Wirus Ebola może ukrywać się w organizmie człowieka przez wiele lat

Kategorie: 

Źródło: pixabay.com

Niedługo miną dwa lata, od początku pandemii koronawirusa SARS-CoV-2. Wirusy były z nami od zarania dziejów, a zgodnie z treścią opublikowanego niedawno badania naukowego, wirus wywołujący Ebolę, ma nieoczekiwanego sojusznika. Śmiertelność tego wirusa sięga 50%, a poprzednie ogniska wykazywały śmiertelność od 20% do nawet 90%.


Wirus Ebola jest wysoce zaraźliwy, przenosi się zarówno przez dotyk, poprzez przedmioty, które weszły w kontakt z płynami fizjologicznymi chorego, jak i samego nosiciela. W przeciwieństwie do SARS-CoV-2, Ebola nie roznosi się jednak w powietrzu. Choroba powoduje silny ból mięśni, gorączkę oraz zaburzenia czynności wątroby i nerek. Ponadto pacjenci doświadczają krwawienia wewnętrznego i zewnętrznego. Za okres inkubacji uważa się od 2 do 21 dni. Gorączka krwotoczna, nie była zgłaszana przez długi czas, dopóki nie pojawiła się w Afryce na przełomie lat 2013-2016. W rezultacie zachorowało na nią co najmniej 28 000 osó, śmierć poniosło 11 000 osób. W ciągu dwóch lat w Kongu, w latach 2018-2020, wirusem zaraziło się 3470 osób, z czego 2380 zmarło.

Mimo, że wirus został odkryty w połowie lat 70, naukowcy wciąż nie wiedzą, jakie zwierzę jest głównym rezerwuarem tej choroby. Według naukowców, którzy przeanalizowali genomy wirusa, który spowodował epidemię w Gwinei, mogą to być osoby, które z powodzeniem przeżyły gorączkę. Teorię tę potwierdza fakt, że wirusy są zdolne do infekowania wielu różnych tkanek ludzkich. Jednocześnie układ odpornościowy długo ich nie zauważa. Ale po pewnym czasie wirus zaczyna się aktywować, w wyniku czego "ozdrowieniec" staje się jego ofiarą. Wiadomo, że organizmy, które są narażone na działanie wirusa, nie mogą być jego rezerwuarami. Wirus nie może się w nich wystarczająco namnażać.

 

Oczywiście do pewnego stopnia się rozwija, a gospodarzowi udaje się zarazić kogoś innego. W zbiorniku wirus rozwija się bezobjawowo, i pojawiają się w nim nowe mutacje. odnotowano już przypadki, w których wirus ponownie dał się odczuć po tym, jak osoba z powodzeniem przeniosła Ebolę po raz pierwszy. Badania wykazały, że w stanie nieaktywnym, wirus może znajdować się w ludzkim ciele przez kilka lat. Jak narazie, jest to jedynie teoria, a naukowcy będą badać to założenie. Do tej pory uważano, że to nietoperze owocożerne są wyłącznym rezerwuarem Eboli. W ich organizmach wielokrotnie znajdowano zarówno przeciwciała wirusowe, jak i jego genomy. Przyjmuje się jednak, że może istnieć więcej niż jeden rezerwuar wirusa.

 

Ocena: 

5
Średnio: 5 (1 vote)
Opublikował: [email protected]
Portret użytkownika M@tis

Absolwent Uniwersytetu Wrocławskiego oraz wielki fascynat nauki. Jego teksty dotyczą przełomowych ustaleń ze świata nauki oraz nowinek z otaczającej nas rzeczywistości. W przerwach pełni funkcję głównego edytora i lektora kanałów na serwisie Youtube: 

zmianynaziemi.pl/ innemedium.pl/ tylkomedycyna.pl/tylkonauka.pl oraz tylkogramy.pl.

Projekty spod ręki [email protected], możecie obserwować na jego mediach społecznościowych.

Facebook: https://www.facebook.com/M4tis

Twitter: https://twitter.com/matisalke


Komentarze

Portret użytkownika Kwazar

Myślę jednak, że nie w każdym

Myślę jednak, że nie w każdym,nie w każdym.To musi być organizm afrykański, to te geny i środowisko,bo w europejskim to Ebola to się nie utrzyma.Nie no, biały też padnie jak go Ebola dopadnie ale żeby ona tak sobie w nim siedziała długi czas, co to to nie.Nie utrzyma się i nic się z niej nie wykluje.

Skomentuj