W Chinach można kupić puszki ze świeżym powietrzem

Kategorie: 

Źródło: Barry Huang

Jeden z najbogatszych ludzi w Chinach, Chen Guanbao, postanowił w dość ekscentryczny sposób zwrócić uwagę na sytuację w związku z zanieczyszczeniem powietrza i środowiska, która zapanowała w Chinach. We wrześniu 2012 roku, Chen przedstawił swój nowy projekt puszki ze świeżym powietrzem.

 

Jeśli chcesz poczuć czyste tybetańskie powietrze dostarczone w ten sposób będziesz musiał zapłacić równowartość 5 juanów.  Według milionera, pierwszy dzień sprzedaży konserwowego tlenu przyniósł mu 800 dolarów zysku.

Kłopoty, z jakością powietrza są typowe dla obszarów uprzemysłowionych nastawionych zwłaszcza na spalanie węgla.  Chińską stolicę po raz czwarty w ciągu miesiąca pokrył gęsty smog.  Ilość zawiesiny w atmosferze jest 50 razy większa niż normalnie.  W sklepów wyprzedawane są maski i oczyszczacze do powietrza.

 

 

 

Ocena: 

Nie ma jeszcze ocen
Opublikował: admin
Portret użytkownika admin

Redaktor naczelny i założyciel portalu zmianynaziemi.pl a także innemedium.pl oraz wielu innych. Specjalizuje się w tematyce naukowej ze szczególnym uwzględnieniem zagrożeń dla świata. Zwolennik libertarianizmu co często wprost wynika z jego felietonów na tematy bieżące. Admina można również czytać na Twitterze   @lecterro

loading...


Komentarze

Portret użytkownika Jacek

Ekskrementy też sprzedawano w

Ekskrementy też sprzedawano w puszkach, tylko nie w Chinach. Jaki był zysk? Brak wiarygodnych danych ale sądzę, że nie wielki. Tak więc pomysł nieświeży, w odróżnieniu od reklamowanego towaru, tylko z innej beczki.

Portret użytkownika luki

Idiokracja właśnie dobiega

Idiokracja właśnie dobiega końca!!! 2013r to ostatni rok dołka od tej pory ludzość zacznie wracać na właściwe tory rozwoju ,koniec chciwości czas na rozsądek kierowany sercem, dobrem całej ludzkości i innych istot na niej żyjących włącznie z Gają. Czytając to pomyśl pozytywnie tylko o tyle mogę was prosic.

Portret użytkownika 85r

I co niema przeludnienia w

I co niema przeludnienia w miastach? Ludzie są głupi i nie potrafią odpowiednio zagospodarować teren który dała im natura, dlatego przeludnienie jest już mocno zauważalne w takich chinach u nas też miasta są już przeludnione to kwestia czasu gdy będzie to wyglądać jak w chinach. I co z tego że ziemia pomieści więcej jeszcze ludzi, jak ci ludzie są za głupi by stworzyć sobie odpowiednie miasta by żyć ekologicznie. Możecie zganiać wszystko na korporacje itp idiotów trujących tą planetę i was, ale to też są ludzie i wy pozwalacie im wami rządzić. A zwolennikom tego że ta planeta pomieści jeszcze 3 razy tyle ludzi, proponuje się przenieść do jakiegoś dużego miasta szybko zmienią zdanie. Pomysły mądrych ludzi na zagospodarowanie odpowiednio tej planety i stworzenia ekologicznych miast nigdy nie są wdrażane w życie, tym światem rządzi głupota, chciwość i zazdrość i mottem tego chorego świata jest po trupach do celu.

Portret użytkownika Arti

Spokojnie, kierunek dobry-

Spokojnie, kierunek dobry- forma prawie.

Zdziwiłbyś się gdzie i z jakim rozmachem buduje się miasta przyszłości - "te inteligentne i eko" właśnie w Chinach,Japonii, Bliskim Wschodzie.
Z jednej strony miliard ludzi to problem miliarda ludza, ale z drugiej to właśnie problem staje się katalizatorem rozwiązań- idą powoli i bardziej w wersji Amerykańskiej- wielkie, monumentalne "inteligentne eko" miasta niż u nas gdzie katalizatory są mniejszej mocy, a zmiany bardziej subtelne, zgodnie z naszą tutejszą naturą- wymiana starych kotłów, małosprawnych urządzeń jest decyzją każdego z nas i subtelnych nacisków politycznych. Dotacje na dom pasywny, niby gwałt na obywatelach, ale inaczej spowolniłoby to kierunek eko o dobre kilkadziesiąt lat- a tak ludzie podenerwują się, poirytują, ponarzekają, ale domów o większej sprawności/pasywnych/eko skreko będzie coraz więcej, aż za 50 lat będą może już wszystkie. I nikt za 50 lat nie będzie pamiętał o nas tułaczy za 1500 złoty. Dla nich to będzie już standard, a krzyki o coś analogicznego. Tak kręci się świat- pracujemy dla naszych (swoich/nie swoich) dzieci. Jesteśmy takimi chrystusami cierpiącym dla następnego pokolenia. Mam nadzieję, że choć trochę pokazałem, że świat choć jest dość okrutny to chociaż logiczny i ewoluujący i bądź co bądź dający trochę frandy jak odejdzie się od komputera Smile

Strony

Skomentuj