Według genetyków prawdziwe dinozaury zostaną odtworzone w ciągu najbliższych 10 lat

Kategorie: 

Źródło: 123rf.com

Wizja przedstawiona w hollywoodzkim hicie Park Jurajski i jest coraz bliżej realizacji.  Dinozaury mogą zostać odtworzone jeszcze za naszego życia. Naukowcy, którzy nad tym pracują twierdzą, że na wykonanie tego zadania nie potrzeba więcej niż 5 do 10 lat.

 

Jednym z nich jest dr. Jack Horner paleontolog, który jest zaangażowany w badania genetyczne.  Paradoksalnie był on jednym z konsultantów filmu Park Jurajski i stał się inspiracją dla przedstawionego tam dr. Alana Granta.

 

Horner uważał przez wiele lat, że odtworzenie wymarłych olbrzymich gadów wymaga poskładania fragmentów DNA tych stworzeń które przetrwały do czasów dzisiejszych. Jednak niedawne badania w zakresie degradacji DNA wskazują na to że zadanie to może być  niemożliwe do wykonania.

 

Właśnie z tego powodu naukowcy odkryli jak można to obejść po prostu manipulując genami obecnie żyjących stworzeń. Jak wiadomo dinozaury wyewoluowały w ptaki. Z tego powodu eksperci z dziedziny genetyki usiłują dokonać kontrolowanych mutacji genów kurczaka.

Dotychczasowe eksperymenty udowodniły że odtworzenie nóg dinozaurów może być stosunkowo proste. Zdaniem doktora Hornera największym wyzwaniem jest odtworzenie ogona. Dzięki inżynierii genetycznej ma być możliwe przywrócenie do życia dawno wymarłych gadów, które zostaną w ten sposób celowo zmutowane z embrionów kurczaków.

 

 

 

Ocena: 

5
Średnio: 5 (1 vote)
Opublikował: admin
Portret użytkownika admin

Redaktor naczelny i założyciel portalu zmianynaziemi.pl a także innemedium.pl oraz wielu innych. Specjalizuje się w tematyce naukowej ze szczególnym uwzględnieniem zagrożeń dla świata. Zwolennik libertarianizmu co często wprost wynika z jego felietonów na tematy bieżące. Admina można również czytać na Twitterze   @lecterro



Komentarze

Mysle wiec jestem Zostaw umarłym grzebanie ich umarłych

Portret użytkownika euklides

Kurczak to biedne stworzenie

Kurczak to biedne stworzenie na które uwziął się nowy gatunek naukowiec-kutas. Poeksperymentujcie sobie naukowcy-kutasy na swoich genach, na początek zmutujcie swoje jaja tak, żeby wykluły się z nich prawdziwe dinozaury. A potem oddajcie swój mózg kurczakowi, który bardziej na niego zasługuje niż wy.

Portret użytkownika Illuminat13

ale po co maja byc odtworzone

ale po co maja byc odtworzone ??? dac zycie zwierzeciu ktore bedzie sie meczylo w obecnych warunkach klimatycznych  Cykl reinkarnacji obowiazuje kazda istote karma teraz karma w przyszlym zyciu ludzie musza uwazac co robia co mysla 1  przechodząc obok ujrzał pewnego człowieka, niewidomego od urodzenia. 2 Uczniowie Jego zadali Mu pytanie: «Rabbi, kto zgrzeszył, że się urodził niewidomym - on czy jego rodzice?» 3 Jezus odpowiedział: «Ani on nie zgrzeszył, ani rodzice jego, ale [stało się tak], aby się na nim objawiły sprawy Boże. 1 Potrzeba nam pełnić dzieła Tego, który Mnie posłał, dopóki jest dzień. Nadchodzi noc, kiedy nikt nie będzie mógł działać. 5 Jak długo jestem na świecie, jestem światłością świata». 6 https://www.youtube.com/watch?v=YI-ZpFNgnbA&t=13s

Mysle wiec jestem Zostaw umarłym grzebanie ich umarłych

Portret użytkownika Robaczkowa

Bardzo interesujące!

Bardzo interesujące! Zastanawiałam się trochę ostatnio nad karmą. Zadałam sobie pytanie czy człowiek ponosi jedynie konsekwencje własnych czynów czy również pośrednio konsekwencje czynów własnego potomstwa (w końcu sam powołał je do życia i jakoś uformował). Ponoć istnieje coś takiego jak karma rodowa. Podobno  w pewnym sensie ponosimy odpowiedzialność za czyny przodków ( to jest nawet w Biblii opisane - do trzeciego pokolenia za działania złe, za dobro znacznie dłużej). Czy ta karma rodzinna działa też w odwrotnym kierunku? Czy stwarzając nowe-stare gatunki możemy ponieść konsekwencje ich przyszłych czynów? Czy ci co manipulowali przy wyglądzie i inteligencji człowieka ( Daenikenowscy bogowie z małej litery, upadli aniołowie, UFO) i inni ,,ulepszacze" np. współcześni genetycy zmieniający ludzkie zarodki  poniosą konsekwencje ,,babrania się"  w naszych genach. Czy jeżeli nie mamy już ochoty żyć ponownie na tym świecie to powinniśmy pozostawić tu po sobie swoje potomstwo? Czy ono nie przytrzyma nas tu na kolejne wcielenia? Czy jesteśmy odpowiedzialni za nasze dzieci, za ich czyny? Czy zbieramy też ich karmę? Jak to się ma do wolnej woli każdej istoty? Ostatnio coraz częściej zastanawiam się nad takimi sprawami. Czy szaleństwem jest myśleć na takie tematy? A może odwrotnie - szaleństwem byłoby nie brać takich możliwości pod uwagę? Czy ratując komuś życie bierzemy za niego odpowiedzialność? A jeżeli tak to co to znaczy ... tak w praktyce? Czy to oznacza, że częściowo przejmujemy jego karmę?

Wypiłam sobie niedzielne ,,piFko", pooglądałam prelekcję (bardzo ciekawą) pewnego inteligentnego mnicha na You Tube. Do kościółka nie poszłam bo ,,Bóg tak dał", że strasznie lało! Poczytałam nowe wieści na ZnZ ...

Samo życie!  I jak to jest z tą karmą? :-)    A niech tych ,,naŁukowcUF" w przyszłych wcieleniach dinozaury  ,,zeŹrą"!

My w życiu codziennym stale mówimy o karmie tylko nie wymieniamy tego słowa. ,,Bóg nie rychliwy ale sprawiedliwy", ,,należało mu się" itd. itd. Każdego dnia mówimy o karmie nawet nie zdając sobie z tego sprawy.

Portret użytkownika Arya

Karma rozumiana w ten sposób

Karma rozumiana w ten sposób jak przedstawiaja to dalekowschodnie religie nie istnieje. Natomiast karma rodowa jak nabardziej, ale to się tyczy genetyki i pokrewnych nauk. Ładnie to wyjaśnia totalna biologia. Prawidłowe jest też rozumienie karmy jako prawa przyczyny i skutku.

Natomiast co do wolnej woli, to jest to jeden z największych przekrętów w dziejach ludzkości. My nie mamy wolnej woli, bo gdyby ona istniała to bez względu na wybór nie byłoby negatywnych konsekwencji. Mamy za to wolny wybór, a tu już jak najbardziej konsekwencje mogą być zarówno pozytywne jak i negatywne.

Wszyscy zmierzamy w tym samym kierunku-z powrotem do Źródła.

Portret użytkownika Medium

Arya, gdybyśmy żyli jeden

Arya, gdybyśmy żyli jeden jedyny raz, to rzeczywiście istniałaby tylko karma rodowa. My tymczasem mamy jednak nieśmiertelną duszę, która wykonuje cały szereg wcieleń w kolejne ciała, w kolejne role, które stanowią ciąg naszych doświadczeń i najpewniej sterowane są ścisłą logiką.

Zatem doświadczenia duszy indywidualnej wraz z jej karmą to jedno, zaś ciąg doświadczeń rodowych (taka karma grupowa) - drugie. 

Może się to komuś podobać lub nie, ale takie zjawiska istnieją bez względu na sposób ich przedstawiania przez takie czy inne religie. Co więcej można to wszystko matematycznie policzyć!

Mnie osobiście sprawiedliwą wydaje się karma indywidualna, zaś karma rodowa jest zaskoczeniem i odkryciem. 

Np. obyczaj przyjmowania przez kobiety mężowskiego nazwiska jest tradycyjną zgodą na zmianę egregora rodowego. 

Portret użytkownika Arya

W ezoteryce uznaje się, że

W ezoteryce uznaje się, że dusza wybiera sobie rodziców. Jeśli tak jest, to karma rozumiana tak jak to opisujesz nie może istnieć. Duch jest wolny, więc na poziomie duchowym istnieje coś co nazywamy wolną wolą. Dlatego taka karma nie może istnieć. Tak nam wpaja ezoteryka, a równocześnie jest to sprzeczne z tym co napisałem w pierwszym zdaniu. Możesz sluchać tego co mówią wszelkiej maści ezoterycy, albo skupić się na duchowości. Ezoteryka ociera się o duchowość ale tylko się o nią ociera i dlatego jest w niej tyle bzdur.

Wszyscy zmierzamy w tym samym kierunku-z powrotem do Źródła.

Portret użytkownika Medium

Jestem już w takim wieku, że

Jestem już w takim wieku, że mogę się wypowiedzieć samodzielnie. Jeśli idzie o ezoterykę, to trzeba "kopnąć głębiej" lub słuchać czy czytać właściwe źródła.

Mieszanie karmy z wolną wolą wydaje mi się trochę dziwne. Karmę można mieszać z czymś innym, tzw. przeznaczeniem, czy losem jak kto woli (sud'ba - sąd ciała, destiny). Ba-w-ar-ia, ciało wbite w ziemię.

Portret użytkownika Arya

Tylko ezoteryka i duchowość

Tylko ezoteryka i duchowość to dwie rózne sprawy. Ja się fascynowałem ezoteryką przez około 23 lata. Potem zrozumiałem, że nie jest ona dużo warta. W ezoteryce jest mnóstwo sprzeczności. Jest też multum szkół i nauczycieli z nazwy "duchowych". A prawda jest taka, że to wszystko są bzdury, choć przyznaję, że oparte o duchowość. Zresztą religie też są oparte o duchowość. Pojęcie karmy wzięło się z dalekowschodnuch religii, ale na grunt eurpoejski trafiło poprzez ezoterykę. I tu można wspomnieć o takich osobach jak Helena Bławatska czy Rudolf Steiner. Oni i im podobni sporo namieszali.

Co do karmy i woli, to zauważ, że ja te pojęcia wręcz rozgraniczam a nie mieszam. Karma po prostu nie istnieje. Karma t zwykłe prawo przyczyny i skutku i tylko tyle. Natomiast wolna wola na poziomie ducha istnieje, bo duch sam wybiera. Z naszego ziemskiego punktu widzenia może to wyglądać na karmę, ale my nie wiemy co kierowało duchem podczas wyboru. Gdyby istniała karma to duch nie byłby wolny. W ezoteryce wspomina sie też o władcach karmy. Kto tym istotom dał możliwość panowania nad duchem? Te istoty jeśli istnieją to mogą być "doradcami" ducha, ale nie mogą mieć nad nim żadnej władzy. Zauważ, że w ezoteryce, ale również w duchowości mówi się że wszystko jest jednym. Nawet z naszego ziemskiego punktu widzenia wszechświat stanowi jedną istotę. Ale bycie jednym nie oznacza bycia jednakim. Moja ręka i moją noga stanowią jedno ciało, ale nie są tym samym. I tak samo jest w świecie ducha. Jednak ręka nie ma władzy nad nogą, a noga nad ręką. Każde z nich jest "niezależne" od siebie. I w świecie ducha jest tak samo. Tak więc karma i wola są sprzeczne ze sobą, ale wola na poziomie ducha istnieje, więc karma nie możę.

Mam nadzieję, ze jasno to wyjaśniłem.

Wszyscy zmierzamy w tym samym kierunku-z powrotem do Źródła.

Portret użytkownika Medium

Ot, filozof z Ciebie! Ani

Ot, filozof z Ciebie! Ani Bławatskiej ani Steinera z ich twórczości nie znam. Bławatską co nieco z życiorysu, Steinera kiedyś przekartkowałam i nie przykuł mojej uwagi, bo mnoży byty ponad miarę podobnie jak Ty w swoim powyższym poście.

Gdy używa się za dużo słów, zawsze znika sedno sprawy. Ponadto wprowadzasz pojęcie "duchowość", którego znaczenie jest dla mnie niejasne. 

Bez obrazy Arya, ale często Ci nie odpowiadam, ponieważ Twoja retoryka w całości jest dla mnie z gruntu obca.

Portret użytkownika Arya

Wiele ezoteryki opiera się o

Wiele ezoteryki opiera się o prace Bławatskiej i Steinera. Ja też nie czytałem ich dzieł. Za to czytałem ksiązki Annie Besant, która była drugą przywódczynią Towarzystwa Teozoficznego (objęła stanowiskopo Bławatskiej) i paru innych autorów których nazwisk w tej chwili nie pamiętam. Czytałem też książki Artura Powella na temat różnych ciał człowieka-to dość znana literatura w kręgach ezoterycznych. Weryfikacja przyszła gdy przeczytałem "Rozmowy z Bogiem" i inne książki N. D. Walscha. Walschem byłem zafascynowany. Aż potem ktoś założył ten temat: http://prawoprzyciagania.net/viewtopic.php?f=6&t=82 i zrozuzumiałem, że Walsch popiera NWO. To był punkt przełomowy w moim życiu. Zacząłem negować ezoterykę. Ale duchowość pozostała. Cięzko odróżnić duchowość od ezoteryki i zdaję sobie sprawę, że wciąż mogę błądzić, wciąż mogę mieć fałszywe przekonania. Ale mająć tego swiadomość stałem się uważny.

Wszyscy zmierzamy w tym samym kierunku-z powrotem do Źródła.

Portret użytkownika Medium

Naprawdę nie wiedziałeś, że

Naprawdę nie wiedziałeś, że Bławacka, Steiner, czy Bessant to nazwiska wprost związane z ruchem lucyferycznym? Shok

Ja widać mam lepszą zdolność przenikania idei.

BTW: Chrześcijanie wcale nie są tacy czyści, jakimi się prezentują. W ogóle wszelkie ruchy ideowe mają tendencje niszczyć i zacierać pomniki przeszłości, co wcale nie uczy szacunku do przeszłości i zrywa mentalną łączność z przeszłością.

Jeśli jakikolwiek ruch uszanuje pomniki przeszłości i zostawi je nietknięte bez paćkania swoimi symbolami, to ja taki ruch poprę.

Portret użytkownika Arya

Czytałem te książki ponad 20

Czytałem te książki ponad 20 lat temu. Nie było wtedy netu, więc nie wiedziałam, że to ruch lucyferyczny. Mam to już jednak za sobą. Dziś jestem bardzo sceptyczny do wszystkiego co tajemne. Tak samo np. czakry. Wszyscy twierdzą że one istnieją, nie tylko w ezoteryce ale też w duchowości. Ale ja nie ruszam tego tematu, bo nie mam żadnej wiedzy na temat czakr. Owszem czytałem sporo, ale nie mam jak tego zweryfikować, a wolę czas poświęcić czemuś co wiem, że działa, niż zajmować się czymś do czego nie mam przekonania.

Wszyscy zmierzamy w tym samym kierunku-z powrotem do Źródła.

Strony

Skomentuj