Szwecja przestaje używać testów PCR. Uznano, że nie wskazują aktywnego zakażenia

Kategorie: 

Źródło: pixabay.com

Szwedzka Agencja Zdrowia Publicznego, wystosowała nowe wytyczne odnośnie testów na koronawirusa SARS-CoV2. Kraj rezygnuje z testów PCR i zaprezentował nowe kryteria oceny braku infekcji. Opierają się one na stabilnej poprawie klinicznej z brakiem gorączki przez co najmniej dwa dni i co najmniej siedem dni od wystąpienia objawów.

 

Szwedzkie władze odniosły się do kwestii, podnoszonej już od początku pandemii. Technologia PCR stosowana w testach do wykrywania wirusów, nie może odróżnić wirusów zdolnych do infekowania komórek, od wirusów, które zostały zneutralizowane przez układ odpornościowy.

 

Co za tym idzie, testy nie mogą być używane do określenia, czy ktoś jest zarażony, czy nie. RNA z wirusów, często można wykryć nawet do kilku tygodni po chorobie. Korzystanie z testów PCR, stoi więc w sprzeczności do wielu badań naukowych, które sugerują, że zakaźność COVID-19, jest największa na początku choroby.

 

Nowe kryteria, zostały opracowane we współpracy z przedstawicielami stowarzyszeń specjalizujących się w medycynie chorób zakaźnych, mikrobiologii klinicznej, higienie i kontroli zakażeń. Zostały one omówione 19 kwietnia 2021 roku, na spotkaniu zwołanym ze względu na nowe warianty wirusa. Oceniono wówczas, że aktualizacja nie była potrzebna. Zalecenia będą aktualizowane w miarę dodawania nowej wiedzy na temat zakaźności Covid-19.

Warto abyście pamiętali, że jeszcze niedawno Światowa Organizacja Zdrowia poinformowała, że należy stosować nową definicję "chorego na COVID". Za chorego, uważana jest teraz osoba, u której dwa testy PCR na wskazują obecność patogenu, a na dodatek pojawiły się u niej jakieś objawy. Jeszcze pod koniec ubiegłego roku, w Niemczech na pytanie jednego z posłów Reichstagu, czy tak zwany test PCR jest w stanie odróżnić wirusa zdolnego do replikacji od wirusa, który nie jest do tego zdolny, specjaliści odpowiedzieli, że NIE.

 

Mało tego, nawet noblista Kary Mullis, a więc twórca testu PCR, jeszcze za życia ubolewał nad wykorzystywaniem jego techniki do wykrywania wirusów. Badacz twierdził, że podczas gdy metoda PCR może stanowić doskonałe narzędzie badawcze, wykorzystywanie jej jako testu na obecność wirusa mija się z celem. Mężczyzna odniósł się do tego w szczegółach w wiadomości e-mail skierowanej do wdowy po bokserze Thomasie Morrisonie, którego kariera została zniszczona na skutek zdiagnozowania u niego wirusa HIV właśnie przy pomocy testu PCR. Zgodnie z jego opisem:

„PCR wykrywa bardzo mały segment kwasu nukleinowego, który jest częścią samego wirusa. Konkretny fragment jest określony przez nieco subiektywny wybór wykorzystanych starterów DNA, które stanowią końce powiększonego fragmentu."

Badacz twierdził więc, że jego "test" nie wyszukuje wirusa, a raczej fragment jego DNA. I to właśnie obecność wirusowego DNA ma stanowić dowód na zarażenie danej osoby. Stąd bierze się wiele zakażeń "bezobjawowych" i tym właśnie argumentuje się liczne ograniczenia nakładane na obywateli wielu państw. 

 

Ocena: 

5
Średnio: 5 (1 vote)
Opublikował: [email protected]
Portret użytkownika M@tis

Absolwent Uniwersytetu Wrocławskiego oraz wielki fascynat nauki. Jego teksty dotyczą przełomowych ustaleń ze świata nauki oraz nowinek z otaczającej nas rzeczywistości. W przerwach pełni funkcję głównego edytora i lektora kanałów na serwisie Youtube: 

zmianynaziemi.pl/ innemedium.pl/ tylkomedycyna.pl/tylkonauka.pl oraz tylkogramy.pl.

Projekty spod ręki [email protected], możecie obserwować na jego mediach społecznościowych.

Facebook: https://www.facebook.com/M4tis

Twitter: https://twitter.com/matisalke


Komentarze

Portret użytkownika Maryjan_66

No to może Mateusz by się do

Zatem Mateusz mógłbyby się do nich zgłosić i odkupić te testy co już niechcący zakupili. Będa potrzebne żeby 4 fale wygenereować, choć prawdopodobnie już wyszczepieni sami ją wygenerują - bo każdy co preparat przyjał jest tak naprawdę chodzącą fabryką wirusa. Wtedy wyszczepieni bedą dostarczać objawów, a testy statystyk.

Portret użytkownika ​euklides

No to znowu osoby ze ZnZ

No to znowu osoby ze ZnZ miały rację, a poliniakowe profesory tak jakby znowu wyszły na niedouczonych głupków, ale barany i tak założą przyłbice i będą z zapartym tchem oglądać tani spektakl pt. "pandemia".

Portret użytkownika S

Testy RT-PCR to nie zabawki,

Testy RT-PCR to nie zabawki, ale naprawdę znakomite narzędzie. Bajer jest tylko taki, że to narzędzie zostało wynalezione i służy do czegoś zupełnie innego. Sam Mullins powiedział, że jego wynalazek powstał z myślą o pomocy policji w badaniu DNA na miejscach zbrodni. Pytany o to, czy można nim badać zarażenia wirusem, zawsze odpowiadał stanowczo: NIE. Tak więc narzędzie jest bardzo dobre, ale celowo bardzo źle użyte. Równie dobrze możemy użyć testów ciążowych do wykrywania covida Wink

https://www.youtube.com/watch?v=eu8vRhxm95s

Dyskusja to wymiana argumentów i własnych poglądów. Możesz się z nimi zgadzać lub nie. Ale jeżeli potrafisz tylko bluzgać, wyzywać i siać zamęt, rozważ karierę w Antifie. Bo tu jej nie zrobisz Wink

Portret użytkownika mw

Rashid Buttar twierdzi, że

Rashid Buttar twierdzi, że testy PCR są niewiarygodne, a swoją teorię o bezużyteczności testów PCR w diagnostyce próbował poprzeć rzekomą opinią twórcy testów PCR Karego Mullisa, który za życia miał rzekomo stwierdzić, że „testy nie są skuteczne w wykrywaniu aktywnych infekcji wirusowych”. Nie istnieje jednak żadne wiarygodne źródło, które potwierdzałoby, że takie słowa faktycznie padły. Kary Mullis, choć był wynalazcą testów PCR (za co w 1993 roku otrzymał Nagrodę Nobla), kwestionował ich używanie w diagnostyce wirusa HIV. Twierdził on również, że wirus HIV nie powoduje AIDS. Żadna z tych tez nie znalazła

odzwierciedlenia w rzeczywistości. Jedyna prawdopodobna wypowiedź Mullisa w kontekście innych infekcji wirusowych – o której pisała redakcja AFP Factual – odnosiła się do podważenia zasadności stosowania PCR w testach ilościowych (czyli takich, w których konieczne jest wykrycie ilości materiału genetycznego wirusa w organizmie), a nie potwierdzenia lub wykluczenia obecności wirusa, co np. ma miejsce w przypadku testowania na SARS-CoV-2.

Czytaj więcej na: https://demagog.org.pl/fake_news/testy-pcr-nie-nadaja-sie-do-diagnozy-zakazen-to-fake-news/

 

 

 

Na „dowód” „wielkiego światowego spisku” koronasceptycy mają słowa, rzekomo wypowiedziane przez Kary’ego Mullisa, twórcy metody PCR ( z ang. polymerase chain reaction, reakcja łańcuchowej polimerazy), obecnie szeroko wykorzystywanej do diagnostyki COVID-19). Biochemik (któremu ten wynalazek przyniósł w 1993 roku nagrodę Nobla w dziedzinie chemii) stwierdził rzekomo, iż opracowana przez niego metoda „nie jest w stanie wykryć poszczególnych wirusów”.

Czy coś takiego rzeczywiście miało miejsce, a testy RT-PCR (z ang. real-time PCR) są zupełnie bezużyteczne? Postanowiła to sprawdzić redakcja Reuters Fact Check. Co wynika z dziennikarskiego śledztwa?

Otóż okazuje się, że autorem cytowanych słów wcale nie był Kary Mullis, ale niejaki John Lauritsen – autor artykułu o… HIV (metoda RT-PCR jest również stosowana przy diagnostyce HIV). Nie dość, że wypowiedź odnosiła się do wirusa HIV, to w dodatku… została wyrwana z kontekstu i w ten sposób zmanipulowana. W oryginale bowiem brzmiała ona (po przetłumaczeniu):

„PCR nie jest w stanie wykryć wirusów, tylko identyfikuje białka, które są uważane, niekiedy błędnie, za swoiste dla HIV. Wykrywa sekwencję genetyczną wirusa, a nie same wirusy” – pisał Lauritsen.

Innymi słowy, podczas testu RT-PCR wykrywany jest nie cały materiał genetyczny wirusa, lecz kilka charakterystycznych fragmentów jego kodu. Dzięki powieleniu materiału w procesie i dużą specyficzność (identyfikowane są wyłącznie konkretne sekwencje kodu RNA wirusa SARS-CoV-2, a inne, należące np. do innych wirusów, są ignorowane), testy RT-PCR mają wysoką czułość.

https://www.youtube.com/watch?v=SNvGQJIcQfQ

 

Strony

Skomentuj