Śnieżna apokalipsa w Paryżu. Komunikacyjna katastrofa w zasypanym śniegiem mieście

Kategorie: 

Źródło: Twitter

Obfite opady śniegu sparaliżowały komunikacyjnie okolice stolicy Francji, Paryża. W szczytowym momencie skumulowana długość korków na drogach dochodziła do 739 km, co stanowi nowy rekord! Niektórzy powracali z pracy nawet kilka godzin. Nie działała też część komunikacji miejskiej.

 

Paryż doświadcza jednej katastrofy naturalnej za drugą. Niedawno jeszcze podstawowym problemem były ciągłe opady deszczu, które spowodowały powódź na Sekwanie. Zalewane były stacje metra i kolei miejskiej. Teraz deszcz zastąpiły obfite opady śniegu i sytuacja pogorszyła się, bo nie dotyczy już tylko okolic bulwarów.

 

Dzisiaj w nocy spadło kolejne 15 cm śniegu. To tylko pogorszyło sytuację. Ne jeździ bardzo wiele linii autobusowych i niektóre z linii szybkich kolei RER. Na tory wyjechał dzisiaj co drugi skład. Dzisiaj od rano nie działa też połączenie kolejowe z lotniskiem Charles de Gaulle oraz Orly. Zresztą operacje lotnicze też wykonywane są niereularnie. 

Władze wzywają mieszkańców do odstąpienia od jazdy samochodem, ponieważ może to skutkować wielogodzinnym uwięzieniem w korku. Wczoraj na jednej z autostrad zarządzono ewakuacje ponad 2000 kierowców i pasażerów, którzy utknęli w gigantycznych zatorach drogowych.

Przy niedziałającej kolei i niekursujących autobusach, mieszkańcy Paryża i okolic nie mają zbyt wielu możliwości aby dotrzeć do pracy czy przetransportować dzieci do szkoły. Komunikacyjny chaos trwa nadal, a Paryżanie zaczynają już głośno wyrażać niezadowolenie z powodu nieprzygotowania metropolii na występujące o tej porze roku opady śniegu.

 

 

Ocena: 

5
Średnio: 5 (1 vote)



Komentarze

Portret użytkownika magi74

To cos to nie zniszczalne

To cos to nie zniszczalne jest chyba nawet po atomie.

A tak swoja droga to moze nieprzygotowani ale z pora roku sie nie zgodze. A co to lato?

pamietam coroczne zimy w Polsce jak sniegu bylo tyle, ze w niedzielny poranek, zanim ktokolwiek odwazyl sie wziac lopate, brnelysmy z siostra w sniegu po kolana. Nie bylo takiej technologii jak dzisiaj, a dzisiaj jestemy bardziej sparalizowani niz 30 lat temu. Fakt ze nie bylo tylu samochodow co dzisiaj ale moj tato dojezdzal do pracy nie tylko latem w upalach ale i zima kiedy temperatury siegaly -20st. i jakos zylismy. 

Ja bym nie miala nic przeciwko temu jakby troche tego „robactwa“ wymrozilo.

Skomentuj