Wieloryby i rekiny zachowują się w niezrozumiały sposób

Kategorie: 

Źródło: ZmianynaZiemi

Na przestrzeni jednego dnia, w trzech odległych od siebie miejscach świata, doszło do identycznych incydentów z udziałem rekinów i wielorybów. Co wywołuje te samobójcze zachowania morskiej fauny?

 

28 kwietnia, media doniosły że ciało płetwala błękitnego, a więc ssaka zagrożonego wyginięciem, zostało wyrzucone na plażę w Namibii w pobliżu portowego miasta Walvis Bay. Ze względu na rany na jego ciele, sugeruje się, iż jego śmierć może mieć związek ze zderzeniem z jakimś statkiem. Świadczy o tym przedewszystkim widoczne poniżej złamanie płetwy. Nie wiadomo natomiast, dlaczego ten olbrzymi ssak, tak bardzo zbliżył się do brzegu.

Tego samego dnia, gmina Mörbilong w Szwecji ostrzegła swoich mieszkańców, aby ci nie zbliżali się do zwłok wieloryba który również został wyrzucony na brzeg. Długopłetwiec oceaniczny, jest już w zaawansowanej fazie rozkładu, a miejscowe władze nalegają aby mieszkańcy i turyści, nie zbliżali się do truchła zwierzęcia.

Nie jest to jednak koniec niespodzianek z ubiegłej środy. Tego samego dnia, na wybrzeżu Irlandii, odkryto dwa martwe rekiny olbrzymie. Pierwszy z rekinów został odkryty jeszcze w poniedziałek, natomiast drugie szczątki odnaleziono w środę. Obydwa rekiny padły martwe po wyrzuceniu na brzeg, jednak biolodzy morscy upatrują się przyczyny śmierci gdzie indziej. Póki co, incydent z Irlandii pozostaje zagadką.

Takie nagromadzenie się incydentów z udziałem morskiej fauny, jest z pewnością nietypowe. Jak wytłumaczyć zachowanie tych zwierząt? Czy jest to ostrzeżenie przed katastrofą naturalną, pochodzącą z głębin oceanu?

Ocena: 

5
Średnio: 5 (1 vote)
Opublikował: [email protected]
Portret użytkownika M@tis

Komentarze

Portret użytkownika S

A Polacy jedzą sfermentowane

A Polacy jedzą sfermentowane ogórki Wink Surströmming to troszkę coś innego niż zdechły wieloryb. To raz. Dwa: Szwedzi wcale się tym tak nie obżerają, jak głosi plotka. Owszem jest to dawna tradycyjna potrawa, jednak teraz jedzą ją bardziej turyści, z ciekawości. Podawana jest w naprawdę niewielu restauracjach i jako część potrawy, a nie po prostu "śledzik do wódeczki". Co do artykułu, "bałtycki" wieloryb zgubił się wpływając tu, wypłynąć może tylko przez cieśninę duńską, a to cholernie małe przejście i raczej trudno je znaleźć zagubionemu zwierzęciu. Zwierzę było obserwowane już od chyba tygodnia, nawet próbowano je kierować w stronę Danii, ale nie wyszło. Problem w tym, że w Bałtyku nie ma pożywienia dla wielorybów. Albo taki znajdzie cieśninę duńską, albo ginie z głodu. Nie jest to więc żadne "dziwne zachowanie". Po prostu mu się nie udało.

Dyskusja to wymiana argumentów i własnych poglądów. Możesz się z nimi zgadzać lub nie. Ale jeżeli potrafisz tylko bluzgać, wyzywać i siać zamęt, rozważ karierę w Antifie. Bo tu jej nie zrobisz Wink

Portret użytkownika Quark

Ja wiem , że wieloryby to

Ja wiem , że wieloryby to ssaki ale śmierdząca padlina cuchnie pardzo podobnie nie ważne jaka. Porównujesz to "coś" do ogórków kiszonych w zalewie ziołowej i solą ??? Rybie truchło gnije przez pół roku bez żadnej zalewy --- sama ją wytwarza ... Nie wiem czy to próbowałeś  ale mnie odrzuca już na samą myśl o tym.

Portret użytkownika antiryt

Echh, ok - na 'łodziach'

Echh, ok - na 'łodziach' podwodnych znajduje się więcej atomu niż potrzeba na trzykrotne zniszczenie świata na różne sposoby. Dlatego każdy okręcik ma swój ogon, który stara się zgubić, a każdy ogon jest obstawiany przez niezliczoną ilość kolejnych okręcików, które nie uczestnicząc w "siedzeniu na ogonie" - zmieniają swoją pozycję tak, aby wg algorytmów AI znajdować się w takim miejscu, które będzie najodpowiedniejsze według najdzikszych scenariuszy wymyślanych przez AI. Ludzie już dawno odpuścili sobie próby analizy scenariuszy wypluwanych przez AI więc wszystko idzie już bardziej na wiarę niż logikę.
Dodatkowo: na okrętach podwodnych znajduje się więcej "nieziemskiej" technologii niż obecnie w kosmosie (ze względów technologicznych - łatwiej umieścić tonową zabawkę na czymś co ma tysiące ton wyporności niż na satelicie którego trzeba wynosić na orbitę). Dlatego też jedne okręty do upadłego gonią drugie, testują możliwości itp.
Dlatego też czasem przemyka się informacja jak to jeden okręt rozpadł się na kawałki (oczywiście sam z siebie), osiadł na głębokości do której teoretycznie nie ma dostępu żeby uratować ludzi, ale dziwnym zbiegiem okoliczności znikają z niego pewne szczególne torpedy, ale kto by się przejmował drobiazgami.
Takie zwierzęta jak wieloryby czy delfiny nie łamią sobie płetw o kutry rybackie, bo te znają od dawna. Płetwę złamać może im coś zaskakująco ciche, zaskakująco duże i zaskakująco szybkie. No, chyba że amerykańscy naukowcy w tydzień udowodnią, że "wieloryb złamał sobie płetwę uderzając o termoklinę i jest to jak najbardziej naturalne zjawisko".
Pod wodą od jakiegoś już czasu trwa cicha wojna. Jeżeli się rozwinie - to ostatnim jej zwiastunem (przed kinetycznym konfliktem na Ziemi) będą masowo "spadające gwiazdy" (dla mniej religijnych - szczątki satelitów masowo zestrzeliwane przez obie strony).
I tylko kurwa biedne zwierzęta cierpią bo chujowy ludzki gatunek musi realizować swoje plany podboju wszystkiego czy tam niesienia demokracji, bo chuje z gównem na pagonach muszą realizować rozkazy, żeby przypiąć sobie do munduru kawałek metalu zaraz po tym jak ujebie im nogi w bohaterskiej misji. Słów brakuje.

Portret użytkownika Karlenlem

Masowo spadające ptaki. Tony

Masowo spadające ptaki. Tony śniętych ryb na brzegach. Delfiny i inne ssaki to samo. Duży wzrost trzęsień ziemi. Nienaturalna, ciagle rosnąca aktywność wulkaniczna. Wysychające rzeki i jeziora. Meteoryty i inny kosmiczny gruz spadający z coraz większą częstotliwością. Nienormalne zmiany klimatyczne. Ale spoko... nic się nie dzieje. Szczepionka nas uratuje.

Strony

Skomentuj