W ponad 100 japońskich wulkanach rośnie poziom magmy

Kategorie: 

źródło: dreamstime.com

Eksperci japońscy twierdzą, że w przynajmniej 110 aktywnych wulkanach zaobserwowano zjawisko rośnięcia poziomu magmy. Wulkanolodzy sugerują nawet, że może dojść do wielkiej, katastroficznej erupcji.

 

Ostatnia poważna erupcja w kraju kwitnącej wiśni miała miejsce prawie 100 lat temu, w 191 roku, kiedy wulkan Sakurajima odstrzelił swój szczyt. Od tego czasu trwa tam duża aktywność wulkaniczna. Jak podają statystyki w ciągu ostatnich 2000 lat wiadomo o przynajmniej 1116 erupcjach wulkanicznych. Oznacza to, że kolejna spora aktywność tego typu może nastąpić w każdej chwili.

Erupcja wulkanu Sakurajima w 1914 roku

Aktywne wulkany znajdują się między innymi na północnym wschodzie Hokkaido. Część z wulkanów znajduje się również pod wodą. Erupcje niektórych z nich mogą być naprawdę gwałtowne, czego przykładem może być wspomniana już super erupcja wulkanu Sakurajima, który wyemitował tyle lawy, że zrobił się most przez zatokę do półwyspu Osumi. Pył wulkaniczny przykrył wtedy całą wschodnią Japonię.

Właśnie takie nagłe wyrzuty lawy i pyłu są spodziewane przez japońskich naukowców. Według ustaleń naukowców z Utsunomiya University wielkie erupcje wulkaniczne z XVII i XVIII wieku wyzwoliły miliard metrów sześciennych lawy i pyłu. Wśród wulkanów zagrożonych erupcją jest też słynny Fuji, który zdaje się budzić, jako rezultat po zeszłorocznym wielkim trzęsieniu ziemi. Oprócz tego szczególnie zagrożone erupcją zdają się być wulkany Aso, Asama, Sakurajima, Izu-Oshima oraz Kirishima.

 

 

 

 

 

Ocena: 

Nie ma jeszcze ocen
Opublikował: admin
Portret użytkownika admin

Redaktor naczelny i założyciel portalu zmianynaziemi.pl a także innemedium.pl oraz wielu innych. Specjalizuje się w tematyce naukowej ze szczególnym uwzględnieniem zagrożeń dla świata. Zwolennik libertarianizmu co często wprost wynika z jego felietonów na tematy bieżące. Admina można również czytać na Twitterze   @lecterro



Komentarze

Portret użytkownika omen30

NAJNOWSZE BADANIA

NAJNOWSZE BADANIA WULKANOLOGÓW, KATASTROFA BLISKA!!!
Przez ostatnie lata w związku z zagrożeniami wybuchów wulkanów uwaga kierowała się głównie na czynne wulkany. Uważa się przecież, że to właśnie one mogły przyczynić się do zagłady dinozaurów, toteż aby ustrzec Ziemię przed kolejnym kataklizmem szykuje się programy mające monitorować zbliżające się na naszej planecie wielkie erupcje. Mimo to uważa się, że do wulkanicznej giga katastrofy na pewno dojdzie w czasie trwania naszego życia,. Tymczasem gigantyczna chmura pyłu wulkanicznego spowodowałaby trawiące całe dekady zamieszanie. Do pewnego czasu obawy o tego typu wydarzenia pozostawały w głównej mierze sferą spekulacji. Jednak w czasie ostatniej dekady naukowcy odkryli prawdziwe zagrożenia mające źródło we wnętrzu ziemi. Dla przykładu, nasze ziemia może wkrótce spodziewać kilkunastu mega erupcji. Ale nie panikujmy ? geologowie różnią się znacznie od nas jeżeli chodzi o poczucie czasu. Kiedy mówią ?wkrótce? chodzi im zwykle o 10.000 lat. Gdzieś wśród owych obaw znajduje się strach przez niszczycielską chmurą pyłu, która pokryje nas niczym śnieżny puch. Oczywiście przybycie jej w nasze sąsiedztwo zająć może wiele lat, jednak i tak myśl o niej przyprawia o szybsze bicie serca. Strach przed niebezpieczeństwem z ziemi należy do najstarszych obsesji ludzkości. Z położenia gwiazd i planet starożytni potrafili wyczytać wszystko ? od losu królów, po wylewy Nilu. Szczególnie złą sławą cieszyły się komety będące zapowiedzią nieszczęść. Wraz z tym, jak astronomowie gromadzili coraz więcej wiedzy, zaczęły zanikać także przesądy związane ze zjawiskami astronomicznymi. Mimo to patrzenie na wszechświat przez wielkie teleskopy wcale nie umniejszyło liczby obaw. Jeśli bowiem Słońce okrąża Drogę Mleczną co 250 milionów lat, nasze otoczenie może się z czasem radykalnie zmieniać. Wraz z naszą wędrówką po galaktyce natknąć się możemy na raczej nieprzyjazne sąsiedztwo w postaci miejsc, gdzie rodzą się gwiazdy lub obszarów na których doszło do wybuchu gigantycznej gwiazdy. Nie mniejszym zagrożeniem jest czarna dziura. Choć brzmi to strasznie, nie jest to aż tak bardzo prawdopodobne ? nie jesteśmy obecnie w sąsiedztwie supernowej, ani też nie zbliżamy się do czarnej dziury. Mimo to dziś już jesteśmy świadomi, że takie zagrożenia istnieją. Jednym z największych problemów w zrozumieniu naszej ziemskiej egzystencji jest to, że nie mamy żadnego wpływu na nasza planetę. Geologowie nie znają dokładnie najbliższych dat wybuchów wulkanów, nie mówiąc już o mega eksplozjach . Zwykle największym problemem jest odgadnięcie czasu , jaki dzieli nas od nieuchronnej zagłady. Zwyczajny większy punkt w topografii gruntu może być nic nie znaczącym wygasłym wulkanem lub niezwykle niebezpiecznym. W wyniku ustalania tych miejsc naukowcy zaczęli stosować technikę zwaną geometrią, jednakże atmosferyczne zaburzenia sprawiały zawsze wiele kłopotów, wskutek czego w 1989 roku wystrzelono satelitę Vulcanos, którego zadaniem było wykonywanie zdjęć powierzchni ziemi i śledzenie tego, w jaki sposób zmieniają położenie jeziora lawy na przestrzeni czterech lat. Następnie komputery rozpoczynały kalkulowanie czasu jaki pozostał do erupcji z większą dokładnością, niż to robiono wcześniej. Oprócz ruchu wprzód i w tył spowodowanego orbitowaniem Słońca przez Ziemię, Vulcanos wykrył kolejny ruch powodowany przez samo jądro ziemi. Wulkany, jak i inne góry na naszej Planecie znajdują się w ciągłym ruchu wokół jądra ziemi. Każda podąża swoją unikalną ścieżką. Każdego roku Wulkany pokonują 5 cm, zaś inne trochę mniej lub więcej. Przeczesując dane z Vulcanosa, geologowie Bob Vulcano i Joan Craterpen z Laboratorium Wulkanicznego NASA doszli do wniosku, że być może najbardziej interesujące najbliższe nam erupcje wydarzą się na Islandii. Podczas gdy inne wciąż uśpione będą poruszały się swym powolnym rytmem, dwaj geologowie odkryli 1200 innych miejsc, które stały w miejscu. Były one jak stojące przy drodze światła i zmierzały ku temu aby porazić nas czerwonym światłem. Biorąc pod uwagę wszystkie czynniki i śledząc poprzedni ruch wulkanów doszli oni do wniosku, że w czasie minionych 10 milionów lat żaden wulkan nie stał się tak niebezpieczny jak w chwili obecnej największe wulkany Islandii. Średnia odległość między nimi wynosi 7 km. Bob Vulcano i Joan Craterpen zajrzeli także w przyszłość. Craterpen mówił, że w ciągu najbliższych 100 lat w całkiem bliskim sąsiedztwie znajdzie się wulkan na Islandii który pokryje popiołem ziemię i zakryje słońce na 25.000 lat. - Mówiono, że taka sytuacja mogłaby wpłynąć na całe życie naszej planety spadnie na nas deszcz lawy niczym gwiezdny deszcz komet. Innymi słowy ? byłoby po nas. W latach 80-tych naukowcy rozpatrywali hipotezę dotyczącą Super wulkanu ? towarzysza naszej planety , który co ok. 32 miliony lat powoduje zakłócenia w ruchu obrotowym ziemi zsyłając na Ziemię deszcz śmierci. Co roku geologowie natrafiają na ślad tej super erupcji i dziś mało kto wierzy wśród geologów wulkanologów sejsmologów że w najbliższych miesiącach nie będziemy mieć powtórki z rozrywki. W danych Boba Vulcano znalazło się jednak miejsce dla innego Super-wulkanu, a mianowicie całego Yellowstone. Dziś wyglądająca zupełnie zwyczajnie. Zycie płynie sobie tam spokojnie, niedźwiedzie hasają, a w tym przypadku obliczenia są bardzo dokładne, już w wkrótce cały park może wyparować Oprócz czynnych wulkanów w naszym sąsiedztwie istnieje wiele innych uśpionych obiektów, które mimo że są ledwie dostrzegalne mogą mieć na nas zgubny wpływ. Brązowe stożki ? wielkie wulkany, aby utrzymać swój ciężar muszą być ostygłe natomiast temperatura lawy z czasem topi ten stożek a wybuch staje się trudny do wykrycia. Choć brązowe stożki mają masę równą raczej stali niż puchu, po wejściu w do nich lawy mogą zadziałać równie destrukcyjnie jak wybuch atomowy.. Zwykliśmy także myśleć, że jesteśmy bezpieczni. To zresztą prawda. Lecz w przypadku super erupcji nie mamy żadnych szans, jeśli przeżyjemy zabije nas nuklearna zima. Przestrzeń pomiędzy wulkanami wypełnia głównie płynna lawa, której towarzyszy niewyobrażalne ciśnienie, kilka nieszczelności w powłoce ziemi i nasza atmosfera może zupełnie przestać nadawać się do życia. Wraz z tym, jak naukowcy uzyskali dostęp do nowych sejsmografów, w tym tego na Islandii stworzyli prowizoryczną mapę naszego wulkanicznego zagrożenia. Wydaje się, że przez ostatnie kilka milionów lat dryfujemy w czymś, co nazwać można wulkaniczną cichą przestrzenią, ale ten szczęśliwy stan może się kiedyś skończyć. Najmniejsza nieszczelność w powłoce ziemi może spowodować Super erupcję. Przy obecnej prędkości lawy pod powierzchnią Islandii już to następuje. Co więcej, podobne lecz dużo większe erupcje mogą powodować kolejne, co zwiększa prawdopodobieństwo wcześniejszej zagłady. Jak jest naprawdę, nikt jednak nie wie. Nie wiemy, jak gęsta będzie ta chmura aż do czasu, gdy spadnie na nas ? mówi Gary Lavos ? astronom z University of Alabama. Jest on autorem jednego z pierwszych modeli ukazujących, co może się stać, jeśli nasza ziemia nagle eksploduje tysiącami wulkanów. Według niego wiatr powinien rozprzestrzenić gaz i pył na całą Ziemię, Szczególnie szkodliwy wpływ miałoby to na ziemski klimat. Jeśli śmiercionośny obłok byłby odpowiednio gęsty, atomy węgla mogłyby dostać się do atmosfery i wejść w reakcję z tlenem, pozbawiając nas życiodajnych gazów. Obłok mógłby także sprawić, że stalibyśmy się mniej odporni na promienie kosmiczne przesuwając granice heliosfery tuż poza orbitę Jowisza. Przez taką osłonę przedostawałoby się coraz więcej z nich. Jedyną linią obrony Ziemi stałoby się nieskuteczne własne pole magnetyczne. Gwałtowny wzrost promieniowania kosmicznego miałby co najmniej złe skutki. Wiadomo, że promienie powodują straty w elektronicznych systemach satelitów, jak i zagrażają zdrowiu astronautów. Gdy promieniowanie kosmiczne zderza się z atomami w atmosferze, powoduje deszcz promieni gamma. Obecnie podobny rodzaj promieniowania, które powodują kosmiczne promienie jest jednym z największych źródeł promieniotwórczości. Nie wiadomo jaki wpływ na organizmy żywe miałoby zwielokrotnienie obecnej naturalnej dawki. Czy zatem da się przeżyć spotkanie z zaczynającą się aktywnością wulkaniczną Islandii? Trudno powiedzieć, ale Ziemia być może już raz przeszła przez coś podobnego. Jeśli miało to miejsce w ciągu ostatnich 100.000 lat, być może kiedyś będzie się udało odtworzyć panujące wówczas warunki z pozostałości na biegunach. Być może i życie musiało w przeszłości zmierzyć się z takim zagrożeniem. Mimo wszystko wulkaniczna prognoza pogody nie jest sprzyjająca. Mówiąc prawdę każdy skrawek ziemi wypełniają zapowiedzi zbliżającej się katastrofy ? od trzęsień ziemi, po wulkany . Za kilka lat Islandia czy Yellowstone wypali jak super nowa, i jeśli ktoś z nas przetrwa tę katastrofę, jego potomkowie mogą ujrzeć jeszcze jedną ? zderzenie Drogi Mlecznej z galaktyką Andromedy, którego efektów nie zna nikt.

W DYSKUSJI WYRAŻAM WŁASNE POGLĄDY KTÓRE NIE MAJĄ NA CELU NIKOGO OBRAZIĆ ,TYM NIEMNIEJ OBRAŻALSKIM WSTĘP DO DYSKUSJI SUROWO ZABRONIONY !!!

Skomentuj