Turyści odwiedzający Wielki Kanion przez dwie dekady byli narażeni na działanie radioaktywnego uranu

Kategorie: 

Źródło: Pixabay

Amerykańska Służba Parków Narodowych (National Park Service) przez niemal dwie dekady przechowywała na terenie Wielkiego Kanionu trzy wiadra wysoce radioaktywnego uranu. Niebezpieczne materiały znajdowały się w strefie często odwiedzanej przez turystów.

Trzy wiadra o pojemności 5 galonów (około 19 litrów) znajdowały się w pobliżu często odwiedzanej wystawy taksydermii (wypychanych zwierząt). Jak ujawnił w mailach do pracowników National Park Service, kierownik ds. bezpieczeństwa Wielkiego Kanionu, Elston Stephenson, jeden ze zbiorników był tak przepełniony uranem, że nie można go było domknąć.

 

Grupy wycieczkowe, często złożone z samych dzieci, przeważnie spędzają około 30 minut w pobliżu wystawy taksydermii. Zgodnie ze standardami Amerykańskiej Komisji ds. Energii Jądrowej, dzieci mogą być narażone na niebezpieczne dawki promieniowania już po trzech sekundach przebywania w takim miejscu, a dorośli po około trzydziestu sekundach. Łatwo się domyślić, jak negatywny wpływ mogło mieć bliskie obcowanie dzieci z radioaktywną substancją przez czas 600 razy dłuższy niż przyjęty w standardach bezpieczeństwa. 

Stephenson nie zna przyczyn, dla których trzy wiadra uranu zostały przeniesione z piwnicy w głównej siedzibie parku do muzeum Wielkiego Kanionu. Prawdopodobnie do incydentu doszło już w 2000 roku, w momencie otworzenia muzeum, a o całej sytuacji zdano sobie sprawę dopiero w marcu 2018 r., gdy wiadra przez przypadek odkrył nastoletni syn pracownika parku, który przyniósł licznik Geigera do sali wystawowej. Pracownicy po cichu przenieśli zbiorniki do innej części muzeum, gdzie spędziły kolejne 3 miesiące, zanim o całej sprawie dowiedział się Stephenson. Dopiero on poinformował państwowych urzędników o znalezisku.

 

Ostatecznie radioaktywną substancję wrzucono do nieużywanej kopalni uranu, znajdującej się dwie mile od Wielkiego Kanionu, lecz wspólne dochodzenie National Park Service i departamentu zdrowia Arizony trwa nadal. Celem jest m.in. ustalenie przyczyn ekspozycji wiader oraz dokładne określenie niebezpieczeństw, na jakie mogli być narażeni wszyscy turyści. Niewykluczone, że wizytującym będzie przysługiwało prawo do wystąpienia o odszkodowanie. Biorąc pod uwagę, ile osób przewinęło się przez teren Wielkiego Kanionu w ciągu niemal 20 lat, łatwo policzyć na jak duże straty byliby narażeni zarządcy terenu.

 

 

Ocena: 

5
Średnio: 5 (3 votes)
Opublikował: ZychMan
Portret użytkownika ZychMan
Redaktor współpracujący z portalem zmianynaziemi.pl od ponad 2 lat. Specjalista z zakresu Internetu i tematyki naukowej. Nie stroni również od bieżących tematów politycznych.


Komentarze

Portret użytkownika Wmordepchaj Dollar

Dziwy i dziwki zważywszy na

Dziwy i dziwki zważywszy na fakt, że od kilku-kilkunastu? lat niektóre komórki, smarkofony itp. ...fony wyposażane są w czujniki Geigera-Mulera, i nikt ze zwiedzających niczego nie wykrył/alarmu żaden nie podniósł? A może jest tam obowiązek wyłączania tych urządzeń, żeby który wypchaniec dzwonka za głos trąby Swądu Ostatecznego nie wziął, z martwych nie zbudził, nie wystraszył i w siną od promieniowania dal nie czmechchchnął?

"Pokaż jak sikasz, a powiem ci gdzie jest twoja synagoga".

Portret użytkownika kolo21

Prawie 20 litrowe wiadra? To

Prawie 20 litrowe wiadra? To chyba beczki? I tak sobie tam stały, promieniowały a satelity tego nie wykryły? Może jakiś turysta zapomniał i zostawił? Specjalnie je tam postawili i tyle. Ale to Ameryka i tego nie zamiotą pod dywan jak u nas. Bo w Polsce jak w lesie, gostka by zamkneli za ujawnienie tajemnicy państwowej.

kolo21

Portret użytkownika dziiadek ze wsi

Z pobliskiej kopalni uranu.

Z pobliskiej kopalni uranu. Ale podejrzewam celowość tych ''działań'' to jest kraj zarządzany przez ludzi o mentalności dr. mengele to nie pierwszy przypadek jak przeprowadzają zbrodnicze eksperymenty na własnych obywatelach. Jest tego dużo, jak widać co roku przybywają kolejne ''kwiatki'' tego typu.

Portret użytkownika lkjhgfdsa

Pewnie chodzi o rudę uranową,

Pewnie chodzi o rudę uranową, a nie uran. Być może były to próbki skał, które zamierzano wyeksponować w muzeum. Niedopowiedzeń (i głupot) jest w tym tekście więcej. Paradoksalnie, czysty uran jest "mniej promieniotwórczy" od rudy uranowej bo nie zawiera zanieczyszczeń, np. radu. Nawet pręty paliwowe ze wzbogacnego uranu, gotowe do załadowania, nie wymagają specjalnych osłon przed promieniowaniem (dopóki nie trafią do reaktora).

Skomentuj