System rozpoznawania twarzy namierzył pierwszego oszusta na lotnisku w USA

Kategorie: 

Źródło: pixabay.com

Podczas trzeciego dnia użytkowania systemu rozpoznawania twarzy przez Międzynarodowy Port Lotniczy Washington Dulles udało się złapać pierwszego oszusta, który podróżował z podrabianymi dokumentami. Chociaż jest to wyraźna wygrana dla zwolenników nowych technologii, jest to również poważny cios dla prywatności przeciętnego pasażera linii lotniczych.

 

W ubiegły poniedziałek w USA uruchomiono nowy program pilotażowy, który ma na celu przetestowanie skuteczności systemu rozpoznawania twarzy. W praktyce wygląda to tak, że pasażerowie stają przed aparatem, który robi im zdjęcie. Następnie system porównuje fotografię ze zdjęciem w paszporcie, aby potwierdzić tożsamość osoby.

W czwartek amerykańska służba celna (CBP) ogłosiła, że system rozpoznawania twarzy wyłapał oszusta – mężczyznę próbującego wjechać do Stanów Zjednoczonych przy użyciu fałszywego dokumentu tożsamości. 26-latek podróżował z Sao Paulo w Brazylii, a miał francuski paszport. System ustalił, że twarz mężczyzny nie pasuje do twarzy z fotografii w paszporcie. Dopiero później odkryto, że prawdziwy dowód tożsamości z Republiki Konga człowiek miał schowany w swoim bucie. Ostatecznie oszusta nie obciążono żadną karą, został za to deportowany z kraju.

„Terroryści i przestępcy nieustannie poszukują nowych metod na dostanie się do Stanów Zjednoczonych. Popularnym środkiem jest wykorzystywanie skradzionych dokumentów tożsamości” – powiedział Casey Durst, dyrektor CBP w Baltimore – „Nowa technologia rozpoznawania twarzy praktycznie eliminuje możliwość korzystania z takiego rozwiązania”.

Mimo wszystko przeciwników systemu rozpoznawania twarzy nie brakuje. Głównym argumentem jest w tym przypadku ochrona prywatności. Kolejne sukcesy oprogramowania sprawią, że stanie się ono coraz popularniejsze i będzie stosowane w coraz większej liczbie lotnisk, a później zapewne także w innych miejscach publicznych, jak miejsca pracy czy szkoły.

 

Niepokojący może okazać się także margines błędu, jakim dysponuje system rozpoznawania twarzy. Wówczas może sprowadzać nieprzyjemne konsekwencje na Bogu ducha winnych ludzi. Jak się okazuje, system zyskał już łatkę „rasisty”, ponieważ najczęściej myli się w przypadku osób czarnoskórych.

 

Ocena: 

5
Średnio: 5 (1 vote)
Opublikował: Scarlet
Portret użytkownika Scarlet


Komentarze

Portret użytkownika Konrad oo

naczytałeś się tych bajek i

naczytałeś się tych bajek i teraz te brednie co przez 2000 lat ludzi straszyli i biznes na tym strchu robili powtarzasz .wiedz że 

żerując na ludzkim strachu przez pokolenia pasożyty nie siejąc ani nie zbierajając żyli na naiwności prostych ludzi takich jak ja czy ty strasząc jch  ogniem piekielnym i zgubą jak nie wykupią odpustów a sami grzali się przy kominkach i uprawiali rospuste . jak myślisz na czyich plecach piowstały te zamki klasztory i katedry .powiem ci na twoich i moich przodkach .tym co napisałeś, pierdołami i strachem przed karą bożą jak nieoddasz pokłon królowi czy innemu namiestnikowi, i pamientaj pierwsza noc twoja wybranka musiała przespać się z twoim panem namiestnikiem boga na ziemi bo inaczej pójdziesz do piekła i ludzie się nato godzili ,   poznaj prawdę a poznasz boga .

Portret użytkownika clojzy

I coś, co mogło być

I coś, co mogło być największym osiągnięciem ludzkości, co mogło przepchnąć ludzkość na lepsze pod każdym względem tory, wyznaczyć nowe horyzonty, rozwiązać globalne problemy na nieznane dotychczas sposoby, umożliwić rozwój na innych planetach - zostało zaprzęgnięte przez "watcóf świata" do trzymania ludzi za ryje w sposób tak twardy i głęboki, jak jeszcze nigdy w historii ludzkości się nie zdarzyło.
To co pokazują ludziom to po prostu promil możliwości, który jeszcze jakoś można uzasadnić "dobrem społecznym". Po cichu w tle (może nie w tym przypadku, ale stanowi on element światowego kombajnu) analizowane są zachowania, odruchy, być może charakterystyczne części pola elektrycznego, skanowane jest ciało, badane są zwyczaje, porównywane z danymi i obrazami zbieranymi przez smarfony, laptopy i telewizory z netem, budowana jest baza charakterystycznych elementów człowieka pozwalająca zidentyfikować każdego w dowolnym krańcu świata gdy tylko zbliży się do jakiegoś "smart - urządzenia". A nawet zblizać się nie musi, bo pewne cechy charakterystyczne da się rozpoznać nawet z satelity.

Do kompletu brakuje jeszcze czipów dla każdego, ale i te wprowadzą pod przymusem jak szczepionki (obecnie wprowadzany przymus szczepień jest pilotem testującycm zachowania społeczeństwa na takie historie - najdziwniejsze służby będą powoli dostawały najdziwniejsze uprawnienia do przymuszania ludzi na najróżniejsze sposoby: testowany jest ostracyzm na potrzeby którego wprowadzono debilizm z płaską ziemią (szczepionki są szkodliwe? - pewnie w płaską ziemię też wierzysz!), testowane były granice poddaństwa ludzi względem procedur medycznych (Alfie Evans (przy okazji koncerny robiły badania a szpital interesy na narządach)), testowane są reakcje ludzi na przymus prawny i nacisk medialny (sposób pokazywania wiadomości o rodzicach którzy nie pozwolili szczepić dziecka)).

To nie tylko rozpoznawanie twarzy oszustów, uniezależnienie dronów od człowieka, nowe procedury "medyczne" itp. To są tylko nieliczne elementy powstającego kombajnu, który swoimi czujnikami sięgnie do takich głębi umysłu, jakich człowiek nawet nie podejrzewa, że posiada. Wolna wola stanie się bajką. Na wciśnięcie guzika będzie możliwe zmuszenie człowieka do wystrzelania setek ludzi mimo, że ten człowiek nawet będzie krzyczał do wszystkich, żeby uciekali, bo on nie chce zrobić nikomu krzywdy. Ale i to mało: w kolejnym kroku będzie myślał, że nie chce nikomu zrobić krzywdy, ale będzie krzyczał, że wszystkich pozabija. Ale i to mało: gdy cały kombajn będzie gotowy - to człowiek już sam będzie chciał zabijać. To nie będzie już przymus - to będzie zawładnięcie wolną wolą człowieka. Oczywiście człowiek wcześniej będzie się musiał zgodzić na oddanie tej wolnej woli np. przez symboliczny gest poddaństwa (przy rozwiniętej technologii już sam gest wystarczy bo np. pozwoli zidentyfikować w mózgu obszary aktywne wtedy gdy człowiek podejmuje decyzje samodzielnie vs gdy człowiek słucha rozkazów jak w wojsku), a dla niechętnych będą bardziej inwazyjne metody.

Normalnie wszystkiego się odechciewa, bo ludzie sami dla siebie budują ten kombajn i udają, że tego nie widzą. 90% wykonywanych prac na świecie jest podporządkowana temu projektowi: urzędy, instytuty, szpitale, zakłady zbrojeniowe, zakłady chemiczne (rolnicze), cele dotacji, banki, lotniska i stacje (jako miejsca do testów) - patrzcie gdzie jest źródło pieniędzy które spływają na konta jako wypłata.

To nie religijne bajki, to nie polityczne ściemy, to nie biblijne proroctwa. To logika, technologia i konsekwentna rzeczywistość idealnie przystająca do moralności jaką prezentują ludzie - na nią nie pomogą modły, oszustwa i udawanie przed innymi. Pomoże tylko prawdziwa zmiana ludzi z zakłamanych frędzli, gotowych za pieniądze zrobić wszystko, na istoty przynajmniej pozbawione obłudy i działające z poszanowaniem wolnej woli innych - bo tego kombajnu nie da się wysadzić, sabotować, unikać, zmylić, rozmontować, przeprogramować, zatrzymać, utopić, spalić, spopielić atomówką, zhackować, oszukać, zmylić jak wykrywacz kłamstw albo coś przed nim ukryć.
Prościej wytłumaczyć się nie da.

Portret użytkownika Extension

Ale jest to bardzo

Ale jest to bardzo demokratyczny kombajn. 

M.in. religie, rządy i komunizm mówią swoją formą i popularnością, że większość che być tak naprawdę kontrolowana w zamian za komfort i swoistą "wolność" od walki o przetrwanie oraz nieprzewidywalnych zagrożeń. Kto by nie chciał być chroniony przed innymi ludźmi, zwierzętami, chorobami, katastrofami, nędzą (np. przez niezawinioną utratę pracy) i wszelkimi zagrożeniami?

Spójrz, Bóg każdej powszechnej religii oferuje ludziom szczęście i dobrobyt w zamian za bycie poddanym, tak samo każdy wódz, każda władza i każdy system. Problemy pojawiają się dopiero kiedy władza nie jest w stanie zapewnić ludziom minimum dostatku potrzebnego do życia albo minimum swobody potrzebnej do cieszenia się tym życiem. Oba problemy wiążą się z niedoskonałością zarówno samej władzy jak i metod jej sprawowania.

To jest właśnie paradoks człowieczeństwa i odwieczny konflikt: Potrzeba opieki, a zarazem potrzeba "wolności".

Idealną sytuacją dla normalnego ludzia jest kiedy jest całkowicie kontrolowany i jednocześnie utrzymywany w przekonaniu, że jest wolny. Jest to jedyne pełne pogodzenie poczucia wolności z potrzebą opieki, które może dać cywilizacja. Jeśli ludzkość się w niewytłumaczalny dziś sposób jakoś nie odmieni wewnętrznie ani nie zostanie podporządkowana jakiejś sile zewnętrznej (np. obcej cywilizacji) to jedyną alternatywą dla takiego rozwiązania są ciągłe "wzloty i upadki" poprzez niszczenie tego, co zostało zbudowane i cofnięcie się do poziomu z dawnej epoki.

Portret użytkownika clojzy

Mówiąc o kombajnie mam na

Mówiąc o kombajnie mam na myśli tylko i wyłączniesprawy techniczne. Chodzi mi to, że technologia daje możliwości sięgania do tych części mózgu/umysłu, które wcześniej były zarezerwowane dla bogów, religii, duszy itp. Jeżeli technologia nie sięgnie wystarczająco daleko w jednej dziedzinie (np. szeroko pojęte skanowanie ciała i mózgu) - tam nadrobi wszechobecnymi kamerami analizującymi zachowanie i motywacje, a jeżeli i to nie wystarczy to człowiek zostanie zmuszony do siądnięcia za klawiaturą i osobistego wypełnienia odpowiedniej ankiety. A jeżeli i to nie pozwoli go sklasyfikować - zostanie odosobniony/zabity/"wyleczony"/"zoperowany".

Twierdzę, że ludzie własnymi rękami budują dla siebie "maszynę sądu ostatecznego" przed którą nie ukryją się żadne najskrytsze myśli i cienie pragnień/motywacji (o których nawet nie wie, że posiada).

Cywilizacja, bóg, religie, systemy polityczne - to tylko sprawy wtórne. Podobnie  "wewnętrzny spór człowieka między dobrem a złem", "sprzeczna potrzeba wolności i jednoczesnej opieki" itp. to tylko wymyślone hasła upraszczające sprawę na potrzeby propagandy religijno politycznej i zgrabnego rządzenia człowekiem.
Nie ma wewnętrznego sporu między dobrem i złem - to tylko narzędzie religii/polityki zmuszające człowieka do tego, żeby zrobił coś co widzi, że jest złe, ale żeby ednocześnie nie wywołało to w nim knofliktu który kazałby mu opuścić daną organizację (zabijanie jest złe, ale jak poświęcimy czołgi i armaty - to już takie złe nie jest. Zniszczenie przeciwnika politycznego jest złe, ale przecież my chcemy żeby było dobrze - więc cel uświęca środki). Nie ma takiego konfliktu - jedynie jest wmanewrwanie w sytuację, której motywy są dla człowieka specjalnie zaciemniane.
Potrzeba wolności i jednoczesnej opieki - to sposób na utrzymanie człowieka w danej organizacji na danym terenie. Pierwotnie człowiek nie ma ani potrzeby wolności ani potrzeby, żeby ktoś się nim opiekował (potrzebę wolności dostrzegasz wyłącznie przez pryzmat zakazów ). To są tysiącletnie odruchy wtresowne za pomocą terroru kontrapunktowanego łaską za posłuszeństwo.

Nienaturalnie szybki postęp technologiczny postawił człowieka przed wyborami których nie jest w stanie zrozumieć. Mało - postęp sprawił, że człowiek nawet przestał dostrzegać, że jest stawiany przed wyborami. I tego mało: człowiek w ogóle przestał dostrzegać i rozumieć sam postęp i technologię (o ile kiedykolwiek rozumiał).
Ewolucja, która sprawi, że człowiek dorośnie do technologii w harmonii z nią trwa miliony lat, a dzięki temu nie ma takich rozdźwięków jak np. takie, że ogrzewa sobie mieszkanie wrzucając do pieca martwe rośliny, a za chwilę siada posłuchać muzyki na odtwarzaczu (z czerwonym laserem półprzewodnikowym) z wytłoczonego krążka przesuwanego mechanizmem sprzed setek lat.

Tymi swoimi przydługawymi pisaninami pokazuję jedynie, że:
a) wszyscy mają teraz jawnie pokazaną sytuację, gdzie prawa natury (czyli np. technologia) sięgają do głębi człowieka i sterują nim (można prześledzić każdy krok)  - nie żadne religie czy systemy polityczne ze swoimi propagandami.
b) jeżeli ludzie masowo nie zaczną rozumieć, że to oni są częścią świata (nawet tego który uważa się za "nieożywiony") i jak np. zaciukają "bliźniego" - to proste mechanizmy świata zwrócą im to pomnożone wielokrotnie (lub ich rodzinom) - i to nie żadna karma czy działanie boga, tylko naturalne mechanizmy świata, które dzięki technologii można teraz prześledzić od początku do końca.
c) ludzie już sami dla siebie zbudowali "kombajn sądu ostatecznego" i go uruchomili. Nic go nie zatrzyma, bo ludzie sami go ulepszają i biją się o miejsce za jego kierownicą poprzez nawet najdrobniejsze łajdactwa.

Myślę, że w miarę jasno przdstawiłem drogę od najskrytszych myśli do jej materializacji w postaci MSO - dlatego nie pomogą żadne zdrowaśki czy litanie (tylko chwilowo opóźnią zabawę Smile ). Pomoże jedynie zrozumienie tego, że człowiek jest częścią świata tak jak ręka jest częścią człowieka i że działanie wbrew prawom natury jest jak napierdzielanie się młotkiem po palcach - nie jest to ani złe ani dobre, mądre czy głupie - po prostu skończy się "martwicą" i zniknięciem.
 

Portret użytkownika Extension

Z tą iluzorycznością potrzeb

Z tą iluzorycznością potrzeb psychicznych śmiem się nie zgodzić póki każdy ma prawo do własnego zdania. Myślę, że potrzebę opieki (choćby iluzorycznej i symbolicznej) człowiek zaspokajał poprzez nadawanie przewodnictwa najsilniejszym czy różne formy wiary (wiara w duchy czy bogów jest bardzo powszechna i nie wiem czy jest kultura rdzennie ateistyczna), a potrzebę wolności widzimy tylko znając zniewolenie (zakazy i nakazy) tak samo jak potrzebę sytości widzimy tylko znając głód. Tylko że tam, gdzie zaczyna się odchodzenie od wzorców natury czyli organizacja i cywilizacja, tam władza w miarę możliwości pobudza i manipuluje naturalnymi potrzebami człowieka (na przykład kreując obraz wolności, miłości i innych obiektów potrzeb psychicznych), a także kreowane są nienaturalne potrzeby bazujące na przyzwyczajeniu i manipulacji.

Inna jest sprawa dobra i zła, które zostały wytworzone przez uogólnienie pojęcia dobra własnego i dobra wspólnoty oraz uczynienie abstraktów "dobra" i "zła", pod którymi można ukryć wszystko odpowiednio manipulując i zaciemniając.

Tak, obecny rozwój nauk i technologii pozwala dotrzeć do tych obszarów psychiki, które dotąd pozostawały niezbadane. To jest chyba w tym wszystkim największym powodem do smutku, że ostatecznie "wolna wola" wraz z wieloma innymi uwznioślającymi człowieka przymiotami okaże albo przynajmniej może okazać się się mitem. Koniec wzniosłości, koniec "boskości", koniec jednostki samostanowiącej.

Ale dostrzegam też tę interesującą stronę całego tego procesu przekraczania natury. Na przykład polaryzacja i skrajność. To działanie wbrew prawom natury stworzyło zarówno nienaturalne niedostatki jak i przesyt, a kultura tworzy mnóstwo przeciwieństw, których w naturze nie ma albo polegają zupełnie na czym innym. Im bardziej rozwinięta cywilizacja tym bardziej pewne cechy się uwidaczniają, np. w stanie natury skłonności do rządzenia i uległości są widoczne tylko tam, gdzie trzeba pracować zespołowo, a odejście od natury prowadzi do ich pogłębienia dążącego aż do kontrolowania myśli od czego zresztą zaczęła się ta rozmowa. Albo skala okrucieństwa i poszanowania życia, współczesny świat zna zarówno ludzi, którzy bez wachania zabijają i torturują innych nawet kiedy jest to zakazane przez państwo i ścigane z urzędu jak i ludzi, którzy litują się nad karaczanami rzucanymi zwierzętom terrarystycznym i pchłami żyjącymi na zwierzętach domowych. Oba zachowania zdają się absurdalne z perspektywy przyrody i najzwyklejszej logiki.

Inna dość intrygująca, choć już bardziej niepewna strona tej drogi: Człowiek jest ssakiem i w stanie tzw. dzikości zachowuje się nawet podobnie do małp i innych ssaków składających się w grupy by przetwać i tworzących w tej grupie pewien ład. Człowiek bliższy naturze oddzielony od stada zapewne zacząłby samotną walkę o przetrwanie podobnie jak oddzielona od stada małpa lub wilk. Różni go jednak wzór kulturowy, który będzie odtwarzać wszędzie tam, gdzie się znajdzie. Wraz ze specjalizacją i rozwojem kultury człowiek coraz bardziej różni się od reszty zwierząt. Jest coraz silniejszy w kolektywie i coraz słabszy jako jednostka. Zaczyna żyć w sztucznie stworzonych przez swój rodzaj strukturach (miasta) i staje się coraz bardziej uzależniony od wygód i od rozwiązań systemu. Dziś, po rewolucji technicznej i komunikacyjnej wielkie miasta są pod względem budowy porównywane prędzej do mrowisk niż stad ssaków. Wielkie grupy wykonują pozornie bezsensowny ruch, który w istocie jest podtrzymywaniem niezwykle złożonej budowy. Niby każdy jest odrębną jednostką, jednak nic nie znaczy bez połączenia z całą resztą swego sztucznego środowiska. Oczywiście tak jak pemię nie jest watachą wilków, tak miasto nie jest mrowiskiem i wspominając o różnicach ma o wiele bardziej skomplikowaną i umowną strukturę rządzenia oraz inny sposó podtrzymania w którym największą rolę pełni technologia i nauka bazująca na ciągłości spuścizny kolejnych pokoleń. Ale to nie koniec drogi. Jeśli nic nie zachamuje rozwoju to kwestią dziesięcioleci będzie stworzenie działającego i gotowego do komercjalnego użycia interfejsu mózg-maszyna z możliwością podłączenia do "internetu przyszłości", jakiego nie umiemy dziś sobie nawet wyobrazić. Cóż, to tylko spekulacje, ale możliwe, że ludzie poprzez rozwój technologii dążą do jedności na wzór globalnego organiczno-mechanicznego organizmu, gdzie wszyscy będą całkowicie połączeni.

No, ale to ostatnie to tylko spekulacje na ziszczenie których trzeba by czekać pewnie wieki.

Portret użytkownika Konrad oo

ale strach przed tą urojoną

ale strach przed tą urojoną bestią ,ale jak się pojawi sami pierwsi polecicie złożyć jej pokłon ,obłudnicy .teraz tak jak mamonowi służymy będziemy składać pokłon bestyjce , bo człowie to tylko prosie co widać i słychać .

Portret użytkownika clojzy

Można opóźniać, ale uniknąć

Można opóźniać, ale uniknąć się nie da (chyba, że jakaś asteroida czy supernowa w okolicy zakończy wcześniej zabawę). Ten kombajn to swoiste technologiczne ucieleśnienie marzeń KAŻDEGO człowieka o władzy, wpływach, kontroli nad ludźmi i bezkarności - a przecież nie da się unikać tego, czego się w głębi duszy pragnie ponad wszystko. Jeżeli znikną obecni "operatorzy kombajnu", to w kolejce na ich miejsce czekają inni i rozbudują go o kolejne funkcjonalności, i będzie tak aż do samego dołu. Nikt się nie oprze pokusie absolutnej władzy nad wszystkim i będzie usiłował dorzucić swoją cegiełkę bezeceństwa, byle tylko znaleźć się jak najbliżej sterów.
A może to wszystko złudzenia i będzie zupełnie inaczej Smile
 

Portret użytkownika inzynier magister

przepowiednia z Biblii jest

przepowiednia z Biblii jest prawdziwa i się spełni ! prorocy którzy mieli przekaz od prawdziwego Boga i prawdopodobnie też sami widzieli przyszłość opisali ją tak jak potrafili ! będzie czipowanie i będzie mordowanie wszystkich którzy się nie zgodzą na znamię bestii i nie oddadzą jej pokłonu ! "I dano jej, by duchem obdarzyła obraz Bestii,  tak iż nawet przemówił obraz Bestii  i by sprawił, że wszyscy zostaną zabici,  którzy nie oddadzą pokłonu obrazowi Bestii"

Ojcem Mieszka był, według niego, Siemomysł, dziadem Lestek, a pradziadem Siemowit. Z pierwszą żoną, Dobrawą, miał Mieszko syna Bolesława i córkę.

Skomentuj