Systematyczne inwestowanie małych kwot. Czy to ma sens?

Kategorie: 

Źródło: 123.rf

Niecały miesiąc temu Czytelnik posługujący się nikiem Rafikol poruszył bardzo ważny temat przypominając mi, zresztą słusznie, że pisząc artykuły nie mogę zapominać o osobach, które są dopiero na początku drogi do budowania kapitału.

 

Mam do Ciebie Trader ogromną prośbę, czy mógłbyś kiedyś napisać artykuł o tym, gdzie by było najtaniej co miesiąc np. za 200 zł inwestować długoterminowo lub średnioterminowo. Dokładnie chodzi mi o możliwość inwestowania w poszczególne akcje spółek, towary, rynek pieniężny, obligacje”.

 

Część osób może stwierdzić, iż 200 zł odkładane co miesiąc to mało. Z jednej strony, faktycznie nie jest to duża kwota. Z drugiej strony, po kilkunastu latach uzbiera się z tego niemały kapitał, zwłaszcza, że oszczędności nie leżą odłogiem, a pracują na siebie.

 

Poza tym w wielu przypadkach bilans przychody - koszty nie pozwala na zaoszczędzenie większej kwoty i to należy zrozumieć.

 

Tak czy inaczej sami musimy odkładać kapitał na przyszłą emeryturę. Dzisiaj już chyba nikt nie ma wątpliwości, że albo będziemy pracować do śmierci, albo przyszłe emerytury pozwolą co najwyżej na wegetacje. Albo zapewnimy sobie sami środki na przyszłą emeryturę, albo zostaniemy na łasce czy niełasce państwa.

 

Kwota 200 zł, o której wspomniał Rafikol pozornie wydaje się nieznaczna. Sprawa wygląda inaczej, jeżeli posłużymy się dłuższym okresem oraz procentem składanym.

 

Z moich wyliczeń wynika, iż odkładając 200 zł miesięcznie przy uśrednionej 12% rocznej stopie zwrotu po 10 latach uzyskamy łącznie 47 tys. Złożą się na nie nasze wpłaty - 24 tys. oraz wypracowane zyski 23 tys.

 

Dużo lepiej wygląda sytuacja po upływie 20 lat. Uzyskamy bowiem kapitał rzędu 193 tys. PLN (48 tys. naszych wpłat + 145 tys. zysków kapitałowych). Ostatecznie im dłuższy okres, tym dłużej mamy możliwość pomnażania oszczędności. Aby uprościć schemat myślenia pominąłem inflację.

 

Owe dwanaście procent rocznie nie jest wynikiem, który możemy zrobić od tak sobie. Do tego potrzebna jest wiedza, czyli tak naprawdę nieustanna edukacja, ale ostatecznie chodzi o naszą przyszłość i sytuację finansową. Zresztą samodzielne inwestowanie wcale nie jest tak skomplikowane, jak to przedstawiają instytucje finansowe, wokół których wytworzył się mit  „doradztwa specjalistów”, którzy nie wiedzieć czemu pracują na etacie, zamiast zająć się własnym biznesem.


Zanim zacznę omawiać poszczególne aktywa, opiszę w jaki sposób nie należy inwestować.

a)     Unikajmy wszelkich pośredników generujących koszty. Każde prowizje płacone przy zakupie, zamianie czy sprzedaży obniżają nasz zysk.

b)     Unikajmy drogich funduszy. Myślę, że nie przesadzę jeżeli powiem, że 90% różnego rodzaju funduszy na polskim rynku jest bardzo droga w zarządzaniu.

c)      Zwracajmy uwagę na wartość transakcji. Czasami dużo rozsądniej jest zbierać kapitał przez kilka miesięcy i wykonać jedną transakcję niż dokonywać zakupów co miesiąc, gdyż koszty 6 małych transakcji mogą być wyższe niż zysk, jaki możemy wypracować przez pół roku.

d)     Nie kupujmy drogich aktywów. Przez "drogie" możemy rozumieć dwie rzeczy:

Po pierwsze: aktywa, które zaliczyły zbyt silny rajd w ostatnim czasie i krótkoterminowo są drogie (RSI powyżej 60 oraz bardzo wysoki poziom optymizmu).

Po drugie: aktywa, które są w późnej fazie hossy i ich wyceny względem innych grup aktywów są wysokie, np. akcje w krajach rozwiniętych względem metali szlachetnych, nieruchomości względem surowców itd.

e)     Unikajmy aktywów o wysokich ukrytych kosztach. Większość funduszy podaje tylko oficjalne koszty zarządzania, pomija dużo większe koszty ukryte.



Grając na spadki poprzez fundusze typu Inverse (odwrócony), rzeczywisty wynik po roku będzie niższy o kilka procent niż sobie założyliśmy. Jeżeli zatem shortowany indeks nie zmieni swojej wartości, my poniesiemy stratę. Podobnie wygląda sytuacja z inwestowaniem w surowce poprzez CFD czy ETN’y, jeżeli występuje zjawisko contanga

 

Aby pokazać Wam jak powyższe opłaty, nawet pozornie niskie, wpływają na nasz długoterminowy wynik, założyłem, że inwestujemy poprzez „pośrednika” lub fundusz, który kosztuje nas 2% rocznie. Nasz zysk spada zatem z 12% do 10%.

 

W ciągu 20 lat zgromadzimy nie 193 tys. PLN, lecz 150 tys. PLN, a co ważne nasz kapitał zamiast wypracować łącznie 143 tys. PLN zwrotu wygospodaruje tylko 102 tys. PLN. W tym miejscu różnica rzuca się już w oczy.


W co bym inwestował mając do dyspozycji wyłącznie 200 zł / m-c?

Na wstępie musimy sobie jasno powiedzieć, że inwestując 200 zł miesięcznie, zapłacimy w każdym przypadku horrendalne prowizje (oczywiście w ujęciu procentowym). Wydaje mi się, że dużo rozsądniej będzie zbierać kapitał przez kilka miesięcy i dokonywać inwestycji pod koniec każdego roku, kiedy to ceny wielu aktywów są na niskich poziomach. W tym roku zresztą było podobnie, kiedy to jednocześnie dołowały ceny metali, surowców oraz akcji. Nie bez przyczyny zresztą mówi się „sell in may and go away”.

 

Załóżmy zatem, że dysponujemy kwotą 2500 zł. W mojej ocenie rozbijanie jej pomiędzy różne aktywa mija się z celem. Gdybym miał dziś lokować taki kapitał, zapewne ulokowałbym całość w srebrze ze względu na niedowartościowanie zarówno w relacji do złota, jak i akcji.

 

Zakładając, że za rok sytuacja się nie zmieni, część kapitału ulokowałbym w surowcach przemysłowych lub rolnych. Na pewno bym ich nie dzielił. Zakup taniego w zarządzaniu ETN’u (0,6% rocznej opłaty) to wydatek rzędu 60 zł (15 USD), czyli w naszym przypadku 2,4%. Zwielokrotnienie kosztu wynikające z zakupu dwóch funduszy jest pozbawione sensu.

 

W kolejnym roku przy niezmienionej sytuacji najprawdopodobniej ulokowałbym kapitał na rynkach akcji, koncentrując się wyłącznie na rynkach rozwijających się, które moim zdaniem przyniosą dużo większe zwroty niż rynki rozwinięte. Wybrałbym pod nie tani w zarządzaniu ETF na rynki rozwijające się lub przy bardziej ryzykownym podejściu ETF tylko na rynek rosyjski. W przypadku inwestycji w akcje należy być świadomym, iż panika na drogich rynkach rozwiniętych z bardzo dużym prawdopodobieństwem przełoży się także na globalną bessę. Nikt nam nie zagwarantuje, że tanie akcje nie staną się jeszcze tańsze.


Inne aktywa:

Rynek nieruchomości, a konkretnie inwestycje w REIT’y odpuściłbym sobie (przy obecnych warunkach) ze względu na ich wysokie ceny, a tym samym niską dywidendę oraz duże ryzyko spadków. Pewnym wyjątkiem są REIT’y działające w Singapurze lub ETF’y na REIT’y w krajach rozwijających się, ale moim zdaniem trzy pierwsze grupy (srebro, surowce, akcje EM) są lepszym rozwiązaniem.

 

Absolutnie nie inwestowałbym w obligacje ze względu na ogromne ryzyko wynikające ze sztucznie zawyżonych cen, będących efektem zakupów przez banki centralne oraz końca 35-letniego okresu spadających stóp procentowych. W nadchodzących latach w umysłach inwestorów dojdzie do przemiany. Dotychczas „bezpieczne obligacje” staną się „gwarantem straty” w efekcie wzrostu stóp procentowych, bezpośrednich bankructw, restrukturyzacji długów czy po prostu rosnącej inflacji.

 

Celowo nie wspominałem o inwestycji w złoto, gdyż roczny kapitał rzędu 2500 zł pozwoliłby nam na zakup co najwyżej 1/2 uncji. Moim zdaniem koszt nabycia / zbycia monet poniżej 1 uncji jest zbyt wysoki. Alternatywą jest jeden z dwóch funduszy złota w 100% zabezpieczony metalem fizycznym. Mowa o szwajcarskim ZKB oraz kanadyjskim funduszu Sprotta.

 

W kolejnych latach kapitał powinniśmy lokować pomiędzy akcje, metale szlachetne oraz nieruchomości. Nie powinniśmy także zapominać o buforze gotówkowym, jeżeli sytuacja będzie przypominała tę obecną (wysokie ceny wielu aktywów). Ostatecznie, dużo lepiej jest przechować kapitał w bezpiecznej walucie np. CHF, niż na siłę inwestować na przewartościowanym rynku. To, że inwestujemy długoterminowo absolutnie nie zmienia tu sytuacji. Osoby, które inwestowały długoterminowo w polskie akcje w 2007 roku do dziś nie są w stanie wyjść ze strat, mimo kumulacji dywidend wypłacanych przez prawie dekadę.

 

Rozsądek, chłodne podejście i nieustanne poszerzanie wiedzy finansowej przede wszystkim.


Trader21

Źródło: Independent Trader – Niezależny Portal finansowy

http://independenttrader.pl/systematycznie-inwestowanie-malych-kwot-czy-to-ma-sens.html

 

Ocena: 

5
Średnio: 5 (2 votes)
Opublikował: Independent Trader
Portret użytkownika Independent Trader
loading...


Komentarze

Portret użytkownika tauek

a co myślicie o takiej

a co myślicie o takiej sytuacji: 1. do kupienia hektar łąki-nieużytku za 10tys zł na terenie parku narodowego 2. koszty skoszenia, biurokracji i zyski z biomasy są takie, że wychodzi się na 0 (zero zł) a nawet do ok 200zł na minusie 3. do całego bilansu trzeba dodać dopłaty do hektara przy realizacji programów rolnośrodowiskowo-klimatycznych (które trwają 5lat) na poziomie od 1600 do 2000zł 4. taką działkę można odsprzedać do parku narodowego (do skarbu państwa za 7500zł, czasami jak jest odpowiednia lokalizacja to cena nawet 10tys zł). Pytanie czy wchodzić w to? teoretycznie to się spina i znam ludzi którzy z tego żyją od kilku lat. Najważniejsze to czy warto szukać jakiegoś zewnętrznego finansowania? szukać inwestora? czy ktoś zechce wyłożyć 10tys zł aby mieć rocznie 500 - 800zł zysku i nie będzie chciał wycofać kapitału po pół roku? czy może takie działki podrzucać dla inwestora aby kupił dla siebie a dla mnie wydzierżawił?

Portret użytkownika Shv

Artykuł ciekawy, choć dla

Artykuł ciekawy, choć dla laika względem inwestowania dość trudny pod względem pojęć.

Dla osób chcących zmienić swoją sytuację finansową w dłuższej perspektywie polecam zainteresowanie się branżą MLM. Duże możliwości jeśli tylko chce się podjąć działanie i niewielki wkład własny.

Portret użytkownika Arya

Teoretycznie masz rację. MLM

Teoretycznie masz rację. MLM to jednak dość trudny biznes. Trzeba mieć charakter ze stali by odnieść w tym biznesie sukces. Temu musi być podporządkowane całe życie, a z tym nie każdy sobie poradzi. Poznałem osobiście najlepszych marketerów z Polski i ze świata. Siedziałem przy jednym stole z gościem, który zarabiał w MLM milion dolarów miesięcznie. Moje zarobki w branży z pięciocyfrowych spadły jednak do zera. No cóż tak bywa. W tej chwili pracuję nad stworzeniem czegoś co nawet osobom bez stalowego charakteru pozwoli zarabiać sensowne pieniądze. Być może jeszcze w tym roku uda mi się uruchomic ten projekt, ale nie mogę tego zagwaranować. Jeśli to ruszy, to będzie rewolucja na skalę światową-nastawiam się na globalne działanie. To taki mój wkład w ulepszanie świata. Jedyne co mogę jeszcze napisać to to, że plan marketingowy jest mojego autorstwa i żadna firma na świecie nie ma takiego planu wynagrodzeń-w tym właśnie planie i w tym co chcę oferować tkwić będzie siła, która pozwoli osobom totalnie niezaznojomionym z tematem zarabiać kilka tysięcy miesięcznie. Dla osób ambitnych oczywiście nie będzie limitów zarobków.

Pozdrawiam

Arya.

Wszyscy zmierzamy w tym samym kierunku-z powrotem do Źródła.

Portret użytkownika Blasius

Faktycznie ludzie w pewnym

Faktycznie ludzie w pewnym wieku nie interesują się takimi tematami i dla nich to są jakieś bzdury bo ewentualne kieszonkowe raczej nie sięga nawet 100 zł, a jest wydawane na bieżąco jako jedyne źródło dochodu.

Portret użytkownika debaucher

Człowieku,ty jesteś

Człowieku,ty jesteś nienormalny!Teraz zaczynać odkładać po 200 PLN??Jak sądzisz,że za 10 lat wszystko będzie jak teraz to....odkładaj-nawet po 250.Te dwie stówki to proponuję wydać (rozpierd...ić)!

Każdy ma z tego życia dokładnie tyle,ile SAM sobie weźmie.

Portret użytkownika tento

Jak wygląda sytuacja w

Jak wygląda sytuacja w przypadkach:
a) kupuję fizycznie srebro:
i) jak wyglądają podatki przy kupnie i potem sprzedaży zakładając, że chciałbym wszystko robić legalnie?
ii) czy "zyski" wynikające ze zmiany kursów powinny być uwzględniane w zeznaniu podatkowym, gdy jeszcze nie sprzedałem metalu?

b) kupuje papiery symbolizujące srebro:
i) jakie instytucje zajmują się sprzedażą takich rzeczy? Czy takie instytucje mogą zbankrutować? Jak się weryfikuje ich wiarygodność?
ii) czy mogę sobie wybrać instytucję zza granicy? Jeżeli tak, to jak wyglądają podatki w takiej sytuacji?

Skomentuj