USA i Wielka Brytania znowu opowiadają historyjki o "broni masowej zagłady"

Kategorie: 

images.cryhavok.org

Wielkim sukcesem nowoczesnej "edukacji" jest wyrobienie w ludziach całkowitej niezdolności kojarzenia faktów. Objawia się to również pamięcią godną rybki akwariowej. Świetnym przykładem takiego ogłupienia ludzkości jest fakt, że kraje, które zniszczyły Irak i uczyniły go pełnym anarchii piekłem zaczynają stosować względem Syrii dokładnie taką samą retorykę, jaką kilka lat temu stosowano względem kraju rządzonego przez Saddama Husseina. Słowo klucz, uzasadniające zrównanie z ziemią danego terytorium to "broń masowej zagłady"

 

Gdy słyszy się aktualne wypowiedzi Baracka Obamy można odnieść wrażenie, że osoby piszące mu przemówienia sięgnęły po teksty, które pisano Georgowi W. Bushowi. Autor musiałby tylko pozmieniać w tekście Irak na Syria i Saddam Hussein na Baszar al Assad. Poza tym wszystko bez zmian i schemat działania zapewne również będzie taki sam.

 

Przypominam, że atak na Irak poprzedziła zmasowana akcja propagandowa mająca na celu usprawiedliwienie inwazji i wytworzenie wrażenia, że Amerykanie robią przysługę biednemu uciskanemu przez złego dyktatora narodowi. Gdy rozjechano Irak czołgami okazało się nagle, że nie tylko nikt nie wita żołnierzy USA z kwiatami a na dodatek czasami witają ich ołowiem. Nie wiele osób pamięta, ze jeszcze na długo po tym, gdy zniszczono Irak w mediach wciąż odgrzewano starego kotleta z historiami na temat rzekomej broni masowej zagłady, jaką już prawie znaleziono. Opowiadano nawet bajki, według których broni nie ma, bo jeździ po kraju w specjalnych ciężarówkach.

Dopiero niedawno członkowie administracji Busha stwierdzili publicznie, że faktycznie broni nie znaleziono, ale wszyscy myśleli, że istniała. Czy to cynizm czy skrajna głupota, gdy opowiada się, że wierzy się w opowiastki wymyślone przez nich samych na potrzeby mediów? Fakt faktem, że operacja iracka okazała się spektakularną katastrofą humanitarną i jedynym realnym zyskiem, jaki USA w związku z tym osiągnęło jest przejęcie kontroli nad iracką ropą. Mieszkańcy Iraku okupili jednak to "wyzwolenie" utratą bezpieczeństwa. Wszyscy wspominają czasy rządów Husseina, jako trudne, ale Bagdad za jego czasów nie był tak bardzo niebezpieczny jak dzisiaj.

 

Metoda urabiania światowej opinii publicznej oparta o demonizowanie danego satrapy w celu jego obalenia i zastąpienia swoimi ludźmi od czasu Iraku została zastosowana w Libii. Tam zresztą efekt osiągnięty przez NATO jest bardzo podobny, bo stabilny kraj zmienił się stając się bardzo niebezpiecznym. Mówi się nawet o "irakizacji" Libii. Propaganda użyta w celu obalenia Muammara Kadafiego do złudzenia przypominała tą z okresu przed druga wojna w Zatoce Perskiej a efekty interwencji wojskowej są zadziwiająco podobne do tych w Iraku - anarchia i chaos oraz przejęcie kontroli nad złożami ropy.

Nie minęło kilka miesięcy i znowu ktoś przewinął płytę i zaczął odtwarzać te same głodne kawałki zamieniając Irak na Iran, Saddama na Ahmadineżada a broń masowej zagłady na precyzyjniejsze określenie "broń atomowa". Wszystko wskazuje na to, że Iran też zostanie "wyzwolony" i z pewnością według tego samego schematu dla obywateli tego kraju oznaczać to będzie początek terroru na wielką skalę a jedynym wygranym będzie ten, kto położy przysłowiową łapę na irańskich złożach ropy.

 

W międzyczasie okazało się, że "pozamiatanie" w Iranie nie będzie takie proste, bo stoją za nim Rosja i Chiny. Okresowo zawieszono, więc plany wojenne wobec Iranu koncentrując się na Syrii. Wielu analityków konflikt syryjski nazywa "pośrednią wojna z Iranem". W celu opanowania tego kraju zastosowano metodę wypróbowaną w Kosowie i w Libii. Sfinansowano najemników, nazwano ich tak jakby była to jakaś alternatywna armia a nie zbieranina zbirów z całej okolicy i rozpoczęto operację lądową z wykorzystaniu takich zakamuflowanych oddziałów inwazyjnych.

Do powodzenia operacji potrzebne jest też wsparcie z powietrza i pozbawienie Syrii rosyjskiej pomocy wojskowej. Jak widać po ostatnich wypadkach armia rządowa odnosi sukces za sukcesem a rebelianci są w odwrocie. Nie dziwi, zatem fakt, że USA i Wielka Brytania po prostu przewinęły płytę i zaczynają opowiadać te same historie, które wcześniej opowiadano w kontekście Iraku czy Libii. Nagle przedmiotem troski państw Zachodu stała się posiadana rzekomo przez Assada broń masowej zagłady. Jeśli schemat będzie powtórzony to za jakiś czas Syria stanie się kolejnym Irakiem a za kilka lat ktoś wyjdzie przed kamery i powie, że sądzono, iż tam jest broń, ale jej nie było.

 

 

Ocena: 

Nie ma jeszcze ocen
Opublikował: admin
Portret użytkownika admin

Redaktor naczelny i założyciel portalu zmianynaziemi.pl a także innemedium.pl oraz wielu innych. Specjalizuje się w tematyce naukowej ze szczególnym uwzględnieniem zagrożeń dla świata. Zwolennik libertarianizmu co często wprost wynika z jego felietonów na tematy bieżące. Admina można również czytać na Twitterze   @lecterro


Komentarze

Portret użytkownika Dr Piotr

Szkoda komentować zachowanie

Szkoda komentować zachowanie świata wobec polityki USA i brak reakcji na ich zbrodnie. Wychodzi na to, że reagują tylko te państwa, którym amerykańska polityka może zaszkodzić w biznesie, czyli Rosja i Chiny, a reszta daje milczące przyzwolenie.
Jak widać tylko przyjaciele USA mogą mieć bez problemu broń masowego rażenia i sobie ją testować jak chcą zatruwając świat, a po drugiej stronie barykady tylko wielcy nieprzyjaciele czyli Rosja i Chiny.
Zawsze śmieszyła mnie sytuacja, że takie małe kraje jak Korea Pn i Pd mogą mieć broń atomową i do nich USA się nie przywala o to...a czemu, bo nie mają w tym interesu ani zasobów do wydrenowania Smile
A co do sytuacji w Syrii i Iranie, to wystarczyłoby, żeby kilkanaście krajów wypowiedziało się w zdecydowany i sensowny sposób przeciwko USA i po sprawie, przecież USA z całym światem walczyć nie będzie.
Ekonomiczne straszenie przez USA nie ma aż tak wielkiego znaczenia jak się może wydawać, bo oni sami w sobie niewiele mogą, bazują tylko na dominacji w ONZ i NATO, czyli tak naprawdę polegają na poparciu kumpli, a jak kumple by się postawili, to USA szybciutko by spokorniało.
 

Strony

Skomentuj