Zanotowano rekordowe wartości promieniowania UV na Ziemi

Kategorie: 

Źródło: dreamstime.com

Amerykańscy i niemieccy naukowcy udokumentowali rekordowe poziomy promieniowania ultrafioletowego w boliwijskich Andach. Według wskazań są one około cztery razy większe niż zwykle i mogą wywołać uszkodzenia wszystkich organizmów biologicznych. Naukowcy ogłosili swoje odkrycia w czasopiśmie Frontiers in Environmental Science.

 

Szef zespołu naukowego realizującego badanie, Nathalie A. Cabrol powiedziała, że szczególnie szokujące było dla nich odkrycie, że rekordowe wskazania promieniowania UV nie zostały zidentyfikowane na bezludnej Antarktydzie, gdzie pojawia się dziura ozonową, ale praktycznie w tropikach, w sąsiedztwie wsi i miast.

 

Cabrol i jej koledzy z NASA i Instytutu SETI mierzyli promieniowanie ultrafioletowe wokół jezior w Andach. Odbywało się to w ramach projektu badawczego zakładającego badanie warunków panujących w obszarach przypominających Marsa. Dozymetry zostały zainstalowane między innymi na szczycie wulkanu Licancabur (na granicy Chile i Boliwii, na wysokości 5917 metrów nad poziomem morza) i na brzegu pobliskiego jeziora Laguna Blanca (4340 m).

 

Gdy indeks UV wynosi 8 lub więcej lekarze zalecają pozostawanie w cieniu, a w Słońcu bez ochrony powinno się przebywać nie dłużej niż 10 minut. Indeks UV 11 uznaje się za ostatnią krańcową wartością bezpieczeństwa. Jednak w Andach zmierzony indeks UV normalnie wynosi 26, a 29 grudnia 2003 naukowcy udokumentowali poziom UV o wartości 43.

 

Gdy poziom indeksu UV mieści się między 30 a 40 lepiej w ogóle nie wychodzić z domu. Eksperci twierdzą, że za takie wyniki winny jest splot okoliczności takich jak: południowe Słońce w zenicie, duże wysokości i cienka warstwa ozonowa.

 

Oprócz tego rekordowe wskazania indeksu UV mogą być związane z dużą ilością aerozoli atmosferycznych na skutek burz i pożarów, co uszczupliło warstwę ozonową. Doceniono też prawdopodobny wpływ ze strony potężnych rozbłysków słonecznych, które akurat miały miejsce na początku grudnia. Naukowcy twierdzą, strumień naładowanych cząstek produkowanych w trakcie rozbłysków może spowodować uszkodzenie warstwy ozonowej.

 

Nadmierna ekspozycja na promieniowanie UV ma oczywisty negatywny wpływ nie tylko na nasze zdrowie, ale również na biosferę jako całość. Promieniowanie ultrafioletowe uszkadza DNA, zaburza procesy fotosyntezy i zmniejsza żywotność jaj oraz larw.

 

 

Ocena: 

Nie ma jeszcze ocen
Opublikował: admin
Portret użytkownika admin

Redaktor naczelny i założyciel portalu zmianynaziemi.pl a także innemedium.pl oraz wielu innych. Specjalizuje się w tematyce naukowej ze szczególnym uwzględnieniem zagrożeń dla świata. Zwolennik libertarianizmu co często wprost wynika z jego felietonów na tematy bieżące. Admina można również czytać na Twitterze   @lecterro



Komentarze

Portret użytkownika tubylec

Skoro naukowcy straszą

Skoro naukowcy straszą promieniowaniem UV to znaczy że należy się na nie wystawiać ile skóra wytrzyma .. mam taki zamiar, zresztą od zawsze lubiłem słońce i dużo się opalam, i nikt mi nie wciśnie kitu że to szkodzi. Szkodzi to siedzenie po wiele godzin na dobę w klimatyzowanych kryptach i gapienie się w media.

Portret użytkownika ajaks

Witam serdecznie, znalazłam w

Witam serdecznie, znalazłam w sieci interesujący artykuł. Autorką jest pani Margit Kossobudzka.
"Osoby z niedoborem witaminy D są bardziej podatne na raka i choroby serca - wynika z najnowszych badań. A tylko 10 proc. Polaków ma optymalny poziom "słonecznej" witaminy.
Witamina D to wciąż tajemniczy związek. Reguluje tak wiele procesów, że uczeni zaczęli nazywać ją hormonem witaminowym. Każda komórka naszego ciała wyposażona jest w receptor witaminy D. Musi więc ona być nam bardzo potrzebna. Najbardziej znanym objawem niedoboru witaminy D jest krzywica u dzieci, ale w ostatnich latach pojawiły się nowe badania dotyczące jej roli. Naukowe analizy dowodzące ważności witaminy D zasypują ostatnio medyczne czasopisma. Nie sposób wymienić ich wszystkich. Oto kilka najciekawszych.

Od dziur w zębach po zawał
Ostatnio ukazały się w piśmie "British Medical Journal" wyniki dużego badania (obejmowało ponad milion osób), które dowodzi związku między zachorowalnością na różne schorzenia a poziomem witaminy D we krwi. Z analizy uczonych z uniwersytetów Harvarda i z Oksfordu we współpracy z kilkoma innymi ośrodkami wynika, że u osób dorosłych z niskim poziomem witaminy D występuje o 35 proc. większe ryzyko śmierci z powodu choroby układu krążenia oraz o 14 proc. większe ryzyko zgonu z powodu raka!

Uczeni postawili mocne wnioski - ich zdaniem aż 13 proc. zgonów w USA i 9 proc. w Europie jest związanych ze zbyt niskim poziomem witaminy D w organizmie.

- Można powiedzieć, że niedobór witaminy D zwiększa ryzyko śmierci - uważa dr hab. n. med. Paweł Płudowski. - To nie znaczy, że mając mało witaminy, natychmiast umrzemy. Jednak obniża nam się odporność, zwiększa się zapadalność na infekcje. Grozi nam m.in.osteoporoza czy depresja. Dlatego choć brak witaminy D nie jest dla nas od razu śmiertelny, to owszem, w dłuższej perspektywie ryzyko przedwczesnej śmierci niezależnie od jej przyczyny znacząco rośnie.

Dr Płudowski zgadza się, że niedobór witaminy D jest globalnym problemem zdrowia publicznego: - Ostatnio opublikowane badanie dotyczące społeczeństw Europy Środkowej potwierdza niedobory witaminy D u dzieci, młodzieży, dorosłych i seniorów.

Z doświadczeń prof. Bruce'a Hollisa z Medical University w Karolinie Południowej wynika, że witamina D może mieć wpływ na rozwój neurologiczny dziecka, a także powstawanie jego układu odpornościowego. Związana jest też z podatnością na choroby przewlekłe w przyszłości. Podejrzewa się, że witamina D odgrywa rolę nawet podczas zapłodnienia.

Z kolei według uczonych z McGill University w Kanadzie niedobór witaminy D u matki jest związany z niższą masą urodzeniową dziecka. A badania przedstawione w najnowszym wydaniu pisma "Pediatrics" przekonują, że niski poziom witaminy D u matki podczas ciąży sprzyja próchnicy u dziecka.

Przykłady takich badań można mnożyć. Trudno się więc dziwić, że wielu lekarzy poważnie traktuje niedobory "słonecznego hormonu" i namawia do suplementacji.

Za mało spacerów
Na szerokości geograficznej, na której leży Polska, organizm syntetyzuje witaminę D pod wpływem słońca tylko od maja do września.

Może by nam to wystarczyło, gdybyśmy często przebywali na powietrzu. Ale jak wynika z niedawnego raportu Brytyjczyków, przeciętnie spędzają oni ledwie jedną godzinę tygodniowo na spacerach. Polacy nie różnią się zbytnio od mieszkańców Wysp. Nasz styl życia (garaż - biuro - garaż) powoduje, że mamy ograniczoną tzw. skórną syntezę witaminy D. Poza tym, by była ona optymalna, trzeba przez jakiś czas wystawiać się na pełne słońce.

Witaminę D można również dostarczyć z pożywieniem, ale występuje w małej liczbie produktów.

- Największym jej źródłem są ryby morskie, których jemy zbyt mało. Niestety, są drogie - mówi dr Płudowski. - Żeby zapewnić sobie odpowiednią dawkę witaminy D tylko z diety, trzeba by zjeść kilkaset gramów wątróbki codziennie, wypić kilka litrów mleka lub zjeść kilkadziesiąt jajek. To nierealne.

Pół godziny na słońcu "produkuje" tyle witaminy D co wypicie 200 szklanek mleka.

W niektórych krajach żywność jest wzbogacana w witaminę D. W Polsce - tylko mleka modyfikowane dla niemowląt i małych dzieci, niektóre margaryny. Akurat grupa najmłodszych Polaków jest stosunkowo dobrze zabezpieczona przed niedoborem witaminy.

Gorzej ze starszymi dziećmi, nastolatkami - tu deficyt ma nawet 95 proc. populacji.

Od pewnego czasu w Polsce zalecane są wyższe dzienne dawki witaminy D. Typowa kapsułka z witaminą D zawiera 400-500 jednostek - to zbyt mało. Taka dawka jest niewystarczająca nawet dla kilkulatka.

- Wstępne wyniki pierwszej edycji badania pilotażowego statusu zaopatrzenia Polaków w witaminę D, w którym przebadano około 3 tys. osób dorosłych, wskazały, że mniej niż 10 proc. ma jej optymalny poziom. Stąd wytyczne opracowane przez lekarzy i ekspertów w 2013 r. zalecają stosowanie witaminy D w dawce do 2000 j.m. dla dorosłych, a do 4000 j.m. u osób otyłych. To działania profilaktyczne. W przypadku niedoboru konieczne jest leczenie w dawkach 7000-10 000 j.m. - mówi dr Płudowski. - Praktycznie każdy dorosły powinien przyjmować codziennie witaminę D".
 

Portret użytkownika Obserwator 2

Tak, to ten komentarz. Może

Tak, to ten komentarz. Może warto go wkleić na tym forum, aby wszyscy mogli poznać podstępne mechanizmy ukrywane m. in. pod pretekstem szkodliwości UV. Jednoczesnie dziękuję za podpowiedź jak precyzyjne ustalić adres wpisu. Pozdrawiam O2.

Strony

Skomentuj