W 2017 roku mogą pojawić się pierwsze wyginane smartfony

Kategorie: 

Źródło: Kadr z YouTube

Południowokoreańska korporacja Samsung otrzymała kilka dni temu patent na wyginający się telefon. Projekt urządzenia wygląda bardzo ciekawie, choć przypomina nieco typowe telefony z klapką.

 

Patent przedstawia smartfon, który może zostać wyposażony w dwa wyświetlacze. Po jego zamknięciu miałby uruchomić się drugi, zewnętrzny ekran. Telefon może więc przypominać odświeżoną wersję Motoroli Razr z tą różnicą, że produkt Samsunga najprawdopodobniej będzie zawierał giętki wyświetlacz OLED.

Powyższa grafika być może nie przedstawia niczego konkretnego, więc warto tu przytoczyć reklamę Samsunga sprzed kilku lat. Na poniższym nagraniu widzimy dwa rodzaje wyginanych urządzeń, które w niedalekiej przyszłości mają pojawić się w sklepach. Niektórzy spekulują, że nowa, giętka elektronika tej południowokoreańskiej firmy ma pojawić się już w 2017 roku.

Patenty na podobne urządzenia składają również takie firmy jak Lenovo czy Apple. Powstają nowe smartfony, które można wygiąć i założyć na rękę niczym zegarek lub takie, które funkcjonują również jako tablet. Przyszły rok, jak wynika z wielu doniesień, ma być wręcz przełomowy.

 

Wiadomość pochodzi z portalu tylkonauka.pl

 

Ocena: 

Średnio: 5 (1 vote)
Opublikował: John Moll
Portret użytkownika John Moll
Redaktor współpracujący z portalem zmianynaziemi.pl niemal od samego początku jego istnienia. Specjalizuje się w wiadomościach naukowych oraz w problematyce Bliskiego Wschodu


Komentarze

Portret użytkownika vagabondo

i na co komu takie gowno jak

i na co komu takie gowno jak taki szajsfon!!!!!jeszcze dodatkowo powinni zamontowac w lodowkach kamery,radiach i telewizorach tez i mamy wielka jedna rodzine big brother family,pies sral na ten wypaczony system i tych debili co beda sobie wyrywali szajsfona z rak placacprzy tym  slono za posiadanie nastepnego gowna do oglupienia!!!!

Portret użytkownika Surun

Nic się nie stało? Grafen

Nic się nie stało? Grafen będzie masowo produkowany przez Chińczyków,... bo Polacy nie potrafią go sprzedać Miał stać się polskim dobrem narodowym – przepustką do świata, w którym Polska nie będzie już kopciuszkiem w dziedzinie innowacji.

Miał stać się polskim dobrem narodowym – przepustką do świata, w którym Polska nie będzie już kopciuszkiem w dziedzinie innowacji. Nadzieje wiązane z grafenem odchodzą jednak w przeszłość. Podczas, gdy Chińczycy organizują rozbuchane do granic możliwości prezentacje i kuszą możliwościami nowego materiału, Polska grzęźnie w dysputach i teoretycznych rozważaniach nad jego wykorzystaniem.

Dlaczego grafen jest tak ważny? Materiał szykowany jest na następcę wyeksploatowanego przez naukę krzemu. Może przyczynić się do znacznego zwiększenia mocy obliczeniowej. Jego cechy charakterystyczne, czyli niski ciężar, wysokie przewodnictwo elektryczne i cieplne oraz elastyczność i wytrzymałość sprawiły, że z z utęsknieniem czekają na niego praktycznie wszystkie branże. Idzie nowe – mógł zakrzyknąć kibic tenisa, obserwując jak w 2013 Novak Djoković, zwycięża w Australian Open. Korzystając z grafenowej rakiety oczywiście. Dostępne na rynku dzieło Head'a może budzić w nas zazdrość. A nie musiało tak być. Kilka lat temu w pracach nad grafenem mieliśmy jedną, oczywistą przewagę. W 2011 roku zespół pod kierownictwem dr inż. Włodzimierza Strupińskiego z Instytutu Technologii Materiałów Elektronicznych stworzył technologię pozwalającą na produkcję tego materiału na skalę przemysłową. Polska błyskawicznie znalazła się na uprzywilejowanej pozycji.

Od tego czasu wiele się jednak zmieniło – tańszy grafen nauczyło się produkować wiele innych państw, a sam instytut obserwuje jak konkurencja nam ucieka. Korzystając z wartego miliard euro grantu (który współdzieli ze 140 innymi organizacjami), jaki dostał od Unii Europejskiej, ITME chwali się na swojej stronie internetowej projektami m.in. grafenowego atramentu i pokrycia kół zębatych. Tymczasem w Chinach... ...napięcie rośnie. W lipcu chiński producent Dongxu z wielką pompą obwieścił światu powstanie grafenowej baterii, która pojemnością ma przebijać dowolny dostępny na rynku powerbank i ładować nasze smartfony nawet do 20 razy szybciej, niż jesteśmy to w stanie zrobić w tej chwili. Nie trzeba chyba dodawać, że akcje firmy poszybowały natychmiast w górę.

Na tym się oczywiście nie kończy. Tylko w ostatnim czasie Państwo Środka pokazało światu superwytrzymałą i ultralekką piankę (która może zostać użyta np. w kamizelkach kuloodpornych) oraz elastyczne telefony z grafenu, które można okręcać wokół nadgarstka. Te drugie do produkcji chce wprowadzić jeszcze w tym roku firma Moxi Group. Za chwilę Polacy mogą więc chodzić po ulicach z grafenowymi smartfonami przywiezionymi z Dalekiego Wschodu. Nie tak wyobrażaliśmy to sobie kilka lat temu.

A co z naszymi wynalazkami? Potencjalni inwestorzy milczą.

– W Azji jest wiele firm i kręgów biznesowych dysponujących odpowiednimi środkami koniecznymi do przeprowadzenia wdrożenia i uruchomienia produkcji. W Polsce, gdzie nie ma zbyt wielkich nadwyżek finansowych, to znacznie większy problem – tłumaczy powody Strupiński.

To właśnie wspomniana Azja jest motorem napędowym badań nad grafenem. Zdaniem Włodzimierza Strupińskiego Państwo Środka staje się liderem w dziedzinie badań naukowych i wdrożeń innowacyjnych, wyprzedzając w wielu tematach tradycyjnych liderów z Europy czy USA.

Nad Wisłą skazani zostaniemy, w tym samym czasie, na rolę dostarczyciela surowca. – To raczej przesądzone, z tym, że produkcja grafenu została już uruchomiona w dużej skali, w wielu azjatyckich firmach – mówi Strupiński. Dostawa tego surowca z Polski nie musi więc Azjatów interesować. Zdaniem naukowca przyszłość polskiego grafenu stoi pod dużym znakiem zapytania. – Wciąż dysponujemy lepszym know-how, ale to także wkrótce się zmieni – prognozuje naukowiec.

Nie tylko grafen. Mieliśmy też niebieski laser i mikrokomputer. Teraz zarabiają na nich Japończycy i Amerykanie

za: http://innpoland.pl/129127,nie-tylko-grafen-mielismy-tez-niebieski-laser-i-superkomputer-teraz-zarabiaja-nan-nich-japonczycy-i-amerykanie

http://innpoland.pl/128945,nic-sie-nie-stalo-grafen-bedzie-masowo-produkowany-przez-chinczykow-bo-polacy-nie-potrafia-go-sprzedac

Portret użytkownika N1KT

no a ciekawe jaki patent

no a ciekawe jaki patent psujący zainstalowali w tym nowym badziewiu - poprzednie generacje miały nie tłukące się przecież gorilla glass co to niby nawet samochody po nich jeździły i telefony wychodziły po takich testach cało Biggrin hahahaha
Miałem samsunga galaxy S+ S2 S3 S4 teraz mam Nokie 100 - trzyma miesiąc... Aparat lub kamera konkretna jak potrzebne to zabieram dodatkowo - nie moglem się tylko przyzwyczaić że telefon nie ma aparatu, a teraz myślę że i dobrze - nie ma szpiegowania...

Kiedy zaczynasz minusować bez czytania znaczy że:

Portret użytkownika Pao1

Moim skromnym zdaniem, można

Moim skromnym zdaniem, można by rozwiązać jakoś problem wycinania "płuc ziemi", ale przecież można sobie telefon pozginać i wyobrażać sobie jak fajnie oddychałoby się czystym powietrzem...

Można by rozwiązać jakoś rozwiązać problem zanieczyszczania wód przez fabryki na wszystkich kontynentach, ale przecież można sobie powyginać telefon, np. w wannie, z pewnością jest wodoodporny...

Można by jakoś rozwiązać problem śmieciowego jedzenia, gdzie więcej E niż naturalnych składników; oczywiście w każdym dopuszczalne normy, ale kumulacja kilku takich syfów przez kilka lat rozjeżdża wątrobę lepiej niż wóda, ale można sobie przecież powyginać telefon jedząc zielone jabłuszko GMO i popijając mleczkiem ze zmodyfikowanej genetycznie soji...

 

Nie bez powodu to napisałem w takiej kolejności: powietrze - woda - żywność ---> są potrzebami pierwszorzędnymi dla ciała człowieka ale przecież wyginane telefony to tak fantastyczna wiadomość dla świata... jest to droga do wprost cudownej świetlanej przyszłości... i trzeba zrobić wszystko, by dożyć tych wspaniałch czasów gdzie urządzenia można wyginać... tak, wszystkie największe korporacje elektroniczne powinny się teraz na tym skupić...

Ech... coś mnie naszło Sad Dobranoc.

 

 

 

Skomentuj