Satelity Starlink wystrzelone przez SpaceX wyglądają na niebie jak inwazja obcych

Kategorie: 

Źródło: Paul Johnson

Korporacja SpaceX wystrzeliła kolejne dziesiątki satelitów należących do konstelacji Starlink. W zeszły poniedziałek, na orbitę wyniesiono kolejnych 60 mikrosatelitów, które na nocnym niebie wyglądały dla jednych jak przejeżdżający pociąg, a dla drugich jak inwazja obcych.

 

Dziesiątki satelitów znajdując się na orbicie leci przez pewien czas jeden za drugim, aż znajdą się na odpowiednich pozycjach. Podobnie było w maju tego roku, kiedy SpaceX wyniósł na orbitę pierwszą transzę satelitów.

 

Jeszcze kilka dni po wystrzeleniu satelity konstelacji Starlink były wyraźnie widoczne mimo księżyca i świateł miast. Ich jasność oceniono na +3 do +4 magnitudy gwiazdowej. To całkiem sporo biorąc pod uwagę, że na wykonywanych przypadkowo zdjęciach konstelację widać jako niewiele mniej jasny od Jowisza ślad na niebie.


 
W najbliższych dniach satelity będą się zbliżały do orbity roboczej na wysokości 500 km nad ziemią i znikną z pola widzenia. Chociaż nawet na tej wysokości bywają one widoczne gołym okiem a zwłaszcza przez teleskop. Rodzi to szereg kontrowersji bo konstelacje SpaceX budowane w ramach systemu Starline, dosłownie wpływają na zdolność prowadzenia obserwacji astronomicznych z powierzchni Ziemi.

 

Warto zauważyć, że SpaceX zamierza otoczyć Ziemię ogromną ilością, od 30 do 40 tysięcy satelitów systemu Starlink. Docelowo kolejne wynoszenia następnych rojów satelitów mają się odbywać co dwa tygodnie. Bez wątpienia SpaceX posiada infrastrukturę i technologię, która umożliwia wykonanie tego zadania. Pojawiają się jednak obawy o bezpieczeństwo ruchu na niskiej orbicie po tak wielkim jej nasyceniu przej jedną tylko korporację.

Konstelacja Starlink to coś o czym jeszcze wszyscy z pewnością usłyszymy. Dziesiątki tysięcy satelitów ma docelowo zapewnić globalny system dostępu do internetu. Cały projekt uruchomiono w 2015 roku i ma budżet rozłożony na dekadę, wynoszący 10 mld dolarów. Gdy konstelacja zacznie działać, może się okazać, że internet z kosmosu stanie się nowym standardem, jedynie wspomaganym gdzieniegdzie infrastrukturą naziemną.

 

Ocena: 

4
Średnio: 4 (2 votes)
Opublikował: admin
Portret użytkownika admin

Redaktor naczelny i założyciel portalu zmianynaziemi.pl a także innemedium.pl oraz wielu innych. Specjalizuje się w tematyce naukowej ze szczególnym uwzględnieniem zagrożeń dla świata. Zwolennik libertarianizmu co często wprost wynika z jego felietonów na tematy bieżące. Admina można również czytać na Twitterze   @lecterro



Komentarze

Portret użytkownika 3plabc

Niech do tego z dwie, albo

Niech do tego z dwie, albo trzy konkurencyjne  firmy umieszczą swoje "Starlinki" na orbicie, żeby powalczyć z monopolem każda po 20 tys. satelit i już tak zaśmiecą orbitę, że bez kolizji na żaden księżyc, czy innego Marsa nie polecą... A potem się zdziwią, że odkryli jakiś "meteoryt Tunguski" na pół godziny przed impaktem... hehehe.

Portret użytkownika maracash

Ja bym to chyba powiązał z

Ja bym to chyba powiązał z projektem Blue Beam i hologramami na niebie. Nikt z Nas nie wie jakie "wyposażenie" ma taka satelita. Przecież jeżeli chodzi o równomierne rozmieszczenie satelit na orbicie, w ilości docelowo 30-40 tys - to taka "konstrukcja" umożliwia im realizację tego projektu. Zwróccie uwagę na to, iż po tylu latach zaprzeczania, jakoby cokolwiek nad nami latało zmienili retorykę. Teraz wystarczy ludziom wyświetlić nad głowami latające spodki które "strzelają" do ziemii. Organizują spektakl a'la globalne 9.11 i...w atmosferze paniki i chaosu przeciętny, zesrany obywatel tego globu sam im się odda zaczipować (podobnie jak wielu rodziców dalej szczepi swoje dzieci w przekonaniu, iż ich dzieci są bezpieczniejsze) 

No i mają swoje NWO :) 

Skomentuj