Sztuczna inteligencja tłumaczy już języki na poziomie zbliżonym do ludzkiego

Kategorie: 

Źródło: 123rf.com

Zapewne każdy z nas choć raz skorzystał z tłumacza języków Google bądź Skype. Przy prostych zdaniach wszytko jest ok, ale przy bardziej złożonych często wychodziły różne dziwactwa. Jednak interetowe translatory są ciągle doskonalone i już wkrótce naprawdę mogą zagrozić pozycji ludzkich tłumaczy.

Sztuczna inteligencja rozwijana przez Google, nabywa coraz większą wprawę w translacji bardziej zaawansowanej niż rozumienie pozycyjne, fleksyjne i składniowe.

Oznacza to, że poziomem swoich umiejętności jest coraz bliższa ludzkiemu tłumaczowi.

Programiści Google pracują obecnie nad jeszcze lepszymi metodami tłumaczeń. Testy miały wykazać, że przekłady z języka hiszpańskiego na angielski, są już w stanie osiągnąć 5 punktów w sześciopunktowej skali, gdzie ostatni poziom, oznacza perfekcyjne tłumaczenie.

Obecna wersja tłuamacza uzyskuje wynik 3,6 punktu, a doświadczony ludzki tłumacz 5,1.

Zatem nowy system translacji, osiągający 5 punktów, praktycznie zrówna się umiejętnościami z ludźmi, którzy zawodowo zajmują się translacją.

SI Google'a już teraz tłumaczy pary języków, których wcześniej nie znała. Próbując to wyjaśnić, naukowcy stwierdzili, że algorytm stworzył własny system, pozwalający reprezentować niektóre frazy, bez względu na używany w danym momencie język. Jeśli potrafi więc przetłumaczyć coś z angielskiego na chiński i japoński, to uczy się przy okazji tłumaczenia z chińskiego na japoński.

Na ten moment tłumacz Google jest w stanie translatować ponad 100 języków, co daje ponad 5000 par języków do przetłumaczenia.

Jeśli technologia interfejsów mózg-komputer zostanie upowszechniona, to już za kilka lat każdy posiadacz takiego urządzenia stanie się poliglotą. Czy zatem będą jeszcze potrzebni nauczyciele?

 

Ocena: 

1
Średnio: 1 (1 vote)
Opublikował: Marcin Kozera
Portret użytkownika Marcin Kozera

Komentarze

Portret użytkownika Quark

No dobra ale rzeby móc z kimś

No dobra ale rzeby móc z kimś obcojęzycznym swobodnie porozmawiać to ten ktoś też musi mieć taki translator , żeby i nas rozumiał . Czyli ten translator musiałby poprzez ten interfejs przechwytywać sygnał z uszu - tłumić oryginalny sygnał , tłumaczyć go i dopiero zrozumiały dla nas tekst przesyłać już do mózgu . Wtedy z kimś obcojęzycznym kto również takie "cudo" posiada dało by się swobodnie rozmawiać twarzą w twarz tak jakby rozmawiało się ze swojakiem . Tak widzę końcowy produkt . Krótko mówiąc aparat tłumaczący powinien mieć dwa kabelki : wejście i wyjście wpięte w nerw słuchowy obu uszu .

Skomentuj