Właściciel sztucznego penisa zapadł w śpiączkę po pierwszym stosunku

Kategorie: 

Źródło: youtube.com

Brytyjczyk Andrew Wardle poddał się operacji przeszczepu bionicznego penisa, a po pierwszej inicjacji, zapadł w śpiączkę, pisze Metro.

 

Po tym, jak 45-letni Wardle po raz pierwszy uprawiał seks, zagorączkował i wymiotował przez tydzień. On i jego 28-letnia partnerka Fedra Fabian myśleli, że zaatakował go jakiś nerwowirus, ale siedem dni później Andrew zasłabł na korytarzu, a jego dziewczyna musiała wezwać karetkę. Lekarze zabrali pacjenta do szpitala, gdzie spędził pięć dni w śpiączce.

 

Lekarze i Fabian mocno zmartwili się, że przyczyną złego stanu zdrowia był bliski kontakt z dziewczyną. Badania wykazały, że mężczyzna cierpi na problemy z pęcherzykiem żółciowym. Teraz prawdopodobnie musi przejść operację usunięcia organów.

 

Wardle urodził się z wybroczynem pęcherza i epispatią, bardzo rzadką chorobą, w której ten narząd tworzy się poza ciałem, a penis nie wykształca się całkowicie lub jest całkowicie nieobecny. Przed przeszczepem mężczyzna miał tylko jądra. Taki przypadki zdarzają się około jeden raz na 20 milionów porodów.

 

Lekarze wykorzystali skórę, mięśnie i nerwy z ręki Wardle do stworzenia protezy. Operacja przeszczepu trwała dziesięć godzin. Penis prostował się po naciśnięciu przycisku. Mężczyzna przyznał, że jego ciało funkcjonuje dobrze i ma nadzieję na „świetlaną przyszłość z Fedrą i, być może, narodziny dzieci".

 

 

 

Ocena: 

5
Średnio: 5 (1 vote)
Opublikował: tallinn
Portret użytkownika tallinn

Legendarny redaktor portali zmianynaziemi.pl oraz innemedium.pl znany ze swojego niekonwencjonalnego podejścia do poszukiwania tematów kontrowersyjnych i tajemniczych. Dodatkowo jest on wydawcą portali estonczycy.pl oraz tylkoprzyroda.pl gdzie realizuje swoje pasje związane z eksploracją wiadomości ze świata zwierząt



Komentarze

Portret użytkownika mirmił

Chyba na jego miejscu

Chyba na jego miejscu wolałbym prawdziwy przeszczep od zmarłego dawcy lub osobnika poddającego się zmianie płci ,wtedy to miało by sens i właściwe działanie .Bo cóż komu po protezie ,która jedynie z zewnatrz przypomina oryginał a właściwej funkcji jej brak .. ? Tako rzekłem.

Portret użytkownika Medium

O tempora, o mores!  

O tempora, o mores!

Nie dała bozia penisa, widać takie życie potrzebne było człowiekowi. Lekarze to już nie mają co robić?

Opisany przypadek to raczej zadanie dla psychoterapeutów wprzódy, a nie dla chirugów plastycznych.

Skomentuj