Wylesianie Amazonii widać nawet z kosmosu

Kategorie: 

Źródło: twitter

Amazonia to największy na świecie las, który bywa nazywany płucami Ziemi. Niestety dżungla ta znika w szybkim tempie, karczowana i wypalana w celu przekształcenia jej w pola uprawne.

 

Wylesianie Amazonii odbywa się zwykle w bardzo brutalny sposób. Połacie lasu są po prostu wypalane. Dzięki temu w Brazylii uzyskuje się w ten sposób dla rolnictwa duże obszary wysokiej klasy ziemi.

Źródło: twitter

Problem jednak w tym, że skala przeobrażeń dżungli w pola uprawne jest niepokojąco duża. Pożary Amazonii trwają prawie cały czas, a dym widoczny jest nawet z kosmosu. Udokumentowali to ostatnio astronauci znajdujący się na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej.

Wylesianie Amazonii w stanie Mato Grosso wzdłuż drogi BR-163 - Źródło: ISS/ESRSU/JSC

Powyższe zdjęcie przedstawia proces wylesiania Amazonii w praktyce, widziany z okien ISS 19 sierpnia 2014 roku. Wygląda na to, że ma to związek z pozyskiwaniem ziemi ornej w okolicy drogi BR-163, prowadzącej przez stan Mato Grosso, w kierunku Rio Crepori.

Źródło: twitter

Dzięki ziemi z wylesiania Brazylia przeżyła wielki boom rolniczy. W latach 2001 do 2004 areał uprawny zwiększył się o 3,6 miliona hektarów. W samym Mato Grosso wzrost plantacji wyniósł 540 tysięcy hektarów. Obecnie ekolodzy szacują, że powierzchnia Amazonii zmniejszyła się od XX wieku o 22% i w ciągu ostatnich kilku lat tempo wylesiania w niektórych miejscach wzrosło o 10%.

 

 

Ocena: 

4
Średnio: 4 (1 vote)
Opublikował: admin
Portret użytkownika admin

Redaktor naczelny i założyciel portalu zmianynaziemi.pl a także innemedium.pl oraz wielu innych. Specjalizuje się w tematyce naukowej ze szczególnym uwzględnieniem zagrożeń dla świata. Zwolennik libertarianizmu co często wprost wynika z jego felietonów na tematy bieżące. Admina można również czytać na Twitterze   @lecterro



Komentarze

Portret użytkownika Pel

Nawet gdyby Amazonia

Nawet gdyby Amazonia całkowicie zniknęła, nic by się nie stało! Za większość tlenu na ziemii odpowiadają mikroorganizny, a nie dżungle które są inkubatorem dla najgorszego świnstwa, wirusów i chorób.

Portret użytkownika Rewo-Lucjan

To wszystko jakaś manipulacja

To wszystko jakaś manipulacja i chora propaganda??? Kto chce poznać prawdę? Zachęcam do lektury.
 
Charles C. Mann "1491 Ameryka przed kolumbem", w przekładzie Janusza Szczepańskiego; Dom Wydawniczy Rebis, 2007.
Str. 371-374:
 
 Zielone więzienie.
 XIX-wieczny przyrodnik Thomas Belt wyraził to chyba najlepiej. W książce "Przyrodnik w Nikaragui"- nazwanej przez Darwina "najlepszym ze wszystkich dzienników przyrodniczych"- nakreślił wizję lasu tropikalnego, która przeszła do klasyki: gigantycznej, tętniącej życiem przestrzeni, szalenie zróżnicowanej biologicznie, lecz poza tym nierozróżnialnej. "Nieustannie powtarzający się cykl wiecznie aktywnego życia stopniowo stapia leśny krajobraz tropików w jedną, monotonną całość". Odtąd pojęcia "Amazonia" czy "dorzecze Amazonki" często są używane tak, jakby odnosiły się do homogenicznego bytu.
 Profesjonalnych geografów irytuje to niezmiernie. Ściśle mówiąc, "dorzecze" oznacza zlewnię wód Amazonki i jej dopływów, natomiast "Amazonią" nazywa się większy region, ograniczony od zachodu przez Andy, od północy przez tarczę gujańską i brazylijską od południa. Żaden z tych terminów nie jest też równoznaczny z "amazońskim lasem deszczowym". Zacząć należy od tego, że nie cały ten las jest naprawdę deszczowy- miejscami suma rocznych opadów nie różni się od nowojorskiej. W dodatku, mniej więcej trzecia część Amazonii nie jest nawet lasem, tylko sawanną- największy taki obszar to boliwijskie Beni. Tereny zalewowe Amazonki i jej dopływów zabierają kolejne pięć do dziesiciu procent powierzchni. Tylko mniej więcej połowę Amazonii pokrywa las wyżynny- (...) - las, jaki najczęściej staje przed oczyma ludzi spoza tego regionu na hasło "Amazonka".
 Dla biologów pozorna płodność wyżynnego lasu tropikalnego jest czystym mitem. Teza ta jest dobitnie wyłożona w klasycznej pracy Paula Richardsa z 1952 roku "Tropikalny las deszczowy". To święta prawda, pisze Richards, że amazoński las jest wyjątkowo zróżnicowany i piękny. Jego przepyszna korona jest jednak maską skrywającą ubożuchne podłoże- jałową glebę. Jakakolwiek była jej pierwotna jakość, nie wytrzymała ona wiecznego żaru i ustawicznych opadów, które zniszczyły jej powierzchnię i wypłukały wszystkie minerały oraz życiodajne składniki organiczne z rozkładu biologicznego. W rezultacie większość czerwonej amazońskiej ziemi jest tak zwietrzała, mocno zakwaszona i niemal całkowicie pozbawiona podstawowych substancji odżywczych, że ekolodzy nazywają las tropikalny "mokrą pustynią".
 Większość tych substancji jest więc zmagazynowana nie w glebie, jak w strefie umiarkowanej, tylko w samej porastającej ją roślinności. Kiedy opadają martwe liście czy gałęzie, węgiel i azot z ich rozkładu są błyskawicznie absorbowane przez supersprawny system korzeniowy tropikalnych roślin. Kiedy farmerzy lub drwale karczują las, wraz z nim usuwają też lokalne zasoby środków odżywczych. Normalnie dżungla szybko wypełnia każde nagie miejsce- na przykład po przewruconym drzewie- i wielkich szkód to nie powoduje. Kiedy jednak luka jest zdyt duża albo sztucznie utrzymywana przez dłuższy czas, słońce i deszcz szybko niszczą wszelką materię organiczną, jaka w ziemi jeszcze pozostawała, i w krótkim czasie całe spalone żarem poletko zmienia się w coś, co przypomina cegłę kolorem i wodoodpornością. Odtąd praktycznie nie będzie zdolne do podtrzymywania życia. Las tropikalny pomimo całej swej bajecznej witalności egzystuje jak na ostrzu noża.
 Pogląd Richardsa podjęła i rozwinęła Betty J. Meggers, archeolog ze Smithsonian, w ksiące "Amazonia: człowiek i kultura w fałszywym raju" z 1971 roku, chyba najbardziej wpływowej publikacji, jaka się pojawiła na temat tego regionu. Rolnictwo, przypomina autorka, jest sztuką wykorzystywania bogactwa mineralnego gleby.W A mazonii tego bogactwa jest niewiele i tamtejsi rolnice musieli się nauczyć wykorzystywać to, co jest.  Jedyną formą agrotechniczną, jaką można tam stosować długoterminowo, jest wypalanie roślinności, czyli tak zwana gospodarka żarowa. Oczyszcza się niewielkie pole, wypala to, co pozostanie, po czym sieje wybrane rośliny uprawne. Popiół zapewnia glebie zastrzyk środków odżywczych i można liczyć na lepszy plon. Dżungla oczywiście uparcie powraca- najpierw pojawiają się chwasty, potem szybko rosnące tropikalne drzewa i po kilku latach pole znika bez śladu, ale przez ten czas rolnik mógł z niego żyć. System żarowy, jak mi powiedziała Meggers, jest "wspaniałą odpowiedzią na ograniczenia ekologiczne". Farmerzy zbierają kilka plonów, ale gleba nie jest wystawiona na działanie deszczu i słońca tak długo, by spowodowało to permanentne szkody. Przerzucając się z pola na pole, Indianie mogą żyć w leśnym ekosystemie, nie niszcząc go, w subtelnej, harmonijnej równowadze z otoczeniem.
(...)
Wedłóg tejże archeolog drugim powodem konieczności wypalania jest wrażliwość regionu na zjawisko mega-El Ninio, czyli nadzwyczaj silne przypadki znanego zaburzenia klimatycznego El Ninio, jakie trafiają się co trzysta do pięciuset lat. (...) W przeszłości,kontynuowała Betty Meggers, "grupy zasiedziałe od setek lat na jednym terytorium nie mogły przetrwać <suszy>, więc się rozpadły. Nasze badania wskazują, że do podobnych sytuacji dochodziło co najmniej czterokrotnie w ciągu ostatnich dwóch tysiącleci". Innymi słowy, Indian, którzy próbowaliby przejść od systemu żarowego do rolnictwa osiadłego, każdy El Ninio zmuszałby do powrotu do sterej metody. Wypalanie "ogranicza ryzyko, w tym także ryzyko nadmiernego rozrostu- to po prostu rozsądna rzecz".
 Gospodarka żarowa, co autorka przyznaje, ma bowiem jedną zasadniczą wadę: nie daje dostatecznie dużo plonów dla utrzymania złożonej społeczności. Bardziej intensywna forma uprawy zapewniłaby niezbędne w tym celu nadwyżki, ale nie da się jej wprowadzić na dłużej: zaorana ziemia wystawiona na działanie żywiołów już po dziesięciu latach jest zniszczona. Nawet przy wypalaniu, jak twierdzą ekolodzy, naprawdę pełny powrót do stanu pierwotnego trwa czasem i sto lat. Europejska agrotechnika nie tylko padłaby ofiarą mega-El Ninio, ale trwale zniszczyłaby leśną glebę.
 
 
Tyle Charles C. Mann.
 
Polecam również (warto) następną książkę tego autora: "1493 Świat po Kolumbie".
 
 
 

Portret użytkownika Czołgista

To że puszcza wytwarza dużo

To że puszcza wytwarza dużo tlenu to mit podsycany przez eko-fanatyków. Lasy tropikalne produkują może 3-4% tlenu. Po za tym w lesie istnieje dużo brzybów i bakterii ,które pochłaniają ten wytworzony tlen. W lasach tropilanych nie ma świezepo powierza, jest ciężkie i stęchłe, silnie nasycone zarodnikami grzybów bakteriami parą wodną i CO2. Wcale nie jest tam wiecej tlenu niż w innych miejscach na Ziemi. Mało tego drzewa które mają ponad 70lat pochłaniają mniej CO2 iż same produkują. Stare drzewa pruchnieją i butwieją. Ja bym tak nie biadolił tak nad tymi lasami tropikalnymi bo nie są aż takie potzrebne. Dla porównania syberyjska tajga produje wiecej tlenu latem niż puszcza amazońska przez cały rok, a głównym źródłem tlenu są zakwity zielonych glonów w oceanach.

Portret użytkownika ekolog

według ciebie dobrze że

według ciebie dobrze że wycinają puszczę amazońską , tak wandalu ???!!!! dlaciepbie nie liczy się pewnie życie tysięcy gatunków roślin,grzybów i zwierząt tak !!!!! powiem ci tyle jesteś nic nie wartym człowiekiem, arogantem i przeprasza za słowo półgłówkiem !!!! przez takich ludzi jak ty ziemi  umrze i uwierzmi że nie mam zamiaru zapraszać cię do schronu w czsie wojny atomowej !!!!!.

 

Portret użytkownika euklides

Typowa, centralnie sterowana

Typowa, centralnie sterowana przez państwo gospodarka. Pozyskiwanie terenów rolnych dla samego pozyskiwania i podnoszenia statystyk PKB. Potem będą niszczyć żywność, tak jak w UE i USA, gdzie pali się pszenicę i wylewa mleko, a jednocześnie społeczeństwo ledwo wiąże koniec z końcem, a niektórzy nie mają co do garnka włożyć - oczywiście obdarowywanie biednych chlebem surowo wzbronione. Mówcie co chcecie, ale moim zdaniem ten system stworzył szatan i albo się z tego otrząśniecie albo czeka was marny koniec.

Portret użytkownika Angelus Maximus Rex

No i co z tego? Przeciez to

No i co z tego? Przeciez to nie pustynia a tereny rolne... Każda zieleń wydziela tlen a rośliny rolnicze szczególnie chetnie pochłaniają CO2...
 Czy ktoś sobie zadał pytanie ile tlenu pochłania pożar dźungli...?? I jak ją ugasić, jesli nie można dojść do ognia drogą lądową, by go ugasić?
 Drzewo jest potrzebne człowiekowi bardziej niz jeb*ny asfalt i beton.
Zlikwidować korporacje i banki oraz inne żydowskie instytucje, To najwięksi pożeracze papieru i to wysokiej jakości.. To dla nich głównie lasy są wycinane...

Portret użytkownika didier

Głupi czy co ? stawiasz na

Głupi czy co ?

stawiasz na równi tereny rolne z lasem równikowym ?
Serio ?  ale serio ? 

A co sie tak czepiłeś pożaru ? wypalanie jest dobre, o ile nie jest powodowane przez ludzi, a tereny te nie zostaną wykorzystane pod uprawę itp. Są nawet rośliny co ich nasiona dopiero wyrosną gdy będzie pożar lasu..

Nasza nadzieja
https://www.youtube.com/watch?v=Tuqbony9RiE
Na walkę z rzeczywistością
http

Portret użytkownika Angelus Maximus Rex

Sam głupi jesteś... W ciagu

Sam głupi jesteś... W ciagu jednego pożaru lasu zużywa się tyle tlenu (chyba nie watpisz, że pożar-ogień to gwałtowne ... utlenianie), ile ten las wyprodukuje tlenu w ciagu 10-ciu lat..
Tak, że serio... mówię...
"Są nawet rośliny co ich nasiona dopiero wyrosną gdy będzie pożar lasu.."... buhahhaaaa.... tzn ta roślinka nazywa się... niech zgadnę... pszenica...?
 Prawda, bo w lesie to ona nie może wyrosnąć...

Skomentuj