Witamina K2 – mało znana witamina, która może uratować zdrowie

Kategorie: 

Źródło: Internet

Wiele osób nie zdaje sobie sprawy z korzyści dla zdrowia, jakie oferuje witamina K2. Chociaż została opisana na początku XX wieku, przez wiele lat nie było szczegółowych badań, co skutkowało niedocenieniem jej roli zarówno w środowisku medycznym, jak i w świadomości społeczeństwa.

 

Witamina K w medycynie znana jest przede wszystkim jako jeden ze związków odpowiedzialnych za prawidłowy przebieg procesu krzepnięcia krwi. I chociaż jest to ważne zadanie, nie jedyne. Na ogół witaminę K utożsamia się z formą K1, a w rzeczywistości występują  dwie formy, z których ta druga jest mniej znana i znacznie ważniejsza.

 

Witamina K1 - występuje głównie w zielonych warzywach. Przechodzi bezpośrednio do wątroby i bierze udział w procesie krzepnięcia krwi. Rzadko występują jej niedobory.

Witamina K2 - powstaje w wyniku fermentacji bakterii. Jest obecna w sfermentowanej żywności, zwłaszcza serach i w japońskiej soi, która jest zdecydowanie najbogatszym źródłem witaminy K2 – jest to forma MK-7 powstała z ekstrakcji z fermentowanej japońskiej soi „Natto”. Niewielkie jej ilości znajdują się także w jajkach, mleku i mięsie. Często występują niedobory tej witaminy.

 

W społeczeństwach zachodnich występuje znacznie większe ryzyko osteoporozy i chorób układu sercowo-naczyniowego niż u mieszkańców Azji, co wynika przede wszystkim z innej diety. Zwrócono uwagę, iż ponad 80% witaminy K w typowej zachodniej diecie jest przyjmowane w postaci witaminy K1.

 

Witamina K2 a zdrowie człowieka

Dotychczas uważano, że ze prawidłowy stan kości odpowiada wystarczająca ilość wapnia i witaminy D. Terapia witaminą K2 wraz z suplementacją wapnia i witaminy D znacznie zmniejszyła ryzyko złamań kości u starszych ludzi. Witaminy grupy K2 wspomagają utrzymanie prawidłowego stanu fizjologicznego kości. Niewystarczająca ilość witaminy K2 prowadzi do zmniejszenia gęstości mineralnej kości, co jest kluczowym czynnikiem rozwoju osteoporozy.

 

Wapń jest niezbędny dla zdrowia kości, ale nieprawidłowy metabolizm wapnia może prowadzić do osteoporozy i choroby sercowo-naczyniowej. Wapń w organizmie kumuluje się głównie w kościach i zębach. Nieprawidłowe odkładanie się wapnia może występować również w wewnętrznej powłoce tętnic, w warstwie mięśniowej tętnic i w zastawkach serca. Witamina K2 kontroluje wszystkie przypadki nieprawidłowego kumulowania się wapnia. Wapń może osadzać się w naczyniach krwionośnych powodując ich zwapnienie i w efekcie rozwój płytki miażdżycowej. Suplementacja witaminą K2 zmniejszała ilość wapnia akumulowanego w obrębie naczyń sercowych, zmniejszając ryzyko choroby niedokrwiennej serca aż o 50%. Poprawia się elastyczność naczyń i ich przepustowość.

 

Ochronny wpływ witaminy K2 na układ krążenia potwierdziło badanie przeprowadzone w Holandii w latach 90’. Badaniem objęto 4800 osób w wieku 55-70 lat. Wykazano, iż przyjmowanie witaminy K2 zmniejsza ryzyko wystąpienia choroby niedokrwiennej serca o 50%. Konsumpcja witaminy K1 nie wywołała podobnego efektu.

 

Rekomendowane dzienne spożycie wynosi 100mcg (mikrogramów) - według książki Jerzego Zięby „Ukryte terapie”. Witamina K2 jest szczególnie polecana w przypadkach, gdy choruje się na osteoporozę, choroby serca, Alzheimera, stwardnienie rozsiane i cukrzycę. Należy pamiętać również, że przy uzupełnianiu niedoborów witaminy K2, równocześnie należy suplementować witaminę D, bo działają one w synergii oraz przyjmować tłuszcz, gdyż jest ona rozpuszczalna w tłuszczach. Na szczególną uwagę zasługuje naturalna witamina K2 w postaci MK-7.

 

 

Źródła:

http://zdrowszeznatury.pl/witamina-k2-najbardziej-niedoceniana-ale-jedna-z-najwazniejszych-witamin/

http://www.nazdrowie.pl/artykul/witamina-k

Ocena: 

5
Średnio: 5 (1 vote)
Opublikował: Preston
Portret użytkownika Preston

Komentarze

Portret użytkownika Medium

eva11 napisał: a powiem Ci,ze

eva11 wrote:

a powiem Ci,ze nie Ziembie-a naprawde mrozi,
choc wielu mysli,ze to zbawienie- wpada z deszczu pod rynne!
Tak, nie widać tego od razu, ale po jakimś czasie obserwacji zyskujemy wgląd w zjawisko. Myślę, że Zięba realizuje cele gospodarcze jakiegoś koncernu, który szuka tanich pozwoleń na plantacje konopi. I nawet jeśli ma szlachetne cele w postaci ulżenia cierpieniom chorych (czyż nie wskutek jatrogennych błędów) dzieci, to daleko stąd jeszcze do rzeczywistej promocji zdrowia.
Bywa jednak, że ulżenie cierpieniu chorego daje mu szansę na rzeczywisty powrót wiary w siebie, powrót chęci do życia i zdrowieje on sam z siebie, gdy usuwa się dolegliwy ból, jest to jednak postępowanie - mówmy szczerze - palitywne. Jeśli jednak pomaga - to czemu nie?
Ale skoro konopie jest indyjskie, to czyżby klimat u nas rzeczywiście miał się zdecywanie ocieplić?

Portret użytkownika Waldorfus

Kali móc i obsesyjna

Kali móc i obsesyjna prohibicja

Odpowiadasz Eevie11 a sama realizujesz swoje cele.

„(czyż nie wskutek jatrogennych błędów)” – napisała Medium

Tu się z tobą zgodzę: kto wie na ile tym dzieciakom rozregulowano układ odpornościowy przymusowymi szczepieniami, zanim zachorowały? Następstwa szczepień uwidaczniają się niekiedy po wielu latach. Organizm ludzki posiada w sobie pewną trudną do udowodnienia bezwładność.

„(...)Bywa jednak, że ulżenie cierpieniu chorego daje mu szansę na rzeczywisty powrót wiary w siebie(...)” – tak ośmiesza problem Mediumka. Zupełnie jak bym słyszał tych niektórych, którzy nazywają siebie dziś lekarzami.

Po pierwsze nie ulżyć w cierpieniach. Kanabinole zawarte w konopi to nie morfina, choć w pewnym stopniu może i ból uśmierzają. Olejki z konopi które zawierają kanabinoidy THC, bezpośrednio powstrzymują ataki padaczki – kobieto... A czy – w takiej sytuacji – to jest działanie zachowawcze czy usuwające przyczynę choroby, to jakie to ma znaczenie, skoro na horyzoncie mądrości lekarsko/naukowej i tak nie ma innego rozwiązania? No... jakieś tam było – truli dzieciaki morfiną; ta była legalna bo oficjalnie dopuszczona. Gorsza sprawa że byli też lekarze którzy leczenia tą morfiną tak zaciekle bronili; przy okazji ataku na doktora Marka Bahańskiego.

„(...)Myślę, że Zięba realizuje cele gospodarcze jakiegoś koncernu, który szuka tanich pozwoleń na plantacje konopi.(...)” – napisała Medium.

Pomyśl odrobinę...: czy do uprawy konopi pod nadzorem państwa polskiego potrzeba aż koncernu zachodniego? No może tak, bo jak na razie widać polska nie potrafi sama się rządzić; potrzebuje do tego żydowskich banków i żydowskiego błogosławieństwa: ale to była tylko dygresja – próbując odnaleźć jakąś prawidłowość w twojej propagandzie – Mediumko. Jerzy Zięba naprawdę nie jest idiotą. Odrobina logiki moja rosyjska Pani...

Rozumiem że gdyby na miejsce tego „koncernu”, to był jakiś ruski oligarcha spod kurateli Putina, to byś nie protestowała.
 

Egzystencja Minerwa: Ziemio! – tyle razy do ciebie wracałam... Kiedyś, na pewno znowu się spotkamy – powiedziała gdy odchodziło Spełnienie Ziemia.

Portret użytkownika Medium

Waldorfus napisał: Jerzy

Waldorfus wrote:

Jerzy Zięba naprawdę nie jest idiotą. Odrobina logiki moja rosyjska Pani...

Rozumiem że gdyby na miejsce tego „koncernu”, to był jakiś ruski oligarcha spod kurateli Putina, to byś nie protestowała.

Na początek: nie jestem żadną rosyjską panią, nawet nigdy nie przekroczyłam wschodniej granicy, za to zachodnią tak. Nie miałam nigdy trudności ani z polskim, ani z rosyjskim, bardziej drażniły mnie akcenty kresowe, ale już niemiecki jest mi wyraźnie nieprzyjazny, choć wielu Słowian dziś go używa. Szkoda, stracili wiele...
 
Co do Jerzego Zięby, to wolałabym, żeby był idiotą, takim niewinnym dzieckiem. Kiedy go słucham, coś mi nie gra, nie ufam mu. Z jednej strony rozszerza jakby horyzonty, z drugiej bazuje na ściśle znanej metodologii. Nie takimi drogami chadzały prawdziwe odkrycia i przełomy poznania.
Nie lubię go, nie widzę w nim cienia pozytywnych emocji, a jedynie wąskie zaciśnięte usta.
 
 

Portret użytkownika Waldorfus

Kobiecy afekt kontra

Kobiecy afekt kontra argument

„(...)Z jednej strony rozszerza jakby horyzonty, z drugiej bazuje na ściśle znanej metodologii. Nie takimi drogami chadzały prawdziwe odkrycia i przełomy poznania.(...)” – napisała Medium

I tu się mylisz. Jest zupełnie odwrotnie. Wszystkie dokonane odkrycia, tak czy inaczej, bazowały na już istniejącej metodologi. Wszystkiego od razu nie można zmienić. W już działającym systemie poprawia się to co dotychczas nie funkcjonuje zbyt dobrze.

Zarzucasz jemu to że rozszerza horyzonty? Ja mam dość ciemnego luda przez który mąka owsiana jest droższa od pszennej (było zawsze odwrotnie – owies jadły konie dopóki pszenica nie została skażona genami białka glutenu). Eva 11 już tu chyba o tym pisała, tylko na przykładzie innej mąki. W każdym razie żyć między niewolnikami i tępakami nie jest łatwo. Gdyby tylko ktoś im wytłumaczył że mąka z modyfikowanej genetycznie pszenicy, dziurawi im jelita – za sprawą zawartego w pszenicy glutenu, zaczęli by kupować owies, orkisz, dzięki czemu zboża te, za sprawą zmasowania produkcji i dystrybucji stały by się tańsze.

Te zboża to tylko przykład; czubek góry lodowej – moja droga; przykład, który dotyczy funkcjonowania całego naszego chorego systemu.
 
„(...)Nie lubię go, nie widzę w nim cienia pozytywnych emocji, a jedynie wąskie zaciśnięte usta.(...)” – napisała o Jerzym Ziębie, Medium.

W ocenie ludzi nie kieruję się sympatiami. A emocje, są złudne. Chyba nie masz pojęcia – Medium – jacy sympatyczni potrafią być oszuści. Nie tędy droga.

Jeży Zięba – chyba jak każdy człowiek idealny nie jest: przede wszystkim nie rozumie biedy. Pamiętam jak kiedyś machnął ręką gdy J. Zagórski podsunął mu: – Ale nie każdego na to stać, Jurek – odnośnie zrobienia sobie analizy krwi czy jakichś tam badań. Ludzie to podskórnie wyczuwają i tracą do niego przez to zaufanie. Po za tym, ta jego ambicja; może to przez nią widzisz go stale z zaciśniętymi ustami.  Ambicja albo jest chora – zwalczająca ludzi z którymi można było by współpracować, albo zdrowa. Każdy człowiek popełnia jakieś błędy. Gdy ambicja jest zdrowa człowiek który je popełnił przyzna się do nich przynajmniej przed samym sobą – żeby nie stracić autorytetu wobec niewolników. Zobaczymy jak ten człowiek się zachowa – zachowa w sytuacja gdy gdzieś kiedyś nie miał we jakiejś sprawie racji.

Dla mnie, dopóki służy sprawie społecznej, a za mordę krótko trzyma chory system – służący władzy a nie społeczeństwu, tak długo dla mnie jest w porządku. Ale jeżeli po którymś tam razie, po którejś z kolei wizycie w mejstrimie zamilknie w sprawie np. szczepień, to wtedy dopiero stracę do niego zaufanie. Teraz rzucać na niego podejrzenia, jest stanowczo za wcześnie.   

Jak widzisz moje zaufanie do tego pisarza i naprawdę mądrego popularnonaukowego publicysty jest chyba wystarczająco ograniczone. Ale teraz, skazywanie go na śmierć publiczną, teraz kiedy w koło tyle syfu do zwalczenia tyle ludzkiej głupoty do uświadomienia, teraz za wcześnie na takie kobiece emocjonalne sądy. Ja Ziębę traktuje tylko jako źródło inspiracji: jego doświadczenie nie jest dla mnie wzorem. Zięba dużo mówi o leczeniu dietą, a jest mięso żerny; i nie we wszystkim ma rację. Widzę to na podstawie własnego doświadczenia: ja jestem ze świata roślinożerców, Jerzy Zięba nic sobie nie robi z tego że zwierzęta giną w masowych egzekucjach, żeby zaspokoić próżność człowieka. Ale w niektórych jego wypowiedziach zauważyłem że coś w nim już zaczyna pękać i w tej sprawie. Wie że ludzie żyją dzięki diecie ściśle roślinnej i są jednocześnie przy tym zdrowi; żyją w środowisku w którym on sam się obraca (alternatywa). To automatycznie uruchamia w nim nową prowadzącą do nowego poznania logikę i argumenty. To jest właśnie stara metodologia i nowe horyzonty. Nie tylko Jerzego Zięby, któremu nie zamierzam za życia pomników stawiać.
 

Egzystencja Minerwa: Ziemio! – tyle razy do ciebie wracałam... Kiedyś, na pewno znowu się spotkamy – powiedziała gdy odchodziło Spełnienie Ziemia.

Portret użytkownika Medium

Waldorfus napisał: Kobiecy

Waldorfus wrote:

Kobiecy afekt kontra argument
(...)
I tu się mylisz. Jest zupełnie odwrotnie. Wszystkie dokonane odkrycia, tak czy inaczej, bazowały na już istniejącej metodologi. 
Wiem, co mężczyźni sądzą o paradoksach kobiecej logiki, ale dzięki tym paradoksom ma się jeśli nie lepsze, to przynajmniej inne narzędzie Wink
Nie sądzę, bym się myliła. Prawdziwe odkrycia przychodzą w formie objawień, a to sennych, a to demonicznych. Asan logikę przeceniasz, jak cały dotychczasowy świat przeceniał znaczenie głowy, mózgu.
 
Tak więc na głowie (w podwójnym sensie!) stoi cały świat wraz z cenami na owies czy proso, wraz rafinacją, która obniża ceny, albo transportem na antypody, który jest bardziej opłacalny niż lokalna sprzedaż. 
 
Quote:
Chyba nie masz pojęcia – Medium – jacy sympatyczni potrafią być oszuści
Chyba raczej mam... I bywa, po czasie przychodzi taka myśl, jak też i nagle zabrzmiały mi zmienione słowa refrenu piosenki Lady Pank. Nie rzecz w sympatii-antypatii, lecz w emocjonalności jako takiej, którą próbuję wyczytać w człowieku. Gdy jej brak, światełko ostrzegawcze sie zapala, kapewu?
No i ta nośność medialna... Za dużo ostatnio Zięby, no i w ogóle jak można się tak nazywać, kiedy się chce wspinać na szczyty... ech!!!

Portret użytkownika Waldorfus

Przyczyna i

Przyczyna i skutek

„(...)Jeżeli prawdą jest to, o czym mówił Nikołaj Lewaszow, że padaczka jest skutkiem działania w mózgu bakterii (gronkowców albo paciorkowców) tych szpitalnych, lekoopornych, to szacowne grono medyczne nie przyzna się do tego tak łatwo.(...)” – napisała Medium

Och, żeby tak w Rosji można było prowadzić statystyki...

Dobrze. Zgodzę się z Tobą że t. zw. „zachodnia medycyna” skupia się na leczeniu zachowawczym: zwalcza skutki, a nie przyczyny. Ale to tylko z jednego powodu: bo tak jej się opłaca. Swoją drogą... ciekawe jak by to ujął humanista po rusku?...
 

Egzystencja Minerwa: Ziemio! – tyle razy do ciebie wracałam... Kiedyś, na pewno znowu się spotkamy – powiedziała gdy odchodziło Spełnienie Ziemia.

Portret użytkownika Medium

Waldorfus napisał: Och, żeby

Waldorfus wrote:

Och, żeby tak w Rosji można było prowadzić statystyki...
Lewaszow zaraz po studiach zwiał do Ameryki, żeby po latach powrócić bogaty w doświadczenia z zachodniego świata. Akurat jego doniesienia o przyczynach padaczki pochodzą ni mniej ni więcej a z USA. Ponoć bardzo szybko wyciszono tam temat.
Jakież to podobne do historii masowych śmierci położnic sprzed ilu to lat w Europie...
 
Waldorfus wrote:
Zgodzę się z Tobą że t. zw. „zachodnia medycyna” skupia się na leczeniu zachowawczym: zwalcza skutki, a nie przyczyny. Ale to tylko z jednego powodu: bo tak jej się opłaca.
Bardzo chciałabym wierzyć, że nie ma w tym głębszej ideologii, ale ona niestety czasem wystawia swoje ślimacze różki.
Gdzieś tu w ostatnich komentarzach niejaki dziadek ze wsi zacytował Cheskel Zwi Klötzela, co łączy wszystkich żydów świata... trzeba odszukać.
 

Portret użytkownika Medium

Waldorfus

Waldorfus wrote:

Zastanówcie się też naukowcy, skąd wzięła się w organizmach zwierzęcych witamina K2? Podpowiem wam: powstała jakoś u nich; nie wiem jak ale powstała tak samo u nich jak i u człowieka który też jest organizmem zwierzęcym, i który według waszych mądrości, powinien już dawno nie żyć.
O, tak, naukowcy od dawna zajmują się tematami rasowymi, tylko nie publikuje się tego. A czy człowiek jest organizmem zwierzęcym?
Waldorfus zapewne tak...
 
Od godziny kręcą mi się słowa refrenu piosenki Lady Pank, zupełnie nie wiem dlaczego, to wszak był śmieciowy zespół. No i te słowa, jak się okazuje, inne są od oryginału, a brzmią tak:
"Fabryka małp, fabryka snów,
rezerwat dzikich stworzeń,
przyjaznych tak, że nawet Bóg,
że Bóg im nie pomoże!" [autor refrenu - Medium]
 

Portret użytkownika eva11

Mediu tak nawet brzmi

Mediu tak nawet brzmi bardziej pasujaco....
ciekawi mnie kogo mial Waldus na mysli piszac ,,wg.waszych madrosci,,?
pewnie tych nie odzwierzecych ludzi,...
a ja tak kocham te zwerzece stworzonka rowniez.

Strony

Skomentuj