Turecka artyleria ostrzeliwuje pozycje syryjskich wojsk

Kategorie: 

Źródło: Twitter

Władze Turcji dotrzymały słowa i najwyraźniej rozpoczęły już pierwsze działania zbrojne w sąsiednim kraju. Jak donoszą media, artyleria od dwóch dni ostrzeliwuje północne tereny Syrii. Działania te wymierzone są przeciwko syryjskim Kurdom i armii rządowej.

 

 

Zaangażowanie Turcji wcale nie jest zaskakujące. Syryjscy Kurdowie traktowani są jak terroryści, choć zwalczają Państwo Islamskie. Erdoğan ma jednak powody do obaw - Kurdowie oraz syryjska armia pokonują wspieraną przez niego rebelię w północnej części prowincji Aleppo, a dodatkowo otrzymują pomoc od rosyjskiego lotnictwa. Przejęcie kontroli nad całą prowincją jest tylko kwestią czasu. Dowództwo Generalne Sił Zbrojnych wezwało bojowników z południowej prownicji Daraa, z okolic Damaszku i miasta Aleppo aby złożyli broń i poddali się.

Obecnie nikt nie wierzy w to, że zawieszenie broni i przystąpienie do rozmów pokojowych jest możliwe. Rebelianci zapowiedzieli już że będą dalej walczyć bo Rosja wciąż ich bombarduje, natomiast prezydent Syrii poparł negocjacje ale w chwili obecnej nie ma zamiaru wstrzymywać działań zbrojnych. W udzielonym niedawno wywiadzie dodał, że jego celem jest wyzwolenie całego kraju.

Źródło: syria.liveuamap.com

Jak zatem widać, żadna ze stron nie odpuszcza. Opozycja traci grunt pod nogami ale wciąż tylko stawia warunki przystąpienia do rozmów. Tymczasem Arabia Saudyjska rozmieściła właśnie swoje myśliwce w tureckiej bazie wojskowej, skąd będzie rzekomo atakować Państwo Islamskie, co jest oczywistym absurdem. Inwazja wojsk lądowych na Syrię w dalszym ciągu jest wysoce prawdopodobna. Nie można również wykluczyć zbrojnych incydentów ze strony Rosji, Turcji oraz Syrii.

 

 

Źródła:

http://sana.sy/en/?p=69390

http://www.theguardian.com/world/2016/feb/12/syrian-president-bashar-al-assad-vows-to-retake-whole-country

http://www.aljazeera.com/news/2016/02/saudi-fighter-jets-deployed-turkey-incirlik-base-160214045639093.html

Ocena: 

4
Średnio: 4 (1 vote)
Opublikował: John Moll
Portret użytkownika John Moll

Redaktor współpracujący z portalem zmianynaziemi.pl niemal od samego początku jego istnienia. Specjalizuje się w wiadomościach naukowych oraz w problematyce Bliskiego Wschodu



Komentarze

Portret użytkownika achiles

Szef rosyjskiego rządu

Szef rosyjskiego rządu Dmitrij Miedwiediew na spotkaniu z przedstawicielami rosyjskiego i niemieckiego biznesu przyznał, że Rosja przezywa trudności gospodarcze. „Wiecie, że dziś nasza gospodarka weszła w trudny etap rozwoju. Nie jest nam łatwo, ale radzimy sobie a Rosja ma wielkie zasoby i jest znana z odporności. My wytrzymamy o wiele więcej niż Zachód i wszyscy o tym wiedzą”. Premier dodał, że obniżenie kursu rubla otworzyło nowe możliwości dla zwiększania potencjału eksportowego.  I, oczywiście, ważne jest, by wykorzystać tę szansę, aby zmienić trochę sytuację, pewne zakłócenia w gospodarce – zaznaczył Miedwiediew.

Portret użytkownika achiles

Moskwa ostrzegała przed

Moskwa ostrzegała przed konsekwencjami interwencji Stanów Zjednoczonych w Afganistanie i Iraku. Jej przypuszczenia okazały się właściwe. Jeśli chodzi o wojną w Syrii, Rosja znowu była bardziej dalekowzroczna niż USA – pisze Stephen Kinzer z Instytutu Stosunków Międzynarodowych im. Thomasa Watsona przy Uniwersytecie Browna. Amerykański dziennikarz Stephen Kinzer w artykule na łamach Boston Globe twierdzi, że rosyjska strategia rozwiązania syryjskiego konfliktu była bardziej przemyślana niż amerykańska. Polityka Waszyngtonu wobec Syrii była od samego początku niewłaściwa. Obierając kurs na obalenie prezydenta Baszara al-Asada, Stany Zjednoczone w rzeczywistości zanegowały ewentualne negocjacje między rządem a opozycję i przyczyniły się do zaostrzenia konfliktu w tym kraju.Zdaniem autora, obalenie al-Asada spowodowałoby powstanie w Syrii „katastroficznej próżni”, którą zapełniłyby organizacje terrorystyczne. Zdając sobie sprawę z tego zagrożenia, Rosja stara się zapobiec porażce sił rządowych.  Kinzer pisze, że USA powinny również przejąć tę koncepcję. Nasz kraj byłby o wiele bezpieczniejszy i może przyczyniłby się do zaprowadzenia stabilności na świecie, gdybyśmy w przeszłości wzorowali się na rosyjskiej polityce zagranicznej – ocenia amerykański dziennikarz.Kinzer wspomina również o konsekwencjach amerykańskiej interwencji w Afganistanie i Iraku. – W obu przypadkach Rosja miała rację, a my nie. W Syrii miała rację po raz trzeci – przyznaje autor. Waszyngton powinien uznać, że łączą go z Moskwą wspólne interesy i poprzeć jej syryjską strategię. Inaczej w regionie nadal będzie się lała krew. Zdaniem dziennikarza, odmowa współpracy może bardziej zaszkodzić Stanom Zjednoczonym niż Rosji

Portret użytkownika achiles

Amerykański miliarder Donald

Amerykański miliarder Donald Trump i były gubernator stanu Floryda Jeb Bush pokłócili się podczas telewizyjnej debaty o to, czy Rosja może być sojusznikiem Stanów Zjednoczonych. „Absolutnie nie można mówić, że Rosja może być na słusznej stronie w konflikcie w Syrii” – powiedział Bush podczas debaty telewizyjnej kandydatów na prezydenta z ramienia Partii Republikańskiej. „(Prezydent Rosji Władimir) Putin nie może być sojusznikiem Stanów Zjednoczonych, cały świat to wie. On atakuje wojska, które my popieramy” – powiedział Bush. Lider wyścigu republikańskiego Trump odpowiedział, że „Jeb kompletnie i absolutnie nie ma racji”. Jego zdaniem Bush „ma lobbystyczne interesy”. Trump wypowiedział się za współpracą z Rosją. Zauważył także, że USA „powinny zrozumieć, z kim walczymy, za kogo walczymy i co robimy”. Jego zdaniem, „w Syrii tracimy miliardy dolarów na poparcie dla ludzi, o których nie wiemy, kim są”.  Audytorium powitało słowa Busha z zachwytem, podczas gdy wypowiedzi Trumpa wywołały negatywną reakcję. Wcześniej kandydat z ramienia republikanów Trump oświadczył o gotowości do zacieśnienia kontaktów z Rosją. Rosyjski prezydent Władimir Putin przyjął te słowa z zadowoleniem i nazwał kandydata „absolutnym liderem wyścigu prezydenckiego”. Później Trump powiedział, że to dla niego wielki zaszczyt usłyszeć pochwałę z ust tak szanowanego człowieka jak rosyjski prezydent i powtórzył swoje przekonanie o konieczności zacieśnienia stosunków dwustronnych. 

Portret użytkownika achiles

 Stany Zjednoczone celowo

 Stany Zjednoczone celowo tworzą i promują wizerunek Rosji jako wroga zewnętrznego, choć kampania informacyjna skierowana przeciwko Moskwie bardziej przypomina farsę, którą przybrano w piórka „wiarygodności i normalności”, uważa amerykański analityk Finian Cunningham. Waszyngton lansuje obraz Rosji jako wroga zewnętrznego nie tylko Stanów Zjednoczonych, ale i krajów europejskich, nazywając go systemem „bezpieczeństwa państwowego”. Jednak – zdaniem amerykańskiego analityka Finiana Cunninghama — przeciwko Rosji nie posiadają żadnych dowodów ani amerykańscy urzędnicy, ani NATO.  Zorganizowana przestępczość takie działania nazywa „reketem”, kolonialne mocarstwa „protektoratem”, a współczesne demokratyczne kraje zachodnie twierdzą, że jest to „bezpieczeństwo państwowe” – pisze Cunningham. Tendencyjne oskarżenia pod adresem Rosji, które nie są poparte żadnymi dowodami, stają się „faktami” po wielokrotnym powtórzeniu przez zniewolone zachodnie media.  A trik działa, bo wszystko to odbywa się w imię „obronienia nas” (Europejczyków) przed „złymi Rosjanami” – wyjaśnia analityk. Kampanię informacyjną przeciwko Rosji Cunningham nazywa farsą, którą zachodnie media stroją w piórka „wiarygodności, rzetelności i normalności”.  Gdzie podziała się odpowiedzialność zachodnich rządów przed swoimi narodami za prowokacyjną, wątpliwą i policyjną politykę? Jeśli nie ma takiej odpowiedzialności, to jest to władza tyranii – twierdzi ekspert. Cunningham zastanawia się, dlaczego wyimaginowane zagrożenie ze strony Rosji zrównano z takimi problemami międzynarodowymi, jak testy z bronią jądrową Korei Północnej i rosnące zagrożenie terrorystyczne ze strony Państwa Islamskiego.

Portret użytkownika achiles

Waszyngtonowi udała się

Waszyngtonowi udała się niejedna „arabska wiosna”, jednak w Syrii Rosja wyraźnie pokazała, że nie pozwoli USA na obalanie każdego lidera, który nie działa według ich poleceń, pisze Financial Times. Syryjskie wojska rządowe przy wsparciu rosyjskiego lotnictwa dokonały wielkiego przełomu w Aleppo, a teraz z przekonaniem można powiedzieć, że Moskwa ma szanse na przełamanie przebiegu konfliktu, zauważa gazeta. Jeśli siły al-Assada przejmą kontrolę nad Aleppo, Moskwa na dalszych rozmowach o rozejmie będzie mogła zagrać mocnymi kartami. Kładąc kres jednej z najkrwawszych wojen w ostatnich latach, Rosja będzie mogła wpisać regulację konfliktu syryjskiego na listę swoich największych zwycięstw w polityce zagranicznej. Przede wszystkim, po tym, jak we wrześniu rozpoczęła operację lotniczą w Syrii, udowodniła, że na równi z USA jest mocarstwem, mającym znaczny wpływ na Bliskim Wschodzie. Również biorąc aktywny udział w wydarzeniach na arenie międzynarodowej Moskwa przywraca sobie inicjatywę strategiczną, którą ustąpiła na rzecz Zachodu w pierwszych latach po zakończeniu zimnej wojny i zmusza USA do przyznania, że globalne problemy, w tym i takie jak walka z terroryzmem, nie mogą zostać rozwiązane bez Rosji, podkreśla autor artykułu. Możliwe, że oprócz walki z dżihadystami z Państwa Islamskiego, Moskwa ma własne cele w regionie, które są krytykowane przez zachodnich liderów, pisze gazeta. Jednak warto zauważyć, że udaremniając bezceremonialne odsunięcie od władzy al-Assada, Rosja położyła kres długoletniej amerykańskiej strategii obalania niewygodnych reżimów i pokazała, że Waszygton już nie może kierując się swoim widzimisię pozbawić władzy dowolnego lidera, tak jak zrobiono to z Muammarem Kaddhafim w 2011 roku, podsumowuje Financial Times.

Strony

Skomentuj