Spadek poziomu oceanu u wybrzeży Stanów Zjednoczonych wywołał panikę wśród miejscowej ludności

Kategorie: 

Źródlo: Internet

Amerykańskie media, powołując się na dane z amerykańskiego National Weather Service (NWS), poinformowały 17 stycznia, że odnotowano gwałtowny spadek poziomu oceanu u wybrzeży amerykańskiego stanu Oregon. Dane z boi o numerze 46404, które są publicznie dostępne wykazały, że w ciągu dwóch i pół minuty poziom morza w regionie spadła o 14 cm, a kilka godzin później o kolejne 96 cm. Informacja wywołała panikę wśród mieszkańców.

 

Od razu pojawiły się różne teorie na temat tego, co było tego przyczyną. Niektórzy eksperci sugerowali, że płyta tektoniczna Juan de Fuca wsunęła się pod płytę północnoamerykańska, co z kolei mogło doprowadzić do silnego trzęsienia ziemi i w konsekwencji tsunami.

 

Strefa subdukcji Cascadia, znajdująca się w okolicy wyspy Vancouver doświadczyła już wielu takich zjawisk. Największe z nich miało miejsce w 1700 roku, a w wyniku trzęsienia ziemi i tsunami, zdewastowana została część zachodniego wybrzeża Ameryki Północnej, Hawaje, a nawet Japonia. Jeśli takie zdarzenie powtórzy się to konsekwencje będą dużo poważniejsze.

Trudno się zatem dziwić panice mieszkańców obszarów przybrzeżnych. Zmusiło to władze do publicznych deklaracji, że żadne niebezpieczeństwo nie wystąpiło, a informacja o spadku poziomu oceanu, jest prawdopodobnie przekłamaniem urządzenia pomiarowego.

 

Z oficjalnej strony internetowej NWS nadal jednak wynikało, że spadek poziomu morza w tym regionie rzeczywiście wystąpił, a pracownicy tej organizacji po prostu odmówili komentarza w tej sprawie. Jednak fakt, że nie zarejestrowano żadnego trzęsienia ziemi, ani tsunami wskazuje, że boja, będąca przyczyną całego zamieszania może być rzeczywiście uszkodzona i przekazuje błędne dane.

Nauczka na przyszłość, dla lokalnych mediów i mieszkańców okolicy potencjalnie zagrożonej tsunami, jest taka, aby wyciągać wnioski na podstawie danych z przynajmniej dwóch boi pomiarowych rozsianych w tej części Pacyfiku.

 

 

 

Ocena: 

Nie ma jeszcze ocen



Komentarze

Portret użytkownika ona

 Taki ubytek,to ogrom--moze

 Taki ubytek,to ogrom--moze robili Amerykanie proby atomowe i zwyczajnie powstal olbrzymi dol na dnie.Planeta sie konczy przez glupote,chciwosc,rzadze wladzy absoutnej i nadszedl kres gdy zaczeli tak naprawde wojne z natura . Czlowiek jest tak glupi,ze szkoda gadac,nie rozumie,ze zyjemy chwile,ze Ziemia nalezy do wszystkich spolecznosci ktore na niej sie znajduja--mamy na co zasluzylismy--w naturze jest rownowaga za wszystko trzeba zaplacic i w odniesieniu globalnym nadszedl ten moment. Wiele wydarzen jest tajemnica zeby nie bylo paniki (rzadzacy sa przygotowani do lotu na stacje orbitalna )a cholota niech ginie,tyle ich to interesuje ze az wcale.

Portret użytkownika Waldorfus

A jeżeli boja jest

A jeżeli boja jest sprawna?...

– gdy masz temperaturę, zmień termometr.
Jeżeli to stało się na oceanie, mogły być tego tylko dwie przyczyny (pomijając boję i księżyc): Planeta Ziemia – jako całość zmienia swój kształt, albo woda z oceanu – jak z wanny – umyka w głąb ziemi. Ale jeżeli zjawisko to, miało charakter lokalny, bliższy prawdopodobieństwa jest ten pierwszy scenariusz: Ziemia zmienia swój kształt. Co innego mnie w tym nurtuje: mimo że zjawisko było by lokalne, to w myśl obowiązujących praw fizyki – o grawitacji wobec obiektów astronomicznych – musiało by zadziałać na bardzo rozległym obszarze.

Jest jeszcze trzecie prawdopodobieństwo: oddziaływanie jakiegoś zewnętrznego obiektu astronomicznego. Normalnie podobne efekty wywołuje księżyc: przypływy i odpływy. Jednak w przypadku zależności od wpływu księżyca, zjawisko to ma charakter cykliczny -- od cykli księżyca...
 

Egzystencja Minerwa: Ziemio! – tyle razy do ciebie wracałam... Kiedyś, na pewno znowu się spotkamy – powiedziała gdy odchodziło Spełnienie Ziemia.

Portret użytkownika zyx

W przyrodzie nic nie ginie.

W przyrodzie nic nie ginie. Znikneło trochę wodu?! - przyroda zwróci to w takiej czy innej postaci (np tsunami). A bardziej prawdopodobne jest to, że dwóch inżynierów naprawi boię i za kilkanaście godzin "brakująca woda" się znajdzie.

Strony

Skomentuj