Syryjska opozycja zaatakowała miasto Idlib, kontrolowane przez wojska rządowe

Kategorie: 

Źródło: 123rf.com
Bojownicy prawdopodobnie należący do opozycji oraz ugrupowanie Front al-Nusra, określane jako terrorystyczne, wspólnie zaatakowali w poniedziałek miasto Idlib, które od ponad roku jest kontrolowane przez armię rządową. Wojska zdołały odeprzeć atak ale kilkadziesiąt żołnierzy zginęło.

 

Miasto zostało zaatakowane ze wszystkich stron, bojownicy ostrzelali posterunki a kilku z nich wysadziło się w powietrze. Najeźdźcy szybko wkroczyli do biura gubernatora i głównej siedziby policji. Gdy udało im się opanować niektóre budynki, syryjska armia zareagowała i wyparła opozycjonistów z miasta. W wyniku walk zginęło kilkadziesiąt żołnierzy i rebeliantów.

 

Atak był dość dobrze zorganizowany i nastąpił niespodziewanie z samego rana. Zagraniczne media nie są jednak zgodne co do tego, czy miasto zostało zaatakowane przez opozycję czy bojowników z Islamskiego Państwa.

 

Zanim doszło do wojny domowej w 2012 roku, miasto Idlib było od początku kontrolowane przez opozycjonistów jednak rok później, syryjska armia odzyskała kontrolę. W ostatnim czasie organizacje terrorystyczne i opozycja, które często działają wspólnie, próbują ponownie odbić miasto.

 

 

Na podstawie: BBC.com

Ocena: 

Nie ma jeszcze ocen



Komentarze

Portret użytkownika trew

Dowcip dnia: Zagraniczne

Dowcip dnia:
Zagraniczne media nie są jednak zgodne co do tego, czy miasto zostało zaatakowane przez opozycję czy bojowników z Islamskiego Państwa.
 nie są pewne, czy tych samych terrorystów nazywać tak albo tak - w zależności od zleceń z góry

Portret użytkownika achiles

FSB: Państwo islamskie jest

FSB: Państwo islamskie jest projektem tajnej grupy doradców Obamy
Szef FSB - Aleksander Bortnikow ujawni w wywiadzie dla radia Echo Moskwy informację, że za powstaniem ISIL i dalej Państwa Islamskiego stoi najwęższy krąg doradców ds. bezpieczeństwa Baracka Obamy, tzw. grupa „Magnum 12″, - dwunastu najważniejszych doradców, rządząca oficjalnie i nieoficjalnie (black ops) operacjami amerykańskich tajnych służb na świecie. Wyjaśnił też kulisy wydarzeń w Iraku i Syrii w ostatnich tygodniach.
Według Bartnikowa o istotnych operacjach decyduje Kolegium pełnomocników w sprawach bezpieczeństwa narodowego. To już nie są doradcy. Członkowie „Magnum 12” nie są wybierani ani nawet mianowani przez prezydenta, lecz są delegowani po połowie przez Pentagon i CIA. Ponadto jest jeden sekretarz, nie będący stałym członkiem, mający za zadanie łączność z sekretariatem prezydenta.
Nie jest to więc grupa do reprezentacji, lecz ściśle wykonawcza i to dosłownie. Decyduje o wszystkich nielegalnych i tajnych operacjach w obszarze zainteresowania „bezpieczeństwa narodowego”. Decyduje o zabójstwach i zamachach na niewygodnych polityków na świecie, o ich kompromitacji przez ujawnianie odpowiednich materiałów w mediach, koordynuje zamieszki w obcych krajach, organizuje przewroty polityczne ale przede wszystkim koordynuje działania specjalnie powołanych organizacji terrorystycznych, jak np. Al Kaida powołana w latach 80.tych przez CIA w Afganistanie do walki z sowietami. Wtedy nie była organizacją terrorystyczną lecz „ruchem ludowego oporu”, a to że taką się stała należy upatrywać w amerykańskim talencie do zmieniania swoich sojuszników na wrogów. Być może powodem było to, że Amerykanie obiecywali utworzenie w Afganistanie państwa islamskiego z prawem szariatu i jego uznanie przez społeczność międzynarodową.
Po wyjściu Sowietów, CIA obietnicy nie dotrzymała. Żaden polityk amerykański z izraelskiego lobby nawet nie śniłby o utworzeniu kolejnego, obok Iranu, islamskiego państwa. I nie zrobiono nic. W Afganistanie nastała bieda i klęska głodu. Zamiast pomocy humanitarnej Amerykanie zastosowali sankcje anty-opiumowe po tym, jak w wyniku przewrotu, władzę objęli Talibowie, wpisując Afganistan na listę państw popierających terroryzm. Oficjalnym powodem było unieumożliwienie przez Talibów demokratycznej transformacji. Tyle, że Al-Kaida gdy była popierana przez CIA za ideały demokracji nie walczyła.
Wg Bortnikowa Amerykanie raz jeszcze zrobili ten sam trick z „powstańcami”z Free Syrian Army przeciwko reżimowi Baszara Assada w Syrii obiecując państwo islamskie. FSB ma dowody, że decyzja nie wyszła z CIA ale z grupy Magnum 12, a więc z otoczenia Obamy choć bez jego wiedzy. FSB niepokoi fakt utraty przez Obemę kontroli nad swoimi ludźmi w Białym Domu, a także i to, że przynajmniej od końca 2013 r. część polityki zagranicznej toczy się bez wiedzy i zgody prezydenta, a często wbrew jego woli. Może to doprowadzić do wojny światowej.
„Dzięki polityce prezydenta Putina udało się powstrzymać USA w bezpośredniej interwencji wojskowej w Syrii, która prawdopodobnie doprowadziła do ustąpienia rządu Assada i zainstalowaniu w jego miejsce pro-amerykańskiej i pseudodemokratycznej władzy w Syrii/.../
Powstanie Państwa Islamskiego w części Iraku i Syrii jest efektem fałszywych i nigdy ni spełnionych obietnic, które złożyli Amerykanie w ostatnich 3 dekadach. Obietnic powstania islamskiego państwa w Afganistanie, czego nie spełnili, tak jak tego samego w Syrii. A zatem wojujący islamiści wzięli to, co im obiecywano. To, że Państwo Islamskie powstało w tym miejscu nie wynika z długofalowego planu, ale dlatego, że tu był najmniejszy opór/.../ Jeżeli pamiętacie, wcześniej państwo islamskie miało powstać u nas, w Czeczenii/.../” - powiedział Bortnikow.
„Państwo Islamskie dysponuje amerykańską techniką obronną przejętą od armii irackiej. Kilkakrotnie zwracaliśmy uwagę naszym amerykańskim partnerom, że ich sposób wychodzenia z krajów, w których walczyli, powoduje wielkie ryzyko. Wyjaśniam słuchaczom dokładnie: Amerykanie opuszczając jakieś terytorium walki, pozostawiają tam większość swojej bojowej techniki. Nie robią tego z pobudek dobroczynnych, ale z powodu wysokich kosztów transportu do USA i braku korzyści jak na początku wojny. Oficjalna deklaracja to dar dla nowej demokratycznej władzy.
W Iraku pozostawili 400 czołgów Abrams i 2000 opancerzonych wozów bojowych, a z naszych informacji wynika, że Państwo Islamskie dysponuje co najmniej trzecią częścią tego sprzętu/.../”
Bortnikow powołuje się na informacje, wg których Biały Dom zakłada możliwość pozostawienia islamistom Iraku licząc, że da się użyć do destabilizacji Iranu. Poświęcenie Iraku byłoby katastrofą dla regionu i początkiem nowych wojen.
Dla nas bardziej interesująca jest odpowiedź na pytanie: jaki w tym interes mają USA a także Izrael, bez uwzględnienia interesów którego polityka zagraniczna na Bliskim Wschodzie nie istnieje.

Skomentuj