Ukraiński świadek potwierdza, że lot MH17 mogli strącić Ukraińcy

Kategorie: 

Źródło: twitter

Na światło dzienne wychodzą kolejne szczegóły na temat zestrzelenia malezyjskiego Boeinga 777, lot MH17, do którego doszło w lipcu 2014 roku nad Ukrainą. Tym razem głos zabrał rzekomy świadek wylotu samolotu, który odpowiada za jego zestrzelenie. Twierdzi on, że widział samolot, który w dzień tragedii wracał bez podwieszonych rakiet.

 

Jak wiadomo Rosjanie od początku konsekwentnie dowodzą, że samolot nie spadł trafiony przez separatystów tylko został trafiony rakietą R-60, powietrze-powietrze, którą wystrzelił ukraiński samolot wojskowy. Specjaliści z rosyjskiego komitetu badania tego wypadku twierdzą, że potwierdzili wcześniejsze ustalenia dzięki dotarciu do świadka, który był na lotnisku, z którego startował feralny myśliwiec.

 

Zdaniem pragnącego zachować anonimowość ze względów bezpieczeństwa świadka, osobiście widział samolot i jego pilot o nazwisku Wołoszyn, który wyleciał na misję i powrócił bez podwieszonych rakiet powietrze-powietrze. Poza tym pilot po przylocie był wstrząśnięty, co miałoby sugerować, że doszło do potwornej pomyłki.

Co ciekawe strona ukraińska potwierdza, że w siłach zbrojnych tego kraju służy Kapitan Wołoszyn i jest on pilotem wykonującym misje bojowe. Stanowczo jednak zdementowano jako by tego dnia pilot ten znajdował się na jakiejkolwiek misji. Rosjanie twierdzą, że sam fakt potwierdzenia tożsamości tego żołnierza jest już krokiem do przodu dla wyjaśnienia tego tragicznego zdarzenia

 

Sensacyjny świadek potwierdzający wersję niekorzystną dla Ukraińców, znajduje się obecnie w bezpiecznym miejscu w Rosji. Jak sam twierdzi, musi pozostać anonimowy, ponieważ życie jego rodziny, która pozostała na Ukrainie, mogłoby być zagrożone. Rosjanie zauważają, że wyposażanie samolotów wojskowych w rakiety powietrze-powietrze było dziwne samo w sobie, ponieważ separatyści nie dysponują on lotnictwem. Świadek został podobno przebadany wykrywaczem kłamstw i przeszedł to badanie pozytywnie. Rosyjscy śledczy dają wiarę jego zeznaniom.

Trzeba przyznać, że dziwnie cicho zrobiło się w kontekście holenderskiego i malezyjskiego śledztwa w sprawie zestrzelenia MH17. Pojawiają się informacje, że bardzo trudno jest wyjaśnić skąd wzięły się rany po kulach z karabinu maszynowego na ciałach pilotów skoro samolot rzekomo zestrzelono systemem BUK. Natłok trudnych pytań pojawiających się w kontekście tej katastrofy jest tak duży, że propaganda zachodnia prewencyjnie przestała o niej mówić powielając tylko pierwsze przekazy o winie separatystów wspieranych przez Rosjan.

 

Oczywiście nowy świadek nie uniknie oskarżeń o bycie rosyjskim agentem, który jest zręcznie wykorzystywany przez kremlowską propagandę. Nasi propagandyści bardzo nie lubią gdy w mediach nie panuje zgodność przekazów, więc wbijają obecnie do otępiałych głów, że wszystko, co mówi na ten temat Rosja to kłamstwa, a to co twierdzi "dobry Zachód" to prawdy objawione. Poznając argumenty obu stron każdy sam musi ustalić gdzie rzeczywiście jest prawda i czyja propaganda jest jej bliższa

 

 

 

Ocena: 

Nie ma jeszcze ocen
Opublikował: admin
Portret użytkownika admin

Redaktor naczelny i założyciel portalu zmianynaziemi.pl a także innemedium.pl oraz wielu innych. Specjalizuje się w tematyce naukowej ze szczególnym uwzględnieniem zagrożeń dla świata. Zwolennik libertarianizmu co często wprost wynika z jego felietonów na tematy bieżące. Admina można również czytać na Twitterze   @lecterro


Komentarze

Portret użytkownika achiles

Koziej o doktrynie Rosji:

Koziej o doktrynie Rosji: nowe podejście do konfliktów lokalnych

Nowa ro­syj­ska dok­try­na woj­sko­wa za­cho­wu­je kie­ru­nek w wy­mia­rze glo­bal­nym i eu­ro­pej­skim, nowe jest po­dej­ście do kon­flik­tów lo­kal­nych, wy­wie­dzio­ne z do­świad­czeń ukra­iń­skich, i uzna­nie prawa Rosji do in­ter­wen­cji w oto­cze­niu - oce­nił szef BBN Sta­ni­sław Ko­ziej.
Można powiedzieć, że nowa doktryna nie zaskakuje radykalnie nowymi stwierdzeniami. Były informacje, że dyskusje nad nowelizacją trwały dość długo, ale w swojej podstawowej treści, może w 80 proc., powiela ona założenia doktrynalne sprzed czterech lat - powiedział Koziej. Dodał, że doktryna zawiera "kilka nowych elementów wynikających zwłaszcza z tego, co działo się w ostatnim roku, czyli z wojny rosyjsko-ukraińskiej".
W ocenie szefa BBN nowa doktryna militarna Rosji "zachowuje generalny kierunek polityki rosyjskiej ostatnich lat w wymiarze globalnym, europejskim, ale dodaje wnioski dotyczące prowadzenia konfliktów na skalę lokalną, w bezpośrednim otoczeniu, poprzez włączenie do tej doktryny wniosków z wojny z Ukrainą".
Więcej tutaj wraz z podobnym do prawdziwych POLAKÓW komentarzem, jak pozwalam się zacytować, też tutaj.
http://wiadomosci.onet.pl/swiat/koziej-o-doktrynie-rosji-nowe-podejscie-do-konfliktow-lokalnych/vv7tt
~z.t. : Panie Koziej , burzymy porządek który panował na świecie,jest pan jednym z tych którzy to robią i nie bierze pan pod uwagę konsekwencji tego burzenia.Mam wrzenie że albo jest pan nieświadomy konsekwencji, przyczyną którego może być to zaburzenie albo ma pan przerost ambicji,lub wiarę w swoją wielkość i nieomylność albo stan chorobowy umysłu i to patologiczny.Weź pan i zwolnij , nie wychodź przed orkiestrę i zdaj pan sobie sprawę, że naród Polski był wielokrotnie,boleśnie doświadczany i już tego ma dość i pana jak i panu podobnym również !! Każde wypowiedziane słowo, każdy ruch musi byc wyważony i wypowiedziany-uczyniony po kilku dniach , jak opadną emocje a takim emocjom żaden polityk a tym bardziej strateg nie może ulegać !!!!! 
A na [email protected]$, właśnie reklamują wycieczki na księżyc za 100 LAT, dla LEMINGÓW, już się mogą zapisywać. 

 

Portret użytkownika Olgierd

Co nieco interesuję się

Co nieco interesuję się lotnictwem. Su-25 to samolot szturmowy niskiego pułapu, w którym świadomie poświęcono prędkość dla lepszego udźwigu i lepszego - mniejszego obciążenia powierzchni nośnej.
Ma 2 silniki bez dopalacza R-95Sz zaprojektowane na mały pułap, gdzie przy stosunkowo dużym ciśnieniu ilość tlenu jako utleniacza paliwa wystarcza do spalenia paliwa i uzyskania ciągu. Na średnim pułapie, gdzie ciśnienie spada, zaczynają się "schody", bo ilośc zasysanego powietrza i tlenu maleje i przez to ciąg maleje - mimo, że wskutek mniejszych oporów prędkość powinna rosnąć, to wskutek słabszego ciągu - stopniowo maleje - a dopalaczy brak.
Dlatego pułap maksymalny [bez przeciążenia] Su-25 to zaledwie 7000 m - jak na odrzutowiec bojowy bardzo nisko, tylko ze to szturmowiec niskiego pułapu, a nie myśliwiec przechwytujący [np. Su-27 tak niefrasobliwie mylony przez laików i prrzez "mądre media" ze szturmowym Su-25 - i szopka "zamieniania stosownie do potrzeby danej wersji rosyjskich specsłużb - notabene wg rosyjskich internautów zdjęcie może przedstawiać także myśliwskiego MiG-29].
Teoretycznie prędkość maksymalna Su-25 to 950-970 km/h przy ziemi [0,8 Mach - prędkości dzwięku] - na "trochę" ponad 7000 m samolot ma tak słaby ciąg i siłę nośną, że o utrzymaniu prędkości liniowej w poziomie trudno mówić - samolot ma skłonność do "przepadania", co zwykle kończy się lotem nurkowym.
Zresztą - ta prędkość maksymalna była uzyskiwana dla nowych silników bez ograniczeń ciągu - i w konfiguracji tzw. gładkiej - bez podwieszonego uzbrojenia i z paliwem w zbiornikach "wewnętrznych" [integralnych] ograniczonym do  2/3 napełnienia.
A - powtarzam - w silnikach Su-25 dopalaczy brak i trudno mówić o przechwyceniu samolotu 3 km wyżej - wymagałoby to kąta przewyższenia ok. 30 stopni przy sporym nadmiarze ciagu dynamicznego - a tu akurat dla tego typu samolotu w żaden sposób sie tego nie uzyska. Zresztą - te silniki ukraińskich Su-25 to "stare trupy" nieraz po resursie międzyremontowym [lotnictwo było przez 2 dziesięciolecia systematycznie niedoinwestowane nawet na bieżące utrzymanie] , albo nawet po resursie całkowitym [i tak bywa - w warunkach bojowych mówis ie "trudno" i się lata z dusza na ramieniu] - tu raczej można mówić o najwyżej 90% -max 95% ciągu nominalnego - "w dobrych układach".
Co więcej - w takich warunkach stabilnośc celowania jest delikatnie mówiąc iluzoryczna, ponadto pierwsze strzały spowodowałyby taki odrzut czyli ciąg przeciwny do ciągu silników, ze samolot zwaliłby się w lot nurkowy.
Owszem - np. w trakcie II w.św. Niemcy i Japończycy stosowali działka montowane ukośnie ku górze, aby strzelać przelatując pod bombowcem alianckim - tzw, system "Schreage Musik" - ale to było przy różnicy pułapu rzędu powiedzmy 300 m max, a nie 3 km...no i Su-25 żadnej takiej ukośnej instalacji działek nigdy nie posiadał i nikt - nawet Rosjanie - takiej instalacji nie sugerują.
A zakładając, że kąt strzału z przewyższenia tj. chwilowego wznoszenia  dynamicznego [które Su-25 i tak nie byłby w stanie osiągnąć ze względu na niedomiar ciągu] byłby powiedzmy 30 stopni, to każdy pocisk musiałby przebyć odcinek liniowy ponad 8 km - proszę sprawdzić w tablicach trygonometrycznych - przy takim dystansie sensowne skupienie pocisków zwyczajnie nie istnieje, zresztą i tak upraszczam, bo to byłaby krzywa balistyczna z szybko malejącą prędkośćią pocisków - i w dodatku strzelanie 3 km powyżej oznacza, że każdy pocisk przeszedłby przez warstwy atmosfery [tzw. pauzy między warstwami, zaś warstwy różne pod względem powiedzmy balistycznym], niekoniecznie z tą samą prędkością wiatru w danej warstwie plus jeszcze skoki wilgotności i konwekcji - w takich warunkach żaden - powtarzam żaden pilot ani najlepszy snajper na świecie nie byłby w stanie uzyskać sensownych parametrów strzelań - każde przeliczenie celu byłoby opatrzone olbrzymim rozrzutem. A przy locie "czołowym" [piszę "czołowym" w cudzysłowach, bo przecież przechwytujący byłby 3 km niżej] - szybkość sumaryczna  liniowa i kątowa byłaby tak duża, że o żadnej efektywnej serii pokrywającej cel ani mowy być nie może.
Dla wątpiących - proszę sobie przypomniec archiwalne filmy z II. w.św. z walk powietrznych przy znacznie mniejszych prędkościach walczących myśliwców [rzędu 600 km/h i przy odległościach ok. 300 m - jak tam rozbiegają sie pociski serii - ma się wrażenie, że seria idzie wszedzie, tylko nie w teoretyczny punkt celowania...a tu mówimy o przynajmniej 8 km w najlepszym wypadku...no comment...]
Przypominam - i tak pilota Su-25 na pułapie 7000 m "nie stać" na żadne dynamiczne przechwycenie na wznoszeniu pod nawet mniejszym kątem niż 30 stopni [a im mniejszy kąt, tym dłuższy tor pocisku], nie może też sobie pozwolić na ogień ciągły - bo po pierwszych strzałach szturmowiec zwaliłby sie na skrzydło w lot nurkowy [przepadnięcie z braku ciagu i wypadkowej siły nośnej]. Musiałby oddać bardzo krótka serię idealnie co do dziesiątej sekundy, a nawet gdyby to mu się udało, to z racji dalekiego strzału [ponad 8 km w linii strzału] i wskutek dyspersji i warstw atmosfery stopień rozproszenia pocisków [brak skupienia] wcale nie zapewniałyby trafień - a dla tak dużego celu trzeba by ich kilka....
Zresztą - o czym my tu mówimy - w pierwotnym  artykule z Komsomolskiej Prawdy [która zamieścił internetowy Sputnik, a to przekopiował Infowars, zaś zmianynaziemi przekopiowały "docelowo" - proszę sprawdzić po linkach] jest jak "byk" o samolocie szturmowym Su-25, a tu autor artykułu w zmianynaziemi z przysłowiowym "uporem ma....ka" [przepraszam - ale alternatywą jest tylko ewidentnie zła wola] wstawia zdjęcia... myśliwca Su-27 [lub jego wersji Su-30 lub Su-35 - też możliwe, przy tej pikselizacji nie rozróźni się, ewentualnie nawet Mig-29 lub nowsza wersja Mig-35]
- to tak jakby pomylić traktor z osobówką i oskarżać kierowcę traktora o gangsterski napad na TIRa.
Przepraszam - może to porównanie wydać się dziwne, ale NAPRAWDĘ przechwycenie przez Su-25, a Su-27 to ZUPEŁNIE INNE SAMOLOTY O SKRAJNIE RÓZNYCH CHARAKTERYSTYKACH - a Rosjanie i autorzy polskich "mediów alternatywnych" robią "korektę" typu ex post i im "wszystko gra" - "bo laikowi i tak nic to nie mówi".
I jeszcze jedno: cytuję wyjątek artykułu: "Jak wiadomo Rosjanie od początku konsekwentnie dowodzą, że samolot nie spadł trafiony przez separatystów tylko został trafiony rakietą R-60, powietrze-powietrze, którą wystrzelił ukraiński samolot wojskowy."
Przepraszam - a gdzie "podziały" sie wersje o zestrzeleniu przez ukraińskiego Buka?
A gdzie wersja z bombą i "zombie" na pokładzie - wygłaszana ze śmiertelna powagą?
A gdzie wersja o "zamianie tunelem czasoprzestrzennym poprzedniego malezyjskiego Boeinga"?
A gdzie ów "zamach na Putina" - tyle, że dziwnym trafem samolot Putina, nie dość, że ma inna sylwetkę, w obszar Ukrainy nie wlatywał, rozminęli się przy tym o 2 godziny i na dodatek pierwszy i ostatni punkt przzecięcia trasy był ponad 1000 przed zestrzeleniem Boeinga - co tam - dla wielbicieli "genialnych teorii" na pohybel złym faszystom ukraińskim - nic to nie przeszkadza - GRATULUJĘ.
A gdzie wersje "hybrydowe" - że najpierw rakieta [niekoniecznie R-60 inne też "rozpatrywano"] a potem seria z boku dla "wykończenia pilotów" ? - notabene - to już taka sekwencja to totalna bajka dla laików - po R-60 lub innej rakiecie powietrze-powiertrze żadne dobijanie nie byłoby potrzebne - ani nawet by sie nie mogło powieść z racji rozpadu płatowca i niestabilnego aerodynamicznie upadku.
No i patrząc na zestrzelenia: koreańskiego B-747 nad Sachalinem za ZSRR, potem Tu-154M 4 października  2001 roku, potem zwykły bandycki zamach bombowy w Smoleńsku w 2010 roku - z jednym jestem w stanie sie zgodzić - wiarygodnośc Rosjan i ich "konsekwentna wersja"  [gdzie nawet typ samolotu dopasowuje sie ex post licząc na lobotomię mózgu czytelników spragnionych świeżych sensacji - przypomnę: w grę wchodzi wg róznych wersji szturmowy Su-25 , myśliwce Su-27, Su-30, Su-30, Su-35, Mig-29, MiG-35 - notabene - wszystkie typy samolotów służące na Ukrainie są też w lotnictwie rosyjskim - więc bez identyfikacji narodowości owe "dowody" równie dobrze mogą wskazywać na Rosjan - i nikt nawet słowem o tym nie wspomniał - więcej czytałem nawet rosyjskie artykułu mówiące o Su-24 - a to bombowiec taktyczny - jeszcze inna maszyna - i też zero sprostowań i zero zmieszania] - wiarygodność i konsekwencja: jedno i drugie mają wartość przyzerową... a najbardziej prawdopodobny - choć nieciekawy wariant - zupełnie banalny, jest taki, że separatyści, a raczej rosyjska obsługa Buka zestrzeliła pasażera, bo nie sprawdzili ani transponderem, ani nawet zwykłą polowa lornetką - a identyfikacja to jest obowiązek przed odpaleniem. Separatyści przyznali się - a raczej pochwalili triumfalnie - w pierwszych godzinach i to bardzo szczerze na twitterze [dziwne, że zmianynaziemi cierpią pod tym względem na amnezję], a rosyjska telewizja Life News poinformowała "jak co dzień" o kolejnym "sukcesie" w postaci "zestrzelenia An-26 koło Torez" - a innej maszyny oprócz Boeinga nie zestrzelonio - gdyby zestrzelono tam faktycznie An-26, separatyści by niezwłocznie pokazali szczątki - to były tereny przez nich kontrolowane - nie mogli pokazać, bo żadnej innej maszyny prócz Boeinga koło Torez nie zestrzelono, ani nigdzie indziej tego akurat dnia. Wpis z twittera wycofali i "rżną głupa na całego - w żywe oczy wobec całego świata" - choć są miliony kopii w internecie - proszę samemu poszukać, bo ktoś powie, że "sfałszowałem", a filnik-sprawozdanie Life News z zestrzelenia "An-26 koło Torez" tego dnia też jest na Youtube - tylko autor artykułu ma widocznie elementarne problemy z relacjonowaniem zdarzeń i wszelkich "pro" i "kontra". Polecam choćby: http://kresy24.pl/54057/ale-wpadka-rosyjska-telewizja-potwierdza-ze-separatysci-stracili-boeinga-wideo/ 
Dlatego proszę choćby o minimalną rzetelność procedur dziennikarstwa śledczego - bo na razie wiarygodność zmiannaziemi w tym temacie jest praktycznie żadna - polecam choćby na lekturę w sprawie MH17 artykuły niezależnej grupy dziennikarzy śledczych, których wiarygodność nie podważa nawet Kreml [dlatego ich "twardo" przemilcza...] - mówię o Bellingcat:
https://www.bellingcat.com/tag/mh17/
No i przecież sam artykuł zmianynaziemi jest tylko echem kremlowskiej "kontry" w opozycji do PIERWOTNYCH niedawnych doniesień agencyjnych o zdjęciach przedstawiających zestzrelenie Boeinga przez Buka separatystów, przekazanych Holandii i Australii:
http://kresy24.pl/60995/naoczny-swiadek-potwierdza-zrobilem-zdjecia-z-eksplozji-malezyjskiego-boeinga-maja-je-naukowcy-z-holandii-i-australii/  
To jaka jest wiarygodność informacyjna portalu, skoro o takiej "niewygodnej" PIERWOTNEJ wersji milczy..?. a akurat kresy24.pl do "mainstream'u" nie należą - oni naprawdę patrzą na Wschód i patrzą na interes Polaków...i kremlowskie "prawdy" też do bólu znają...

Portret użytkownika dqb

ciekawy jestem , kto dał

ciekawy jestem , kto dał minusy do komentarza ? Ja jakbym miał coś przeciw to bym napisał kontrargument . Danie minusa bez komentarza to tylko jest tchórzostwo i nie zgadznie się z prawdą niszczącą swój światopogląd oparty na propagandzie czyli kłamstwie. 

Portret użytkownika Idol

Ruskie powiedza wszystko co

Ruskie powiedza wszystko co im wygodnie. To niewiarygodny narod - przez ostatno rok stracil cala wiarygodnosc tak ze bardziej nie mozna.

Dziwne ze terrorysci ze strielkowem na czele pierwsi odtrabili sukces zaraz po zestrzeleniu. Pochwalili sie tym po to by za chwile zaprzeczac. Banda durni ci ruscy.

Portret użytkownika Adolf Rotshild

Widze że dyskusja między

Widze że dyskusja między zwolennikami Ukrainy i Rosji trwa. Ja bym jednak spojrzał w historię:
Kilka godzin po zestrzeleniu samolotu rosyjska propaganda napisała że celem zamachu był sam Putin a Ukraińcy którzy mieli tego dokonać pomylili samolot malezyjski z rosyjskim które miały ozdoby tego samego koloru. Rosyjska wersja wydawała się dosyć śmieszna ale:
W 1980 roku miała miejsce katastrofa lotu Aerolinee Itavia 870. Dopiero po 33 latach w 2013 roku Włosi stwierdzili że w samolot trafiła "zabłąkana rakieta przeciwlotnicza". Kto ją wystrzelił?
W tym samym czasie w pobliżu lotu AI 870 swoim samolotem leciał sam Mummar Kaddafi. Już wtedy Libia i jego przywódca finansowała komunistycznych i islamskich terrorystów którzy dokonywali w Europie seri zamachów terrorystycznych. Więc usunięcie Kaddafiego było na ręke przede wszystkim Amerykanom i NATO a w tym samym czasie odbywały się tam NATO-wskie manewry.
Kadafi pewnie wiedział że to w niego celowali ale spudłowali. Drugi raz próbowali go sprzątnąć 6 lat później. W 1986 roku Amerykanie zbombardowali Trypolis i Bengazi niemal zabijąc Kaddafiego. 2 lata później Kaddafi w odwecie zorganizował zamach na amerykański samolot, słynny zamach nad Lockerbie.
Inna ciekawa sytuacja miała miejsce w 1983 roku. Koreański samolot został zestrzelony przez radzieckie wojsko.
Koreańczycy lecący z Alaski do Seulu wlecieli w przestrzeń powietrzną nad Sachalinem. Ruscy poderwali swoje myśliwce które przez 70 minut nadawały sygnały Koreańczykom a ci nie reagowali. Więc Ruscy ich w końcu zestrzelili.
Co ciekawe samolot leciał z Nowego Jorku na Alaske i później do Seulu.
W katastrofie nie zginął nikt szczególny oprócz senatora Larry'ego McDonalda który był zaciekłym antykomunistą.
Twierdził że międzynarodowa finansjera spiskuje z radzieckimi komunistami w celu stworzenia totalitarnego superpaństwa łączącego idee komunizmu i kapitalizmu. (Czyli dzisiejsza Unia Europejska) Twierdził także że Komisja Trójstronna Rockefellera to narzędzie globalizacji które dąży do utworzenia światowego rządu i w konsekwencji światowego socjalistycznego superpaństwa.
Tym samolotem miało lecieć 4 kongresmenów ale poleciał tylko McDonald. 3 innych w ostatniej chwili wybrało inny lot.
W przypadku zamachu nad Lockerbie również kilku "ważniaków" w ostatniej chwili zrezygnowało z lotu, m.in. ambasador USA na Cyprze, szef południowo-afrykańskiego MSZ czy funkcjonariusz Amerykańskiej Agencji Antynarkotykowej.
Konsekwencją tego zdarzenia było rozmieszczenie przez USA najlepszych głowic atomowych w bazach w całej Europie. Oraz zapewne usunięcie potencjalnego demaskatora komunistycznego spisku. Sam McDonald leciał do Korei Płd w na spotkanie z okazji 30 lecia traktatu koreańsko-amerykańskiego o zawarciu antykomunistycznej koalicji USA z Koreą Południową. Czy Ruscy mogli wiedzieć że taki gość leci tym samolotem? Wygląda na to że Amerykanie podstawili Ruskim samolot do zestrzelenia żeby osiągnąć podwójną korzyść.

 

Portret użytkownika achiles

W śledztwie nt. zestrzelenia

W śledztwie nt. zestrzelenia malezyjskiego boeinga pojawia się coraz więcej kompromitujących wątków, ale Amerykanie zamiotą je pod dywan – uważa rosyjski ekspert.
Komitet Śledczy Federacji Rosyjskiej jest gotowy do przedstawienia międzynarodowej komisji danych o związku ukraińskich wojskowych z katastrofą Boeinga pod Donieckiem. Ale, według przewodniczącego „Rosyjskiej Wspólnoty Ukrainy” Konstantina Szurowa, Zachód nadal wcale nie jest gotowy aby wysłuchać opinii i dowodów, którymi dysponuje Rosja.
Oficjalny przedstawiciel Komitetu Śledczego Federacji Rosyjskiej Władimir Markin w środę 24 grudnia oświadczył, że Rosja jest gotowa przekazać międzynarodowej komisji badającej przyczyny katastrofy malezyjskiego Boeinga 777 na Ukrainie nowo odkryte dane otrzymane od bardzo ważnego świadka z bazy w Dniepropietrowsku -  ukraińskiego wojskowego. Z zeznań świadka, ktorego tożsamość Rosjanie z wiadomych wzgledów na razie chronią wynika, że Boeing mógł być strącony przez samolot bojowy SU-25 Sił Powietrznych Ukrainy, pilotowany przez kapitana Władysława Wołoszyna. Samolot wystartował z lotniska w pobliżu miasta Dniepropietrowsk. Przy tym świadek „osobiście widział, jak przed startem samolot Wołoszyna został wyposażony w rakiety typu powietrze-powietrze, a potem powrócił bez tej amunicji. Sam Wołoszyn był przy tym bardzo zdenerwowany”. Wykrywacz kłamstw potwierdził prawdziwość zeznań świadka. Samolot malezyjskich linii lotniczych lecący z Amsterdamu do Kuala Lumpur rozbił się pod Donieckiem 17 lipca 2014 roku. Na pokładzie było 298 osób, wszyscy zginęli.
„To niesamowite, że po wyborach nowej Rady nie został utworzony specjalny komitet albo specjalna komisja, która zajęłaby się rozpatrzeniem tego tragicznego incydentu. Po tym wszystkim to bezpośrednio wpływa na wizerunek Ukrainy na arenie międzynarodowej. W tej sytuacji wszystko, co przedstawi Rosja, Zachód będzie od razu „dzielić przez sto”. Ponieważ polityka zagraniczna jest urządzona w taki sposób, że w dochodzeniu nie jest ważna prawda, a tylko jego polityczny wynik. Niestety, los pasażerów, niewinnych ludzi po raz kolejny stał się zakładnikiem gier politycznych i interesów geopolitycznych” - powiedział na antenie radia Sputnik przewodniczący wszechukraińskiej organizacji „Rosyjska Wspólnota Ukrainy” Konstantin Szurow.
Jego zdaniem katastrofa Boeinga była korzystna dla Stanów Zjednoczonych, które umyślnie skonfrontowały Rosję, Ukrainę i UE. „W mojej opinii najbardziej zainteresowanym graczem w tej sprawie jest Waszyngton. Z jednego prostego powodu: tym ruchem jednocześnie konfrontuje on i ustawia w konflikcie ze sobą trzy strony - Rosję, Ukrainę, a także samą Unię Europejską, która jest zmuszona do tańczenia pod melodię USA. To jest chyba najprostsze wyjaśnienie tego tragicznego zdarzenia”, - uważa przewodniczący „Rosyjskiej Wspólnoty Ukrainy”.
Jednocześnie Konstantin Szurow ma poważne wątpliwości co do tego, że Zachód w najbliższym czasie uzna bezzasadność swoich oskarżeń pod adresem Rosji. „Uznanie urojonych i rzeczywistych błędów Moskwy przez Zachód miało miejsce przed ustaleniem faktów. A uznanie własnych błędów zajmie ze dwieście lat, gdy już dawno odejdą z tego świata świadkowie tych wydarzeń. Dlatego wydaje mi się, że Zachód co najmniej przez najbliższe 30-40 lat, a być może nawet 100, nie ujawni dokumentów i faktów, które świadczą o prawdziwych przyczynach katastrofy” - stwierdził Konstantin Szurow.
Przykładów podobnego tuszowania spraw i skandali w majestacie prawa można wymienić dziesiątki, jeśli nie setki. Od katastrofy w Gibraltarze zaczynając, poprzez zamach na JFK, a na WTC z 11 września 2001 kończąc.  

Portret użytkownika achiles

Są takie agencje i takie

Są takie agencje i takie prognozy, które trudno odróżnić od sztabów dowodzenia i od planów działania. Żydowska agencja Bloomberg z Nowego Jorku opublikowała swoją pesymistyczną prognozę konfliktów zbrojnych na 2015 rok.
 
Na świecie istnieje coraz większe ryzyko wystąpienia nowych punktów zapalnych. Znalazły się wśród nich – uwaga! -  także kraje bałtyckie, czyli i rosyjska strefa Kaliningradu, a zatem kolejne ognisko tuż  za polską granicą. Agencja przewiduje także nowe konflikty na Bliskim Wschodzie, w Afryce, a nawet w Azji. Między Chinami a Japonią, najprawdopodobniej o wyspy Senkaku/Diaoyu.
Wszystko to znalazło się w przeglądzie pod ironicznym tytułem „Światowy przewodnik pesymisty na 2015 rok”. Na podstawie ankiety przeprowadzonej wśród ekspertów w zakresie polityki zagranicznej, spraw wojskowych i gospodarki, agencja informacyjna wymieniła te miejsca, w których wkrótce będzie bardzo źle. W sumie, według agencji Bloomberg, jest to 15 miejsc na świecie z najbardziej napiętą sytuacją i narastającym potencjałem krwawego konfliktu zbrojnego. Jest zrozumiałe, że ryzyko w niektórych miejscach jest mniejsze niż w innych.
Wśród pierwszych kandydatów – o czym zadecyduje rozwój konfliktów na Bliskim Wschodzie - są Syria, Iran i Izrael. Oczywiście głównym punktem zapalnym jest nadal Syria i region wokół niej. Według agencji Bloomberg wojna z Syrii przeniesie się do Libanu, Jordanii, Turcji i poza jej granice w ślad za Państwem Islamskim, które będzie z niej wypierane, głównie przez syryjską armię rządową, która systematycznie odzyskuje teren i może wkrótce pokonać resztę rozbitej opozycji. Rząd prawowitego prezydenta Baszara al-Assada trzyma się bowiem dobrze i cieszy rosnącym poparciem ludności. Eksperci Bloomberga oczekują również zbliżenia się talibów z górzystych pasztuńskich obszarów Afganistanu i Pakistanu z bojownikami Państwa Islamskiego w tzw. pasie Żyznego Półksiężyca (Lewantu). Po szyickiej stronie ich przeciwnikiem nadal pozostanie mocny wojskowo Iran i popierany przezeń libański Hezbollah.
Na liście głównych oskarżonych jest także drugie wielki i już płonący punkt - Ukraina. Pesymiści  agencji Bloomberga nie widzą rozwiązania dla tej sytuacji i są przekonani, że konflikt będzie trwał jeszcze wiele lat, podobnie jak nacisk na Moskwę. W ich założeniu ma to być stała strefa zamętu. A ktoś inny przewiduje ukraiński scenariusz także dla całej Europy Wschodniej.
Konflikt na dużą skalę będzie rozwijał się w Nigerii, która jest na skraju bankructwa z powodu niskich cen ropy naftowej, a radykalne ugrupowania islamistów w rodzaju Boko Haram, zyskują na sile. Ten najludniejszy w Afryce kraj jest rozdarty niemal dokładnie na pół pomiędzy muzułmańską Północ i chrześcijańskie Południe.   
Eksperci  z zewnątrz nie zainteresowali się na poważnie przewodnikiem pesymisty. Ich zdaniem z tych 15 wariantów „realne” są maksymalnie tylko te trzy wymienione – Syria, Ukraina, Nigeria.  
Z jakiegoś powodu konflikty wystąpią wszędzie z wyjątkiem Ameryki. Paradoks, ale wydaje się, że Bloomberg uważa, że jest to jedyne odpowiednie miejsce do życia na planecie w nadchodzącym roku. Albo też uważa, ze nie należy śmiecić w domu, a tym bardziej pogarszać atmosfery dla ceniących optymizm  Amerykanów i bez tego wstrząśniętych już mocno przez Ferguson. Ale politolodzy oskarżają samą agencję o lobbing w interesie finansistów. Po prostu wiedząc że na każdym konflikcie można zarobić, wskazuje ona miejsca na mapie, gdzie należy inwestować, a których unikać, a także czyj reżim łatwiej i taniej będzie zmienić w przyszłym roku.
Brakuje także realizmu i odpowiedzi: co z tymi wszystkimi piętnastoma punktami zrobić? Bloomberg niestety nie publikuje przewodnika optymizmu. Czyli dobrych wiadomości i zawieszenia ognia w obecnych „gorących punktach” nie będzie. Albo jest tak, że Stany Zjednoczone na razie nie mają takich planów, albo agencja Bloomberg po prostu niepotrzebnie nie trzyma optymistów.

Portret użytkownika darek1

Może było tak, że Ukraina

Może było tak, że Ukraina celowo wpuściła samolot cywilny w rejon walk, żeby separatyści go zestrzelili. Przecież wcześniej separatyści ściągali ze swojego nieba wszystkie śmigłowce i samoloty wroga. Jedyny błąd separatystów to nieprzyznanie się do winy. W obliczu wszechobecnej propagandy taki gest procentowałby po dziś dzień.

Strony

Skomentuj