Topniejący lód zmusił niedźwiedzie polarne do rozszerzenia obszarów żerowania

Kategorie: 

Źródło: pixabay.com

W ostatnich latach topnienie lodu zmusiło niedźwiedzie polarne na Morzu Beauforta do podróżowania na duże odległości w poszukiwaniu pożywienia. Doprowadziło to do spadku ich populacji o prawie 30%.

Według badań amerykańskich naukowców w latach 1999 - 2016 powierzchnia siedlisk niedźwiedzi polarnych w Morzu Beauforta była o 64% większa niż w latach 1986 - 1998. Oznacza to, że zwierzęta musiały poszerzyć swoje terytorium, aby mieć wystarczającą ilość zasobów, w tym pożywienia.

 

Naukowcy są przekonani, że zmiana klimatu i jej szczególny efekt, tj. topnienie lodu polarnego zmusiły niedźwiedzie do rozszerzenia strefy żerowania. Prace naukowców pokazują, że lód na szelfie kontynentalnym zanika, co z kolei wypiera miejscowe zwierzęta. W siedlisku niedźwiedzi jest mniej fok do polowania, przez co w poszukiwaniu zdobyczy muszą iść dalej niż zwykle.

 

Eksperci zwracają uwagę, że na Morzu Beauforta pozostało do tej pory tylko około 800 niedźwiedzi polarnych. Zachowanie ich populacji zależy od obniżenia poziomu emisji dwutlenku węgla do atmosfery.

 

Ocena: 

3
Średnio: 2.5 (2 votes)
Opublikował: tallinn
Portret użytkownika tallinn

Legendarny redaktor portali zmianynaziemi.pl oraz innemedium.pl znany ze swojego niekonwencjonalnego podejścia do poszukiwania tematów kontrowersyjnych i tajemniczych. Dodatkowo jest on wydawcą portali estonczycy.pl oraz tylkoprzyroda.pl gdzie realizuje swoje pasje związane z eksploracją wiadomości ze świata zwierząt


Komentarze

Portret użytkownika Quark

Można żałować białych misiów

Można żałować białych misiów bo cierpią głód , ale tak naprawdę nie są one specjalnie potrzebne - nadmiar fok nam też nie grozi bo już ludzka cywilizacja zatroszczyła się oto by miały znacznie mniej jedzenia niż dotąd - odławiając z mórz i oceanów co tylko się dało , więc się nadmiernie nie rozmnożą. Co zaś się tyczy lodowców w arktyce to za ich topnienie nie odpowiada CO2 bo jest go i tak śladowa ilość zaledwie 0.42 promila lecz zapylenie powietrza , który to pył osiada na śniegu i lodzie zwiększając pochłanianie ciepła słonecznego w tych rejonach . A ludzka cywilizacja produkuje tych pyłów olbrzymie ilości , które swobodnie sobie wędrują z wiatrem gdzie chcą .. przez co gdy nie wieje , w miastach powstaje gęsty smog czyli zawiesina pyłowa . Jeśli kto w to nie wierzy (choć są przekonujące zdjęcia z Chin , Indii czy Pakistanu) to dodam , że w czasach panowania Imperium Rzymu powszechnie używano w metalurgii ołowiu do wyrobu choćby armatury itp. przedmiotów , co spowodowało że ołów ten zawędrował także do arktyki (z wiarem podczas jego obróbki i wytwarzania) po czym osiadł na ówczesnych śniegach . Dziś badacze bez trudu zmierzyli na podstawie pobranych tam próbek poziom ówczesnego zanieczyszczenia atmosfery tym właśnie metalem cieżkim a przecież nie było przemysłu , górnictwa , lotnictwa , motoryzacji , industrializacji itp. a i ludzi było wielokrotnie mniej ... Przypomnę że przez ostatnie 50 lat cały świat spalał też benzynę z czteroetylkiem ołowiu (jako substancją przeciwwybuchową - pozwalającą zwiększyć w silnikach stopień sprężania a zatem i ich sprawność).To teraz proponuję pomnożyć tamtejsze (starożytne) zanieczyszczenia gdzieś o jakiś 1.000.000 i jeszcze raz przemyśleć sprawę przyczyn topnienia lodowców oraz naszego wpływu na całą ziemię...

Skomentuj