Wyniki eksperymentu w CERN potwierdziły, że wszechświat nie powinien istnieć!

Kategorie: 

Źródło: 123rf.com

Jedną z największych zagadek fizyki jest to dlaczego antymateria nie zniszczyła wszechświata na jego samym początku. Aby to zrozumieć, naukowcy postarali się uchwycić różnice między materią i antymaterią. Konkluzje ich badań wskazują na to, że właściwie nie ma między nimi różnicy a wszechświat nie powinien istnieć.

Wszystkie obserwacje wskazują na kompletną symetrię między materią i antymaterią, a to prowadzi do konkluzji, że według naszego stanu wiedzy wszechświat nie powinien istnieć. Taką opinię wygłosił pracujący w CERN fizyk Christian Smorra, który uczestniczy w eksperymencie BASE (Baryon-Antibaryon Symmetry Experiment) wykonywanym w LHC.

Naukowcy są zagubieni, bo spodziewali się uzyskać dowody na asymetrie cząstek materii i antymaterii. Wiedzą oni, że ta asymetria musi istnieć, ale jej nie zaobserwowano więc można założyć, że naukowcy po prostu nie rozumieją tego zagadnienia błądząc i odkrywając rzeczy, których się zupełnie nie spodziewali. Jednocześnie robią co mogą, aby rezultaty dopasować do uznawanych teorii. 

 

Antymateria, którą znamy jest przeważnie niestabilna i każdy jej kontakt z materią regularną prowadzi do jej unicestwienia powodując w tym procesie powstawanie czystej energii. Jest to najskuteczniejsza reakcja znana w fizyce.

Tak zwany model standardowy opisujący oddziaływania między cząstkami elementarnymi wskazuje na to, że w momencie wielkiego wybuchu powinny powstać równe ilości materii i antymaterii, ale gdyby tak się stało to unicestwiłyby się nawzajem pozostawiając za sobą pustkę, a nie galaktyki i planety. Jest to zatem podstawowy problem, który zamierzano rozwiązać właśnie poprzez poszukiwanie rozbieżności między właściwościami materii i antymaterii.

Urządzenia z eksperymentu BASE - źródło: Rikken Japan

W ciągu ostatnich lat prowadzono już eksperymenty z wodorem i antywodorem, które również wykazały, że nie ma zbyt wielkich różnic między atomem antywodoru, a atomem wodoru. Teraz w ramach eksperymentu BASE przeprowadzono podobne badania protonu i antyprotonu, a wyniki były bardzo podobne i nie dały odpowiedzi na nurtujące fizyków pytania, wręcz powodując powstawanie następnych.

 

Teraz czas na kolejne eksperymenty, które mogą rzucić nieco światła na tę tajemnicę i mają być przeprowadzone w ramach eksperymentu nazywanego ALFA. Wtedy dowiemy się jakie są efekty wpływu grawitacji na antymaterię i być może dopiero wtedy będziemy rozumieć troszeczkę więcej na temat początków Wszechświata, ponieważ według obecnego stanu wiedzy właściwie nie powinien istnieć.

 

Ocena: 

5
Średnio: 5 (2 votes)



Komentarze

Portret użytkownika r.abin

To potwierdza hipotezę o

To potwierdza hipotezę o mnogości Wszechświatów i o powstawaniu Wszechświata wsobnego z czarnej dziury. Wewnątrz wymienionej B.H. istnieć może tylko jeden rodzaj materii, a zróżnicowanie występuje we Wszechświecie podstawowym (on istnieje wiecznie)

Portret użytkownika unfaner

Wydaje mi sie, ze kazdy z nas

Wydaje mi sie, ze kazdy z nas ma cos w sobie takiego co go gryzie, wiemy w glebi siebie ze cos jest nie ta jak trzeba. Tez tak mialem, dopoki nie zaakceptowalem ze jestem oszukiwany, bo ziemia jest plaska. Od tego momentu jestem uwolniony.

Portret użytkownika Dociekliwy

Bardzo ciekawie i prosto

Bardzo ciekawie i prosto przedstawione fakty, ale jak widzę nie wszystkich przekonują, więc ja wtrącę swoje 3 grosze. Otóż wiele faktów które próbują obalić płaskoziemcy kupy się nie trzyma, tak jakby wszystko na siłę negowali, więc zawsze znajdą jakieś swoje kontrargumenty. Otóż punkt widzenia zależy od punktu siedzenia , jak to już ktoś wcześniej zauważył. Polecam zatem filmik który znajdziecie na youtube pt. Sonda Kamiński i Kurek odcinek "Płaska ziemia" czy coś w ten deseń. Uwielbiam tych gości i można powiedzieć wychowałem się na takich programach i teraz z perspektywy ponad 30 lat , będąc gościem już grubo po 40-ce, nadal uważam że były to genialne programy, które w prosty i logiczny sposób tłumaczyły wszelkie zjawiska fizyczne których doświadczamy na ziemi. Tutaj Panowie przedstawiają dowody na kulistość ziemi na podstawie tworzenia map kartograficznych i jaki problem stanowi przedstawienie trójwymiarowej kuli na 2 wymiarowej kartce, aby stworzyć mapę. Jak to do was nie dotrze to macie problem. Ja ze swej strony przedstawię więc swoje doświadczenia w tej materii, gdyż tak się składa że dużo podróżowałem , dużo robiłem zdjęć i przede wszystkim obserwowałem wiele w tym wschód i zachód słońca na pełnym morzu, czy bałtyckim czy północnym i widać było ewidentnie że słońce chowa się za horyzontem stając się mniejsze i zmieniając kolor na czerwone. Jest to zjawisko które jest dobrze znane jako zjawisko oddalania się obiektów w którym to obiekt oddający się od nas z naszej perspektywy widzenia staje się coraz mniejszy i na skutek widma postrzegania światła zmienia barwę na czerwono. Ponadto ewidentnie malejąca tarcza oddalała się i schodziła w dół ostatecznie chowając się za horyzontem. Przez pewien czas widać było lekko nad horyzontem tzw. efekt halo, czy poblask tego słońca odbity w gęstniejącym powietrzu, ale jak zapanował zmrok to i nawet tego nie było widać. Ciekawym zjawiskiem też było na morzu północnym to że nawet jak słońce się schowało całkiem za horyzontem to nie ściemniło się całkiem tylko był cały czas jakby zmierzch im bliżej byliśmy brzegów Norwegii tym efekt jaśniejszy zaś gdy bardziej zbliżaliśmy się do brzegów Danii, to stawało się ciemniej. Jest to tzw efekt znany nam dobrze ze szkoły nocy i dnia polarnego. Czyli że gdybym przekroczył koło polarne czyli określoną granice na północy kuli ziemskiej doświadczałbym pełnego dnia przez pół roku i analogicznie pełnej nocy przez następne pół roku. Jest to związane z tym że na biegunach słońce oświetla cały krąg polarny przez pół roku zanim ziemia przesunie się w górę lub dół i obróci się do słońca w taki sposób że ten efekt już nie będzie widoczny. Proste. Oczywiście tu już słyszę głosy oburzonych płaskoziemców którzy twierdzą że to bujda i że na biegunie południowym nie dotarłbym do kręgu polarnego bo tam są masoni, naziści i inne ciemne typy z NASA którzy na to nie pozwolą. No to spytajcie się Marka Kamińskiego i Jasia Meli czy przebyli biegun południowy czy nie? Obserwacje trzeba wykonywać cierpliwie i długo żeby zobaczyć prawdziwy obraz. Tu trzeba mieć cierpliwość i czas na to. Oczywiście płaskoziemcy zaraz napiszą że to tylko efekt który jest mylny gdyż miałem za słaby sprzęt do obserwacji i że jakbym zastosował lepszy aparat cyfrowy, lunetę czy teleskop to nadal widziałbym słońce czy oddalający się statek, ale to bzdura. Ziemia ma średnice ponad 40 tysięcy kilometrów, więc trzeba znacznych odległości żeby dostrzec że obiekt chowa się za horyzont, ale nie są to odległości nie do zmierzenia. Wystarczy że oddalimy się od statku na morzu o 40 km czyli 1/1000 średnicy ziemi już zauważymy że statek chowa nam się za horyzontem i żaden najlepszy sprzęt nie będzie w stanie dostrzec oddalającego się obiektu. Takie są fakty, bo wiem co widziałem, a nie mam urojeń i nie chodzę do psychiatryka. Następny przykład gdy leciałem samolotem z Egiptu do Polski również obserwowałem zachód słońca i jakbym długo nie patrzył, słońce i tak schowało się za horyzontem a samolot po pewnym czasie dłuższym niż na ziemi również leciał w pełnej ciemności oświetlony tylko przez światła samolotu. Gdybym leciał nad płaską ziemią to na tej wysokości widziałbym cały czas słońce i to na wysokości oczu, a efekt by się w ogóle nie zmieniał, to tak jakbym był muchą i latał wokół żyrandola i żarówki. Ciągle bym miał światło. Mało tego PZ twierdzą że słońce jest małe i księżyc również, oraz że są położone na pewnej wysokości i że kręcą się rotacyjnie na zmianę, ale lecąc na 10 tysiącach metrów pewnie bym to zauważył, oraz niewidzialny z dołu mechanizm który tym steruje(ciekawe kto to konserwuje bo po tylu latach mogłyby się śrubki poluzować lub zerwać), a nic takiego nie dostrzegłem. Mało tego słońce nadal było tej samej wielkości czyli nie zbliżyłem się do niego zbyt bardzo, a na płaskiej ziemi gdybym się zbliżył do tej jakże wydajnej żarówki widziałbym chyba większą kulę ognia prawda? Jest to tak dobrze znany efekt zbliżania do obiektów, więc żarówa musiałaby być bardzo wielka na tej wysokości. Następna kwestia to zaćmienia słońca i księżyca, oraz fazy księżyca i ich pełnie. Jak widać wyraźnie i na logikę biorąc każde zaćmienia jest fazowe i widać wyraźnie zaokrąglony cień ziemi na księżycu czy też zaokrąglony cień księżyca na słońcu i tylko kula mogłaby dawać taki cień, gdyż gdyby ziemia była płaskim dyskiem dawałaby co najwyżej cieniutki rogalik cienia i nic więcej, więc w żaden sposób nie byłby w stanie zasłonić nawet małej asteroidy a nie mówiąc słońca co prawda oddalonego od nas wiele milionów kilometrów, ale na tyle dużego i masywnego obiektu że coś takiego jak nasz malutki księżyc nie wywołałby zaćmienia słońca. Tu znowu argumenty płaskoziemców mówiące o tym że przecież słońce i księżyc są podobnej wielkości i że wtedy to jest możliwe, ale całkiem przy tym zapominają o odległościach, bo argumentując w ten sposób już rozbijają w pył tą koncepcję bo hipotetycznie zakładając że gdyby były takie same, to tarcze słońca i księżyca nie nachodziłyby na siebie tylko jeden obiekt bliższy ziemi i zasłaniający drugi obiekt były relatywnie większy a to właśnie z powodu odległości. Bzdura. A do tego jakby się one pokrywały skoro sami twierdzicie wg waszego schematu że słońce i księżyc obracają sie rotacyjnie na przemian, więc jak sie spotykają? Co ramiona składają się jak wskazówki zegara i nagle zasłaniają się wzajemnie? Trochę to nielogiczne. Po za tym Bóg to nie jakiś wielki mechanik z kluczem francuskim tylko wielki kreator całego wszechświata. Tak całego wszechświata a nawet wszechświatów. Oczywiście to tylko teoria bo tego nie wiemy ze względu na ograniczenia jakie nam wyznaczył dając nam prawie doskonałe ciało ludzkie. Ziemia jest kulista, a raczej eliptyczna bo na skutek rotacji i obracania się wokół osi jest nieznacznie spłaszczona na biegunach, przez co powstaje magnetyzm ziemi czyli słynna grawitacja , która przyciąga nas do ziemi, ale z taką siłą, dzięki genialnemu stwórcy który ustawia nas nie za blisko i nie za daleko od słońca, oraz cały układ słoneczny. Nawet grawitacja Jowisza ma na nas wpływ, nie mówiąc o małej grawitacji naszego pobliskiego księżyca. Wg płaskoziemców płaska ziemia ze szklaną niewidzialną kopułą wędruje w kosmosie wciąż do góry ciągle przyspieszając, a przekopanie się przez otwór w ziemi spowoduje tylko dokopanie się do rozgrzewającego się dysku który topi się na skutek tarcia i prędkości czy olbrzymich ciśnień. W takim razie dlaczego do tej pory się nie stopił i nie spalił? Następna bzdura. We wnętrzu ziemi jest co najwyżej rozgrzane jądro i tyle. Twierdzicie że nie ma grawitacji a ciągłe przyspieszanie płaskiego dysku ku górze powoduje tylko taki efekt, ale zgodnie z prawami fizyki to ciągle przyspieszając ku górze bylibyśmy coraz bardziej spłaszczani na skutek silnego pola wgniatającego nas ku ziemi. Nie wierze też że uciekająca do góry ziemia nie spłaszczyła by nas na placek ciągle przyspieszając. Tego nie wytrzymałby nasz organizm, gdyż na skutek olbrzymich obciążeń nasze kości i mięśnie nie wytrzymały by tego i byłoby po nas. Już słyszę protesty że to nie tak , przyspieszenie nie jest tak wielkie przecież ziemia ma tylko kilka tysięcy lat a nie 4,5 miliarda, więc nic złego się nie dzieje, ale to dlaczego nawet jeśli hipotetycznie zakładając że ma 6 tysięcy lat, to czemu co pokolenie nie jest niższe i bardziej spłaszczone niż pierwsi ludzie, na skutek właśnie tego przyspieszania i drastycznych obciążeń. Chyba odkopalibyśmy kości człowieka dłuższe i bardziej cienkie niż mamy teraz. Nic bardziej mylnego to Neandertalczyk był niższy a my jesteśmy wyżsi, to by sugerowało raczej że ziemia zamiast przyspieszać zwalnia i grawitacja jest coraz słabsza, a skoro tak się dzieje to dlaczego skacząc do góry nie wylecimy w kosmos?. Bzdura. Ziemia jest kulą obracającą się wokół słońca, księżyc obraca się wokół ziemi, a słońce też nie stoi w miejscu tylko wędruje wokół obracającej się naszej dużej masywnej galaktyki (Droga Mleczna), zaś nasza galaktyka oddziałowuje na  inne mniejsze pobliskie jej galaktyki karłowate zaś przybliża się do innej masywnej galaktyki Andromedy będącej też w grupie lokalnej galaktyk, te zaś wędrują w przestrzeni kosmicznej w wciąż rozszerzającym i przyspieszającym wszechświecie, który  też jest kulisty i jak rozszerzająca się bańka przyspiesza szybciej niż światło widzialne czyli z prędkością prawdopodobnie szybszą niż światło czyli ponad 300 tysięcy kilometrów na sekundę, granicą zaś naszego wszechświata jest horyzont zdarzeń którego nie możemy przekroczyć gdyż jesteśmy ograniczeni fizycznie. Już prędkość światła jest dla nas nieosiągalna, gdyż przekraczając tą granice prędkości prawdopodobnie bylibyśmy rozbici na atomy lub subatomy lub cząstki elementarne tak małe że nie bylibyśmy już tym czym jesteśmy zbudowani tak pięknie przez Boga. Za horyzontem zdarzeń są prawdopodobnie następne rozszerzające się bańki czyli inne wszechświaty a są one umiejscowione w tzw. maxi uniwersum czyli jedynej przestrzeni czyli miejscu gdzie mieszka Bóg i unosi się niczym duch nad całym dziełem stworzenia, ale to już jest płaszczyzna egzystencji dla nas tu na ziemi fizycznie nie osiągalna. Możemy ją osiągnąć tylko po śmierci kiedy to porzucamy ziemię i ciało fizyczne oraz prawa tu rządzące i stajemy się duchem(świadomością) która może przeniknąć przez horyzont zdarzeń prosto do Boga a tam będziemy sądzeni wg naszych uczynków. Dlatego proszę was na końcu mojego wywodu nie przedstawiajcie Boga jako Mechanika który zamyka nas w jakieś małej klatce po to by obserwować, gdyż Bóg istnieje zarówno w nas, w najmniejszych cząsteczkach elementarnych, jak i w całym wszechświecie. Zaburzacie koncepcję Boga sami stając się tymi, którzy ludziom oświeconym odbierają prawdę. Cytujecie fragmenty z Pisma Świętego ale go nie rozumiecie, jak Jehowi co wybierają tylko te fragmenty co im pasują a nie rozumieją całości stworzenia i posługują się tymi fragmentami jak bronią dla własnych chorych celów. Biblia nie po to została stworzona tylko po to żeby być drogowskazem dla wątpiących i cierpiących. Zakładając że świat jest taką zamkniętą puszką sami podważacie dzieło boże , oraz wielkość jego stworzenia. Tak dla waszej wiadomości. Wszechświat i dzieło boże jest tak wielkie że niezmierzone wręcz podobnie jak Bóg który był inicjatorem rozrostu tej banki wszechświata i to on powiedział : " Niech się Stanie!" i z małego punktu w przestrzeni o masie tak wielkiej że nie jesteśmy sobie w stanie wyobrazić powstał ten wszechświat być może w Wielkim Wybuchu. Nieistotne teraz, my obserwujemy tylko to co widzimy po prawie 14 miliardach czasu i nie znamy dokładnie procesów jak to zrobił. Powoli odkrywamy tylko cząstki tego dzieła poprzez właśnie oświeconą naukę, gdyż sam Bóg nam to wszczepił w naszą duszę, abyśmy odkrywali coraz więcej, ale nigdy nie osiągniemy i nie odkryjemy tyle co ON, bo nasz umysł nie jest w stanie tego ogarnąć. Wy zaś jako Płaskoziemcy stawiacie się powyżej Boga bo nagle wszystko wiecie i doskonale zdajecie sobie sprawę jak świat nasz jest skonstruowany. Skoro przytaczacie fragmenty z Biblii to przytaczajcie takie co coś wnoszą do wiedzy i do prawdy, a nie fragmenty które tylko wam pasują powodując jeszcze że ci co wierzą, mają wątpliwości. I nie bądźcie niedowiarkami jak Tomasz. Ja też przytoczę kilka fragmentów z pisma świętego może nie dosłownie ale mniej więcej tak je pamiętam: " W domu mego ojca , mieszkań jest wiele, gdyby tak nie było powiedziałbym o tym". "Uważajcie na fałszywych proroków, gdyż będą was zwodzić", oraz "Kto ma rozum niechaj słucha". Jest tych fragmentów więcej, ale już i tak  za bardzo się rozpisałem. Sami sobie poszukajcie i przeczytajcie Biblie całą a nie tylko fragmenty i wtedy w większym kontekście ujrzycie prawdę. A krańce czy narożniki które przytaczacie są alegorią, przenośnią której użyli ewangeliści dla ówczesnych nie oświeconych ludzi po to żeby mogli Pismo Święte zrozumieć. Tak naprawdę na myśli mieli strony świata czyli północ , południe , wschód i zachód, ale tego ówcześni starożytni ludzie nie rozumieli lub inaczej dobierali słowa. I tak nad tym wszystkim jest Bóg, a firmament nieba to nie jest szklana kopuła tylko nieskończony kosmos, przestrzeń itp. Dlatego nie wprowadzajcie ludzi w błąd , bo jeśli ktoś kiedyś poleci samolotem lub popłynie statkiem sam dojdzie do podobnych wniosków co ja naocznie się o tym przekonując że ziemia jest kulista gdyż tylko taka geometria jest doskonała i miła Bogu. I tyle w tym temacie Smile

Wszyscy zmierzamy w tym samym kierunku-z powrotem do Źródła.

Portret użytkownika prrr!

Swego czasu, gdy uznawano że

Swego czasu, gdy uznawano że teorie aerodynamiczne są już opracowane na "tip-top" okazało się że Trzmiel i wiele innych błonkoskrzydłych lata wbrew uznanym zasadom. Najwidoczniej trzmiele latały bo nie wiedziały że latać nie powinny. To chyba wystarczy by opisać poziom "rozwoju" "nauki" nadal negującej ideę Czynnika Sprawczego i wpływu Inteligencji na istnienie życia i samego Wszechświata w ogóle?.

Portret użytkownika solo80demo

Jakim cudem są zachowane,

Jakim cudem są zachowane, wszelkie proporcje w tym świecie, który powstał przez przypadeg z wielkiego wybuchu? Wszystko powstało przez przypadek, a wszystko jest jak zaprojektowane na desce kreślarskiej Smile Oczywiście nie stworzył tego jakiś tam pseudo pejsaty bóg z pustyni tylko istota na prawde potężna, która nie ma żadnego interesu w tym, żebyśmy składali jej ofiary z całospaleń. Naukowcy jeżeli naprawdę gówno wiedzą to tylko i wyłącznie dlatego, że są duchowo puści. Nie ma opcji, żeby taki świat powstał przez przypadek. 

Portret użytkownika Tomasz123

Do solo80demo.Twój post-

Do solo80demo.Twój post-"Oczywiście nie stworzył tego jakiś tam pseudo pejsaty bóg z pustyni tylko istota na prawde potężna, która nie ma żadnego interesu w tym, żebyśmy składali jej ofiary z całospaleń."-wskazuje ,że starasz się obrazić Wszechmocnego Boga Jahwe,posądzając Go o " interes związany z całopaleniami".

Te wszystkie ofiary ze zwierząt były chwilowe i potrzbne przede wszyskim Hebrajczykom.Ponieważ ofiarowywali coś najcenniejszego, co posiadali(oprócz dzieci),dla Wszechmocnego Boga-On błogosławił im np.w zbiorach.Oprócz tego,była to pewnego rodzaju kara finansowa za różnego rodzaju drobne grzechy(chodziło o powstrzymywanie się od nich).Śmierć zwierząt nie była i nie jest potrzebna Stworzycielowi Wszechświata do istnienia.Chodziło tylko o posłuszeństwo,np. żeby Hebrajczycy nie zaczeli palić żywcem i ogólnie mordować swoich dzieci,jak to czyniły narody mieszkające obok nich(Kananejczycy,Fenicjanie i inni).                                                                                                               1Sa 15:22 bp "(22) Rzekł Samuel: Czyż Jahwe ma upodobanie w całopaleniach i ofiarach, podobne jak w posłuszeństwie na głos Jego? Oto posłuszeństwo jest lepsze od ofiary, uległość [zaś lepsza] od tłuszczu baranów,"                                                                                                             ksiega Ozeasza:    

  Hos 6:6 bp "(6) W miłości bowiem mam upodobanie, a nie w ofiarach, i bardziej - w poznaniu Boga niż w całopaleniach."                                               księga Przysłów                                                                                                      Prz 21:3 bp "Pełnienie sprawiedliwości i Prawa więcej znaczy w oczach Jahwe niż ofiara."                                                                                                 Ewangelia Mateusza                                                                                               Mt 12:7 bp "(7) Gdybyście zrozumieli, co to znaczy: "Miłosierdzia chcę bardziej niż ofiary", nie potępialibyście niewinnych."   

Po posłuszeństwie, które okazał Jego syn,Jezus Chrystus aż do śmierci, ofiary ze zwierzat i płodów rolnych zostały zniesione.Spełniły swą rolę i były już niepotrzebne. Dlatego ,proszę, nie posądzaj Wszechmocnego Boga Jahwe  o "biznes  związany z całopaleniami ".  Poza tym zgadzam się z Tobą -Wszechświat stworzył ktoś niesłychanie potężny:                                                    Isa 40:12 bp "(12) Kto wody morza garścią odmierzył i piędzią niebiosom rozmiary wyznaczył? Kto miarą odsypał proch ziemi? Kto góry na wadze odważył a wzgórza - na szalach?"(13) Któż może kierować Duchem Jahwe? Kto był Jego doradcą, aby Go pouczać?14) Kogo się On radzi, aby posiąść mądrość, aby Go ścieżek prawości nauczył, by Go w umiejętności zaprawiał i z drogami mądrości zapoznał?"(15) Oto narody są przed Nim niby kropla u wiadra i znaczą tyle, co pyłek na wadze. Wyspy może On unieść jak ziarenko piasku!".

 

Portret użytkownika jurityt

jeżeli weźmiemy pod uwagę

jeżeli weźmiemy pod uwagę możliwość istnienia wieloświata (niby czemu wszechświat miałby być tylko jeden) to bby wszechświat powstał taki jaki go znamy nie jest niemożliwy, natomiast czemu w nim zyjemy? na to pytanie chyba tylko jest jedna odpowiedz - tylko w takim moglibyśmy żyć, pozdrawiam Smile

Portret użytkownika zio017

Mylicie pojecia ludzie..To

Mylicie pojecia ludzie..To nie planety ,wszechswiat sie dopasował do nas..tylko my sie dopasowalismy to tego co powstało.Jestesmy tacy na co pozwoliła nam planeta i jej warunki.Czlowiek to rzeczywiscie samolubne stworzenie:)

Portret użytkownika QbanoRK

Spieracie sie tak i spieracie

Spieracie sie tak i spieracie ... Jak ktos mial troche do czynienia z fizyka (np. na studiach) i z ezoteryka, to niech przypomni sobie znak "ying - yiang", niech pomysli o czarnej dziurze i o jej hipotetycznym odpowiedniuku po drugiej stronie - bialej dziurze. Oni to juz wiedzieli dawno temu ... gdzie teraz jest ta wiedza?

Strony

Skomentuj