Rodzice rosyjskich poborowych opowiadają o śmierci swoich synów na krążowniku „Moskwa”

Kategorie: 

Źródło: youtube.com

Rodzice kilku rosyjskich poborowych opowiedzieli dziennikarzom, że po zatonięciu krążownika Moskwa nie mogli dowiedzieć się z Ministerstwa Obrony o losie swoich dzieci, które na nim służyły.

 

 

Mieszkaniec Jałty Dmitrij Szkrebets, który jako pierwszy zgłosił, że jego syn-marynarz znalazł się na liście zaginionych, w poniedziałek 18 kwietnia opublikował kolejny wpis na portalu społecznościowym VKontakte. Według niego kontaktowały się z nim rodziny z Jałty, Ałupki i Petersburga, których dzieci (poborowi) również zaginęli.

„Dzisiaj pisaliśmy razem podania w miejscowym urzędzie poboru wojskowego, jutro będą w komisariacie wojskowym Symferopola” – napisał Szkrebets.

Publikacja „Agencja” 17 kwietnia znalazła kolejny post w „VKontakte” z wzmianką o zaginionym żołnierzu z krążownika „Moskwa”. Opublikowała go mieszkanka Petersburga Uljana Tarasowa. Ten post został usunięty.

 

Monolog innej kobiety, której syn, według niej, był poborowym na pokładzie Moskwy, opublikowała Nowa Gazeta - Europa. Jej syn skontaktował się z nią dzień po zatonięciu krążownika i powiedział, że statek został trafiony pociskami.

„Zginęło około czterdziestu osób. Kilka osób zaginęło. Wiele osób zostało rannych” – opowiada historię swojego syna.

Dziennikarze projektu „Schematy” „Radio Liberty” skontaktowali się z żoną 41-letniego pomocnika Iwana Wachruszewa, który służył na „Moskwie”. Powiedziała im, że o śmierci męża dowiedziała się z komendy. Według niej zaginęło 27 członków załogi krążownika.

 

W przeddzień 17 kwietnia br. Dmitrij Szkrebets napisał na swojej stronie Vkontakte, że jego syn Jegor służył na krążowniku Moskwa. Według Dmitrija dowódca krążownika opowiedział mu o stracie syna, który następnie przestał się komunikować.

 

Egor Szkrebets, według ojca, został powołany do służby w lipcu 2021 roku i był kucharzem okrętowym na krążowniku Moskwa. „Radio Liberty” znalazło wzmiankę o kucharzu Egorze Szkrebetsie w grudniowym wydaniu gazety Floty Bałtyckiej „Strażnik Bałtyku”. Zdjęcie w artykule przedstawia tego samego młodego mężczyznę, co w poście Dmitrija Szkrebetsa.

 

Jego żona powiedziała Insiderowi, że bezskutecznie próbowali dowiedzieć się o losie syna w jednostce wojskowej oraz w lokalnym oddziale FSB.

 

„Poszliśmy do jednostki, dowódca wyszedł, podniósł ręce i powiedział: „Nic ci nie powiem”. Mówię: „Gdzie jest mój syn?” - a on: „No, gdzieś w morzu.” Mąż się zdenerwował: „Co oznacza morze? Gdzie jest? — Mnie tam nie było” - usłyszał.

 

13 kwietnia ukraińskie władze poinformowały o uderzeniu rakiet Neptun na flagowy krążownik Floty Czarnomorskiej Moskwa. Następnego dnia rosyjskie Ministerstwo Obrony poinformowało, że statek „zatonął podczas holowania”. Agencja twierdzi, że „na skutek uszkodzenia kadłuba otrzymanego podczas pożaru w wyniku detonacji amunicji” statek stracił stateczność i zatonął „w warunkach wzburzonego morza”.

 

Rosyjskie Ministerstwo Obrony nie poinformowało oficjalnie o ofiarach zatopionego krążownika, informując jedynie, że załoga została „całkowicie ewakuowana”. 16 kwietnia Ministerstwo Obrony opublikowało bez dźwięku nagranie ze spotkania załogi krążownika z dowódcą marynarki wojennej admirałem Nikołajem Jewmenowem. Na placu apelowym, według różnych szacunków, znajdowało się od 100 do 150 osób. W tym samym czasie liczebność załogi krążownika w poszczególnych latach według oficjalnych informacji wahała się od 400 do 500 osób. Na uroczystości pożegnania krążownika przyniesiono wieniec żałobny z napisem „Okrętowi i marynarzom”.

 

Moskwa była okrętem flagowym rosyjskiej Floty Czarnomorskiej. Został uzbrojony w 16 pocisków przeciwokrętowych kompleksu P-1000 Vulkan o zasięgu co najmniej 700 km, systemy obrony powietrznej dalekiego zasięgu S-300 Fort.

 

Podczas rosyjskiej inwazji na Ukrainę krążownik brał udział w ataku na Wyspę Węży w rejonie Odessy. To na propozycję poddania się z „Moskwy” „rosyjskiemu okrętowi wojennemu” w pięty poszło zdanie „rosyjski okręt wojenny, idź w ****!”, które stało się jednym z symboli wojny.

 

Ocena: 

5
Średnio: 5 (1 vote)
Opublikował: tallinn
Portret użytkownika tallinn

Legendarny redaktor portali zmianynaziemi.pl oraz innemedium.pl znany ze swojego niekonwencjonalnego podejścia do poszukiwania tematów kontrowersyjnych i tajemniczych. Dodatkowo jest on wydawcą portali estonczycy.pl oraz tylkoprzyroda.pl gdzie realizuje swoje pasje związane z eksploracją wiadomości ze świata zwierząt


Komentarze

Portret użytkownika inzynier magister

Jeśli Putinowi by się udało

Jeśli Putinowi by się udało zająć połowę ukrainy to zaleją nas kolejne miliony uciekinierów a jeśli więcej niż połowę to prawdopodobnie Polska zostanie zniszczona poprzez ogromny napływ ludności, dlatego tak sobie myślę że lepiej jak by unia eurokołchozu szybko wysłała ogromne ilości uzbrojenia do ukrainy razem z USA ! Polska nie przetrwa kolejnych 10 milionów uciekninierów ! jesteśmy już zniszczonym państwem gospodarczo a co dopiero jak by tu najechali uciekinierzy w liczbie 10 milionów a kto wie może i 20 milionów ! Putin nie chce zająć ukrainy i tam gospodarzyć sensownie on chce przepędzić całą ludność do eurokołchozu !

Ojcem Mieszka był, według niego, Siemomysł, dziadem Lestek, a pradziadem Siemowit. Z pierwszą żoną, Dobrawą, miał Mieszko syna Bolesława i córkę.

Portret użytkownika Lisek

No niestety czuje że masz

No niestety czuje że masz racje i ten "Stary człowiek z bunkra: Użyje broni atomowej blisko Polskiej granicy. Skazi część rolnych obszarów Polski i będzie i bieda i głód. Przygotujcie się bo Rosjanie są nieobliczalni i rozwalą tą planetę !!!

Portret użytkownika Inskipp

Jak zwykle legendarny autor

Jak zwykle legendarny autor tekstu, legendarny ze swojej głupoty, proruski  troll, pojechali na wojnę i dostali orkowie gwałciciele, mordercy zasłużony los, jak ktoś wcześniej do nich powiedział ruskij wojennyji karibal, idi nachuj, a portal jest prorosyjski, wystarczy poszukać w googlach i jechać  ze szmaciarzami

Strony

Skomentuj