Setki islamistów wkrótce opuści więzienia we Francji. Rząd twierdzi, że nie ma się czego obawiać

Kategorie: 

Źródło: 123rf.com

W nadchodzących miesiącach, kilkuset niebezpiecznych islamistów wyjdzie na wolność po odsiedzeniu kary za organizowanie zamachów i popełnione morderstwa. Francuski rząd twierdzi, że podjęte zostaną wszystkie niezbędne kroki, aby nie dopuścić do zamachów. Jednak większość islamistów będzie mogła nadal żyć we Francji, ponieważ kraje, z których pochodzą, nie chcą ich przyjąć do siebie.

 

W 2017 roku, Francja sprowadziła do siebie około 100 tysięcy afrykańskich imigrantów – większość z nich nie posiada ani pieniędzy, ani jakichkolwiek umiejętności. Wśród tych tzw. pokojowych uchodźców znalazło się wielu islamskich terrorystów oraz handlarzy bronią i narkotykami. Z powodu zamachów, które miały miejsce na przestrzeni ostatnich lat, rząd przyjął ustawę antyterrorystyczną. Tymczasem niebezpieczni islamiści wciąż pozostają na terenie Francji i nie grozi im deportacja.

 

Sytuacja jest wręcz kuriozalna, gdy weźmiemy pod uwagę, że ten sam francuski rząd zamierza deportować dwóch japońskich inwestorów, którzy od 2016 roku zajmują się uprawą winorośli w miejscowości Banyuls-sur-Mer. Rie Shoji i Hirofumi Shoji zakupili ziemię za 170 tysięcy dolarów, a w 2017 roku zaczęli sprzedawać swoje pierwsze wina, które zyskały dużą popularność we Francji i Hiszpanii. Jednak francuskie władze uznały, że praca japońskich winiarzy jest nieopłacalna i będą musieli opuścić kraj.

 

To zaskakujące, z jaką łatwością Francja deportuje cennych pracowników z Azji, a zarazem sprowadza do siebie masę nierobów i potencjalnych zamachowców z Afryki. Wygląda na to, że dla francuskiego rządu, islamiści i żyjący na socjalu imigranci są bardziej wartościowi.

Ministerstwo Sprawiedliwości poinformowało, że do końca 2019 roku, francuskie więzienia opuści 500 niebezpiecznych islamistów – 50 terrorystów oraz 450 „zradykalizowanych więźniów”. Djamel Beghal, oskarżony między innymi o planowanie zamachu bombowego na amerykańską ambasadę w Paryżu, opuści zakład karny już 16 lipca. Praktycznie w ostatniej chwili okazało się, że władze Algierii zgodziły się na jego powrót.

 

Jednak kwestia pozostałych islamistów nie jest jeszcze pewna. Władze twierdzą, że służby będą ich monitorować po wyjściu z zakładów karnych i nie ma powodów do obaw. Jednak śledzenie aktywności wszystkich potencjalnych zamachowców jest po prostu niemożliwe - zwłaszcza, że Francja wciąż aktywnie sprowadza do siebie kolejnych "cennych" imigrantów z Afryki.

 

Ocena: 

5
Średnio: 5 (1 vote)



Komentarze

Portret użytkownika mroczny76

Hehe to takie proste.Winiarze

Hehe to takie proste.Winiarze pracowali na własnym i nie brali zasiłków wiec byli niebezpieczni bo byli samodzielni .Każdy kto bieże zasiłek jst mile widziany ponieważ automatycznie staje się niewolnikiem w majestacie prawa ,grożba odcięcia socjalnej pępowiny działa lepiej od bicza a najlepszy niewolnik to taki co nic pozatym  nie potrafi, brak umiejetności posługiwania sie jezykim kraju do którego wyemigrował jest wręcz kluczowa na równi z brakiem jakiej kolwiek więzi z narodem zyjącym obok -tacy ludzie to idealny materiał na pacyfikatorów .Policja Europejska składajaca się w 70-80 % z emigrantów i ich dzieci to mażenie elit Eurokołchozu

Portret użytkownika nel35

To nie nieopłacalność leży u

To nie nieopłacalność leży u podstaw deportacji japońskich winiarzy. Prawdziwa przyczyna zawarta jest w tym zdaniu:
"Rie Shoji i Hirofumi Shoji zakupili ziemię za 170 tysięcy dolarów, a w 2017 roku zaczęli sprzedawać swoje pierwsze wina, które zyskały dużą popularność we Francji i Hiszpanii."
Przedsiębiorczą konkurencję trzeba deportować, a łobuzów/pasożytów można hołubić do woli.

Strony

Skomentuj