Trybunał Konstytucyjny Hiszpanii uznał, że lockdowny były nielegalne

Kategorie: 

Źródło: Pixabay.com

Według hiszpańskiego Trybunału Konstytucyjnego, dwa lockdowny ogłoszone w 2020 r. w związku z pandemią COVID-19 były niezgodne  z konstytucją. To oznacza, że państwo będzie musiało anulować wszystkie mandaty i zwrócić pieniądze obywatelom.

 

Hiszpania ogłosiła pierwszy lockdown w marcu 2020 r. i zdjęła go w czerwcu 2020 r. W tym czasie policja wystawiała niezliczone ilości mandatów za "nieuzasadnione opuszczanie domów" i łamanie przepisów przeciwepidemicznych. Mieszkańcom wolno było m.in. wychodzić do pracy, lekarza lub do sklepu. Rząd wprowadził ogólnokrajową blokadę i godzinę policyjną. Jednak w lipcu 2021 r., tamtejszy Trybunał Konstytucyjny orzekł, że lockdown był nielegalny, w związku z czym wszystkie wystawione w tym czasie mandaty zostały anulowane, a rząd musiał zwrócić obywatelom pieniądze.

27 października hiszpański Trybunał Konstytucyjny wydał podobne orzeczenie w kontekście drugiego lockdownu. Ten obowiązywał od 20 listopada 2020 r. do 9 maja 2021 r. i nie był tak bardzo restrykcyjny jak poprzedni - zakaz dotyczył głównie opuszczania domów w godzinach nocnych. Mimo to, nałożone w ten sposób restrykcje również uznano za niezgodne z konstytucją, a władze muszą teraz anulować kolejne mandaty i zwrócić pieniądze. Według hiszpańskiego trybunału, rząd powinien był wtedy zastosować stan wyjątkowy, który wymaga jednak zgody parlamentu.

 

Warto dodać, że w Polsce mamy dość podobną sytuację. Wysokie mandaty nakładane przez sanepid np. za wykonywanie pracy podczas lockdownu czy brak noszenia maseczki są często anulowane przez sądy. Warto o tym pamiętać w kontekście tzw. czwartej fali i możliwości nałożenia nowych restrykcji przez polski rząd.

 

Ocena: 

5
Średnio: 5 (1 vote)
Opublikował: John Moll
Portret użytkownika John Moll

Redaktor współpracujący z portalem zmianynaziemi.pl niemal od samego początku jego istnienia. Specjalizuje się w wiadomościach naukowych oraz w problematyce Bliskiego Wschodu


Komentarze

Portret użytkownika inzynier magister

Jeteśmy jako państwo

Jeteśmy jako państwo zniszczeni, mamy pełno zdrajców i rewolucjonistów NWO na szczytach włądzy ! Bez Chrystusa i bez modlitwy o Jego miłosierdzie nie damy rady ! Prośmy Chrystusa Króla Polski o ratunek ! Musimy wydostać się z satan istycznego koła samsary i przenieść się do Nieba by tam z Nim żyć ! Tam otrzymamy niebiańskie ciało które będzie anielskie !

Ojcem Mieszka był, według niego, Siemomysł, dziadem Lestek, a pradziadem Siemowit. Z pierwszą żoną, Dobrawą, miał Mieszko syna Bolesława i córkę.

Portret użytkownika Medium

Ano widzita, a w czasie

Ano widzita, a w czasie epidemii ospy ludzkiej we Wrocławiu nikt się do PRL-u, żaden trybunał konstytucyjny nie czepiał o zamknięcie miasta.

No i kiedy byliśmy suwerenni? Polski rząd teraz musi się tłumaczyć w Strasburgu.

Bo tylko patrzeć, a i u nas zgłoszą skargi na bezprawne działania rządu najjaśniejszej.

Portret użytkownika ARTUR

To nagranie powierdza jedynie

To nagranie powierdza jedynie dotychczasowe informacje o silnej nieleczonej i wzmocnionej grypie jako przyczynie nagonki pandemicznej która spowodowała falę sztucznego strachu potrzebnego do podania szczepionki która jest chorobą . Gdyby to nagranie pojawiło się w ub. roku to mogłaby to być fałszywka ale obecnie jest to tylko jeden z dowodów , taka ciekawostka bez praktycznego znaczenia gdyż jak podało wczoraj RMF FM na świecie zaszczepiło się już 7 miliardów ludzi . Zbliżamy się do końca .

Portret użytkownika Set

Gdy mówią, że w czasie

Gdy mówią, że w czasie jakiejkolwiek ogłoszonej pandemii wolno ci pracować, to czuć tak zajebiste skurwienie tego systemu, ze głowa mała. Jeszcze to, że wolno, że mogą zrobić ci łaskę bycia grzecznym niewolnikiem. Nosz kurwa !

Gdzie, jak nie właśnie w pracy ludzie mają ze sobą największy kontakt, na stołówkach szczególnie, na przeciw i obok siebie, bez masek, no bo przecież jak podczas jedzenia? Tutaj nie ma w ogóle logiki. Tak jebią ludziom rozumy, że nawet już nikt nie kwestionuje zasadności takich obostrzeń. I co powiedzą, że minimalizują zagrożenie? To jest nieprofesjonalne.

Portret użytkownika 777

Skandal z udziałem NFZ.

Skandal z udziałem NFZ. Wiceprezes Funduszu doniósł na lekarza za leczenie amantadyną

Rzecznik Praw Pacjenta zakończył zbieranie dowodów w postępowaniu prowadzonym przeciwko przemyskiej przychodni „Optima”, która od wielu miesięcy z powodzeniem leczy pacjentów chorych z powodu koronawirusa. Prowadzącemu placówkę doktorowi Włodzimierzowi Bodnarowi… grożą za to drastyczne kary.

Postępowanie toczy się od wiosny, jednak dopiero niedawno okazało się, że zostało zainicjowane donosem wiceprezesa Narodowego Funduszu Zdrowia Bernarda Waśki. RPP ma wkrótce wydać decyzję a decyzja może być bolesna, zarówno dla przychodni, do której ściągają chorzy z całej Polski, jak i dla pacjentów.

 Grozi nam bezwzględny zakaz stosowania amantadyny oraz grzywna w wysokości 5 milionów zł. Jest to kara za to, że odważyłem się leczyć ludzi. Stosowałem i nadal stosuję lek bezpieczny i skuteczny mimo fali nagonki na moją osobę. Całą tę sprawę odbieram też jako przykład szkalowania mnie w oczach moich pacjentów – powiedział „Naszemu Dziennikowi” dr Włodzimierz Bodnar.

W aktach postępowania znalazło się między innymi pismo, w którym wiceszef NFZ zarzuca doktorowi Bodnarowi „stosowanie leku poza wskazaniami rejestracyjnymi ujętymi w ulotce”, a także „przeprowadzanie nielegalnego eksperymentu medycznego”.

– Gdyby RPP chciał umorzyć postępowanie, to dawno by to zrobił. Dlatego nie wykluczam, że zostanę ukarany – przypuszcza dr Włodzimierz Bodnar. Jego placówka nigdy nie przestała przyjmować pacjentów, także wtedy gdy ogół jednostek tak zwanej służby zdrowia zamiast badać i właściwie diagnozować osoby wykazujące objawy zachorowania, ograniczał się do stosowania porad zdalnych. Efektem takiej „telemedycyny” były i są liczne komplikacje i zgony ludzi, którzy w związku z ciężkim przebiegiem choroby finalnie trafiali pod respiratory.

W rozmowie z ND doktor Paweł Basiukiewicz, kardiolog i internista, podkreśla, że stosowanie leków poza wskazaniami rejestracyjnymi to powszechna praktyka. Przykładem jest choćby budezonid. – Polskie Towarzystwo Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych zaproponowało, aby stosowany dotychczas medykament w terapii m.in. astmy oskrzelowej był także wykorzystywany w leczeniu wczesnej fazy COVID-19. To dobra decyzja, lek stosujemy szeroko u osób zakażonych wirusem SARS-CoV-2, ale przecież taka rekomendacja wykracza poza wskazania rejestracyjne tego leku – zauważył dr Basiukiewicz.

– Rozkręca się machinę proceduralną wymierzoną w lekarza, który leczy, a tymczasem przymyka się oko na powtarzające się wszędzie przypadki braku dostępu do usługi lekarskiej. Każdy obywatel ma prawo do leczenia. Nie jest tajemnicą, że to prawo w ostatnim czasie było wielokrotnie łamane. Uważam, że nie można zaakceptować takich przypadków, a jednocześnie uporczywie ścigać lekarza, który zdecydował się pomagać chorym. Nie ma na to mojej zgody! – skomentował Marcin Warchoł, pełnomocnik rządu ds. praw człowieka. Jak przypomniał, zgodnie z rozporządzeniem wiceministra zdrowia „produkty zawierające amantadynę mogą być ordynowane przez lekarza, zgodnie z jego aktualną wiedzą medyczną, również poza wskazaniami rejestracyjnymi”.

Strony

Skomentuj