Stanom Zjednoczonym grozi bankructwo, więc w grę wchodzi pomysł, który zmieni myślenie o pieniądzach...

Kategorie: 

Źródło: pixabay.com

USA znowu mają problem z zadłużeniem. Po raz kolejny proponowane jest zatem rozwiązanie, które jeśli wejdzie w życie, powinno przedefiniować całe myślenie o ekonomii, gospodarce i pieniądzu.

Za około dwa tygodnie Stany Zjednoczone osiągną ustawowy limitu zadłużenia. Skończą się pieniądze i ekstraordynaryjne środki na wydatki publiczne oraz obsługę długu.

Skutki będą oczywiście katastrofalne dla całego świata.

Kongres może, wzorem poprzednich lat, po raz kolejny podnieść limit zadłużenia.

Jednak zaczęły pojawiać się dużo dalej idące propozycje. Zalicza się do nich choćby całkowite zniesienie pułapu zadłużenia.

Istnieje jednak idea dużo bardziej kontrtowersyjna i rewolucyjna.

Prawo w USA zezwala bowiem na wybicie przez resort finansów specjalnej platynowej monety o dowolnym nominale.

Teoretycznie i coraz bardziej praktycznie może być to kwota, która składa się z dowolnej liczby zer.

Taka moneta zostałaby złożona jako depozyt w Banku Centralnym USA, a ilość pieniędzy, którą ona określa, zapisano by na koncie Skarbu Państwa, dzięki czemu Stany Zjednoczone mogłyby je wydawać na dowolne cele.

Profesor prawa Rohan Grey skomentował to następująco:

"Jakkolwiek wariackie to rozwiązanie, kiedy świat staje się coraz bardziej stuknięty, moneta wydaje się coraz bardziej racjonalnym pomysłem.”

Pomysł ten wspierają jednak ekonomiczny noblista - Paul Krugman oraz szef komisji sprawiedliwości Izby Reprezentantów - Jerry Nadler.

Większość ekonomistów sprzeciwia się takiemu rozwiązaniu, obawiając się ogromnej inflacji, choć pieniądze nie trafią do realnej gospodarki.

Co by jednak było, gdyby kwota z monety trafiła do obiegu i stanowiła coś w stylu "pieniędzy z helikoptera"?

Przy odpowiednio wysokiej kwocie, problem inflacji nie ma aż takiego znaczenia. Gdyby więc każdy człowiek otrzymał dochód gwarantowany w wysokości miliarda dolarów, to nawet jeśli chleb będzie kosztował 20 złotych, to nadal wszystkich będzie stać na zaspokojenie potrzeb, zarówno tych podstawowych, jak i bardziej wyszukanych.

Poza tym, rządy mogą zakazać sztucznego zawyżania cen, co stłumi skłonność sprzedawców do windowania kosztów nabywania dóbr konsumpcyjnych.

Pomysł nie jest więc aż tak dziwaczny, jak może się wydawać na pierwszy rzut oka.
 

Ocena: 

3
Średnio: 3 (2 votes)
Opublikował: Marcin Kozera
Portret użytkownika Marcin Kozera

Komentarze

Portret użytkownika Quark

Skoro jak twierdzą grozi im

Skoro jak twierdzą grozi im bankructwo to znaczy , że ich system finansowy opierał się na pasożytnictwie (żydzi coś o tym wiedzą) a gdy skończyli się "żywiciele" to i skończyły się pieniążki - proste . Pieniądze nie mogą się skończyć ani zdewaluować jeśli ich ekwiwalentem jest roboczogodzina . Umawiamy się , że jedna roboczogodzina równa jest jednemu dolarowi i wszystko gra , kto pracuje ten pieniądze ma . Ludzi przybywa , wraz z nimi ilość przepracowanych roboczogodzin i wytworzonych tak dóbr to i pieniędzy jest coraz więcej co równa się wzrostowi zamożności społeczeństwa - prosty układ . W drugą stronę umawiamy się , że bochenek chleba warty jest jedną roboczogodzinę (bo i tyle potrzeba czasu na jego wytworzenie) i nikt nigdy głodny nie jest . Ekonomia to prosta sprawa jeśli kierowana jest prostymi zasadami .

Portret użytkownika Lommo

Roboczogodzina to

Roboczogodzina to beznadziejnie nieprecyzyjny znacznik rozliczeniowy. Bo robol na najnowszych wysokowydajnych maszynach z wbudowanym programem projektowania na dodatek to w jedną roboczogodzinę zrobi tyle co z 50 osób w krajach III świata mających do dyspozycji technologie starego typu.

Portret użytkownika Quark

Racja , dlatego ta

Racja , dlatego ta roboczogodzina to tylko uproszczenie , pewna idea odnosząca się do ręcznej pracy a nie wyreki przez automat. A w kwestii formalnej "robol" - to ktoś dla kogo praca (cieżka , brudna i nurzaca) jest sensem życia i jedynym jego celem , normalny człowiek pracujący fizycznie to robotnik .

Portret użytkownika Darkres

Raczej trzeba było by spalić

Raczej trzeba było by spalić wszystkie banki  wyzerować wszystkim dług ,w ogóle to co to znaczy że krwi jest zadłużony według mnie to tylko to że żaden naród nie należy do ludzi którzy w nim mieszkają ,przecież to jest normalnie nie logiczne jak kraj może być zadłużony ja się pytam ?? Jeśli jest zadłużony to znaczy że to nie jest kraj wszystko to jedno wielkie kłamstwo iluzja że żyjemy w narodach (państwach ) ,od zawsze tak było jeśli kraj był zadłużony naród imperium to tego imperium nie było 

Portret użytkownika Jane

I już przedłużyli sobie czas

I już przedłużyli sobie czas do... grudnia 2021 roku. Można się było tego spodziewać. Ktoś wcześniej napisał, że nie jest możliwy powrót do parytetu złota, czy nawet złotego pieniądza z tego powodu, że złota jest za mało. Nie jest to prawda, o czym wielu ekonomistów, w tym Jim Rickards pisali w swoich książkach od dawna. NIe jest problemem ilość złota, ale jego CENA. Gdyby nie "machlojki" z papierowym złotem i tworzeniem złota w ramach rezerwy cząstkowej z powietrza to cena realnego złota powinna być lekko licząć ok 100 razy wyższa. Nie 100%, ale 100 razy czlu 10.000%. Taka jest prawda, ale na tą chwilę póki system działa to jakoś to się kręci. Problem może się zacząć od 1 stycznia 2022 roku kiedy w życie wejdzie reforma bankowa Bazylea III, która praktycznie uniemożliwia kreację papierowego złota i statuuje złoto jako tier 1, czyli aktywo najwyższego zabezpieczenia z opjcą "bez ryzyka". Jeśli popatrzymy na zachowania banków centralnych z całego świata, które skupują złoto na potęgę, zakazują jego eksportu (Rosja) oraz dokonują znaczących repatriacji (np. Niemcy) to temat myślę jest na stole i jest rozważany. Gdyby wprowadzić wirtaulną walutę w oparciu o realną cenę złota nagle długi posiadaczy złota (głównie Państw) przestają być problemem, ponieważ mają one zabezpieczenie właśnie w królewskim kruszcu. Proponuję zapoznać się z tematem tzw. "rewaluacji złota". To mogłaby być bomba, która zmiecie cały systemowy, kredytowy lewar. Czy się wydarzy? Nie wiem. Jednak szansa na to jest myślę większa, niż całkowicie niekontrolowany upadek systemu dolarowego...

Portret użytkownika Wungiel

 Ktoś wcześniej napisał, że

 Ktoś wcześniej napisał, że nie jest możliwy powrót do parytetu złota, czy nawet złotego pieniądza z tego powodu, że złota jest za mało.

Ja swoje spojrzenie na ustroje monetarne opieram na tym, jak to zwyczajnie sam rozumiem, więc być może bardzo się mylę - ale ogólnie te teorie o równoważeniu podaży pieniądza do podaży dóbr, to mi się wydają jednym wielkim szwindlem keynesistów. Nie kupuję tego. No oczywiście mamy przykład Japonii, która kisiła się długo w pułapce deflacji, ale z drugiej strony - trudno powiedzieć na ile miarodajna jest ocena zjawisk wywołanych deflacją na przykładzie tak mocno wyizolowanym w całości. Dodać trzeba, że cały XIX wiek, okres wielkiego rozwoju przemysłu a właściwie to tranzycja do epoki żelaza wręcz, to czas walut w całości opartych o parytet złota - dulary, ruble, funty. Nie można powiedzieć, że deflacja, która siłą rzeczy musiała wtedy występować, przy tak wielkim rozwoju przemysłu, hamowała inwestycje.

Skądinąd teorie Keynesa doskonale pasują mi do modelu gospodarki, w którym celem jest nie rozwój, doskonalenie i stabilność - ale ogólnie przeżeranie, rozbuchana konsumpcja i tak samo rozdęta produkcja - najczęściej jeszcze byle czego.

Myślę, że to jest jeden z kilku powodów, dla których ten model musiał odejść. Oczywiście głównym winowajcą jest kreacja pieniądza, ale to już inna historia...

Sentimus experimurque, nos aeternos esse.

Portret użytkownika AnonW

Ja tylko dodam wizje ktora

Ja tylko dodam wizje ktora coraz czesciej jest przekazywana przez jasnowidzow (nie mylic z JAckowskim). Chodzi o NAKAZ pracy ktory sie pojawi, czyli tak, dostaniesz pieniadze, ale nie wybierzesz sobie pracy, tylko ktos zadecyduje o tym czym sie zajmiesz i to moze byc rowniez inny kraj, mozliwe ze ten ktory akurat potrzebuje twoich rak do pracy i ktory zdzisiatkowalo to cos.

Portret użytkownika profos

III wojny światowej takiej

III wojny światowej takiej jak poprzednie znamy na pewno nie będzie,

będzie dodruk pieniądza i świat kręcił się będzie jeszcze długo,

nowe technologie zostaną wprowadzone,

liczebność ludzi na świecie zostanie zmniejszona,

nastąpią zmiany klimatyczne i kataklizmy naturalne już niedługo,

i bóg raczej nie będzie miał z tym nic wspólnego

 

Strony

Skomentuj