Wzrost kwasowości Oceanu Południowego powoduje rozpuszczanie skorupiaków

Kategorie: 

źródło: dreamstime.com

Dwutlenek węgla w różny sposób dostaje się do oceanów tworząc kwas węglowy. W efekcie wywiera to wpływ na ekosystemy morskie grożąc wyginięciem niektórych form skorupiaków. Współczynnik pH Oceanu Południowego obniża się, więc rośnie kwasowość a tym samym zwiększeniu ulega stężenie jonów wodorowych. Prowadzi to do tego, że mieszkańcy podwodnego świata nie mają wystarczająco dużo budulca potrzebnego do budowy muszli.

 

Na niewielkim obszarze Oceanu Południowego ślimaki morskie mają znacznie słabsze muszle, częściowo rozpuszczone. Jest to dowód na to, że mieszkańcy głębin cierpią na zakwaszenie mórz. Zwolennicy antropogenicznego pochodzenia nadmiaru CO2 w atmosferze twierdzą, ze to przemysłowy dwutlenek węgla rozpuszcza się na powierzchni oceanu. Nie jest to jednak takie pewne ponieważ pomijanie emisji podwodnych, o których prawie nic nie wiemy powoduje, ze wnioski wyciągane są na podstawie bardzo niepełnych danych.

 

Brytyjscy uczeni już w 2008 roku pozyskali próbki zwierząt, pteropodów, których muszle po powiększeniu mikroskopem elektronowym wykazywały znaki daleko idącej dekompozycji. Bez względu na to jak dwutlenek węgla dostał się do oceanu zmienia on jego chemię, ponieważ rozpuszcza się w wodzie, tworząc kwas węglowy.  Teraz pH obniża się o około 0,1% na wiek i jest to najwyższy wskaźnik w ciągu ostatnich 300 milionów lat.  Badania laboratoryjne wykazały więcej dwutlenku węgla to więcej jonów wodorowych w wodzie. Reagują one z jonami węglanowymi i nie ułatwiają utworzenia węglanu wapnia.

 

Najbardziej narażone są organizmy, które mają powłokę zbudowaną całkowicie z aragonitu (forma węglanu wapnia), który jest bardzo wrażliwy na wzrost kwasowości.  W roku 2050 w oceanie będzie poważny niedobór tej substancji. Na kuli ziemskiej już dzisiaj znajdują się miejsca o niedoborach aragonitu. Są to nie tylko obszary w okolicy Antarktydy, ale też na północnym wybrzeżu Kanady.

 

Jedynym sposobem na powstrzymanie zakwaszenie oceanu wydaje się być zmniejszenie emisji dwutlenku węgla. Sugeruje się, że można by dodawać do oceanu kilka megaton wapna, w celu zmniejszenia kwasowości. Jednak, według ekspertów, nie jest to praktycznie możliwe. Wyniki badań na które powołujemy się w niniejszym artykule opublikowano w czasopiśmie Nature Geoscience.

 

 

Źródła:

http://www.newscientist.com/article/dn22531-animals-are-already-dissolving-in-southern-ocean-acid.html

http://www.nature.com/ngeo/journal/v5/n12/full/ngeo1635.html

Ocena: 

Nie ma jeszcze ocen
Opublikował: admin
Portret użytkownika admin

Redaktor naczelny i założyciel portalu zmianynaziemi.pl a także innemedium.pl oraz wielu innych. Specjalizuje się w tematyce naukowej ze szczególnym uwzględnieniem zagrożeń dla świata. Zwolennik libertarianizmu co często wprost wynika z jego felietonów na tematy bieżące. Admina można również czytać na Twitterze   @lecterro


Komentarze

Portret użytkownika xx

Co to za bełkot

Co to za bełkot pseudonaukowy? Od kiedy to kwas węglowy odpowiada za rozpuszczanie węglanów? Przecież to nie jony wodoru odpowiadają za rozpuszczanie węglanów, tylko aniony kwasów silniejszych od kwasu węglowego, a więc np kwasu solnego, azotowego, octowego (sole wapnia z tymi kwasami są rozpuszczalne w wodzie). Ale kwas węglowy? Nie ma co, lemingi wszystko łykają jak pelikany. Dotyczy to również tzw nałkoffcuf, którzy ponadawali sobie tytuły naukowe i wciskają ludziom kit. A tak swoją drogą. Skąd się wziął mit dwutlenku węgla? Po prostu zwyczajne odwracanie uwagi i od sedna sprawy. W latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych ubiegłego wieku głośno było o zanieczyszczaniu środowiska przez zakłady przemysłowe. Zanieczyszczanie wód, powietrza itd. W wyniku tego koncernom przemysłowym rządy poszczególnych państw zaczęły przykręcać śrubę, coraz bardziej restrykcyjne normy na emisje pyłów, odpadów chemicznych, dwutlenku siarki itd. Spowodowało to boom na różnego rodzaju oczyszczalnie wód odpadowych, emitowanych gazów itd. Ale koszty modernizacji zakładów były stosunkowo wysokie. I nagle na początku lat 90-tych zdarzył się cud. Nagle ścieki i odpady przestały być problemem, bo pojawił się nowy "wróg" niebezpieczny dwutlenek węgla..... Wszędzie trąbili tylko o dwutlenku węgla. I tak jest do dzisiaj. I tak np. dwutlenek siarki, który notabene spowodował masowe wymieranie drzew w naszych Sudetach blisko granicy Czeskiej w latach 80-tych już nie jest problemem. No bo kto by się przejmował takim dwutlenkiem siarki. Problemem jest dwutlenek węgla. Każdemu myślącemu proponuję proste doświadczenie. Wziąć dwie rośliny i umieścić pod kloszami w atmosferze zawierającej podobne ilości dwutlenku węgla i siarki i poczekać na efekty. To samo można zrobić ze skorupiakami wodnymi i też zaobserwować efekty.

Portret użytkownika xx

Co to za bełkot

Co to za bełkot pseudonaukowy?
Od kiedy to kwas węglowy odpowiada za rozpuszczanie węglanów?
Przecież to nie jony wodoru odpowiadają za rozpuszczanie węglanów, tylko aniony kwasów silniejszych od kwasu węglowego, a więc np kwasu solnego, azotowego, octowego (sole wapnia z tymi kwasami są rozpuszczalne w wodzie).
Ale kwas węglowy?

Nie ma co, lemingi wszystko łykają jak pelikany. Dotyczy to również tzw nałkoffcuf, którzy ponadawali sobie tytuły naukowe i wciskają ludziom kit.

A tak swoją drogą. Skąd się wziął mit dwutlenku węgla?
Po prostu zwyczajne odwracanie uwagi i od sedna sprawy. W latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych ubiegłego wieku głośno było o zanieczyszczaniu środowiska przez zakłady przemysłowe. Zanieczyszczanie wód, powietrza itd.
W wyniku tego koncernom przemysłowym rządy poszczególnych państw zaczęły przykręcać śrubę, coraz bardziej restrykcyjne normy na emisje pyłów, odpadów chemicznych, dwutlenku siarki itd.
Spowodowało to boom na różnego rodzaju oczyszczalnie wód odpadowych, emitowanych gazów itd. Ale koszty modernizacji zakładów były stosunkowo wysokie.
I nagle na początku lat 90-tych zdarzył się cud.
Nagle ścieki i odpady przestały być problemem, bo pojawił się nowy "wróg" niebezpieczny dwutlenek węgla.....
Wszędzie trąbili tylko o dwutlenku węgla. I tak jest do dzisiaj.

I tak np. dwutlenek siarki, który notabene spowodował masowe wymieranie drzew w naszych Sudetach blisko granicy Czeskiej w latach 80-tych już nie jest problemem. No bo kto by się przejmował takim dwutlenkiem siarki. Problemem jest dwutlenek węgla.

Każdemu myślącemu proponuję proste doświadczenie.
Wziąć dwie rośliny i umieścić pod kloszami w atmosferze zawierającej podobne ilości dwutlenku węgla i siarki i poczekać na efekty.
To samo można zrobić ze skorupiakami wodnymi i też zaobserwować efekty.

Portret użytkownika 11-123

To jest zdjęcie satelitarne

To jest zdjęcie satelitarne lub lotnicze pola sztucznie nawadnianego.Po środku tego pola jest studnia i pompa która rozprowadza wodę promieniście biegnącymi urządzeniami.Takie pola uprawne występująna terenach pustynnych. Włącz sobie Google Earth i zobacz na terenie Izraela nieopodal granicy z Palestyną (strefa gazy)Niedawno na necie oglądałem program o takich właśnie uprawach.

Portret użytkownika figa

 mam w domu piękną kolekcję

 mam w domu piękną kolekcję muszli morskich , wyglądają cudnie ! Każda inna , choć z jednego gatunku , niepowtarzalna , niczym linie papilarne ! Szkoda by było , gdyby były deformowane przez szkodliwe warunki ,albo ,co gorsza ,miały wyginąć..........

Strony

Skomentuj