Zidentyfikowano czynniki masowego wymierania populacji owadów

Kategorie: 

Źródło: Pixabay.com

Owady to małe stworzenia, które rządzą światem. Od nich zależy co najmniej 87 głównych upraw ludzkości, ale owadom na naszej planecie coraz trudniej jest przetrwać. Teraz nowe badanie ujawniło, w jaki sposób zakłócenia wywołane przez człowieka oddziałują na wiele owadów, od chrząszczy po muchy.

Owady pomagają nam dostarczać żywność na stół poprzez zapylanie i recykling składników odżywczych. Rozkładają i utylizują odpady organiczne i są pokarmem dla wielu zwierząt. Wśród problemów, które jako ludzie spowodowaliśmy, jest oczyszczanie ogromnych połaci ich naturalnego środowiska, wprowadzanie toksycznych chemikaliów do ich środowiska oraz rosnące temperatury, które doprowadziły do ​​powszechnego spadku lub zmiany liczebności gatunków.

 

Korzystając z danych dotyczących populacji owadów i bioróżnorodności w ponad 6000 różnych miejscach na całym świecie, ekolog Charlie Outwaite i jego współpracownicy z University College London prześledzili, jak zmiany w liczebności owadów i bioróżnorodności zmieniały się w ciągu 20 lat w zależności od dwóch czynników: intensywności rolnictwa i klimatu ogrzewanie. Odkryli, że największe spadki populacji owadów i bogactwa gatunkowego wystąpiły na obszarach o intensywnym użytkowaniu rolniczym, które również odnotowały znaczny wzrost ocieplenia w ciągu ostatnich 20 lat. 

 

Jednak tam, gdzie było dużo naturalnych siedlisk, liczebność owadów w sąsiedztwie zmniejszyła się dramatycznie. Na obszarach, na których zachowały się trzy czwarte naturalnego siedliska, liczba owadów spadła średnio tylko o 7 proc., a liczba różnych gatunków tylko o 5 proc., w porównaniu z 63 i 61 proc. na obszarach, gdzie pozostała mniej niż jedna czwarta naturalnych siedlisk. Naukowcy sugerują, że konieczne są konkretne działania, które pomogą w odwróceniu tragicznego trendu.

 

Obejmuje to zmniejszenie intensywności rolnictwa poprzez dywersyfikację rodzajów upraw uprawianych na jednym obszarze (odejście od upraw monokulturowych) oraz stosowanie mniejszej ilości pestycydów i nawozów. Wszystkie te działania zapewniają owadom bezpieczniejsze miejsca do ukrycia się podczas upalnej pogody, a także dostarczają im wystarczającej ilości pożywienia i innych zasobów, aby mogły kontynuować pracę, od której wszyscy jesteśmy zależni.

 

 

Badanie zostało opublikowane w czasopiśmie Nature.

Ocena: 

1
Średnio: 1 (1 vote)
Opublikował: admin
Portret użytkownika admin

Redaktor naczelny i założyciel portalu zmianynaziemi.pl a także innemedium.pl oraz wielu innych. Specjalizuje się w tematyce naukowej ze szczególnym uwzględnieniem zagrożeń dla świata. Zwolennik libertarianizmu co często wprost wynika z jego felietonów na tematy bieżące. Admina można również czytać na Twitterze   @lecterro


Komentarze

Portret użytkownika axell69

Brak owadów równa  się z 

Brak owadów równa  się z  brakiem ptaków .  Brak pszczół     równa się  katastrofie żywnościowej  -   dlatego  ja nie wiem o czym ty admin piszesz , widocznie spadłeś do poziomu sTallinna lub  próbujesz uchronić   swój sposób dochodu  na życie (byle art. o byle czym) .Od kilku lat  trwa  nieoficjalna  wojna  z  człowiekami -  jeśli  w taki sposób  chcesz tą wojne przetrwać  to ja   ciebie  życzę   pomyślności adminowski  .Prawda  jest naj !! ważniejsza  a  pierdyliony  chamskim kłamstw naukofcuf Nikogo już nie interesuje i nas tysz  NIE  i wywal sTallinna   bo znów   głupoty legendarne  wkleja  

„Dopóki nie staną się świadomi, nigdy się nie zbuntują, a dopóki się nie zbuntują, nie mogą stać się świadomi”.
-George Orwell, 1984

Portret użytkownika Q

To co się dzieje złego w

To co się dzieje złego w rolnictwie - w tym kontekscie - można odwrócić tylko w jeden sposób , powracając do małorolnego rolnictwa nastawionego nie na "produkcję" ale na uprawianie dla siebie i na sprzedaż. Każda pogoń za zyskiem odsuwa na bok jakiekolwiek zainteresowanie światem dzikiej przyrody na rzecz maksymalizacji produkcji czyli zysku i rentowności. Im dalej człowiek jest od natury tym mniej go ona obchodzi a za tym idzie zubożenie różnorodności zarówno roślin jak i owadów. Chemizacja rolnictwa , likwidacja zadrzewień i zakrzewien na miedzach (bo cień rzucają) , zawęrzanie miedz (bo ziemi szkoda) itd. Chłop żywemu nie przepuści a wielu jest takich co z tej chytrości to drogę by zaorali , znałem takiego co traktorem do rowu wpadł (kabiną w dół !) bo jeszcze jedną skibkę tuż przy głębokim rowie chciał zaorać - chytrość wszystko niszczy . Ogólnie trend jest taki , że im bardziej stechnizowane społeczeństwo tym mniej szanuje dziką przyrodę samemu głupiejąc do reszty .. Zobaczcie w jaki sposób traktuje się drzewa w jednym z miast Korei Południowej (nie wiem jak jest w innych) - ale to się w głowie nie mieści jak można być tak głupim ? (od drugiej minuty) https://www.youtube.com/watch?v=egCj_hn1BBc

Portret użytkownika Ractaros96

Powodzenia życzę, działałoby

Powodzenia życzę, działałoby to na początku XX wieku, zanim doszło do eksplozji demograficznej ludzi na świecie. Obecnie trzeba znaleźć sposób, aby mieć wydajne uprawy, ale bez środków ochrony roślin. Jedyną możliwość jaką widzę, to farmy hydroponiczne gdzie rośliny w zamkniętym i monitorowanym środowisku będą mogły sobie spokojnie rosnąć bez obaw o choroby czy szkodniki. Będzie to wymagać niestety sporych inwestycji i zwiększy zużycie energii.

Chcąc wrócić do małowydajnego rolnictwa skażesz połowę populacji pierwszego świata na śmierć głodową.

"Trudności materialne nigdy nie powinny być przeszkodą na drodze rozwoju człowieka" - Moje własne słowa

Portret użytkownika Q

Chyba nie rozumiesz , że

Chyba nie rozumiesz , że zdrowa żywność zależy od uprawy roślin w prawdziwej GLEBIE a nie w rynnie z nawozami i wodą . Rolnictwo małopowierzchniowe to też niezależność od dostaw i perturbacji na rynku . Im więcej ludzi mieszka w wielkich miastach tym gorszy jest ich dobrostan bo zwiększa się oddalenie od źródła zdrowia czyli NATURY. "Eksplozja demograficzna" - to wynaturzenie tworzące hordy konsumentów kosztem malejącej liczby producentów a to prosta droga to uprzemysłowienia całego rolnictwa czyli produkcji byle czego , byle jak , byle więcej. Ludzie muszą wziąć do rąk "wędkę" a nie czekać na "rybkę" którą ktoś im poda - jak statystyczna rodzina będzie miała własny kawałek ziemi to sami wytworzą dla siebie zdrową , smaczną i dostępną bez kosztów żywność zamiast czekać na pomoc z zewnątrz czy zaopatrzenie. Wyludnianie się wsi (ucieczka do miast) powoduje postępującą urbanizację czyli zabetonowywanie każdej wolnej dotąd przestrzeni , to także spadek opłacalności małej produkcji czyli "woda na młyn" dla wielkich producentów rolnych zainteresowanych wyłącznie zyskiem i maksymalizacją produkcji. Ja postuluję za ograniczeniem dzietności i bezmyślnego rozmnażania się , populację ludzką trzeba zredukować a nie kombinować jak to wszystko wyżywić. Bo przejeść zasoby i zabetonować całą przestrzeń jest bardzo łatwo ale to prosta droga do ZAGŁADY ludzkości i naszej cywilizacji. Są tylko dwie drogi ; harmonia z naturą i dysharmonia która prowadzi do unicestwienia. Twoje podejście zmierza w tym drugim kierunku bo zastanawiasz się nie nad usunięciem przyczyny problemu lecz na jego skutkach.

Skomentuj