Wielki skandal! Robert Lewandowski okradziony z dwóch „Złotych Piłek”!

Kategorie: 

Źródło: 123rf.com

W świecie piłki nożnej, od ponad dekady mamy do czynienia z czymś w rodzaju „kultu jednostki”. Niestety ofiarą takiego sposobu myślenia jest Robert Lewandowski, który stracił prawdopodobnie swoją ostatnią szansę na zdobycie „Złotej Piłki” magazynu "France Football".

Obiektywnie trzeba przyznać, że ostatnie dwa sezony, to wielki popis Roberta Lewandowskiego. W ubiegłym roku, jako drugi piłkarz w historii zdobył podwójną potrójną koronę. Wywalczył mistrzostwo i puchar Niemiec oraz wygrał z Bayernem Monachium Ligę Mistrzów. Jednocześnie został królem strzelców wszystkich tych rozgrywek. Przed nim podobnej sztuki dokonał tylko słynny Holender - Johan Cruyff.

Wszystko przemawiało za tym, że „Złotą Piłkę” za rok 2020, otrzyma właśnie Polak. Jednak redakcja „France Football” z powodu pandemii COVID-19, postanowiła odwołać plebiscyt, mimo, że wszystkie wiodące ligi piłkarskie dokończyły sezon i nie było obiektywnych podstaw, aby plebiscyt się nie odbył. Tym bardziej, że FIFA przyznała nagrodę dla najlepszego piłkarza świata za ubiegły rok właśnie Lewandowskiemu.

Redakcja francuskiego magazynu, powinna więc przyznać w tym roku dwie statuetki: za poprzedni sezon oraz za obecny. A jeśli nie dwie, to ustalić kryteria tak, aby głosujący brali pod uwagę zbiorczo dwa sezony, a nie tylko jeden. Lewandowski powinien wygrać w ubiegłym roku oraz w tym. Zamiast dwóch "Złotych Piłek", nie ma jednak żadnej.

O ile w 2020 roku był tylko jeden żelazny kandydat do zwycięstwa - Robert Lewandowski - o tyle w tym, takiego pewniaka generalnie nie było, bo kilku piłkarzy wyróżniało się na różnych płaszczyznach: strzelanie goli to jedno, ale inna sprawa, to tytuły zdobyte z drużynami, w których grali.

Nagrodę dla najlepszego zawodnika roku UEFA, zdobył Włoch Jorginho, a podium uzupełnili Belg - Kevin De Bruyne oraz Francuz - N’Golo Kanté. Jorginho wygrał Ligę Mistrzów z Chelsea Londyn oraz zdobył mistrzostwo Europy z reprezentacją Włoch. Lionel Messi był w tym głosowaniu czwarty, a Lewandowski piąty.

Jednak według Międzynarodowej Federacji Historyków i Statystyków Futbolu (IFFHS), najlepszym piłkarzem 2021 roku był właśnie Polak, który z przewagą 45 punktów wyprzedził Messiego. Od trzeciego Jorginho, był lepszy aż o 110 punktów. Warto podkreślić, że Lewandowski został uznany przez IFFHS za najlepszego gracza na świecie drugi raz z rzędu. Do tego Polak zdobył klubowe mistrzostwo świata i został wybrany najlepszym zawodnikiem tego turnieju. Wygrał mistrzostwo Niemiec, pobił słynny strzelecki rekord Bundesligi, dotychczas należący do Gerd Müllera i wygrał klasyfikację dla najlepszych strzelców lig europejskich.

Oczywiście reprezentacja Polski poległa na Euro 2020, nie przechodząc nawet fazy grupowej. Messi wygrał za to Copa America i został MVP tego turnieju.

W gronie faworytów byli też Karim Benzema, Mohammed Salah i jak zwykle Cristiano Ronaldo.

Jednak biorąc pod uwagę indywidualne osiągnięcia, Lewandowski w tym, jak i w poprzednim roku, jest od Argentyńczyka zdecydowanie lepszy, bo wyprzedza go o kilkanaście strzelonych goli. Na ten moment ma ich 64, a do końca roku jeszcze kilka meczów. Jeśli utrzyma dotychczasową skuteczność, przebije barierę 70 bramek w jednym roku kalendarzowym. W XXI wieku najlepsi pod tym kątem byli Messi - 91 bramek oraz Cristiano Ronaldo - 69.

Plebiscyt „France Football” nie raz pokazywał jednak, że nie liczą się obiektywne kryteria, a szereg czynników, które mocno sugerują, że przez ostatnią dekadę chodziło chyba o to, aby podkręcać mityczność pojedynku Lionela Messiego z Cristiano Ronaldo o to, kto jest największą gwiazdą piłki nożnej na świecie.

Messi zdobył swoją siódmą „Złotą Piłkę”, choć zdaniem jego kolegi z Barcelony - Gerarda Pique - zasługuje na więcej niż siedem. Cristiano Ronaldo ma ich pięć. Kiedyś jednak głosowano tylko na zawodników z Europy. Gdyby brano pod uwagę inne kraje, to siedem „Złotych Piłek”, miałby także legendarny Pele.

Messi już kilka razy zdobywał jednak tę nagrodę zdecydowanie na wyrost. Były sezony gdy o wiele bardziej zasługiwali na nią tacy piłkarze, jak Wesley Sneijder, Andres Iniesta, Xavi, Franck Ribery, Manuel Neuer czy Virgij van Dijk. Przez ostatnie dwa lata, najbardziej sprawiedliwe byłoby wręczenie jej Robertowi Lewandowskiemu.

Okazuje się, że aby zdobyć „Złotą Piłkę”, nie wystarczy wygrać krajowego mistrzostwa, pucharu, Ligi Mistrzów, Klubowego Mistrzostwa Świata, mistrzostwa Europy i mistrzostwa świata. Nie wystarczy też bycie królem strzelców wszystkich rozgrywek i zwycięzcą klasyfikacji „Złotego Buta”. W ostatnich latach tylko Luka Modrić, który wygrał z Realem Madryt Champions League oraz zdobył wicemistrzostwo globu i tytuł MVP turnieju, został należycie doceniony. Czym jednak różnił się od Sneijdera, który osiągnął tyle samo, a jednak tego wyróżnienia nie otrzymał w czasach swojej największej świetności? Czym różnił się od Iniesty, Xaviego i Ribery'ego?

Przez kilka edycji nagroda "France Football", była połączona z nagrodą FIFA. Potem znowu je rozdzielono. Kryteria są mętne. Niby głosują dziennikarze, selekcjonerzy i kapitanowie, a w plebiscycie FIFA także internauci. Jednak ma się wrażenie, że to wszystko jest mniej lub bardziej ustawiane.

Dlaczego?

Liga niemiecka, w której gra Lewandowski, w porównaniu do ligi angielskiej i hiszpańskiej, nie jest aż tak globalnie popularna. Nasz piłkarz marketingowo i zarobkowo bardzo odstaje od konkurencji.

Biorąc pod uwagę media społecznościowe, oficjalne profile Cristiano Ronaldo, śledzi 616,7 miliona ludzi: ponad 150 milionów na Facebooku, 371 milionów na Instagramie, a 95,7 miliona na Twitterze.

Messiego obserwuje 390 milionów ludzi: 105 milionów fanów na Facebooku i 285 milionów na Instagramie. Nie posiada on oficjalnego konta na Twitterze.

Neymara 308,3 miliona: 88 milionów fanów na Facebooku, 165 milionów na Instagramie oraz 55,3 miliona na Twitterze.

Robert Lewandowski ma w sumie 46,9 miliona fanów: 23 miliony na Facebooku, 22,2 miliona na Instagramie i 1,7 miliona na Twitterze.

Przekłada się to oczywiście na zarobki i wysokość kontraktów reklamowych. W 2021 roku Lionel Messi zarobił 130 milionów dolarów, Cristiano Ronaldo 120 milionów, a Neymar 95 milionów. Robert Lewandowski zainkasował z kolei 35 milionów dolarów.

Tak czy inaczej, mimo, że najlepszy polski piłkarz zdobywając drugie miejsce w plebiscycie „Złotej Piłki”, osiągnął najlepszy wynik w historii nominacji Polaków, bowiem Kazimierz Deyna oraz Zbigniew Boniek, zajmowali trzecie miejsca, to jednak ogromna szkoda, że po raz kolejny okazało się, że inni, bez względu na obiektywne kryteria oceny i tak okazują się być lepsi.

Niektórzy, jak były trener reprezentacji Francji  - Raymond Domenech  - uważają, że gdyby Lewandowski urodził się w innym kraju, niż Polska, już dawno wygrałby „Złotą Piłkę” i to niejedną. Być może coś w tym jest, bo pamiętamy, jak sędziowie okradli z dwóch tytułów mistrza świata Andrzeja Gołotę, który choć obiektywnie wygrał pojedynki z Chisem Byrdem i Johnem Ruizem, to jednak nigdy czempionem wagi ciężkiej nie został. Być może Lewandowski popełnił błąd nie zgadzając się na transfer do Realu Madryt, wtedy, gdy jeszcze był młody i bardzo perspektywiczny.

To była prawdopodobnie ostatnia szansa na tę nagrodę, bo za rok mistrzostwa świata w Katarze, w których Polska, jeśli w ogóle awansuje, nie odegra raczej znaczącej roli. Do tego „Lewy” jest już coraz starszy, a młodsza konkurencja nie śpi. Trudno przypuszczać, aby w kolejnych sezonach był w stanie strzelać około 70 bramek na rok, wygrywając wszystkie możliwe klubowe trofea. Na pocieszenie, został on najlepszym napastnikiem i strzelcem roku. Ale cóż z tego? Można odnieść wrażenie, że była to nagroda wymyślona na poczekaniu, aby trochę złagodzić bunt tych, którzy nie zgadzają się z werdyktem dotyczącym końcowego triumfatora.

"France Football" ma problem, bo wybór Messiego podważa wiarygodność całego plebiscytu, na którego przebieg mogli mieć wpływ szejkowie z Kataru, którzy są właścicielami PSG, w którym obecnie gra Argentyńczyk. Sam Messi przyznał po odebraniu nagrody, że Polak na nią zasłużył. Zwrócił się do Lewandowskiego tymi słowami:

Robert, w zeszłym roku to Ty zasłużyłeś na Złotą Piłkę! Wszystkiemu przeszkodziła pandemia, ale to właśnie Ty powinieneś mieć tę nagrodę.

Wielu ekspertów jest oburzonych tym, co wydarzyło się podczas gali w Theathe du Chatelet. Wszyscy zastanawiają się, co jeszcze musi zrobić Polak, aby w końcu wywarło to adekwatne wrażenie. Najdalej w krytyce organizatorów poszedł były norweski piłkarz - Jan Age Fjortoft - który z wielkim sarkazmem napisał:

Sezon 2026/2027. Lewandowski właśnie strzelił 63 gole w roku. Odkrył najlepszą w historii szczepionkę na COVID. Wygrał Ligę Mistrzów. Został drugim polskim papieżem po Janie Pawle. Sensacyjnie wygrał mistrzostwa świata z Polską. I co? Messi wygrał Złotą Piłkę.

Taka jest niestety słodko-gorzka prawda.

Także rzeczniczka Lewandowskiego stwierdziła w oficjalnym komunikacie:

Trudno oprzeć się wrażeniu, że największe osiągnięcia piłkarskie nie do końca są najważniejszym kryterium przyznania głównej nagrody w plebiscycie "France Football".

Wygląda na to, że jedyną „Złotą Piłką” w karierze naszego reprezentanta, może być ta, którą chce mu oddać zafascynowany jego talentem były piłkarz Barcelony - Luis Suarez Miramontes.

Szkoda, że to już schyłek kariery Roberta Lewandowskiego, bowiem na kolejnego polskiego zawodnika, który osiągnie jego status, niestety jeszcze bardzo długo poczekamy.

 

 

 

 

Ocena: 

1
Średnio: 1 (1 vote)
Opublikował: Marcin Kozera
Portret użytkownika Marcin Kozera

Komentarze

Portret użytkownika baca

kaleka Lewandowski który

kaleka Lewandowski który tylko dla Polski nie UMI grać niech sobie jajka pomaluje sprajem na złoty kolor to będzie miał dwie złote piłki - polscy kibole powinni mu zrobić zrzutkę na spraya bo kaleka sam do sklepu z lakierami i tak nie trafi

 

Portret użytkownika ARTUR

Nie ma się czym przejmować ,

Nie ma się czym przejmować , Lewandowski też się nie przejmuje . Jest dobry w tym co robi i zawsze starał się być coraz lepszy zamiast siadać na laurach , na pewno zapisał się w wielu encyklopediach , historii sportu wielu krajów i będziemy go jeszcze długo wspominać po tym jak odejdzie z boiska . Człowiek żyje tak długo jak długo jest w pamięci ludzi .

Portret użytkownika tubylec

W chwili kiedy rozgrywają się

W chwili kiedy rozgrywają się losy ludzkości jaranie się sportem i perypetiami piłkarskich gwiazdeczek jest jak klaskanie orkiestrze grającej na tonącym Titanicu. Przezorni już są w szalupach ale niektórzy nadal się bawią i będą się bawić aż do zatonięcia.

Strony

Skomentuj