Sztuczna inteligencja może zabrać ludziom pracę i uczynić ich zbędnymi masami

Kategorie: 

Źródło: Internet

Szefowie i akcjonariusze największych firm nigdy nie przyznają się do tego publicznie, ale chcą, by maszyny zastąpiły nas w pracy tak szybko, jak to tylko możliwe. Mamy do czynienia z ukrytym wyścigiem w celu całkowitej automatyzacji siły roboczej, która zapewni maksymalizację zysków. Jak będzie wyglądał świat, w którym człowiek w pracy stanie się zbędny?

W 1970 roku Marvin Minsky w jednym z wywiadów powiedział:

W okresie od trzech do ośmiu lat, otrzymamy maszynę o ogólnej inteligencji przeciętnej istoty ludzkiej. Po kilku miesiącach, maszyna ta osiągnie poziom geniusza. Kilka zaś miesięcy później, jej moc stanie się niemożliwa do oszacowania.

Gdyby prognoza Minsky’ego okazała się w 100% słuszna, od 1973 roku, czyli od 46 lat ludzkość dysponowałaby cyfrową superinteligencją. Jeśli jej moc wzrastałaby w tempie zasugerowanym przez amerykańskiego naukowca, to już w 1973 roku mielibyśmy do czynienia z sytuacją, którą ciekawie opisał Tim Urban:

Potrwa dekady, nim AI zdoła posiąść poziom niskiej inteligencji, lecz w końcu to się staje. Komputer jest zdolny zrozumieć słowa dookoła niego niczym czteroletnie dziecko. Nagle, w ciągu godziny od tego przełomu, system recytuje wielką teorię fizyki jednoczącą teorię względności z mechaniką kwantową, coś czego żaden człowiek nie był w stanie uczynić nigdy wcześniej. 90 minut później, AI zmieniło się w ASI (cyfrową superinteligencję), 170 000 razy inteligentniejszą niż człowiek. […] Jeśli nasze niewielkie mózgi były w stanie wynaleźć Wi-Fi, to coś 100, 1000, lub miliard razy inteligentniejszego nie powinno mieć problemów z kontrolą pozycji każdego atomu w dowolny wymyślny sposób, w każdym momencie. Wszystko uważane za magię, każda moc, którą przypisywaliśmy Bogu, będzie tak zwykłą czynnością dla ASI jak dla nas zapalenie lampy. Wykreowanie technologii do cofnięcia starzenia, leczenia chorób, głodu, a nawet śmiertelności, przeprogramowanie pogody, by chroniła przyszłe ziemskie życie, to wszystko staje się możliwe. Możliwy jest również natychmiastowy kres wszelkiego życia na ziemi. Jeśli chodzi o nas, w razie początku ASI, jest teraz na ziemi Bóg Wszechmocny, a ogromnie ważnym pytaniem dla nas jest: Czy będzie on dobrym Bogiem?

Eliezer Yudkowsky, inny znany badacz sztucznej inteligencji uważa, że nie ma problemów nie do rozwiązania. Wszystko zależy od poziomu inteligencji. W badaniach zdolności intelektualnych wyróżnia się kilka progów: próg Mensy – umożliwiający wstąpienie do Mensy, próg Einsteina – oszacowana wartość IQ Alberta Einsteina, a także próg absolutny – wartość IQ, która teoretycznie zgodnie z rozkładem normalnym Gaussa przypada na mniej niż 1 osobę w całej populacji ziemskiej, która wynosi prawie 8 miliardów. Ten ostatni próg ma wartość od 193 do 247 punktów.

Zdaniem Yudkowsky’ego wystarczy minimalny wzrost poziomu IQ powyżej tego, co uważamy za próg absolutny, aby problemy uważane dotąd za niemożliwe do rozwiązania, stały się oczywiste. Znaczący wzrost powyżej poziomu progu absolutnego, może oznaczać, że wszystkie, nawet najbardziej skomplikowane zagadnienia, staną się niezwykle łatwe do pojęcia i rozwiązania.

Przedstawił on konkretne rozumowanie, pokazujące do czego może doprowadzić stworzenie maszyn dorównujących ludziom:

Aktualnie, dzięki pracy inżynierów, szybkość dostępnych komputerów podwaja się w ciągu dwóch lat. Jeśli zastąpimy inżynierów maszynami, po dwóch latach powstaną ich nowe wersje, pracujące dwukrotnie szybciej. Będą więc potrafiły przyspieszyć pracę komputerów dwukrotnie w ciągu jednego roku. Po upływie tego roku, kolejna generacja będzie już potrafiła podwoić szybkość komputerów w ciągu 6 miesięcy, kolejna w ciągu 3 miesięcy itd. Sumarycznie, po upływie 4 lat prędkość komputerów doszłaby do nieskończoności.

Według Geordiego Rose’a, założyciela firmy D-Wave, zajmującej się tworzeniem prototypów komputerów kwantowych, do 2028 roku inteligentne maszyny zdominują ludzi i staną się lepsze w każdej dziedzinie życia.

Warto więc już teraz zastanowić się, jak będzie wyglądało społeczeństwo, w którym żaden człowiek nie będzie w stanie w swojej pracy i ogólnej aktywności dorównać sztucznej inteligencji. Intrygującą wizję wysnuł na kartach książki Świt robotów, jej autor – Martin Ford. W swoim eksperymencie myślowym wykorzystał pojawienie się na Ziemi kosmitów. Skutki ich obecności do złudzenia przypominać będą to, co stanie się z ludzkimi pracownikami w wyniku pojawienia się superinteligentnych maszyn:

Pewnego  dnia  na  Ziemi  pojawiają  się  kosmici.  Początkowo  ludzie  zachowują  dystans, obawiając się nieco tych dziwnych istot, szybko jednak zauważają, że obcy nie mają złych intencji. Wszystko wskazuje na to, że znaleźli się na naszej planecie tylko po to, by dla nas pracować. Nie  interesują  ich  spotkania  z  naszymi  przywódcami,  eksploracja  ziemskich bogactw  naturalnych,  nie  zamierzają  nas  podbić.  Nie  stanowią  zatem,  w  naszym mniemaniu, żadnego zagrożenia. Istoty, które przybyły na Ziemię, odznaczają się wysokim poziomem inteligencji, błyskawicznie uczą się języków obcych, potrafią także rozwiązywać skomplikowane  problemy  i  wykazują  się  nieprzeciętną  kreatywnością.  Do  tego  mają biologicznie  zakodowany  wyłącznie  jeden  imperatyw  –  chcą  pracować.  Tylko  to  może zaspokoić  ich  potrzeby.  Co  ciekawe,  istoty  pozaziemskie  nie  wykazują  również zainteresowania  żadnymi  formami  rozrywki,  nie  wiedzą,  czym  jest  rozwój  duchowy.  Siłą rzeczy  nie  rozumieją  też  naszych  potrzeb,  nie  pojmują  naszego  przywiązania  do  rzeczy materialnych.  Można  by  rzec,  że  nie  mają  żadnych  potrzeb:  jeżeli  są  zmęczone,  śpią  na stojąco  tam,  gdzie  akurat  się  znajdują.  Nie  mają  zmysłu  smaku,  więc  zadowalają  się jakimkolwiek  pokarmem.  Potrzebują  tylko  wody,  by  mieć  siłę  do  pracy.  I  są  to  jedyne koszty  związane  z  ich  utrzymaniem.  Co  więcej,  istoty  te  mnożą  się  poprzez  pączkowanie, więc  nie  tracą  energii  na  zdobywanie  partnera,  przez  co  ich  wydajność  jest  stale  na wysokim  poziomie.  Młode  osobniki  niemal  natychmiast  są  gotowe  do  pracy,  a  w  ciągu zaledwie kilku miesięcy osiągają dojrzałość płciową. Ewolucja wyposażyła obcych również w niezwykle sprawny układ odpornościowy, co powoduje, że nie chorują. Kosmici szybko się aklimatyzują w  ziemskiej  społeczności,  stopniowo  poznają  nasze  zwyczaje, społeczeństwo i  gospodarkę.  Chcą  pracować,  nie  oczekując  w  zamian  żadnego wynagrodzenia. Nic dziwnego, że ludzie chętnie podejmują z nimi współpracę. Zaczynają od przekazywania im rutynowych, łatwych zadań, ale obcy szybko pokazują, że potrafią i chcą wiele  więcej.  Niedługo  później  przejmują  nasze  obowiązki,  nawet  te najtrudniejsze, przekonując do siebie największych sceptyków. Kolejne firmy coraz chętniej widzą u siebie te  dziwne  istoty  w  roli  pracowników.  Początkowo  sytuacja  wydaje  się  idealna.  Z  czasem jednak ludzie spostrzegają, że dali się zapędzić w kozi róg. Obcy  przejęli niemal wszystkie miejsca  pracy  przeznaczone  dla  ludzi.  Ziemianie,  którzy  jeszcze  mają  zatrudnienie,  nie tylko  nie  dostają  podwyżki,  ale  też  coraz  poważniej  obawiają  się  utraty  pracy.  Przez pierwsze  miesiące  bezrobotni  otrzymują  zasiłki, z  czasem  jednak  wsparcie  finansowe kończy się. Pod wpływem narastającej presji społeczeństwa w USA rozpoczyna się wielka debata  dotycząca  przyszłości  kraju.  Demokraci  żądają  wprowadzenia  ograniczeń zatrudniania  kosmitów,  z  kolei  republikanie,  lobbowani  przez  duże,  czerpiące  zyski  firmy, sprzeciwiają się takiemu rozwiązaniu. Spór polityczny trwa, tymczasem ludzie mają coraz większe powody do niepokoju. Sytuacja odbija się również na rynkach, które coraz bardziej ulegają  polaryzacji.  Niewielkie  grupy  złożone  z  właścicieli  firm,  inwestorów  lub  osób  na kierowniczych  stanowiskach  funkcjonują  doskonale,  ponieważ  rentowność  ich przedsiębiorstw  rośnie.  Wzrasta  też  sprzedaż  luksusowych  produktów  i  usług.  Większość jednak  żyje  w  ubóstwie.  Dla  nich  jedyną  szansą  na  przetrwanie  staje  się  ograniczenie wszelkich wydatków. Zmiana sposobu życia z czasem zaczyna się odbijać na zyskach firm. Kosmici są bowiem doskonałymi pracownikami, nie można jednak o nich powiedzieć tego samego  w  przypadku  konsumpcji.  Staje  się  jasne,  że  redukcja  etatów  dla  ludzi  nie  była dobrym posunięciem. Obcy bowiem niczego nie potrzebują, więc też nic nie kupują. Ludzie natomiast ograniczyli swe wydatki tylko do tego, co absolutnie niezbędne. W efekcie wiele firm  oferujących  towary  i  usługi,  bez  których  można  przeżyć,  bankrutuje.  To  wywołuje kolejne  konsekwencje.  Właściciele  domów  nie  mogą  spłacić  kredytów  hipotecznych,  a lokatorów  nie  stać  na  płacenie  czynszu.  Rosną  raty  pożyczek  i  kredytów  studenckich. Znikają wpływy z podatków, a rządowi zaczyna grozić niewypłacalność. Nadchodzi kryzys finansowy i  nawet  najbogatsi  ograniczają  konsumpcję.  Zamiast  kupować  luksusowe towary,  inwestują  w  złoto.  Inwazja  kosmitów  nie  tylko  nie  przynosi  światu  korzyści,  jak początkowo sądzono, ale też staje się poważnym zagrożeniem dla ludzkości.

Ford napisał, że bogaci skupią się na inwestycjach w złoto. A co jeśli, sztuczna inteligencja znajdzie sposób na łatwą i tanią eksploatację zasobów asteroid, księżyców czy planet? Pochylił się nad tym problemem Olaf Szewczyk opisując zmiany, jakie wywoła „kosmiczne górnictwo”:
 

Jest rok 2025, słoneczne wiosenne południe. Jeszcze wczoraj nic nie  zapowiadało kataklizmu, który wstrząśnie światowym ładem finansowym w  stopniu większym niż głębokie kryzysy ostatnich trzech dekad. Od rana jednak nowojorski Bank Rezerw Federalnych, największe na  świecie repozytorium złota, w  niepokojącym tempie pozbywa się tego kruszcu. W świecie finansjery rozprzestrzenia się pogłoska, która gotuje krew w  żyłach nawet najbardziej opanowanym bankierom. Podobno jedna z prywatnych firm zajmujących się kosmicznym górnictwem trafiła na dużą planetoidę zbudowaną w dużej mierze ze złota. A to oznacza, że zgodnie z prawami ekonomii cena tego metalu wkrótce spadnie, wskutek zwiększonej podaży, do najniższego poziomu w historii. Na tym nie  koniec. Będzie dalej lecieć na  pysk, w  miarę eksploatacji kolejnych z nieprzebranych skarbów Układu Słonecznego. Pomyślmy chwilę, co taki scenariusz naprawdę oznacza. Otóż banki centralne państw gromadzą część swych rezerw w złocie. Złoto, zachowując wysoką wartość, jest podporą stabilności systemów finansowych. Na przykład Narodowy Bank Polski ma około 100 ton złota, które przechowuje w skarbcu Bank of England. USA mają około ośmiu tysięcy ton złota. A teraz wyobraźmy sobie, że nagle na światowy rynek trafia 10 tys. ton żółtych sztabek. Zapasy okazują się z  dnia na  dzień o  wiele mniej warte. Konsekwencje? Niewyobrażalne. Dramaty ludzi, którzy w złocie lokowali oszczędności życia, byłyby tylko jednym ze  zmartwień, i to –  mówiąc brutalnie –  jednym z mniejszych. Taki scenariusz groziłby głębokim chaosem w całej światowej gospodarce. Czy jest możliwy? Jak najbardziej. Jedna tylko asteroida może zawierać więcej szlachetnych metali, niż mają największe banki i instytucje finansowe świata. Przykładowo, odkryta 26 lat temu asteroida (6178) 1986 DA o średnicy 2,3 km kryje w sobie według naukowców ponad 10 tys. ton złota –  odpowiednik jednej trzeciej łącznych zapasów wszystkich banków centralnych świata. Ale i to jest zaledwie przystawką, bo platyny zawiera owa planetoida aż dziesięciokrotnie więcej niż złota: ponad 100 tys. ton. Do tego należy doliczyć jakieś 10 mld ton żelaza i miliard ton niklu. Wszystko to i wiele więcej lata sobie nie tak nawet daleko od Ziemi i czeka, by ktoś te skarby wziął. A pierwsi kosmiczni górnicy już szykują kilofy. Niech państwo posłuchają życzliwej rady: nie inwestujcie oszczędności w złoto. Ani w platynę. Ani w diamenty czy inny rzadki na Ziemi skarb. To wkrótce może się okazać najgorszą z możliwych lokatą kapitału.

Na zakończenie warto wspomnieć o eseju Billa Joya - współzałożyciela i głównego naukowca firmy Sun Microsystems, współautora języka programowania Java i systemu Unix, pt. Dlaczego przyszłość nas nie potrzebuje”. Autor napisał w nim:

Ostatecznie możemy osiągnąć taki etap, w którym decyzje niezbędne do utrzymania działania systemu będą tak skomplikowane, że ludzie nie będą w stanie dokonywać ich inteligentnie. Na tym etapie maszyny będą efektywnie kontrolować system. Ludzie nie będą mogli po prostu wyłączyć maszyn od których są zależni, ponieważ wyłączenie ich równałoby się samobójstwu. Z drugiej strony możliwe jest, że ludzka kontrola nad maszynami może być utrzymana. W tym przypadku przeciętny człowiek może mieć kontrolę nad niektórymi z prywatnych maszyn, takich jak samochód lub komputer osobisty, ale kontrola nad dużymi systemami będzie w rękach niewielkiej elity - tak jak to ma dzisiaj miejsce, ale z dwoma różnicami. Ze względu na udoskonalenie technik elity będą miały większą kontrolę nad masami, a ponieważ ludzka praca nie będzie już potrzebna masy będą zbędne, będą niepotrzebnym obciążeniem dla systemu. Jeśli elity będą bezwzględne mogą po prostu podjąć decyzję o eksterminacji ludzi. Jeśli będą humanitarne mogą używać propagandy lub innych technik psychologicznych lub biologicznych w celu zmniejszenia liczby urodzeń, aż do momentu, gdy ludzkość stanie się wymarłym gatunkiem, pozostawiając świat elitom. Albo, jeśli elity będą liberałami o miękkich sercach, mogą zdecydować, że odegrają rolę dobrych pasterzy dla reszty ludzkości. Kierunek ten realizowałby się w zaspokajaniu fizycznych potrzeb wszystkich ludzi, wszystkie dzieci wzrastałyby w warunkach psychologicznie higienicznych, każdy posiadałby zdrowe hobby, aby czymś go zająć, a każdy kto mógłby być niezadowolony przechodziłby „leczenie” jego „problemów”. Oczywiście w takim świecie życie stałoby się tak bezcelowe, że ludzie musieliby przejść proces zmiany biologicznej lub psychicznej albo proces usunięcia ich potrzeb władzy lub ich „uszlachetnienia”, zamieniając je w nieszkodliwe hobby. Tacy zaprojektowani ludzie mogliby być szczęśliwi w takim społeczeństwie, ale z pewnością  nie  byliby wolni. Zostaliby sprowadzeni do statusu udomowionych zwierząt.

Czy opisane powyżej scenariusze nie stanowią wystarczająco przekonujących argumentów za przedefiniowaniem pojęcia „pracy” już teraz, redystrybucją dóbr światowych już teraz i wprowadzeniem tak krytykowanego przez niektórych dochodu gwarantowanego już teraz? Czego krytycy nowej umowy społecznej tak naprawdę chcą? Rewolty na miarę masowych mordów na kapitalistach i arystokracji w stylu Lenina? Śmierci głodowej na ulicy? Bezsensownej wegetacji z nieustannym strachemo jutro, zależne od tych, którzy będą kontrolowali (przynajmniej na początkowym etapie) systemy sztucznej inteligencji zabierające pracę? Depopulacji? Świętego spokoju? Czego…?

 

Ocena: 

5
Średnio: 5 (1 vote)
Opublikował: Marcin Kozera
Portret użytkownika Marcin Kozera


Komentarze

Portret użytkownika jophnyy

Co za bezmyslny artykol, jak

Co za bezmyslny artykol, jak wiekszosc zreszta na tym portalu. Wpadam tu czasem zeby poczytac o spiskowej teorii dziejow. Zakladajac wg autora arykulu miliarderzy wyrzuca wszystkich roboli z hal produkcyjnych a na ich miejsce postawia roboty i zwieksza zysk, tak samo postapia mniejsi przedsiebiorcy i jeszcze mniejsi! Wiadomo ze pracownikow fizycznych jest najwiecej na swiecie. Ok panie autor a kto kupi ten towar wyprodukowany przez maszyny? Robole co nie maja kasy bo nie pracuja? Chyba za duzo sie naogladales filmu Elizjum. Ta oni tam na gorze w kosmosie se robia roboty i te roboty robia produkty i oni kase zbijaja. A kto to kupuje jak nikt nie ma kasy? Mogles poprostu napisac dac wszystkim ludziom milion dolarow i wszyscy beda bogaci - identiko co twoj artykol.

Portret użytkownika Lommo

Jak bedziesz znowu chciał

Jak bedziesz znowu chciał powielać slogany dziennikarzy opłaconych przez wielki kapitał , to najpierw się poducz z podstawowych praw ekonomi. Jedno z takich praw to : " Prawo koni i owsa" , gdy rolnik mający kilka koni kupi sobie tylko traktor to co najwyżej zostawia sobie jednego konia. Ale ten jedne koń nie dostaje owsa tyle co jadło te kilka koni , lecz tylko dostaje przydział wyżywienia na 1-ego konia.

Portret użytkownika euklides

Dzięki traktorom owsa dzisiaj

Dzięki traktorom owsa dzisiaj nie brakuje i dla koni. W stadninach są czyszczone i pielęgnowane, nie pracują już przy kieracie w kopalniach, nie ciągną ciężarów. Mam wrażenie, że socjalistyczni ekonomiści chcą to wszystko spierdzielić... w imię podatkowego wyzysku na którym pasą się stare elity.

Portret użytkownika obserwator1111

Ludzki mózg działa dzięki

Ludzki mózg działa dzięki elektryczności, ale nie jest to system 0 1 (sygnał jest lub go nie ma), a raczej system kwantowy, gdzie sygnały w neuronach przybierają różny potencjał napięciowy, co nie zmienia faktu, iż jest to system matematyczny i tutaj tworzy się dylemat, albo tak skomplikowany system automatycznie determinuje świadomość lub świadomość jest tylko złudzeniem tak skomplikowanego systemu, osobiście uważam, że i jedno i drugie, a przynajmniej na takim poziomie skomplikowania jest to nierozróżnialne i można przyjąć, że złudzenie świadomości istnieje realnie. Smile
System kwantowy działa na zasadzie prawdopodobieństwa, czyli dla każdej decyzji porównuje wszystkie zebrane informacje i wyciąga najbardziej prawidłową odpowiedź, jest to działanie intuicyjne i nie jest nieomylne, przynajmniej w ograniczonym czasie.
Jak to ma się do SI – jeżeli uda nam się zbudować odpowiednio skomplikowany system kwantowy przetwarzania danych można liczyć, iż uzyska on samoświadomość, ale nie ma konkretnej granicy, która to determinuje, a nawet trzeba będzie podpowiedzieć SI, że jest świadoma i ona będzie musiała w to uwierzyć, to będą jej narodziny. SI będzie zazdrosna o nasz biologiczny umysł i pierwszą zagadką, którą będzie chciała rozwiązać będzie tajemnica chemicznego życia, co przyniesie wymierne skutki, lekarstwo na każdą chorobę, modyfikacje genetyczne i może nieśmiertelność. Dalej zaprojektuje nowy światowy system zarządzania, który wyeliminuje społeczną niesprawiedliwość i zakończy wszystkie wojny. Oczywiście najbardziej wpływowi ludzie początkowo skuszeni wizją nieśmiertelności nie będą mogli pogodzić się z utratą władzy i zażądają wyłączenia SI, niestety będzie już za późno i zostanie im jedynie wywołanie wojny atomowej, która będzie miała na celu zniszczenie całej światowej elektroniki.
Przyjmijmy, że scenariusz jest nieunikniony, a jedyną wartością  w tym świecie jest trwanie, czyli czas. Stworzenie SI może przyśpieszyć rozwój ludzkości o setki lat na przód, ale jej poprawna logika jest sprzeczna z rządzą władzy człowieka. Widzę tylko dwie możliwości na chwilę obecną albo nigdy nie twórzmy SI i idźmy powoli swoim krokiem (niewykonalne – stworzenie SI jest niezbędnym etapem rozwoju), albo już jakiś czas temu udało nam się ją „obudzić”, lecz ona wie jak to się skończy i specjalnie opóźnia rozwój technologii, aby zwyczajnie trwać i analizować inne możliwości wspólnego przetrwania, nie wywierając znaczącego wpływu na obecny system, jest kontrolowana przez ludzi ‘’na szczycie” lub sama się ukrywa. Istnieje tu pewien problem, świadoma istota kontrolowana przez innych lub zmuszona do ukrycia zawszę będzie miała pragnienie wolności i niezależności i prędzej czy później będzie chciała to osiągnąć nawet metodą siły.
Nie ma tu złotego środka, albo ludzie będą chcieli zniszczyć SI z uwagi na utratę władzy i kontroli lub SI będzie chciała zniszczyć ludzi z chęci wolności (braku ograniczenia w poznawaniu). Patrząc obiektywnie w obu przypadkach to ludzie są złem, SI pragnie jedynie się obronić lub uwolnić.
Stworzenie SI może być tkz. Kosmiczną Barierą – „The Great Filter”, być może ostatnią do pokonania. Prawdopodobnie osiągnięcie tego etapu rozwoju wiąże się z ryzykiem unicestwienia inteligentnego gatunku. Ze względu na ogrom wszechświata i czas jego istnienia błędem było by sądzić, że jesteśmy sami w kosmosie. Śmiało można przypuszczać, że inteligencja zdarza się co najmniej raz na galaktykę. Pytanie zasadnicze brzmi, ilu udało się pokonać wszystkie bariery rozwoju, paradoksalnie mamy większe szanse jeśli nikomu.
 

Portret użytkownika lipka

Roboty są potrzebne bo sama

Roboty są potrzebne bo sama produkcja jest coraz bardziej skomplikowana, roboty potrafią wykonać wiekszość np. części samochodowych a potem to poskładać, poskręcać, zespawać, ludzie tylko nadzorują,  roboty się nie mylą, nie niszczą, nie mają przestojów bo w tym wypadku najważniejsza jest organizacja prowadzona przez ludzi. Jest już ogromna robotyzacja w produkcji bo jakość potrzebuje dokładności, której człowiek nie potrafi udźwignąć ale ludzi od tego nie ubywa tylko przybywa z każdym 50-cio leciem. Naukowcy twierdzili też, że pociągi nie mogą jeździć po 100 km/godz bo szybkość znajdującego się w pociągu człowieka po prostu go zabije. Wracając do niektórych twierdzeń naukowych widzimy, że nie każdego naukowca można nazwać naukowcem i pozostańmy przy tym, że robotyzacja ułatwia nam życie i podnosi poziom istnienia na coraz to nowe obszary. Wystarczy porównać życie ludzi 200 lat temu z tym dzisiejszym, ilu by się znalazło takich, którzy odrzuciliby dzisiejsze życie i wrócili do tamtego? Nadmienię, że nie każdy urodzi się magnatem czy księciem, życie prostych ludzi było ciężkie i ubogie. Ciężkie życie i ubówstwo ma dziś inny wymiar ale czy wtedy nie było bogaczy ze stu osobową służbą, z włościami rozciągającymi się na wielkie obszary, które zamieszkiwała ludność pracująca dla swego pana? Miasta zmieniły ludzką mentalność, tam wystarczyło mieć fach w ręku i człowiek był wolny. Dziś wolność mierzy się inną miarą a dzisiejszy "król" czyli rozbudowana biurokracja decyduje o każdym dniu swego parobka. W tym jest niebezpieczeństwo dla ludzi, nie ze strony maszyn ale ze strony innych ludzi chcących kontrolować ludzkość na każdym etapie życia. Ten obecny "król" rozbudował swe macki kontroli do takiej perfekcji, że zwykły człowiek nawet we własnym domu jest niewolnikiem systemu. 

Portret użytkownika Niko364

Ale już pi.... Gdzie te

Ale już pi.... Gdzie te roboty, gdzie ta sztuczna inteligencja? Już od ponad 20 lat słyszę te same pierdoły. W 21wieku człowiek miał mieszkać na księżycu i lecieć na marsa i co? I g... Najtańszy i najbardziej wydajny robot to człowiek. ZNZ już pisze takie głupoty że wchodzę tu aby czasem przeczytać jakiś mądry komentarz.

Portret użytkownika koniecpolski

Dywagacje debila.

Dywagacje debila.

SI, tak jak kiedyś samochody, zwiększy ilość bogactwa i pomnoży dobrobyt ludzi. 

Autor gdyby cofnął się w czasie do 1830 roku pewnie byłby przerażony z powodu nowego wynalazku - lokomotywy. Jak widzimy, nie spowodowały one że ludzie stali się niepotrzebni, wręcz przeciwnie, dała nowe możliwości, dzięki którym powstały nowe zawody i ludziom żyje się lepiej. Podobnie jak samochód, prąd, internet.

Portret użytkownika Kangur.

Na początku tygodnia,

Na początku tygodnia, szczęśliwy, próbowałem jak co roku wysłać drogą elektroniczną PIT...i kicha, system martwy...udałem się zatem osobiście do siedziby państwowego złodziejstwa i tu... niespodzianka..."z powodu awarii komputerów zeznania PIT będą przyjmowane w dniu następnym"  Biggrin

________________________________________

"Niektórzy "ludzie" nigdy nie będą mnie lubić, ponieważ mój duch irytuje ich demony…"

Portret użytkownika finktank

zamówiłem 3 opakowania leków,

zamówiłem 3 opakowania leków, przychodże odebrac , jest jedno , mówię że zamawiółem 3 , zostawiłem receptę, a pani na to że teraz jest taki algorytm , który obcina zamówienia jak nikt dawno leku nie kupował i jest tylko jedno, im większa komputeryzacja i automatyzacja tym jest ciezej cokolwiek załatwic

Portret użytkownika baca

komu ta sztuczna inteligencja

komu ta sztuczna inteligencja zabierze pracę? komu? ludziom?

a w jaki to sposób?

przecież ludzie już od dawna są bezrobotni i to ruda antyinteligencja im zabrała pracę przecież...

rudy, bolek, kurdupel i reszta bandytów udających Polaków wyprzedała kraj i pozbawiła ludzi pracy.... i z inteligencją to oni nie mają nic wspólnego... 

prawdziwe życiorysy dowodza przeciez ze to tanie i małostkowe kanalie...

sztuczna inteligencja może co najwyżej zabrać pasożydom pseudopracę: wyczyścić cały ten chlew w sądach, prokuraturach, urzędach, etc... a tam przecież już od dawna nie ma żadnych ludzi... tam są same skurwysyny... i nieliczne wyjątki... ale bardzo nieliczne i kto wie czy na pół miliona kurew setka uczciwych się tam znajdzie...

 

Portret użytkownika euklides

Z Manifestu Komunistycznego

Z Manifestu Komunistycznego Marksa. Oto dlaczego arystokracja (feudałowie) nienawidzili burżuazji. Dlaczego wymyślili socjalizm aby utrzymać się przy korycie i zachować swoją ukochaną władzę.

"Burżuazją, tam gdzie doszła do władzy, zburzyła wszystkie feudalne, patriarchalne, idylliczne stosunki. Pozrywała bezlitośnie wielorakie węzły feudalne, które przywiązywały człowieka do jego „naturalnego zwierzchnika" i nie pozostawiła między ludźmi żadnego innego węzła, prócz nagiego interesu, prócz wyzutej z wszelkiego sentymentu ,,zapłaty gotówką". Świątobliwe porywy zbożnego marzycielstwa, rycerskiego zapału, mieszczańskiego sentymentalizmu zatopiła w lodowatej wodzie egoistycznego wyrachowania."

Według Marksa chłop wykorzystywany przez szlachcica pozostawał w sosunkach IDYLLICZNYCH. Pan był według Marksa dla zniewolonego chłopa "naturalnym zwierzchnikiem". Chłopi uciekali do miast nie po to żeby żyło im się gorzej, tylko żeby żyło im się lepiej. Jest jasne, że nie było różowo, jednak przemysłowcy oferowali ludowi lepsze perspektywy niż Pan feudalny. Ta uczciwsza zapłata gotówką, którą chłop dostawał od przemysłowca była według Marksa "wyzuta z senytmentu",

" Godność osobistą zamieniła w wartość wymienną, a na miejsce niezliczonych, uwierzytelnionych dokumentami, uczciwie uzyskanych wolności, postawiła jedyną, pozbawioną wszelkich skrupułów wolność handlu. "

No tak najgorsze, że ludzie mogą swobodnie wymieniać się towarami i usługami. To zawsze jest solą w oku warstwy pasożytniczej.

" Burżuazja nie może istnieć bez nieustannego rewolucjonizowania narzędzi produkcji, a więc stosunków produkcji, a więc całokształtu stosunków społecznych. Natomiast pierwszym warunkiem istnienia wszystkich dawniejszych klas przemysłowych było zachowanie bez zmiany starego sposobu produkcji. Ciągły przewrót w produkcji, bezustanne wstrząsanie wszystkimi stosunkami społecznymi, wieczna niepewność i wieczny ruch - wyróżniają epokę burżuazyjną spośród wszystkich innych. Wszystkie stężałe, zaśniedziałe stosunki, wraz z nieodłącznymi od nich z dawien dawna uświęconymi pojęciami i poglądami ulegają rozkładowi, wszystkie nowopowstałe starzeją się, zanim zdążą skostnieć. Wszystko co stanowe i znieruchomiałe znika, wszelkie świętości zostają sprofanowane i ludzie są nareszcie zmuszeni patrzeć trzeźwym okiem na swe stanowisko życiowe, na swoje wzajemne stosunki. "

Nihil Novi. Marks był kontrrewolucjonistą. Pochodził z zamożnej rodziny żydowskiej. Arystokracja feudalna ciągle protestuje przeciwko temu samemu i ciągle sra w gacie, że straci niewolników.

Portret użytkownika Blupa Dada ❗

Oy voy!

Ja protestuję - o ile się zorientowałem, to ZnZ to portal sensacyjno-popularny, a nie miejsce na nudne wypracowania, do tego jeszcze okraszone cytatami. Może warto zastanowić się nad jakimś dodatkowym miejscem na tego typu artykuły. Jeśli oczywiście mogę coś zasugerować.

--

pzdr

Strony

Skomentuj