Rośnie liczba ofiar niezwykłego huraganu w Moskwie

Kategorie: 

Źródło: Twitter

Jak informowaliśmy wcześniej, wczoraj w stolicy Rosji, Moskwie, doszło do wielka nawałnica w Moskwie, kilkanaście osób zginęło, kilkadziesiąt jest rannych. Dziwna pogoda dotknęła dzisiaj stolice Federacji Rosyjskiej, Moskwę. Najwięcej szkód wywołały zawalone drzewa, które zdołały nawet skutecznie zablokować ewakuację premiera Dymitra Miedwiediewa.

 

Według ostatnich informacji na skutek niezwykłej nawałnicy z bardzo silnym wiatrem, śmierć poniosło przynajmniej 16 osób. Ponad 108 odniosło rany wymagające hospitalizacji. Huraganowe porywy wiatru, w czasie trwania zjawiska, przekraczały 30 m/s ( czyli ponad 100 km/h). W ciągu kilku godzin spadło tak dużo wody ile zwykle spada w ciągu miesiąca, ale to nie nadmiar wody był głównym problemem. Co prawda wzbierająca deszczówka zalała kilka stacji metra, ale większość ofiar spowodowały drzewa walące się podczas nawałnicy. 

Moskiewscy meteorolodzy twierdza, że tak wielkiej i tragicznej jw skutkach burzy nie było tam od stu lat. Straty cały czas są szacowane i nie można jeszcze ustalić ich wysokości. Wiadomo jednak, że zniszczenia są rozległe, zerwanych zostało bardzo wiele linii energetycznych i pnad 40 tysięcy mieszkańców okolic Moskwy, pozostaje bez elektryczności.

W przeszłości podobnie tragiczna nawałnica wystąpiła w 1998 roku, kiedy to burza spowodowała śmierć 9 osób, a najbardziej niebezpieczny przypadek ekstremalnej pogody miał miejsce w Moskwie w 1904 roku, jeszcze za panowania Cara. Wtedy trąba powietrzna spowodowała śmierć ponad stu mieszkańców stolicy Rosji.

 

 

Ocena: 

5
Średnio: 5 (4 votes)
Opublikował: admin
Portret użytkownika admin

Redaktor naczelny i założyciel portalu zmianynaziemi.pl a także innemedium.pl oraz wielu innych. Specjalizuje się w tematyce naukowej ze szczególnym uwzględnieniem zagrożeń dla świata. Zwolennik libertarianizmu co często wprost wynika z jego felietonów na tematy bieżące. Admina można również czytać na Twitterze   @lecterro



Komentarze

Portret użytkownika Eva11

a jak wiesz ,ze sami siebie

a jak wiesz ,ze sami siebie nie atakuja ....

nikt nie wie,co sie dzieje tam na gorze....ja mam przeczucie,ze oni sa pod rzadami tego samego...

a wszystko to jeden wielki cyrk rezyserowany dla nas ...

bo za kulisami ,zawsze sie dogaduja ....i najwiesze interesy to tych nienawidzacych  sie ....

Naród, który nie wierzy w wielkość i nie chce ludzi wielkich, kończy się. Trzeba wierzyć w swą wielkość i pragnąć jej. S Wyszyński,

W Polsce bije serce swiata(N. Davies ) a czy Twoje bije dla niej? 

"Przeciwstawiać się zbliżeniu Polaków i Rosjan, podsycać ich wrogość do siebie, pamiętając, że sojusz rosyjsko-polski jest zagrożeniem dla Ukrainy" Fragm.uchwały OUN z 22.VI.1990

Portret użytkownika Wiedźmin-Dermatolog

Czyżby przyszła pora na

Czyżby przyszła pora na ruskich?

Program „agenci wpływu” został opracowany już w latach 20 przez masona Allena Dulles’a (dyrektor CIA). Na jednym z tajnych spotkań masońskich w obecności wice prezydenta Trumana, ministra finansów Morgenthau i B. Barucha, Dulles powiedział: „USA użyje całej swojej siły i pieniędzy do oszukiwania ludzi. Mózg ludzki jest odpowiedzialny za zmiany. W głowach będziemy siać chaos, i będziemy zastępować ich prawdziwe wartości fałszywymi. Znajdziemy sojuszników w Rosji. Krok po kroku będziemy obserwować powolną śmierć najbardziej zbuntowanego narodu jaki kiedykolwiek istniał. Kino, teatr i literatura będą rozwijać najniższe z ludzkich uczuć. Wprowadzimy kult seksu, przemocy, zdrady itp. Zrobimy bałagan w rządzie. Uczciwość i morale staną się zbędne. Okrucieństwo, kłamstwa, nadużywanie narkotyków i alkoholu, nieufność i wrogość staną się istotnym elementem życia. Pokolenie po pokoleniu będzie słabsze. Młodzież będzie naszym narzędziem. Mamy ją skorumpować i zepsuć”.

No to będzie się działo. Rewolucja chyba. Całość artykułu tu :

http://wolna-polska.pl/wiadomosci/illuminati-przejeli-rosje-2017-05

 

14323

14321

14306

Portret użytkownika px

Jak modyfikują pogodę aby w

Jak modyfikują pogodę aby w któryms tam dniu w niedziele kiedy są obchody czegoś tam to sypią kilka dni wczesniej by niebo było błękitne w tym dniu to matka się zemściła i dała im gifta albo nie udał się eksperyment i zamiast zamówić ładną pogodę zamówili rozwałkę Smile

Portret użytkownika hansi

To nie Ruscy rozpylają setki

To nie Ruscy rozpylają setki tysi.ecy ton Aluminium i innego syfu. na naszymi głowami, zabierając nam słońce, oraz WODĘ znad naszych terytoriów, która potem spada takimi pluwiałami w innych, zaplanowanych rejonach... TO NIE RUSKIE tankowce latają nam codziennie w stratosferze nad głowami, nad głowami Czesji, Niemiec i innych krajów Ojropy..,.

Portret użytkownika dziadek ze wsi

Największe anomalia pogodowe

Największe anomalia pogodowe były związane najczęściej z erupcjami wulkanicznymi i to jak pisze Prof. R. d'Arrigo w strefach sub- lub tropikalnych. Od końca XVIII wieku wulkany były w tych regionach bardzo "...niegrzeczne..." i po kolei się odzywały, a rzecz całą rozpoczął wulkan na wyspie Reunion. Autor książki "Frankenstain's Weather" (skleroza zapomniała nazwiska) pisze iż był to - mimo tak ogromnej odległości - proces zainicjowany przez trzęsienia ziemi i ruchy tektoniczne Grzbietu Atlantyckiego (trzęsienie ziemi które zrównało z ziemią Lizbonę, a zarazem było tak silne, że nawet w Cieplicach - znów ładne parę tysięcy kilometrów - przez kilka dni po kataklizmie woda w źródłach i nawet w studniach wrzała). Później "...obudził się..." wulkan Soufriere na wyspie Saint Vincent w archipelagu Antyli i od 1809 do połowy 1812 roku regularnie wyrzucał dym i materiały piroklastyczne. Skutki - mamy w "Pamiętnikach czasów moich" Niemcewicza gdy w czerwcu w Polsce spadł obfity śnieg (pisze "...bzowe krze połamał a słowiki pod śniegiem śpiewały..."). Przypuszczalnie w 1810 roku po raz pierwszy dał o sobie znać wulkan Tambora na Sumbawie o czym pisze Brytyjczyk Stamford Russel i zaraz po nim ogromny (stożek był wysokości góry Fuji w Japonii) wulkan Mayon na Filipinach. Badania rdzeni lodowych z Grenlandii sugerują, iż mogła być jeszcze jakaś erupcja w tzw. ognistym pierścieniu Pacyfiku (albo Kamczatka albo Alaska) w regionach wówczas słabo zaludnionych i nie odwiedzanych przez Europejczyków. ...a co to dało. Suszę i upał w 1811 roku kiedy między Warszawą a Modlinem wysycha Wisła o czym wspominają Jaszowski i Prądzyński. W Księstwie Warszawskim już wówczas panował głód - St. Staszic i Warszawskie Królewskie Towarzystwo Przyjaciół Nauk o tym pisało (jest taki tekst bodajże w AGAD-zie co dodawać do mąki by piec chleb, pojawia się urzędowa cena najtańszego pieczywa by każdy mógł przynajmniej raz dziennie zjeść kawałek (taryfy są w "Gazecie Warszawskiej" - pieczono tzw. placki solone typu pumpernikla). Zima 1811/12 jest niezwykle łagodna, nie zamarzają rzeki w tym Newa w Petersburgu. ...no i mamy rok 1812. Anomalia tzw. zimy atomowej - tu związane z erupcją wulkaniczną - zaczęła się w czerwcu gigantyczną burzą która trwała trzy doby. Lipiec, sierpień, wrzesień i październik to czas straszliwych upałów (w sierpniu ok.+40.0 C., tuż po bitwie pod Borodino +32.0 C. - wysychają rzeki o czym wspomina L.Kicki)są gigantyczne burze z piorunami (o tym pisze P.Lelewel) ...i potem jak w scenariuszu filmu grozy (dziś zasymulowanego komputerowo choć przypomina to trochę film "Pojutrze") w przeciągu jednej doby nadchodzi mróz. ...rok 1812/13 Wahania temperatury w skali dobowej 24H sięgają kilkunastu stopni !!! (tu listy A.Sułkowskiego do żony i Jej odpowiedź). W sierpniu - tuż po bitwie pod Dreznem - pada deszcz ze śniegiem, a 18/19 października na Lipskiem przetacza się znów ogromna burza. ...rok 1815 Zimą ulewy permanentne - to faza opadania pyłów wulkanicznych stanowiących jądra kondensacji. I wszystko jak gdyby się uspakaja. Wówczas przychodzi 10 kwietnia - straszliwa erupcja wulkanu Tambora na Sumbawie. Wyspa w znacznej części przestaje istnieć. Góra o wysokości ok. 4200 m. traci 2/3 zaś słup pyłu sięga 44 kilometrów wysokości. Rozegnany wiatrami - szczególnie pasatowymi - opada przez około 20 lat. ...no cóż rok 1816 zwany był "Rokiem bez lata" Nazwa taka powstała w wyniku ostrych anomalii klimatycznych, które wystąpiły w okresie letnim i spowodowały, że średnia temperatura na świecie obnizyła się o 0.4-0.7 stopni Celsjusza. Dowody sugerują, iz przyczyną nienormalnej pogody była niezwykle słaba aktywność Słońca oraz wybuch wulkanu Tabora w roku poprzednim (10 kwietnia 1815), w Indonezji, największa aktywność wulkaniczna jaką zarejestrowano w ciagu ponad 1300 lat. Rok bez lata był rolniczą katastrofą. W Europie niskie temperatury i wysokie opady deszczu zniszczyły plony w Wielkiej Brytanii i Irlandii; walijskie rodziny wędrowały, żebrząc o jedzenie. W Niemczech ostry kryzys żywnościowy spowodował gwałtowny wzrost cen. Od wiosny 1816 roku na całym świecie, szczególnie na półkuli północnej, gdzie była skupiona w zasadzie cała cywilizacją, działy się niewytłumaczalne zjawiska. Wydawało się, że na głowy ludzi spadły znane z Biblii „plagi egipskie”. W marcu 1816 roku temperatura nadal była zimowa. W kwietniu i maju było nienaturalnie dużo deszczu i gradu, nagły mróz zniszczył większość upraw w Stanach Zjednoczonych, w czerwcu dwie ogromne burze śnieżne doprowadziły do śmierci ludzi, w lipcu i sierpniu zamarzły rzeki w Pensylwanii (na południe od szerokości Soczi). W czerwcu i lipcu w Ameryce każdej nocy był mróz. W Nowym Yorku i na północnym wschodzie USA padał do metra śnieg. W środku lata temperatura w ciągu dnia skakała od 35 stopniowego upału do prawie zera. Niemcy były wielokrotnie nękane gwałtownymi burzami, wiele rzek (w tym Ren) występowało z brzegów. W głodującej Szwajcarii każdego miesiąca padał śnieg (ku uciesze naszych „wczasowiczów” pisarzy), ogłoszono tam nawet stan wyjątkowy. W Europie przeszły bunty głodowe, głodujący tłum rozbił magazyny zbożowe. Niezwykłe zimno spowodowało katastrofalny nieurodzaj. W wyniku czego wiosną 1817 dziesięciokrotnie wzrosły ceny ziarna, a wśród ludności zapanował głód. Dziesiątki tysięcy Europejczyków, dodatkowo cierpiących z powodu zniszczeń wojen Napoleońskich wyemigrowało do Ameryki. Ale nawet tam sytuacja nie była lepsza. Nikt nie był w stanie tego zrozumieć i wytłumaczyć. W całym cywilizowanym „świecie” panował głód, zimno, panika i przygnębienie. Jednym słowem – „Ciemności”. Mówią, że te obrazy lord Byron umieścić na papierze latem 1816 roku w willi angielskiej pisarki Mary Shelley w Szwajcarii nad Jeziorem Genewskim. Razem z nimi byli ich przyjaciele. Ze względu na bardzo złą pogodę, często nie można było wychodzić z domu. Postanowili więc, że każdy napisze straszną historię, którą później przeczyta wszystkim. Mary Shelley napisał swoją słynną historię „Frankenstein czyli współczesny Prometeusz”, lekarz Lorda Byrona, John Polidori napisał powieść „Wampir” – pierwszą historię o wampirach, na długo przed pojawieniem się powieści Brama Stokera „Dracula”. To jest ogólnie przyjęta dobrze ubrana wersja. Opisując wydarzenia w Europie Zachodniej zawsze przy sposobności polewają nam mózgi karmelkami i posypują lukrem. Pisarze odpoczywali latem nad jeziorem. Było zwyczajnie i nudno, deszcz nie pozwalał grać w badmintona a oni opowiadali sobie bajdy z grobowca. Wszystko – temat zamknięty. Ale temat nie jest zamknięty! Byron nie miał problemów ze wzrokiem i powinien widzieć, co działo się w 1816 roku. A działo się właśnie to o czym on pisał, z poprawką na poetycką wyobraźnię. Mary Shelley z przyjaciółmi w swoim podmiejskim domu mogli o tej porze tylko ukrywać się przed katastrofą, która spotkała Europę, zabierając ze sobą trochę więcej zapasów soli, zapałek i nafty. Powstaje pytanie: co się właściwie stało? Pierwsza prawdopodobna naukowa hipoteza tego co się stało pojawiła się dopiero po 100 latach. Amerykański badacz klimatu William Humphreys znalazł wyjaśnienie „roku bez lata”. Powiązał on zmianę klimatu z wybuchem wulkanu Tambora na indonezyjskiej wyspie Sumbawa. Hipoteza ta jest ogólnie przyjęta w świecie naukowym. Wszystko proste. Eksploduje wulkan, wyrzuca do stratosfery 150 kilometrów sześciennych ziemi, i jakoby uzyskujemy niezbędne zjawiska atmosferyczne. Przez takie zapylenie nie przenika słońce itd. Tylko, że mamy tu ciekawą tabelę: Tabela I. Porównanie poszczególnych wybuchów wulkanów Wybuchy Kraj Położenie Rok Wysokość kolumny (km) Skala erupcji wulkanicz- nych Średnie obniżenie temperatury (° C) Liczba ofiar Huaynaputina Peru Pacyficzny pierścień ognia 1600 46 6 −0,8 ≈1.400 Tambora Indonezja Pacyficzny pierścień ognia 1815 43 7 −0,5 >71.000 Krakatau Indonezja Pacyficzny pierścień ognia 1883 36 6 −0,3 36.600 Santa Maria Gwatemala Pacyficzny pierścień ognia 1902 34 6 nie zauważono zmian 7.000- 13.000 Katmai USA, Alaska Pacyficzny pierścień ognia 1912 32 6 −0,4 2 St Helens USA, Waszyngton Pacyficzny pierścień ognia 1980 19 5 nie zauważono zmian 57 El Chichón Meksyk Pacyficzny pierścień ognia 1982 32 4-5 ? >2.000 Nevado del Ruiz Kolumbia Pacyficzny pierścień ognia 1985 27 3 nie zauważono zmian 23.000 Pinatubo Filipiny Pacyficzny pierścień ognia 1991 34 6 −0,5 1.202 Według tej tabeli, po erupcji Pinatubo w 1991 roku, temperatura spadła do 0,5 stopnia, tyle co po wybuchu Tambory w 1815. Powinniśmy w 1992 roku na całej półkuli północnej oglądać te same zjawiska, co opisane w „roku bez lata”. Ale nic takiego nie było. Jednakże jeżeli porównamy z innymi wybuchami, to zauważymy, że nie zawsze zgadzają się one z anomaliami klimatycznymi. Hipoteza ta pęka w szwach. Pękają „białe nitki”, z których jest ona uszyta. A oto kolejna osobliwość. W 1816 roku, problemy z klimatem miała „cała półkula północna.” Ale Tambora jest na półkuli południowej 1000 km od równika. Problem w tym, że w atmosferze Ziemi na wysokości powyżej 20 km (w stratosferze) istnieją stałe powietrzne prądy wzdłuż równoleżników. Pył wyrzucony w stratosferę na wysokość 43 km powinien rozmieścić się wzdłuż równika przesuwając zakurzony pas na półkulę południową. A gdzie leży USA i Europa? Powinny zamarznąć Egipt, Centralna Afryka, Ameryka Środkowa, Brazylia i wreszcie sama Indonezja. Ale z klimatem tam było całkiem nie najgorzej. Co ciekawe, to właśnie w tym czasie w roku 1816 w Kostaryce, która znajduje się około 1000 km na północ od równika zaczęto hodować kawę. Przyczyną tego było: ” … doskonała przemienność pór suchych i deszczowych, oraz stała temperatura w ciągu całego roku, co sprzyjało rozwojowi krzaków kawowych … ” Biznes im świetnie szedł. Wybuch był, ale w Rosji w 1812 roku na przełomie września i października i jest oficjalnie opisany w jednym zachowanym notatniku napoleońskiego pułkownika, który rezydował wtedy pod Moskwą w odległości kilkunastu kilometrów od stolicy. Opisuje on dokładnie niespodziewany, oślepiający rozbłysk i wybuch jakby widocznego, drugiego słońca, które oślepiło wielu i mocno poparzyło ludzi i zwierzęta znajdujące się na zewnątrz budynków. Spowodowało też liczne pożary budynków trawy i lasu w całej okolicy i kolejny masowy pomór zwierząt i ludzi od następującej po tym fakcie powszechnie zatrutej pozostałej roślinności, wody i żywności. Po tym fakcie nastąpiła wkrótce jak opisano przerażająco mroźna do -40 stopni zima i odwrót wojsk napoleońskich spod Moskwy. Co ciekawe cały opis przedstawia, że 19 października Napoleon nie zważając na kontynuację nieuchronnie bliskiego zwycięstwa zarządził gwałtowny odwrót spod Moskwy, co powszechnie uznano prawdziwie boskim zrządzeniem…

Strony

Skomentuj