Słońce znacznie przyspiesza topnienie pokrywy lodowej

Kategorie: 

źródło: dreamstime.com

Niemieccy badacze odkryli jedną z przyczyn, które niszczą wieloletnie pokrywy lodowe. Okazało się, że akweny roztopionej wody zalegające na powierzchni pól lodowych pełnią rolę soczewki, prowadzącej ciepło w głąb masy lodowej.

 

Szybka prędkość topnienia lodowców zaskoczyło naukowców, którzy nie spodziewali się tak nagłych zmian w obszarach arktycznych. To głównie, dlatego uczeni poszukiwali innych czynników poza oklepanymi dogmatami w stylu „globalnego ocieplenia”. Niemieccy naukowcy ukierunkowali swoje badania na efektach skupienia promieni słonecznych na lodzie. Jak zauważają, wyniki ich prac wskazują, że Słońce "pali" arktyczny lód.

 

Klimatolodzy uważają, że największym problemem jest zmiana jakościowa lodu. Eksperci z (NSIDC) w USA odkryli, że lód arktyczny "młodnieje” i w ciągu ostatnich dwóch lat nowy lód stanowił 80% całkowitej powierzchni pokrywy lodowej, podczas gdy w latach 1980-2000 liczba ta wynosiła średnio 55%.

 

Naukowcy stwierdzili, że w tych miejscach, w których gromadzi się woda topniejących powierzchni lodowych, skupia się promieniowanie słoneczne i energia cieplna bezpośrednio oddziałuje na głębsze poziomy lodu.  W efekcie, jak mówią klimatolodzy lód pęka i wkrótce rozbija się i rozpada.

 

Wcześniej naukowcy stwierdzili, że pokrywa lodowa Arktyki ogrzewa się prawie dwa razy szybciej niż wcześniej.  Istnieją obawy, że ta tendencja może prowadzić do bardziej intensywnego topnienia lodu, co z kolei spowoduje wzrost poziomu wody w oceanie i w konsekwencji zatopienie obszarów przybrzeżnych i niżej usytuowanych wysp.

 

 

Ocena: 

Nie ma jeszcze ocen
Opublikował: admin
Portret użytkownika admin

Redaktor naczelny i założyciel portalu zmianynaziemi.pl a także innemedium.pl oraz wielu innych. Specjalizuje się w tematyce naukowej ze szczególnym uwzględnieniem zagrożeń dla świata. Zwolennik libertarianizmu co często wprost wynika z jego felietonów na tematy bieżące. Admina można również czytać na Twitterze   @lecterro


Komentarze

Portret użytkownika DNA.

                         

                           Witam 
 
Widzę że chyba coś zostało poprzekręcane, lub pominięte
jeśli chodzi o nasze naukowe spojrzenie, o tóz słońce ma
ogromny wpływ na to co tu się dzieje na naszej ziemi, i nie tylko
tu, a także na wszystkich planetach naszego układu słonecznego,
jak widzimy obecnie nasze słoneczko jest jakby, w sferze uśpienia,
niby mamy apogeum cyklu słonecznego, a jednak jest cisza na naszym
słońcu, raptem małe eMki, gdzie teraz obecnie powinny być eXski,
czyżby na pewno, nasze słoneczko ma decydujący wpływ na naszą ziemię?
otóż tak, i nie ! czyli jeśli obecnie mamy aktywność cyklu słonecznego
a jest ona obecnie, zerowa, to na zdrowy rozsądek nasze słoneczko,
tak jak jest tu opisane w newsie powyżej ma wpływ na topnienie
pokrywy lodowej ?, jak wiemy że we wcześniejszych fazach aktywności
cyklu słonecznego, z przed lat, nie pojawiały się skojarzenia tego
typu że słońce może wpływać na topnienie czap lodowych, owszem
bywają takie zjawiska, lecz one są krótko trwałe, gdyż są spowodowane
tzw.dużą aktywnością cyklu słonecznego, ale to nie jest tak do końca,
otóż nasza ziemia też ma na to wpływ, czyli tzw.jądro ziemi,czyli
tak jak mówią nasi obecni "naukowcy" jądro żelaza które wytwarza pole
elektromagnetyczne, które jest niezbędne do naszej ochrony życia
tu na ziemi, czyli tzw.powłoka ochronna życia biologicznego tzw.
pajęcza sieć magnetyczna, lub jak ktoś inaczej woli Matrix.
O tóz jak to bywa w biologii, lub też w życiu symetrycznym, danego
układu, np. planet, lub naszych komórek biologicznych, dochodzimy
do wniosku, że wszystko jest spójne ze sobą, słońce, planety krążące
wokół słońca, a także atomy, protony krążące wokół atomów, itd.
widzimy jakichś pewien schemat pewnego uporządkowanego życia, w
postaci planet, lub też życia biologicznego który nas otacza, a zarazem
nas samych, czyli widać wyraźnie że wszystko jest podobne, a zarazem spójne
ze sobą, wszechświat, galaktyki, układy słoneczne, planety, atomy, protony
i nasze życie, piękna mandala życia, tak jak w zegarku, sprężynki zębatki,
małe przekładnie, i jakoś wszystko cyka, zegarek jednak co jakiś czas
musimy nakręcić, ażeby ponownie ruszył w swoją podróż czasową, mimo to
gdy to zrobimy wiemy że on działa i dalej idzie do przodu, lecz tak samo
wiemy że nawet w takim zegarku zachodzą procesy, przyśpieszenia, lub opóźnienia
czasu, wiem teraz mamy zegarki o napędzie atomowym, bardziej dokładne, lecz
też w takich zegarkach też zachodzą pewne procesy które nie są odwracalne
dla danego czasu, to też tak samo ma się do naszej planety Ziemi płynne
żelazo ziemi wytwarzające niewidoczne dla naszych oczu pole magnetyczne,
i wyznaczające pewne bieguny północny, i południowy, ale tak jak już
wspomniałem że wszędzie zachodzą pewne procesy, biologiczne, a także nie
biologiczne, lecz które są powiązane we wspólną całość zachodzących procesów
we wszechświecie, procesy np.tu na ziemi mogą zachodzić na dwa sposoby,
1-pierwszy sposób, to proces tzw.jonów i protonów które wypychają jedne
  drugich i zastępują innymi, czyli zamieniają się swoimi potencjałami
  elektromagnetycznymi, czyli plus wejdzie na miejsce minusa, i na odwrót,
  czyli zamiana biegunów magnetycznych, tak jak w prawdziwej burzy, najpierw
  z naszej ziemi potencjał minusowy który jest w nadmiarze idzie do góry, do
  naszych chmurek, a potem gdy te dwa bieguny się napotkają, to nagle zamieniają
  się biegunami i plus w chmurkach wali prosto w ziemię, my widzimy, na odwrót
  że piorun idzie w pierw na ziemię, lecz to błąd ! w pierw idzie do góry, a
  potem na ziemię, tak samo ma się z oddziaływaniem naszego umysłu, gdy jest
  nadmiar myśli, zostanie on przeładowany i będziemy czuć zmęczenie, taki sam
  proces zachodzi tu na ziemi, na innych planetach, a także w nas samych,
2-drugi sposób to może być tzw.sztuczna jonizacja wywołana za sprawą promienia 
  śmierci tzw.haarpa, lecz nie wiem czy była by ona uzasadniona gdyż, kto by tak
  naprawdę miałby ryzykować życiem całej planety, czyli całej cywilizacji, a tak
  samo też tych którzy mieli by eksperymentować tym promieniem śmierci, i tych
  co łożą na to pieniądze, czyli tzw.prywatne korporacje, no chyba że mają w tym
  osobisty cel zniszczenia całej cywilizacji, jako współczesny Biblijny antychryst
Jak wspomniałem procesy we wszechświecie, czyli z tym powiązane, galaktyki, układy
słoneczne, planety, a także my sami zachodzą cyklicznie, czyli nie tylko słońce ma
na to wpływ, ale wszystko to co nas otacza, a także, i przede wszystkim, jeśli
chodzi życie tu na ziemi my sami, czyli to co dzieje się obecnie tu na ziemi, my
po części sami przyczyniamy się do tego cyklu zachodzącego na ziemi, ale zarazem
też z przyczyn zjawisk naturalnych, które są efektem przebiegunowania które
przyśpiesza w zastraszającym tempie.....   

Portret użytkownika boulibrat

Powiem ci, że gdy posłuchasz

Powiem ci, że gdy posłuchasz remonowanych astronomów, fizyków itd. Uświadomisz sobie że żaden z nich nie podwarza faktu istnienia Boga. Co więcej! zdecydowana więkrzość z nich wierzy w Boga a ich badania wskazują na to, że nie mógł cały wszechświat, ziemia, człowiek powstać z haosu bo prawdopodobieństwo jest zbyt małe żeby było to możliwe. Dlatego fakt istnienia "inteligencji" pełniejszej niż nasza jest pewien! Różnica polega na sposobie w jaki jest ta "inteligencja" opisywana. Ja snuje , że Bogiem jest jakaś forma energi połączona z naszą podświadomością. Być może każda forma energi pierwotne źródło ma w wielkiej energi mądrości i wiedzy. Zatem każdy nasz ruch nawet najdrobniejszy ma poniekąt wpływ na całość energii. Może też okazać się, że wszechświata wogóle nie ma a to co nam sugerują to bajki w stylu płaskiej ziemi jako centrum naszego układu słonecznego! Cały pic polega na tym w co uwierzymy! Bóg mówi. "nie mniej cudzych Bogów przede mną i wierząc w mądrość duchową naszych praprzodków powinniśmy się tego trzymać. pozdro

Portret użytkownika hopsiup

"Ja snuje , że Bogiem jest

"Ja snuje , że Bogiem jest jakaś forma energi połączona z naszą podświadomością"
To sformułowanie bardziej przypomina "bezosobowe coś" na wzór budddyjski niż Rozumny Osobowy Absolut, jakościowo odrębny od stworzenia. Bardziej zespół anonimowych reguł matematycznych niż coś z czym można "pogadać", że się tak wyrażę.
 
Nie kwestionuję tego, iż część środowiska naukowego jest przekonana o istnieniu Boga Rozumnego. Nigdy czegoś takiego nie twierdziłem. Byłoby zresztą dziwne gdyby tacy nie istnieli, bowiem w moim rozumieniu, zgodnie z nauką KK, Bóg stworzył człowieka jako istotę rozumną a zatem i nauka jest darem bożym jako część procesu "czynienia sobie ziemi poddaną" (Rdz 1:28, bt).  W związku z tym chciałem tylko przypomnieć/pokazać, że nawet wg. osiągnięć traktowanych jako naukowe w tradycji nauki nowożytnej, istnienie Boga nie jest sprzeczne.
W każdym razie warunkiem fundamentalnym poznania jest dążenie do prawdy.

Portret użytkownika Zenek

W Buddyźmie nie ma

W Buddyźmie nie ma "bezosobowego czegoś" za to wszystkie judeokatosodomickie sekty wręcz nim są nasaczone. Bezosobowe, bezpostaciowe za to ze stadami nienawistnych do wszystkiego zidiociałych wyznawców - dwunożnych zwierzat - homo judeolicus.

Portret użytkownika hopsiup

Oni (naukowcy) są zawsze "do

Oni (naukowcy) są zawsze "do tyłu" i coś ciągle ich zaskakuje. Myślenie dogmatyczne właściwe jest dla religii ale nie dla tego co dotyczy funkcjonowania materii.
Ja byłem (oczywiście nie mam na to dowodów, można mi tylko wierzyć) przekonany, że topnienie lodowców przebiega znacznie szybciej niż to jest podawane przez tych wszystkich badaczy. Zazwyczaj skupiają się oni na jednym wycinku i traktują to jak dogmat wiary, a wszystkich, którzy w jakiś sposób to podważają "palą na stosie". Oskarża się ciągle KK o inkwizycję ale czy nie istnieje ona współcześnie w tym "postępowym" świecie, podobno tak racjonalnym? I w o wiele większym wymiarze...
Uważam, że wszystkie te procesy geologiczno-klimatyczne przebiegają o wiele szybciej niż sobie to "naukowo" wyobrażamy. Klimat jest tak "rozchwiany", że jakiekolwiek dotychczasowe pewniki są niepewne. I można to postrzegać w aspekcie "kary bożej" bowiem istnieje związek pomiędzy postępowaniem człowieka a funkcjonowaniem planety. Oczywiście nie uważam, że istnieje coś takiego jak "matka Gaja" bo oznaczałoby to, że materia jest istotą żywą a nawet myślącą. Ale istnieją związki wzajemnych interakcji, których naruszenie powoduje zagładę.
Moje zdanie jest takie, że - powtarzając za Mistrzem Eckhartem - jeśli "Bóg nieustannie stwarza świat w każdej chwili od początku" (tę koncepcję może potwierdzać to co mówi Nassim Haramein) to człowiek odwracając się od Boga powoduje też, że Bóg nie ma powodu aby człowiekowi pomagać, ze względu na wybór jakiego człowiek dokonuje. Można się ze mną nie zgadzać ale proszę nie zarzucać mi, że komukolwiek narzucam konieczność przyjęcia mojego zdania. A ponieważ nie można dowieść nie-istnienia Boga nie można mi też udowodnić, że koncepcja jest błędna, bowiem w istnienie Boga można wierzyć lub nie-wierzyć. Z mojego punktu widzenia bardziej logiczne jest to, że Bóg istnieje.

Strony

Skomentuj