Specjalny spray może pomóc rozładowywać awantury domowe

Kategorie: 

Źródło: 123rf.com

Wiele kobiet nosi w torebce gaz pieprzowy, który może być wykorzystany przeciwko ewentualnym napastnikom. Okazuje się, że idąc tym tropem niektórzy z naukowców postanowili stworzyć substancję, która użyta w podobny sposób do gazu spowoduje efekt rozładowujący konflikt między dwojgiem ludzi. 

 

Jak to możliwe, że pryśnięcie komuś sprayem w oczy może rozwiązać kryzysową sytuację? Uczeni twierdzą, że to wchodząca w skład aerozolu - oksytocyna. Ten związek w takim samym stopniu wpływa zarówno na mężczyzn, jak i na kobiety. Jednak wpływ na każdą z płci działa nieco inaczej. Kobiety ​​się uspokajają, a mężczyźni pod jej wpływem stają się bardziej wrażliwi. W takim stanie obydwojgu nie chce się już kontynuować kłótni.

 

Naukowcy zdołali przeprowadzić serię testów na dwudziestu małżeństwach w wieku do 50 lat. Pary poddane działaniu aerozolu kłóciły się z mniejszą intensywnością i szybciej się uspokajały. Dodatkowo kłótnia nie zostawiła śladu w ich układzie nerwowym. Lekarze mówią, że podwójna dawka tego cudownego spray'u dziennie zwiększa aktywność seksualną, wzmacnia wzajemne oddanie par, ale również prowadzi do zmniejszenia liczby rozwodów.

 

Wszystko to oczywiście nastąpi o ile dwie zwaśnione strony pozwola się spryskać uspokajającym specyfikiem. Znając zajadłość niektórych osób efekt, przynajmniej w krótkim okresie czasu, może być dość dyskusyjny. 

 

 

 

Artykuł pochodzi ze strony internetowej jejportal.pl - portal tworzony przez kobiety i dla kobiet 

 



 

Ocena: 

Nie ma jeszcze ocen
Opublikował: admin
Portret użytkownika admin

Redaktor naczelny i założyciel portalu zmianynaziemi.pl a także innemedium.pl oraz wielu innych. Specjalizuje się w tematyce naukowej ze szczególnym uwzględnieniem zagrożeń dla świata. Zwolennik libertarianizmu co często wprost wynika z jego felietonów na tematy bieżące. Admina można również czytać na Twitterze   @lecterro



Komentarze

Portret użytkownika Pilip

Kotku, musze ci cos

Kotku, musze ci cos powiedziec, zdradziłam cie! ale nie martw sie, zaraz ci psiknę w facjate  i juz nie bedziesz zły. krótko mowiąc oglupianie organizmu i naszych naturalnych reakcji. kłótnie jakiebytoniebyły są w związku potrzebne, to taki naturalny reset. przestanmy w koncu probowac ingerowac w takie rzeczy bo to doprowadzi do tego ze staniemy sie sztuczni.już i tak jako ludzkosc jestesmy od dawna na złej drodze, a takie "wynalazki" odsuwają nas od nas samych, w koncu  stracimy ludzkie odruchu, uczucia, emocje i kim wtedy bedziemy? zywe roboty? to ja dziękuję, wyprowadzam się do dzungli, tam "dzikie" plemiona  bądz "dzikusy" są bardziej ludzcy. 

Portret użytkownika Dr Piotr

Czy już nic nie może

Czy już nic nie może przebiegać normalnym tokiem, czy na wszystko musi być tabletka, zastrzyk, szczepionka, eliksir, spray? To kolejny raz walka z objawami, a nie przyczyną problemu...typowe dla wspóczesnej medycyny. Starajmy się normalnie żyć i być dla siebie życzliwi, starajmy się być dobrymi ludźmi, a nie szukać chemicznych rozwiązań problemów.
Jeszcze tego by brakowało, że jak to rozpropaguja, to pewnie wprowadzą obowiązek rozpylania tego wszędzie, bo będziemy milsi dla siebie...hehehe, pewnie najszybciej w Szwecji. A stąd już niedaleka droga do wprowadzania kolejnych chorych pomysłów...czyli jak nas sztucznie uszczęśliwić, ogłupić, stłumić. Wszystko za co bierze się człowiek z czasem wypacza. Będziemy jak otumanione chemią szczury laboratoryjne, których zachowania wymusza się zależnie od potrzeb badaczy, toż to ideał dla dowódców NWO.
 

Portret użytkownika Anarchiusz

posiadana wiedza nie oznacza

posiadana wiedza nie oznacza braku ulomnosci. To ze choruje na dysgrafie nie przeszkodzilo(ok utrudnilo) mi ukonczyc ani szkoly ani poszerzac wiedzy. 
PS: W czasach gdy konczylem szkole dysgrafia dysleksjia nie byly znane... badano mnie pod wzgledem niedorozwoju, ale wlasnie moja wiedza nie pozwolila mnie jako takiego zakfalifikowac.. wiec po dalszych badaniah zostalem uznany dysgrafikiem. (tak to byly czasy gdy nawet za niechlujne pismo odreczne wysylano do szkul specjalnych)

Portret użytkownika Dariusz_G

Za moich czasów dyslekcja,

Za moich czasów dyslekcja, dysgrafia i inne dyscośtam miało jedną nazwę: "Lenistwo". I nie cierpię, gdy ktoś robi błędy i mówi że jest chory. W czasach, gdy powszechnie dostępne są wbudowane słowniki w przeglądarkach, tzw. T9 w telefonach itp. ludziom dalej się wydaje, że jak napisze "kłUtnia" a następnie powie że jest "chory" to mu każdy wybaczy, bo nie chciało się spojrzeć na post przed wysłaniem i poprawić podkreślonych na czerwono słów. A zakończę małym, dość humorystycznym stwierdzeniem, odnośnie używanego języka pisanego i artykułu: Otóż właśnie rozwiązałem kwestię ogłupiania ludzkości. Nie dziękujcie. Tylko pilnujcie się, bo po "dyschorobach" może pojawić się coś gorszego. Smile

Portret użytkownika Anarchiusz

Ciekawe w jakie to by ly te

Ciekawe w jakie to by ly te twoje czasy... za moich byłem jedyną osobą w całej podstawówce z tą chorobą... skoro za twoich była zwana lenistwem znaczy żeś dzieciak nadal, dla mnie jakieś t9 nie istnieje, nie pisze sms z komurki prawie nie korzystam nie mam też w wyszukiwarce słownika bo używam maxthona.. może gdybym w te Lenio twurcze programy twego pokolenia sie zaopatrzył nie miał bym błędów w piśmie.. Więc drogi poprawnie piszący w T9 lub słownikiem , lenistwo to używanie takich programów, dysgrafia to nie dostrzeganie błędów w własnym piśmie spowodowana tym że mózg podstawia wyrazy nie literuje pisma.. 
znasz taki test jak czytasz szykbo to wizdisz popranwe wyrazy mimo poprzsetawianych liter.... to teraz wyoraź sobie że dysgrafia to takie czytanie szybkie tylko powoli... ot taka choroba.

Portret użytkownika Pulsar

Mylisz się, dysleksja JEST

Mylisz się,
dysleksja JEST chorobą, a nawet została ujęta w Międzynarodowej Statystycznej Klasyfikacji Chorób i Problemów Zdrowotnych ICD-10.
ICD-10 F81.0 - Dysleksja rozwojowa
ICD-10 F81.1 - Dysortografia
 

Strony

Skomentuj