Według Pentagonu marynarka wojenna Chin jest już najpotężniejsza na świecie

Kategorie: 

Źródło: People's Liberation Army Navy

Zachodni eksperci od lat mówią o rosnącej potędze militarnej Chin, która wkrótce będzie gotowa konkurować z największymi światowymi mocarstwami. Według Pentagonu, ten dzień właśnie nadszedł – przynajmniej w jednej kwestii. Z przygotowanego raportu wynika, że chińska marynarka wojenna jest obecnie najpotężniejsza na świecie.

 

W dokumencie Pentagonu, który ocenia możliwości chińskiej armii, wskazano, że Chiny chcą stworzyć światowej klasy siły zbrojne, które będą mogły prowadzić działania militarne na całym świecie. W tym celu skupiają się przede wszystkim na marynarce wojennej. Aktualnie Chiny posiadają do swojej dyspozycji 350 okrętów wojennych, podczas gdy Stany Zjednoczone mają 293 okręty, a to oznacza, że chińska flota jest największa na świecie.

 

Chad Sbragia, zastępca asystenta Sekretarza Obrony ds. Chin wskazuje, że chiński przemysł stoczniowy posiada również wiele zalet w kontekście ambicji modernizacyjnych. W grę wchodzi nie tylko liczebność, ale też takie czynniki jak tonaż pojemnościowy okrętów, ich możliwości, systemy uzbrojenia, lokalizacja, postawa, czy działalność. Potęga marynarki wojennej sprawia, że Chiny stają się coraz bardziej aktywne w okolicach Tajwanu i na Morzu Południowochińskim, a nawet poszerzają swoją działalność o Afrykę i Amerykę Południową.

Chiński lotniskowiec Liaoning - źródło: People's Liberation Army Navy

Chad Sbragia twierdzi, że globalna wojskowa sieć logistyczna Chin może kolidować z operacjami wojskowymi USA i innych państw zachodnich, a także wspierać operacje militarne przeciwko Stanom Zjednoczonym. Co więcej, Chiny stale zwiększają wydatki we wszystkich dziedzinach, począwszy od pocisków rakietowych po siły nuklearne i kosmiczne. Pentagon przewiduje, że w ciągu 10 najbliższych lat, Chiny dwukrotnie zwiększą swój arsenał nuklearny do 400 głowic jądrowych. Inwestycje dotyczą także okrętów podwodnych, odpalanych z powietrza pocisków manewrujących i zmodyfikowanych bombowców.

 

Stany Zjednoczone obawiają się nie tylko braku przejrzystości w kwestii arsenału nuklearnego. Chiny aktywnie rozwijają program pocisków balistycznych średniego zasięgu. Rosja i USA dotychczas nie mogły opracowywać podobnej broni ze względu na traktat INF, który został zerwany w 2019 roku.

 

Biorąc to wszystko pod uwagę, amerykańscy eksperci nie mają wątpliwości, że Chiny prędzej czy później wyrosną na nową światową potęgę, a to oznacza detronizację Stanów Zjednoczonych. Oczywiście Amerykanie nie będą chcieli do tego dopuścić, dlatego dawne traktaty są zrywane i obserwujemy wyścig zbrojeń oraz powrót do zimnej wojny.

 

Ocena: 

5
Średnio: 5 (1 vote)
Opublikował: John Moll
Portret użytkownika John Moll

Redaktor współpracujący z portalem zmianynaziemi.pl niemal od samego początku jego istnienia. Specjalizuje się w wiadomościach naukowych oraz w problematyce Bliskiego Wschodu


Komentarze

Portret użytkownika Quark

Na każdego przyjdzie kiedyś

Na każdego przyjdzie kiedyś jego kolej .. Dawno temu był taki czas ,że w europie to Polska była militarną i gospodarczą potęgą a język polski był językiem międzynarodowym tak jak dzisiaj angielski - było i minęło. Tak też będzie ze Stanami , Chinami i całą resztą - każdy ma swoje "pięć minut" a my widzimy jedynie pojedyncze sekundy.

Portret użytkownika Kwazar

Uwaga bo lecę z górki.Ten

Uwaga bo lecę z górki.Ten tekst jest tylko mniej więcej wiarygodny w powiewach, ale jednak jest. USA w Europie całkowicie utraciły znaczenie.W końcu stały się oficjalną przeszkodą nawet dla okupowanych Niemców.Adwokat Diabla, Angole, odpadli w brexicie. O Francuzach nie wspomnę. Oni nigdy z jankami nie trzymali ani się z nimi nie utożsamiali.Bałkany dzisiaj wręcz w całości zioną nienawiścia wobec janków,za Jugosławię za krew przelaną za niesprawiedliwość, no może po za albańską mafią. A Polska ?  A tu, to każdy z was niech sam rozsądzi o co chodzi :) Na zatracenie idą w zaparte ZNOWU ????? 

Portret użytkownika znawca

USA - chomik doświadczalny

USA - chomik doświadczalny własnego rozwiązania geopolitycznego.

Amerykanie wolą ćpać koronawirusem niż zająć się zwalczaniem postępującej u nich rewolucji komuszej. Jeśli Pentagon swymi opracowaniami już straszy świat, że marynarka wojenna CHRL to olbrzym na morzu i do tego jeszcze większy, niż cały ich US Navy - niszczycielski potencjał rażenia celów gdziekolwiek to znaczy, że USA już powoli godzi się z tym, że będzie największą gospodarką międzynarodową nr. 2 - na rzecz Chin.

Samo mówienie przez Pentagon o obecnej już namacalnie, ogromnej sile chińskiej marynarki, jest niedorzeczne - z jakiegokolwiek punktu widzenia wojskowości. Na podstawę swej opinii stawiam takie oto porównanie :

A). Stan liczby lotniskowców, jako centrum uderzenia, każdego dużego zgrupowania floty. Lotniskowiec zapewnia nieograniczoną ergonomicznie działalność na wszelakich akwenach morskich i oceanicznych. Lotniskowiec daje gwarancję do bezpośredniej unifikacji wszelkich sił zbrojnych - od marynarki i lotnictwa, aż po stacjonujące na nim inwazyjne siły, które mogą posłużyć do desantu morskiego, jak i do powietrzno-desantowego, desantowo-szturmowego. Różne są lotniskowce, są małe i są to okręty desantowe i są też takie jak ten rosyjski Kuźniecow, na którym można zamontować system obrony powietrznej dalekiego zasięgu, a nawet pociski z bojowymi głowicami nuklearnymi. Ponadto, Amerykańskie lotniskowce jak ten np. USS Gerald Ford kosztowały krocie i nie widać tego aby ich lepsza wytrzymałość od starszych okrętów (np. Enterprise) na bezpośrednie trafienia, wytrzymała starcie bojowe np. z rosyjskim Szkwałem (torpedą) lub z Cyrkonem (hipersoniczny pocisk klasy woda-woda). A tak poza tym, to CHRL kupuje broń od Rosji ale nie do marynarki, tylko głównie do lotnictwa armii.

B). Liczba okrętów podwodnych klasy SSN (zazwyczaj okrętów-zabójców) i klasy SSBN (zazwyczaj okrętów o mniejszej umiejętności do bezpośredniej likwidacji/niszczenia marynarki wroga ale za to są one platformą do przenoszenia balistycznych pocisków międzykontynentalnych). Okręty klas SSN i SSBN to diabelsko niszczycielskie maszyny, naszpikowane technologią do wykonywania zwiadu, pełne najróżniejszego arsenału rakietowego pocisków manewrujących, torpedowego w tym z głowicą atomową do wywoływania niszczycielskiego tsunami, mieszanego - rakietowo-torpedowego służącego do zwalczania wroga w sposób swobodny. Okręt podwodny uzbrojony w rakiety to najniebezpieczniejsza broń jaką do tej pory człowiek wymyślił. Niewykryty, z głebin wodnych uderza i zabija, jest więc to narzędzie co najmniej tak samo niszczycielskie, jak pociski balistyczne klasy ICBN (rakiety takie to większa liczba MIRV - ale można je łatwiej odkryć i unicestwić niż MIRV w rakietach na pokładzie cichego akustycznie okrętu). Chiny nie mają też okrętów klasy SSN, u których w łatwy sposób można ich pociski klasy Cruise/manewrujące przezbroić z głowicy konwencjonalnej w atomową (TMS-N np. na amerykańskim Seawolf lub Virginia class). Chiny mają też mniej okrętów klasy do przenoszenia SSBN i nie są one też aż tak wszechstronne (USA, klasa Ohio również jest podawana za przykład okrętu walki, a nie tylko platformy, tak jak i rosyjska Akuła)

C). Etap unowocześniania okrętów nawodnych. USA ma np. już wszelakie doświadczenia z wprowadzaniem technologii stealth do floty nawodnej, zamiany broni konwencjonalnej w broń wykorzystującą siłę energii kinetycznej - jako sposobu napadu nawodnego. Amerykańska marynarka wojenna jest obecnie na etapie wprowadzania uniwersalnych okrętów, które mimo iż nie są klasą krążownika liniowego (jak np. rosyjski Piotr Wielki lub klasa amerykańska Ticonderoga), to nie ustępują im w sile ognia i jako klasa niszczyciel nawodny, służą równie dobrze też w roli obrony strefy powietrznej całego zgrupowania morskiego. Owszem, projekt stealth Zumwalt okazał się budżetową studnią bez dna, nie mniej jednak USA ma już i tu doświadczenie większe od CHRL, bowiem tak czy owak Chińczyków czeka podsumowanie swej strategii budowy flotylli nawodnej pod kątem ogólnej przydatności (po co budować statki, skoro mogą je łatwo zniszczyć dużo tańsze drony podwodne ?). USA ma więcej ciężkiego kalibru jednostek nawodnych i ich marynarka nie jest taka jak chińska, tzn. nie oscyluje ona w masowe posiadanie jednostek niższej klasy (kutrów torpedowych, korwet rakietowych) i normą jest to, że fregata klasyfikowana jest jako okręt zgrupowania, a nie jako samodzielna jednostka uderzeniowa.

D). Całościowo, wszechstronnie podliczony arsenał lotniczy. Wraz z działaniami floty, kooperować może z nią wszelakie lotnictwo. Od lotnictwa pokładowego, poprzez lotnictwo armijne z lotnisk naziemnych, aż po lotnictwo strategiczne - które ma zasięg działania globalnego. Chińczycy nie mają w takiej ilości sprzętu nowej generacji (F-22, F-35, B-2, dronów bojowych i statków kosmicznych) ani starszej generacji, która uzupełnia swymi specyfikacjami tę nowszą generację (głównie F-15 i F-18 oraz B-52 i B-2B). USA ma ok. 13 tyś. samolotów bojowych, a Chiny tylko ok. 3,5 tyś.

E). Wreszcie na samym końcu trzeba powiedzieć ogólnie o ogromnej przewadze logistycznej USA nad Chinami. Otóż CHRL nie ma możliwości tak szerokiej relokacji swych sił, jak Amerykanie. CHRL nie ma bazy w centrum Oceanu Indyjskiego jak USA (wyspa Diego Garcia), to samo jest na Pacyfiku (bazy na Hawajach). Prócz tego bardzo ważną rolę pełni amerykańska baza na Guam (blisko do Azji Wschodniej), z kolei Chińczycy nie posiadają nawet jednego zamorskiego poligonu atomowego (a USA takie ma lub miało, od Kiribati, aż po Samoa). Amerykanie mają też swych stałych sojuszników w Azji Wschodniej (Tajwan, Wietnam, Filipiny, Singapur) i tam też mają swe bazy (Japonia/7 flota USA) lub wysyłają do nich swe siły lądowe (Korea Płd.)

Tej dużej przewagi USA w marynarce wojennej CHRL nie jest w stanie jakkolwiek zrównoważyć, gdyby np. Chińczykom zamarzył się podbój świata. Jedyne co odstrasza USA przed pseudo-prewencyjnym atakiem na Chiny to jest to, że Chiny są w stanie zadać rakietowo-artyleryjski, śmiertelny cios odwetowy US Navy, z głebi kontynentu (np. za pomocą środków własnej dużej armii lądowej lub za pomocą nowoczesnych rakiet rosyjskich klasy ziemia-woda lub lotnictwem armii do spółki z koncentrowaną całą swoją flotą na Morzu Południowo-Chińskim).

Czyni to wszystko politologicznie sytuację całkowicie policzalną, tzn. Amerykanie opowiadają jak to już CHRL jest potężne i w zamyśle ich doktryny panowania nad światem, zapewne również nastawione na konflikt zbrojny. Nadto, Chińczycy ciągle kupują sobie czas pod własny rozwój technologii militarnych, a skalę pokładanych nakładów finansowych na ten cel, tłumaczą tym, że - konkurent gospodarczy też tak czyni.

USA w konfrontacji handlowej z CHRL i tak nie szans, a więc takie nielogiczne analizy tworzone przez ośrodek militarny jakim jest Pentagon mogą być nie tylko próbą nacisku medialnego. Mało tego, każdy taki komunikat może posłużyć do dowolnie budowanej teorii politycznej. A więc jeśli w opublikowanych dokumentach Pentagonu jest aż tak dużo przesady w tematyce marynarki wojennej, to finalnie można już dojść do wniosku, że straszenie świata Chinami przez USA, weszło już na kolejny - wyższy poziom medialnej socjotechniki.

Internet nie służy do inwigilacji, a jeśli to prawda, że nie da się tego osiągnąć, to wolę by był on dostępny tylko z urzędu, w środowisku pracy oraz w biznesie.

Portret użytkownika Kwazar

Do  autora znawca: 

Do  autora znawca: 

Generalnie zgoda jeśli chodzi o porównanie siły militarnej między USA a Chinami.Tym niemniej rozpatrujesz problem tylko pod kątem konfliktu militarnego a raczej jego EKSPANSYWNEJ strony,czyli ataku Chin na USA albo USA na Chiny.Chiny obecnie mają calkiem inną filozofię opanowania świata.Żadnych wojen.Mogą podbić świat oferując mu milion zależności na płaszczyźnie finansowej,gospodarczej,dyplomatycznej.Chiny nie mają doktryny wojennej EKSPANSYWNEJ ale i tak to co mają, pozwala odpowiedzieć na atak USA Tymczasem jako narzędzie główne do kształtowania sytuacji na świecie Chiny używaja swojej gospodarki,wpływów finansowych i dyplomacji.Ta dyplomacja opiera sie w głównej mierze na "dobrosąsiedzkich handlowych" stosunkach np. z Rosją,Iranem i wszystkimi, którzy podzielają punkt widzenia Chin.Jest też część polityki bardziej twardej, tej związanej np. z KRLD To też jest jakieś "chińskie narzędzie" do wywierania wpływu albo nacisków politycznych i dyplomatycznych na niepokornych w danym rejonie.Generalnie. Chiny obecnie oferują Pokój,rozwój i współpracę...GENERALNIE ! Zaś USA do zaoferowania nie ma nic oprócz wojny. 

 

Portret użytkownika znawca

Tym niemniej rozpatrujesz

"Tym niemniej rozpatrujesz problem tylko pod kątem konfliktu militarnego"

Nie rozumiem ? Przecież w ostatnim akapicie piszę o starciu gospodarczym obu gigantów, tak ? Wyżej, sprowadzam też sprawę na - najbardziej właściwy, charakterystyczny, czyli skrótowy opis występującego zjawiska, a mianowicie do rywalizacji obu potęg w mass mediach (oba kraje prowadzą intensywne działania informacyjne i dla mnie jest to oczywiste, że wygląda to tak, jak to opisałem, a więc jedni "straszą" drugimi, a drudzy w nawiązce za to - "informują, że robią podobnie, bo mają do tego prawo")

Ale prawda, Kwazar. Napisałem posta skromnie pod w/w kątami (skupiłem się na militariach, bo mowa o Pentagonie, a to Pentagon "rządzi" polską armią, a nawet ma tu u nas swoich żołnierzy ... może już najwyższy czas na to aby  dogłębnie zacząć "badać zakamarki ich duszy/wnętrza"?). Tytułem posta też od razu kieruję czytelnika na "wytężenie zmysłów" (a samo USA nigdzie i nigdy nie "rozpieszczam" w treści).

Jest tak, Panie Kwazar. Dodał Pan coś bardzo ważnego do mojej wypowiedzi (ja bym uznał to za kwintesencję skrótowego przedstawienia opisu rozlegle funkcjonującego procesu na styku stosunków międzynarodowych/polityki dwustronnej i makro ekonomii/gospodarki światowej). 

I dobrze, że Pan dopisał to do mojej wypowiedzi. Proszę też zwrócić uwagę na to, że aż do roku 1945, USA nie prowadziło żadnej polityki ekspansji i dopiero jak ugięły się pod ciężarem potęgi kolonialne (na skutek konsekwencji 2 wojny światowej), to dopiero po tym momencie - "USA zwietrzyły szansę dla siebie". A wcześniej USA, to też było takie państwo (jakby to żartem opisać) "niebiańskiego spokoju" - tyle, że "rodem z dzikiego zachodu" ... [ :)]. To tak jakby - USA sprzed czasu zimnej wojny - stosując doktrynę Monroe'a/"Ameryka dla Amerykanów" - były właśnie takimi ... obecnymi Chinami (trzymamy się z boku ale świat "zdobywamy").

Co mnie cieszy jako Prawicowca - Wolnościowca to to, że napisał Pan też prawdę o USA (czyli marny to kraj o nijakiej lub jakiejkolwiek ofercie dla świata). W swym obecnym lewackim odchyleniu, USA obecnie to już nie jest jakiś tam trockizm (lewactwo polityki w ramach gospodarki nie - socjalistycznej/USA to ciągle kapitalizm jest), a raczej jakiś ... genderyzm na poziomie podstawowej stuktury społecznej, gdzie obywatel jest na takim lub innym szczeblu drabiny Maslowa, z kolei kraj USA prowadzi rozległe działania międzynarodowe i tym samym - każdego swego obywatela - wpędza w wir wydarzeń światowych, które nie wiedząc czemu, stają się dla przeciętnego Amerykanina - wykładnią jego podstawowego jestestwa/funkcjonowania życiowo-behawioralnego (lub niech Pan sobie inaczej scharakteryzuje lewaków zza Oceanu, którzy operują np. takim sprzętem jak Minuteman III, HAARP, SI, Roboty Bojowe, Statki Kosmiczne, Masowe Drony ... Smile ).

Pozdrawiam.

Internet nie służy do inwigilacji, a jeśli to prawda, że nie da się tego osiągnąć, to wolę by był on dostępny tylko z urzędu, w środowisku pracy oraz w biznesie.

Portret użytkownika Quark

Już teraz w wielu polskich

Już teraz w wielu polskich szkołach podstawowych naucza się języka chińskiego a stastystycznie rzecz ujmując co piaty człowiek jest chińczykiem .. i gdyby tylko chcieli to by nas (zachodnią cywilizację) raz dwa spacyfikowali. Pozostaje jedynie mieć nadzieję ,że zanim dojdzie do jakiegokolwiek szerszego konfliktu ludzkość ostatecznie wybije sobie z głowy wojowanie i wreszcie pójdzie po rozum do głowy !

Portret użytkownika euklides

Teraz to sobie mogą... Trzeba

Teraz to sobie mogą... Trzeba by zabić ze 100 milionów lewako-socjalistów w USA, 200 milionów w Europie, z tego 20 milionów w Polsce żeby odzyskać witalność gospodarczą i skupić się na rozwiązywaniu problemów zamiast na ciągnięciu na barkach lewackiego pasożyta.

Portret użytkownika Kwazar

Nadal nie jest to nic

Nadal nie jest to nic osobistego ale dobrze, że ta ściema o Ameryce nareszcie powoli się kończy. No coż, megalomania,arogancja i buta USA zostają powoli ukarane.Widać wyraźnie wielopoziomowy upadek tego państwa. Nie zapominajmy również, że tu nie tylko chodzi o konfrontację z największą potęgę na świecie, Chinami ale, że nie gorzej radzą sobie takie państwa jak Rosja i Indie.Należy zaznaczyć, że żadne z w/w państw nigdy, oprócz USA nie rościło sobie praw do rządzenia i nadzorowania świata.Przynajmniej nie wyrażono tego oficjalnie albo tak bezczelnie. 

Strony

Skomentuj