U wybrzeży Szkocji powstanie gigantyczny generator mocy z fal morskich

Kategorie: 

Źródło: youtube.com

Co najmniej 10% światowego zapotrzebowania na energię elektryczną może zaspokoić energia fal oceanicznych, jeśli można ją efektywnie pozyskać. W tym kierunku pracuje irlandzka firma Ocean Energy, która już przetestowała swoją gigantyczną turbinę na wodach Wysp Hawajskich. Teraz podpisała umowę na zainstalowanie prototypu na Morzu Północnym, w pobliżu Orkadów.

 

Dokładne wymiary nowego zakładu nie są jeszcze znane, ale poprzedni, który pracował w pobliżu Hawajów, miał wymiary 38x18 metrów i ważył 826 ton. W trybie testowym boja ta generowała 500 kW energii z technologiczną zdolnością generowania 1,25 MW.

 

Zasada działania instalacji OE35 jest stosunkowo prosta. Trzy duże szczelne komory są opuszczane na dno oceanu. Gdy poziom wody w nich podnosi się, powietrze pod ciśnieniem podnosi się do góry. Po opuszczeniu powietrze jest zasysane z powrotem. Turbiny Wells, wynalezione pod koniec lat siedemdziesiątych, wytwarzają energię dla tego ruchu dwukierunkowego. Ich konstrukcja pozwala na obracanie się łopatek cały czas w jednym kierunku, niezależnie od ruchu strumienia powietrza.

 

Ocean Energy podpisał umowę o współpracy z 14 partnerami, w tym ośrodkami naukowymi i przedstawicielami przemysłu z Wielkiej Brytanii, Irlandii, Niemiec, Francji i Hiszpanii, na zakrojony na szeroką skalę test systemu OE35. Oczekuje się, że projekt, który otrzymał prawie 20 milionów funtów dofinansowania, potrwa cztery lata.

 

W pierwszej fazie inżynierowie zbudują OE35 na miejscu testowym, a następnie przeniosą go na miejsce i podłączą. Trzecia faza to analiza uzyskanych danych i zbadanie możliwości komercjalizacji technologii. Według obliczeń Ocean Energy, przyszły system OE50 będzie w stanie generować już 2,5 MW energii.

 

Ocena: 

3
Średnio: 3 (1 vote)
Opublikował: tallinn
Portret użytkownika tallinn

Legendarny redaktor portali zmianynaziemi.pl oraz innemedium.pl znany ze swojego niekonwencjonalnego podejścia do poszukiwania tematów kontrowersyjnych i tajemniczych. Dodatkowo jest on wydawcą portali estonczycy.pl oraz tylkoprzyroda.pl gdzie realizuje swoje pasje związane z eksploracją wiadomości ze świata zwierząt


Komentarze

Portret użytkownika Tomas

Tak z czystej ciekawości, czy

Tak z czystej ciekawości, czy taki generator wytwarza dużo ciepła podczas swojej pracy ? Jeśli tak, to czy nie będzie miało to wpływu na temperaturę wody a co za tym idzie zmiany prądów wodnych ? Tyle się opowiada o ociepleniu a my wkładamy grzałki do wody ????

Portret użytkownika Q.

Nie wytwarza on żadnego

Nie wytwarza on żadnego ubocznego ciepła poza tym wynikającym z tarcia w łożyskowaniu oraz obciążenia uzwojenia w generatorze. Jest to tylko "prądnica" spięta z turbiną powietrzną dwustronnego działania - która napędza prądnicę zarówno gdy fale pływowe pchają powietrze do góry i gdy je "zasysają" spowrotem.

Elektrownie przepływowe i zbiornikowe

Tak to wyglada w praktyce. Po prostu wirnik turbiny wyposażony jest w łopatki samoczynnie ustawiające się w kierunku przepływu powietrza cały czas napędzając "prądnicę" - cudzysłów bo prądnice wytwarzają prąd stały (są jak silnik elektryczny we wiertarce, mikserze itd.) a generatorem jest alternator - bardzo podobny do tego stosowanego w samochodach - pozbawiony jedynie prostownika prądu. Wytwarzanie ciepła w takim urządzeniu to strata energii - powodująca znaczny spadek wydajności urządzenia, dlatego robi się wszystko co możliwe aby owe straty na "ciepło" ograniczyć do absolutnego minimum.

W jaki sposób ? 1-składając rdzeń (na którym nawinięte jest uzwojenie) z blach krzemowych o wysokiej konduktywności (przewodnictwie magnetycznym) oraz 2- niedopuszczając do nadmiernego obciążenia generatora (uzwojeń nadmiernym prądem) np. odłączając część sieciowych odbiorników poprzez rozłączenie jednego z transformatorów, co wymusza zasilenie ich przez inną sekcję prądotwórczą. A także 3- poprzez stosowanie kompensatorów mocy biernej czyli dołączanie kondensatora bądź cewki o odpowiednio dobranej pojemności/indukcyjności w zależności czy wykryto moc bierną pojemnościową czy indukcyjną (np. gdy większość odbiorników prądu to silniki elektryczne itp.)

Portret użytkownika Q.

Coś wam powiem... taka

Coś wam powiem... taka technologia opracowana została na początku lat 80-tych XX w. Czytałem o tym w miesięczniku: "Młody Technik" wiele lat temu i co ? Nic.. dopiero teraz zaczyna się to wprowadzać. Potwierdza to tylko fakt, że ludzkość decyduje się na nowatorskie rozwiązania dopiero gdy obecnie używana technologia zaczyna mieć "kłopoty" np. będąc "niewygodną politycznie" czy nękaną wzrostem cen opału. O wykorzystaniu fal pływowych do produkcji prądu tanio i bez "wielkiej budowy" pisałem już wcześniej zamieszczając stosowny odnośnik do artykułu - poszukajcie sobie.

Portret użytkownika inzynier magister

Już niedługo „zatankowanie”

Już niedługo „zatankowanie” samochodu elektrycznego będzie droższe niż spalinowego? Eko-szaleństwo w UE przyspiesza. 

„Jak się wydaje, po horrendalnych podwyżkach cen prądu, które tylko w niewielkim stopniu są za nami, a w lwiej części dopiero przed nami zatankowanie auta elektrycznego wkrótce będzie kosztować nie aż tak znów dużo mniej niż zatankowanie samochodu spalinowego”, pisze na łamach tygodnika „Do Rzeczy” Piotr Gabryel.

Publicysta zwraca uwagę, że eko-szaleństwo, na które cierpi Unia Europejska będzie się pogłębiać, a co za tym idzie – czekają nas niekończące się podwyżki cen energii elektrycznej. „Taka jest bowiem nieubłagana żelazna logika używanego przez eurokratów do ustawicznego podkręcania cen energii, czysto spekulacyjnego unijnego systemu handlu uprawnieniami do emisji CO2, dla niepoznaki ukrytego pod niewinnym skrótem EU ETS”, wskazuje.

W ocenie autora „Do Rzeczy” jedynym pozytywem, jeśli oczywiście można tak to nazwać tej sytuacji, jest ostateczne obalenie mitu, że zakup samochodu elektrycznego, który jest o wiele droższy niż tzw. spaliniaków to „czysta korzyść finansowa”, ponieważ „tankowanie takiego pojazdu kosztuje tyle co nic”. Eko-szaleństwo UE już niedługo sprawi, że ów „argument” z dnia na dzień po prostu przestanie istnieć, wyparuje.

„Ale oczywiście wkrótce może się okazać, że Unia Europejska po zabiciu aut elektrycznych wywindowanymi do nieziemskich poziomów cenami prądu może się zawziąć i uznać, że nie poprzestanie dopóty, dopóki nie zabije także aut spalinowych – windując do jeszcze wyższych poziomów ceny benzyny i oleju napędowego. A jak wiadomo, z Unią Europejską nie ma żartów; gdy już zagnie na kogoś lub na coś parol, gdy się na kogoś lub na coś uweźmie, to nie ma siły i ten ktoś lub to coś powinien/powinno już się pakować”, zaznacza publicysta.

„A wtedy zostaną nam tylko zwykłe rowery, a elektryczne wyłącznie dla krezusów i – oczywiście – służbowe dla eurokratów”, podsumowuje Piotr Gabryel.

Wnioski spóźnione. Silnik spalinowy umarł. Większość producentów nie planuje rozwoju samochodów spalinowych i ich dalszej produkcji. Proponuję sprawdzić termin „fabryka samochodów używanych”. Innym źródłem wiedzy są dokumenty oficjalne Międzynarodowego Forum Ekonomicznego. A tam wyraźnie jest wskazane, że ludzie nie będą posiadać samochodów. Samochody będą własnością korporacji. Każdy, kto będzie miał wystarczającą ilość punktów kredytu społecznego, będzie mógł wypożyczyć sobie auto. Tylko nie wiadomo po co. Wszyscy mają mieszkać w skupiskach miejskich i nie mieć potrzeby przemieszczania się. Nie będziesz miał niczego i będziesz szczęśliwy.

Ojcem Mieszka był, według niego, Siemomysł, dziadem Lestek, a pradziadem Siemowit. Z pierwszą żoną, Dobrawą, miał Mieszko syna Bolesława i córkę.

Portret użytkownika spokoluz

Czy koszt produkcji i

Czy koszt produkcji i użytkowania będzie taki sam jak wiatraków ? Jeśli tak to strata czasu i kasy.

Kiedyś młyny wodne napędzłay kamienie mlące czy nie mogłyby napędzać generatorów ( już kiedyś pisałem o tym )  - tańsze , łatwe w montażu i konserwacji.

słowian dobrej woli jest więcej -słowiański wiec , słowiański zew , słowiański duch , słowiańska krew !

Portret użytkownika r.abin

No właśnie,  najważniejszego

No właśnie,  najważniejszego - nie podali. A "ksiądz z jajami" O.T. Rydzyk - ukończył geotermię, która zaspokoi 8% potrzeb Torunia (miało być 20) i zamortyzuje się w ciągu 2 lat. Jak liczyłem amortyzację ogniw fotowoltaicznych, to mi wyszło - 40 lat. I nie liczcie mi wg teorii, bo synowa kupiła i teraz żałuje. Ciekawe, jak się sprawy mają z Tokomakiem, który naukowcy, od 1960 r - udoskonalają?

Skomentuj