Równi i równiejsi. Czy bogaci ludzie ukradli świat?

Kategorie: 

Źródło: Internet

Traktaty  handlowe  umożliwiają  amerykańskim  korporacjom  zaskarżanie innych krajów do międzynarodowego arbitrażu za to, że wprowadziły one prawa lepiej chroniące obywateli  i  środowisko,  ale  zagrażające  wynikom  finansowym  międzynarodowej  firmy. Koncerny lubią w umowach takie klauzule, dzięki którym mogą z dużą wiarygodnością straszyć pracowników,  że  przeniosą  swoją  produkcję  za  granicę,  jeśli  ci  nie  ograniczą  swoich  żądań płacowych. Jak daleko sięga podział na równych i równiejszych?

Banki  rutynowo  angażują  się  w  praktyki,  które  są  dziś  legalne,  choć  nie  powinny: udzielanie pożyczek  na  lichwiarskie  procenty,  zmuszanie  handlowców  do  płacenia  wysokich  prowizji za przyjmowanie  płatności  kartą  kredytową  i  debetową,  emitowanie  papierów  wartościowych o niskiej wiarygodności. Banki często też robią rzeczy, które są po prostu nielegalne  –  manipulują rynkami  i  wykorzystują  poufne  informacje  w  transakcjach. Przepisy  prawne  zakazują rządom negocjowania cen leków zamawianych dla rządowych programów ubezpieczeń  zdrowotnych.   

 

W ten  oto  sposób  rocznie przemysł farmaceutyczny zyskuje za darmo kilkadziesiąt miliardów dolarów. Kolejne przykłady to przekazywanie przemysłowi  naftowemu  rządowych  rezerw  paliw  po  zaniżonych  cenach  albo pożyczanie  bankom komercyjnym przez banki centralne funduszy na bardzo niski procent, który banki komercyjne zamieniają potem w wysoki procent. Nierówności ekonomiczne rosną także za sprawą systemu podatkowego faworyzującego bogatych. Ci, którzy zarabiają bardzo dużo, płacą proporcjonalnie niższe podatki niż ci, którzy są biedniejsi. Niektórzy ekonomiści  dowodzą, że nierówności ekonomiczne można zmniejszyć tylko kosztem wzrostu  gospodarczego i  wydajności  pracy. 

 

Nowe  badania,  których  autorem  jest  m.in. Jonathan  Ostry  i  inni  eksperci z  Międzynarodowego  Funduszu  Walutowego,  wskazują,  że to kraje z niskim poziomem nierówności radzą sobie lepiej  –  tempo wzrostu dochodu narodowego jest  w  nich  wyższe,  mają  wyższe  przeciętne  standardy  życia  i  są  bardziej  stabilne  społecznie. Skrajnie  wysoki  poziom  nierówności  w  rzeczywistości  niszczy  gospodarkę. 

 

Monopolizacja, pogoń  za  zyskiem  i  inne  wypaczenia  powodują,  że  rynek  staje  się  generalnie  mniej  wydajny i dostarcza  za  mało  wartościowych  dóbr,  takich  jak  badania  podstawowe,  a  za  dużo  produktów umożliwiających wyzysk finansowy. Dodajmy do tego też i to, że ponieważ bogaci zazwyczaj przeznaczają  mniejszą  część  swoich  dochodów  na  konsumpcję,  w  porównaniu z  biednymi, łączny  lub  „zagregowany”  popyt  jest  zwykle  niższy  w  krajach,  gdzie  nierówności kwitną.

 

Państwa  mogą  próbować  zmniejszyć  tę  lukę  poprzez  zwiększenie  inwestycji  rządowych,  na przykład w infrastrukturę, edukację i zdrowie publiczne. Wszystkie te wydatki są kluczowe do podtrzymania długotrwałego wzrostu. Jednak polityka, w której królują nierówności, zazwyczaj woli  się  odwoływać  do  instrumentów  monetarnych:  obniżenia  stóp  procentowych  w  celu stymulowania  konsumpcji.  Kłopot  w  tym,  że  takie  sztucznie  zaniżone  stopy  procentowe,  przy nieodpowiedniej  regulacji  rynków  finansowych,  mogą  dać  początek  bańce  inwestycyjnej.  Tak stało  się  w  2008  roku  na  rynku  nieruchomości. 

 

Nie  jest  żadną  niespodzianką,  że  tam,  gdzie nierówności  dochodowe  są  duże,  panuje  też  duża  nierówność  szans:  ci  na  dole  nigdy  nie otrzymają dostępu do takiej edukacji, dzięki której mogliby w pełni wykorzystać swój potencjał. To oczywiście  prowadzi  do  pogłębienia  nierówności,  a  także  do  zmarnotrawienia  naszego najbardziej wartościowego zasobu: ludzi.

 

Także  morale  jest  gorsze  w  społeczeństwie  z  dużymi  nierównościami,  szczególnie,  gdy  te nierówności uznawane są za niesprawiedliwe  –  poczucie bycia wykorzystanym lub oszukanym nie zachęca do wydajniejszej pracy. Gdy właściciele kasyn albo nikczemni bankierzy zarabiają gigantyczne kwoty w porównaniu z zarobkami naukowców i wynalazców, którym zawdzięczamy lasery, tranzystory i rozwiązanie zagadki DNA, to znaczy, że coś jest nie tak. Co gorsza, dzieci bogaczy  zaczynają  myśleć  o  sobie  jako  o  oddzielnej  klasie  społecznej,  w  której  punktem odniesienia  jest  fortuna;  takie  osoby  mogą  łatwiej  naruszać  zasady,  na  których  opiera  się  cały system  społeczny.  To  obniża  poziom  wzajemnego  zaufania,  osłabia  spójność  społeczną  i  ma negatywny wpływ na wynik gospodarczy.

 

Zdaniem ekonomistów głównego nurtu, nie istnieje cudowny środek, za którego pomocą można by szybko uleczyć tak starą chorobę, jak wysokie  nierówności  ekonomiczne.  Jej  przyczyny  są  głównie  polityczne,  a  więc  trudno wyobrazić sobie jakąkolwiek istotną zmianę, jeśli na początek nie uda się oddzielić pieniędzy od polityki.  Równie ważne i pilne jest zablokowanie obrotowych drzwi, którymi decydenci i urzędnicy chadzają do firm, których działalność powinni regulować. Potrzeba też progresywnego systemu podatkowego i nowoczesnego prawa wzmacniającego konkurencję  i  ograniczającego  władzę  monopoli;  prawa, które byłoby zdecydowanie egzekwowane.

 

Gdy  ludzie,  którzy  mogą  odnieść  korzyść  z  degradacji  środowiska,  są  ekonomicznie i politycznie silniejsi od tych, których takie szkody ekologiczne mogą dotknąć, wówczas taka nierównowaga wpływów zagraża też samemu środowisku. Nadmierna koncentracja władzy politycznej i  pieniędzy  idzie  w  parze  z  zagrożeniami  dla  środowiska.  Nie  chodzi  tylko  o zanieczyszczenia  wody  i  powietrza.  Naukowcy  ustalili,  że  również  rośliny  i  zwierzęta  są bardziej  zagrożone  w  tych  krajach,  w  których  rozpiętości  w  dochodach  są  duże.  Także tempo  wylesień  jest  większe  w  krajach  zżeranych  przez  korupcję. To samo jest w przypadku wyższych emisji dwutlenku węgla  –  w przeliczeniu  na  osobę  i  jednostkę  dochodu  narodowego.  Tam,  gdzie  są  mniejsze nierówności,  tam  zwykli  ludzie  mają  więcej  wpływu  na  to,  jak  chronić  czyste  powietrze, wodę  i  inne  zasoby  naturalne,  od  których  zależy  jakość  zdrowia  i  poziom  dobrobytu. Troska o środowisko oraz mniejsze nierówności idą ze sobą w parze.

 

Koszty ekologiczne zostają odłożone w czasie, czyli przerzucone  na  barki  przyszłych  pokoleń,  które  nie  mogą  się  bronić.  Jedyny  właściwy  sposób działania,  by  ochronić  środowisko,  to  natychmiastowe  wzięcie  odpowiedzialności  za  jego  stan przez  obecne  pokolenie  w  „imieniu  tych,  którzy  znajdują  się  pod  powierzchnią  –  przyszłego nienarodzonego  jeszcze  Narodu”.  Nawet jeśli  ludzie  doskonale  wiedzą,  że  ponoszą  zdrowotne  i  wszelkie  inne  koszty  destrukcji środowiska  i  potrafią  wskazać  ich  przyczynę,  to  mają  niewystarczającą  siłę  polityczną  i ekonomiczną, aby ich głos został uwzględniony przy podejmowaniu decyzji. Wówczas jedynym rozwiązaniem  jest  zmiana  układu  sił  politycznych.

 

Według  niedawno  opublikowanych  badań  w  krajach  z  dużymi nierównościami  ekonomicznymi  większa  jest  liczba  gatunków,  które  Międzynarodowa  Unia Ochrony Przyrody uważa za zagrożone wyginięciem. Autorzy innego badania doszli do wniosku, że  tempo  znikania  gatunków  jest  silniej  skorelowane  z  nierównościami  dochodowymi  aniżeli takie  czynniki,  jak  gęstość  zaludnienia.  polityka  środowiskowa  czy  PKB  per  capita.  Duża nierównowaga sił  sprzyja  też  zaniedbywaniu  interesów  przyszłych  pokoleń  oraz  brakowi  informacji  na  temat kosztów  środowiskowych.  Kiedy  skala  nierówności  jest  duża,  wówczas  codzienna  walka  o przetrwanie spycha na drugi plan troskę o przyszłość; są jednak ludzie bardzo majętni, którzy z obawy,  że  ich  władza  wkrótce  się  skończy,  zaczynają  traktować  środowisko  w  sposób rabunkowy  (przykładem  tego  jest  wycięcie  znacznej  części  lasów  w  Azji  PołudniowoWschodniej w latach 60.-70. za czasów takich dyktatorów, jak Ferdynand Marcos na Filipinach  i Suharto  w  Indonezji). 

 

Korzyści  uzyskiwane  dzięki  działaniom  niszczącym  środowisko  –  wyższe zyski  dla  producentów  i  niższe  ceny  dla  konsumentów  –  koncentrują  się  na  górnych szczeblach drabiny dochodowej. Zyski płyną do udziałowców i zarządów firm. A im więcej konsumenci  wydają,  czerpiąc  korzyści  z  niskich  cen,  tym  więcej  profitów  trafia  do  tych, którzy  mają  już  bardzo  dużo.  Im  większe  są dysproporcje  w  jakości  powietrza  pomiędzy dzielnicami  biednymi  i  bogatymi,  tym  częściej  całe  miasto  ma  gorsze  powietrze.  Im mniejsze nierówności społeczne, tym lepsze powietrze, którym oddychamy. Sprawiedliwość w tym względzie dobra jest dla każdego.

 

W  roku  1991  Lawrence  Summers,  ówczesny  główny  ekonomista  Banku  Światowego, opublikował  memorandum,  w  którym  napisał:  „upychanie  toksycznych  śmieci w najbiedniejszych  krajach  jest  logiczne  z  ekonomicznego  punktu  widzenia,  ponieważ  straty gospodarcze związane z chorobami i zgonami będą tam najniższe”. Co zatem możemy zrobić, żeby zredukować nierówności społeczne i ekologiczne, a poprzez to ograniczyć rozmiary szkód czynionych ludziom i planecie? Zależność pomiędzy nierównościami a  środowiskiem  jest  dwukierunkowa. 

 

Kiedy  zmniejszamy  dysproporcje  w  podziale  wpływów  i bogactwa, czynimy też świat bardziej zielonym. Kiedy wprowadzamy przepisy lepiej chroniące środowisko, pomagamy zredukować nierówności. W obu przypadkach kluczowa jest aktywność motywowana  chęcią  dokonania  zmiany.  Jeśli  chcemy  zmienić  nasze  relacje  z  przyrodą,  musimy  również  zmienić nasze relacje z innymi ludźmi. Największy  wskaźnik  morderstw  notuje  się  tam,  gdzie  występują  największe dysproporcje majątkowe.

 

Dzięki postępowi technicznemu poziom życia ludzi ubogich  w krajach rozwiniętych przewyższa najśmielsze marzenia dawnych królów, ale przecież nie oceniamy naszego statusu społecznego, porównując się ze średniowiecznymi władcami, lecz z ludźmi, którzy żyją wokół nas współcześnie. Gdy ludzie nie mają nadziei na lepszą przyszłość ani swoją, ani swoich dzieci, mogą uciekać się do użycia przemocy. Aby przerwać to błędne koło, wszyscy muszą sobie jasno uświadomić, że eskalacja takich napięć nie leży w niczyim interesie.

 

 

 

Ocena: 

4
Średnio: 3.5 (2 votes)
Opublikował: Marcin Kozera
Portret użytkownika Marcin Kozera


Komentarze

Portret użytkownika Mojeimię44

Sprawa jest oczywista nie

Sprawa jest oczywista nie było by tylu biednych ludzi gdyby ci bogaci nie kradli i nikt mi nie wmówi, że jest inaczej. Wiem to z doświadczenia. Większość firm państwowych w Polsce sprywatyzowano dziką prywatyzacją tzn. że je wykupiono za grosze- to jest kradzież. Kolejna sprawa to OFE i zrabowane nasze pieniądze, które trafiły do prywatnych rąk. Frank szwajcarski i kredyty we frankach, których odsetki wynoszą po 120%- to też jest kradzież. To nie koniec ja mogę w nieskończoność. Getback i kradzież ludzkich oszczędności, Amber gold kradzież ludzkich oszczędności. Reprywatyzacja kamienic we wszystkich miastach w Polsce- dzika reprywatyzacja- to ku.wa jest kradzież. Kradli kradną i kraść będą. Stąd rozwarstwienie społeczne. Czy moim zdaniem wszyscy bogaci ludzie to złodzieje? W Polsce na 100%. Kto w 30 lat mógł się uczciwie dorobić miliardów złotych? No ludzie o uczciwości zapomnijmy jeśli jest do zrobienia biznes. Ja nie piszę tu o klasie średniej ja piszę o ludziach bardzo bogatych. Rozumiecie? Pamiętajcie, że ja tu pokazałem tylko namiastkę złodziejstwa w Polsce a jest tego dużo więcej. Np. teraz na żywca kradną drzewo w lasach. Spójrzcie z google Earth na lasy w Polsce to zobaczycie jaki ser szwajcarski zrobili z naszych lasów dzięki ustawce o wycince lasów na własnej posesji. Czy wiecie, że te "chore" dziki co mają przenosić Afrykański pomór świń są sprzedawane do Belgii i Holandii w cenie 6zł za kilo? Sprawdzałem to. Lasy i dzikie zwierzęta są własnością państwa a i tak kradnie z nich prywatna finansjera. 

Jeśli zatem ktoś będzie mi chciał wmówić, że bogaci są uczciwi to h.j mu w d.pe z góry piszę. Moja mama jak prywatyzowano jej zakład aż się rozchorowała biedna bo widziała jak rabowali kase, faktury, zamówienia. Dziś te same osoby jeżdżą Mercedesami klasy S i mają miliony na kontach. Dajcie spokój tylko kradnąc się miliardów dorobisz niczym innym. Podkreślam jeszcze raz. Nie piszeo klasie średniej bo ta klasa jest uczciwa i ciężko ci ludzie pracują by coś osiągnąć. 

Portret użytkownika Bogaty Bufon

Na bogatych i tych co żyją z

Na bogatych i tych co żyją z pracy rąk innych bo nawymyślali sobie etatów i przepisów : przyjdzie zagłada objawi się sprawiedliwy sąd, nie będzie już tłumaczenia że oj myśmy nie wiedzieli!, dowiecie się słudzy szatana. Bogaty jest cwany tak moi przedmówcy jest mądry inaczej jest pyszny, pazerny, kłamliwy, oszczerczy, nieczuły, pełen okropnych świństw, niszczy ziemie, zatruwa żywność, truje powietrze i wodę demoralizuje młodych, wysyła bomby, produkuje broń i wszelkie badziewie, tworzy bezprawie niszczy wszelka sprawiedliwość.... dla czego:    bo może, bo ma władzę, ale przyjdzie czas że władza zostanie im odebrana i oni to dobrze wiedzą, ale że nie mogą dobrze robić więc brną dalej w swoje bagno i bagno ich pochłonie , nie łudzcie się! bogaci zbrodniarze nie odziedziczą ziemi !!! nie drwijcie z biednych i sprawiedliwych bo do nich należy nadchodzący wiek!   i chwała Bogu!

Portret użytkownika Defqon 1

Zaskocze Cię, boga nie ma.

Zaskocze Cię, boga nie ma. Nikt elity nie oceni, dostali od losu szansę, mieli głowę do biznesu i to wykorzystali, Tu też byś to zrobił.

Na ziemi dla 99 % ludzi jest tu pueklo, życie to walka o przetrwanie i oczekiwanie na śmierć.

Portret użytkownika Kwazar

Czy bogaci ludzie ukradli

Czy bogaci ludzie ukradli świat ? Oczywiście że ukradli i nie mam co do tego najmniejszych złudzeń ! Odkąd pojawił się pieniądz to do razu w rękach wąskiej grupy pasożytów spryciaży, stał się przepotężnym narzędziem dążenia do władzy.Nacisku,wyzysku,niewolnictwa,wymuszeń,krętactw,kradzieży (no i czego jeszcze zapomniałem dopisać plugawego, to śmiało i tak będzie pasować) Świat jest przez bogatych skradziony i kształtowany wedle własnych potrzeb i upodobań.Czy ja mam o to pretensje ? Nie ! Bo z drugiej strony nie wyobrażam sobie że motłoch rządzi na całego (komunizm? Komu nic? Nic nikomu?) I nikt z tego nic nie ma.Ani bogaty ani biedny.Tak przynajmniej biedny może sobie podjeść tego, co z pańskiego stoła spadło.Czyli MY wszyscy z tego stoła jemy.Na dzisiaj nic lepszego nie wymyślono pomimo pełnej świadomości faktu, że bogaci ludzie ukradli świat. Oczywiście i jak zawsze w legendach i mitach pojawi się ktoś (taka super gwiazda,mesjasz od zawsze wyczekiwany, Jezus prosto z nieba z nie lada pomysłem na sprawiedliwość I ja jestem ZA !) Ale jak on sobie z tym całym bagnem poradzi bez FUNDAMENTALNEJ REWOLUCJI i w dodatku bez rozlewu krwi i o genialnych zasadach do wdrożenia dla ludzkości na zawsze, tego nie wiem bo za mały jestem?

Portret użytkownika dd

Kiedyś może będzie normalnie

Kiedyś może będzie normalnie - ale musi się zmienić dwie rzeczy na początek - władz musi dbać o interes swojej społeczności czyli być na usługach obywateli a po drugie to ludzie muszą decydować o tym co dla nich dobre.

Dzisiaj do władzy idzie się tylko po zapewnienie korzyści dla siebie. A o tym co dobre dla społeczności decydują nie obywatele ale kartele do spółki z korporacjami. Obywatelowi coś skapnie to się cieszy - a tak na prawdę żyje tak jak mu każą!

Mysle wiec jestem Zostaw umarłym grzebanie ich umarłych

Portret użytkownika Defqon 1

A czy Tu rozumiesz ten cytat

A czy Tu rozumiesz ten cytat z tej książki SciFi?

Łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne, niż bogatemu wejść do królestwa Bożego

Jak masz za dużo, to masz oddać wszystko kapłanom, bo nie trafisz do nieba.

Jak nie oddałeś, to jesteś bogiem na ziemi i masz władze, tak jak elita.

 

Portret użytkownika Jaskiniowiec

Lidzie zostali urobieni

Lidzie zostali urobieni fałszywymi myślami - jest ktoś dba o nature to dostajenaturalnie piękno. Jesteśmy ze świata w którym każdy daje nie oczekując nic w zamian choć zawsze jakaś niespodzianka wpadnie / ci skoncentrowani na braniu są w urojenia umysłowym - nie sa w staniedoatrzec, ze każdy z nas produkuje w swoim umyśle własne finanse - reasumujac - zaorać ten świat?  Czy tez przestaniecie narzekać i weźmiecie sie za sie bpie ?

Portret użytkownika euklides

Bidusie z bandyckiego państwa

Bidusie z bandyckiego państwa... kradną tylko 80% tego co ludzie sobie wypracują, ale nie mogą sobie poradzić z korporacjami... Ciągle wyrównują i nie moga wyrównać, a bieda się powiększa! Może dlatego, że państwo, korporacje i banki to jedność? Może dlatego, że socjalizm to oszustwo? Marchewka na kiju zawieszona dla plebsu. 

Kiedy powiem żeby Polaków uwłaszczyć to polecą minusy, a kolega Kozera weźmie wodę w gembę. Chodzi o to by ciągle zwodzić lud, by ciągle mamić darmowym obiadem, a skrycie marzyć o tym by dzielić i rządzić. Chodzi o to by nie dać ludziom niczego na własność, by nie ucznić ich niezależnymi, tylko trzymać w poddaństwie. Potomkowie faudałów najbardziej boją się, że stracą niewolników.

Portret użytkownika Maryjan_66

Takie tam molestowanie umysłu

Takie tam molestowanie umysłu - co by tu zrobić by wszytkim lepiej było, nie zmieniając nic z sobą.

Nie da się okraść człowieka uczciwego.

Ale za uczciwość należy tu brać stan ducha, a nie np. naiwność. Jeżeli wychodzimy z założenia jak powyżej, znaczy że złodzieje okradają ...złodziei. I tak to jest. Póki przemiana nie nastąpi wewnątrz, będziesz mógł być łatwo okradziony. A to już przepustka by okradać potem innych, albo osądzać. Bo co za różnica czy pragniesz bogactwa czy władzy?

Wirus 'okradania' roszerza się jak pasożyt - karmi się żywicielem, pod warunkiem, że w nim znajdzie odpowiednie soki do spijania. Te soki to złe emocje - pycha, zazdrość, złość, karmienie ego. To czego się pasożyt najbardziej boi, to że soków zabraknie i zostanie zagłodzony - będzie wtedy musiał odpaść od żywiciela. Na władców i bogaczy zawsze wirus będzie wybierał ludzi o tych cechach - bo musi mieć dobre arterie do spijania soków. Ususzyć gada można jedynie oddolnie, trochę też mieszając w klockach pośrednich piramidy. Ususzyć możesz go Ty swoją postawą i myśleniem. Im więcej NAS tym gorzej dla pasożyta. Pasożyt to system, w którym przyszło nam funkcjonować, a podtrzymuje go każdy kto nie należy do NAS.

Wszyscy zmierzamy w tym samym kierunku-z powrotem do Źródła.

Strony

Skomentuj