Zielona herbata</a> opisałem w bardzo podstawowy sposób, czym ona w ogóle jest (oraz jak ją parzyć Smile ).

A tak przy okazji - lepszą wchłanialność od samej zielonej herbaty liściastej ma Matcha - gdyż jest to cały liść herbaty zmielony na pył - absorbujemy więc wszystko co dobre (i niestety, często też to co złe) w herbie ;-). Macie jakieś swoje doświadczenia z matchą? 

Portret użytkownika Maciek

Wybaczcie mi zły link, widzę,

Wybaczcie mi zły link, widzę, że ogarnięcie prostego HTMLa może sprawiać kłopot ;-). Jakby ktoś był zainteresowany herbatą: http://kursnaherbate.pl/herbata-zielona/.

A wracając jeszcze do ziołolecznictwa - miałem kiedyś dość spory problem z nerką. Pani, do której się udałem z poradą (może kojarzycie panią z Torunia), przepisała mi zestaw kilku ziół, plus krople, również na bazie ziół. Szczerze mówiąc, po wypiciu wszystkiego co tam było, czułem znaczną poprawę (szczególnie jeśli chodzi o kwestie zewnętrzne skórne). Nikt więc mi nie wmówi, że ziołolecznictwo nie wspomaga!

Pozdrawiam, Maciek Wink

Portret użytkownika skidoo23

Dzień dobry,   Po pierwsze

Dzień dobry,
 
Po pierwsze poprosiłbym o cytowania w tekście! Smile
Po drugie - tu nie chodzi tylko i wyłącznie o ziołolecznictwo a bardziej o styl życia. Nie możemy zajadać się gotowymi produktami z supermarketu, czy innymi które produkowane są na skalę przemysłową z wykorzystaniem różnego rodzaju uzdatniczy, wzbogacane cukrami, mięsa faszerowane antybiotykami i "super" paszami, czy hormonami wzrostu a następnie zaparzyć sobie ziółek i twierdzić, że wszystko jest ok. To ma sens tylko wtedy, kiedy odżywiamy się bardzo świadomie i wybieramy dobre produkty. Ważna jest również nasza aktywność, czyli różnego rodzaju sporty, albo chociaż regularne spacery po parku/lesie.
Nie zgodze się z tym, że zdrowy styl życia obywateli pogrążyłby służbę zdrowia. Wręcz przeciwnie - jej główne problemy wynikają z tego, że społeczeństwo jest zbyt chore i zwyczajnie brakuje jej mocy przerbowych. Dobrym przykładem są Jpończycy, którzy pomimo olbrzymiej ilości nałogowych palaczy, mają jeden z najniższych odsetków zachorowań na raka płuc, czego przyczyn dopatruje się miedzy innymi w nisko tłuszczowej diecie, ćwiczeniach, oraz mniejszym spożyciu alkoholu. Źródło1, źródło2.
Co do koncernów farmaceutycznych to faktycznie im najmniej zależy na zdrowym społeczeństwie. Jednak to nie oni wywołują choroby. Sami jesteśmy odpowiedzialni za to co wkładamy do koszyka a przez to i za to, co znajdujemy na sklepowych półkach. Zmieniając swoje własne nawyki, zmieniamy świat na lepsze. To na szczęscie się dzieje. Coraz łatwiej, nawet w osiedlowych dyskontach, znaleźć wartościowe produkty, co jeszcze kilka lat temu graniczyło z cudem. 
Na koniec chce jeszcze dodać, że to również nie prawda, że państwa nie dbają o zdrowie społeczeństwa. Próby podejmowane są co chwile - ot choćby niedawna afera drożdżówkowa :). Jednak co by ministerstwa nie robiły wciąż wygrywają nasze złe nawyki. W Polsce jest też sporo miejsca dla sektora prywatnego w tej kwestii. Dobrym przykładem są firmy rankingowe, które działają w stanach (np. NuVal). W objętych takimi programami sklepach, każdy produkt ma dodtakową nalepke z punktami przyznanymi przez nezależną firmę, która ocenia je pod kątem wpływu na nasze zdrowie. Więcej o tego typu skalach mozna przeczytać w wikipedii - ot choćby tutaj: link.
 
Pozdraiwam i życzę zdrowia w nowym roku! Smile

Portret użytkownika Riv

Kiedyś sama faszerowałam się

Kiedyś sama faszerowałam się jak głupia tymi wszystkimi suplementami i innym ścierwem serwowanym w aptekach. Wieczne grypy, przeziębienia, niedobory żelaza. Żelazo właściwie musiałam uzupełniać każdego roku. 
I co mi z tych suplementów? Dalej miałam słabe paznokcie, słabe włosy, pękające naczynka itd. 
Zaczęłam sama suszyć pokrzywę i pić napary, robić z niej też płukankę na włosy. Problem zniknął. 
Spryszczone plecy. Mój odwieczny problem. Podejrzewałam, że to przez toksyny w organiźmie ale miałam te pryszcze tylko na plecach. Zaczęłam pić ziele bratka, po miesiącu wystąpił nagły wysyp pryszczy, a w po kolejnym miesiącu wszystko zniknęło, została gładziutka skóra. 
Zielona herbata fajnie sprawdza się w oczyszczaniu skóry twarzy, zamiast toników i innych badziewi, ściąga opuchliznę. (Informacja bardziej dla kobiet Smile )
Nalewka z kasztanów (na krążenie i uszczelnienie naczyń krwionośnych).
Sok z brzozy zawiera mnóstwo minerałów. Wiele osób uważa, że to jest be bo przecież brzoza jest płytko ukorzeniona i nie wiadomo jaki syf wchłania ale proszę zauważyć, że brzoza nie rośnie w miejscach wysoko zanieczyszczonych. 
Można wymieniać i wymieniać Smile Większość ludzi niestety uważa ziołolecznictwo za zabobon ale to jest już ich problem :) 
 
 

Portret użytkownika Greg8866

Zielarstwo będzie zawsze

Zielarstwo będzie zawsze krytykowane przez ludzi dzisiejszej medycyny, bo jakby każdy wiedział jak ziołami wyleczyć różne choroby, to przemysł farmaceutyczny by dawno zbankrutował. A prawda jest taka, że zdecydowaną większość chorób można właśnie ziołami wyleczyć. Jeśli ktoś krytykuje ziołolecznictwo i twierdzi, że zioła działają tylko na zasadzie wiary w ich skuteczność, to niech mi odpowie dlaczego takie ziołowe środki jak kawa, papierosy czy marichuana działają na każdego, bez względu na to, czy wierzy w ich działanie czy nie?

Portret użytkownika demik

Uzbierajcie sobie rumianek i

Uzbierajcie sobie rumianek i ususzcie różnica swoje a ze sklepu jest ogromna po zaparzeniu swojego rumianku czy miety lub innego zioła macie przepiekny kolor a ze sklepu czy apteki to wszystko jest blado -mętne no i trzeba mieć czas za zbieranie ziól dlatego częściej odwiedzamy apteki.

Portret użytkownika debaucher

Bardzo dobry

Bardzo dobry artykuł!Chciałbym tylko dodać,że nie wystarczy wiedzieć jaką mieszankę ziołową podać choremu.
Trzeba jeszcze znać najwłaściwszy CZAS zbioru poszczególnych składników.
U Słowian żyły tak zwane WIEDŹMY(nie żadne stare,wredne pudła tylko kobiety obdarzone WIEDZĄ)które porafiły leczyć,odczyniać uroki,kontaktować się z duchami natury... i to setki lat przed fizyką kwantową!
Ze współczesnej medycyny-jedynie pomoc w wypadkach i chirurgia plastyczna(w tej dziedzinie naprawdę ICH podziwiam-WIRTUOZI SZTUKI!!!).

Każdy ma z tego życia dokładnie tyle,ile SAM sobie weźmie.

Portret użytkownika Kimbur

Nie jest aż tak źle. Zioła

Nie jest aż tak źle. Zioła ludzie kupują - mięta, rumianek, szałwia, krwawnik, koper (zwłaszcza Herbapolu), produkuje się i sprzedaje też sporo nalewek ziołowych, wyciągów, tabletek. herbatke pijamy, kawkę też. Ja także lubię poyerbać sobie mate (zwłaszcza pipore).
Ale dzięki za artykuł, warto przypominać co zdrowe.

Portret użytkownika RobertM4

Polecam

Polecam stronę http://ukryteterapie.pl/, jest tam także dużo różnych porad. Polecam witaminę D3 K2 koniecznie z MK-7. Oczyszcza (rozpuszcza) wapń w żyłach. Jest tam dużo więcej, zainteresowanych odsyłam do w/w odnośnika. Sposób na usunięcie kamieni żółciowych jest również niesamowicie prosty, beż użycia narzędzi chirurgicznych, maksymalnie do kilku tygodni :).

Portret użytkownika Takitam

Witamina K2 nie jest z MK7,

Witamina K2 nie jest z MK7, są witaminy K2MK7 oraz K2MK4. Obie mają analogiczne działanie z tą różnicą że poziom K2MK7 o wiele dłużej utrzymuje się w organizmie niż K2MK4. Ja też polecam tą stronę oraz wszelkie filmy z Jerzym Ziębą na YT. Pozdrawiam Smile

Portret użytkownika Takitam

Ta prastara wiedza jest

Ta prastara wiedza jest celowo odrzucana i wyśmiewana z bardzo prozaicznego powodu: ponieważ te metody są naprawdę skuteczne, stanowią niechcianą i groźną konkurencję dla firm farmaceutycznych. Wielu ludzi uważa że firmy farmaceutyczne pracują dla dobra człowieka, że naukowcy w pocie czoła pracują abyśmy byli zdrowsi i dłużej żyli. Tym czasem korporacje farmaceutyczne przekształciły się w zalegalizowaną mafię która opanowała służbę zdrowia w Stanach i Europie. Dziś lekarze muszą ściśle przestrzegać jedynie słusznych procedur i ordynować jedynie słuszne leki. Lekarz został sprowadzony do roli sprzedawcy leków a jeśli wyjdzie poza procedury ma potem co najmniej takie problemy jak na przykład Dr. Bachański z Centrum Zdrowia Dziecka. Dziwi mnie tylko postawa środowiska lekarskiego który się z tym pogodził. A jedynie słuszne leki - to te które produkowane są przez przemysł farmaceutyczny. Ten przemysł stosuje często wyciągi i ekstrakty ziołowe które tak naprawdę w "oderwaniu od całości" rośliny leczniczej nie mają, bo nie mogą mieć działania. Ale reklama czyni cuda, napisze się że to naturalny produkt, wydrukuje się na pudełeczku ładne listeczki i bezwartościowy produkt sprzedaje się niczym świerze bułeczki. Naturalnych ziół nie można opatentować i są tanie więc nie dają zysku, a głęboko przetworzony produkt - jak najbardziej tak. I nie ważne, że on nie działa, tylko ważne jak i za ile on się sprzedaje. Państwo też nie jest zainteresowane naprawą tej chorej sytuacji czy poprawą zdrowia szczególnie starszych ludzi, bo ZUS by się zapłakał gdyby żyli długo i szczęśliwie. Dodatkowo masowo stosowane salicylany rozrzedzające krew oraz środki neutralizujące soki żołądkowe czynią wręcz spustoszenie w organizmach pacjentów. Wystarczy włączyć TV i już mamy reklamy tych środków. To samo się tyczy statyn obniżających tak przecież potrzebny cholesterol. To dodatkowo "produkuje" tłumy pacjentów których trzeba "leczyć". A szefowie korporacji zacierają rączki i ślinią paluszki by liczyć zyski. Czy ta wiedza jest naprawdę zapomniana ?. Na pewno nie, tylko pewne środowiska zrobiłyby wszystko (I ROBIĄ) aby tak było, bo dla nich PACJENT WYLECZONY SZYBKO I SKUTECZNIE JEST STRACONY, A PACJENT "LECZONY" DŁUGO I PRZEWLEKLE JEST ŹRÓDŁEM POTĘŻNEGO ZYSKU.

Portret użytkownika Wojox

Radzę zainteresować się

Radzę zainteresować się dobrami które są wokoło nas.
Obecnie najwięcej spustoszenia w organiźmie robi brak pierwiastka BOR.
Od paru lat suplementuję bor, w postaci soli boru (boraks).
Ogólnie bor odpowiada za redystrybucję wapnia w organiźmie.
Reasumując jest ważniejszy od samego wapnia. Dlaczego ?
Dlatego że organizm pozbawiony boru zamula wapniem wszystko co może, szczególnie mięśnie, tętnice i żyły (w nich buduje szkielet kostny, organizm broniąc się zwiększa poziom holesterolu).
Brak boru w dalszej perspektywie wywołuje artretyzm,  na niektórych wyspach Indonezji już nastolatkowie mają tą przypadłość. Zachodzi wyjałowienie gleby z boru, szczególnie tam gdzie uprawia się monokultury.
Uzupełnienie boru skutkuje objawem następującym: drgają mieśnie w różnych miejscach ciała (podobnie jak przy braku magnezu ale intenstwniejsze, organizm odwapnia mięśnie, następują bóle  łydek, rąk, ogólnie po kolei całych parti ciała. Przy najmniej u mnie tak było, bolała mnie lewa nerka przez kilka dni)
Organizm potrzebuje 3 mg boru na dzień. Odpowiada to mniej więcej tyle ile przyklei się do naslinionego palca, czyli bardzo mało. W dużych dawkach jest toksyczny, jak wszystko zresztą. Zdrowy rozsądek przede wszystkim. Ja często wsypuję jedną łyżkę do wanny i moczę sie z troszka około 30 minut..
Wraca energia.

Trzy etapy poznawania prawdy: najpierw wyśmiewana, później zaprzeczana a na końcu oczywista. Arthur Schopenhauer

Strony

Skomentuj