Rewolucja komunistyczna w USA. Antifastan w Seattle stał się pośmiewiskiem

Kategorie: 

Źródło: twitter.com

Komuniści z USA finansowani przez tajemniczych filantropów, rozpoczęli rewolucję. Kilka dni temu część z nich zajęła centrum Seattle w stanie Waszyngton gdzie stworzono coś w rodzaju enklawy politycznej. Nazwano ją Capitol Hill Autonomous Zone (Strefa Autonomiczna Capitol Hill), albo CHAZ. Dzięki przychylności władz miasta lewicowi uzurpatorzy nadal pozostają w zajętym obszarze. Aktywiści komunistyczni zdążyli się już też wielokrotnie ośmieszyć i skompromitować. 

 

Donald Trump sprawców wydzielenia enklawy w Seattle nazywa terrorystami, a przeciwna mu lewicowa burmistrz tego miasta, Jenny Durkan określa ich mianem "patriotów". Prezydent Stanów Zjednoczonych wezwał już do rozwiązania tego problemu, a jeśli władze lokalne nie poradzą sobie bo nie chcą lub nie mogą to porządek mogą zaprowadzić władze federalne. Zanim jednak do tego dojdzie, towarzysze z komuny zdołali się już wielokrotnie ośmieszyć. 

 

Zabawne jest już to, że pierwszą rzecz jaką zrobili komuniści z Antify, było zbudowanie muru. Przypomnijmy, że amerykańska lewica atakowała od początku pomysł Trumpa z poprzedniej kampanii prezydenckiej, aby zbudować mur na granicy z Meksykiem, teraz pierwsze co robią w swojej komunie to budowa muru. 

Oprócz tego zamienili boisko baseballowe w "strefę relaksu i terapii" i w dwóch miejscach ogłosili "strefę publiczną" gdzie można wygłaszać płomienne przemówienia wspierające na duchu towarzyszy rewolucjonistów. 

 

Zabawne jest też to, że samozwańczy przywódca komuny, nie wybrany przez nikogo prawie jak dygnitarze Unii Europejskiej, został odsunięty od władzy po 6 godzinach, pod zarzutem molestowania seksualnego. Oprócz tego, lewicowcy zdążyli też powykluczać i podyskryminować tworząc strefy tylko dla czarnych. 

Niekonsekwencji tak typowych dla lewicowej ideologii, jest zresztą więcej. Protestujący nie wpuszczają policji na teren “Strefy” i domagają się jej likwidacji, ale nie przeszkadzało im to w utworzeniu własnych uzbrojonych oddziałów, które podobno pilnują porządku w tym anarchistycznym chaosie. 

 

Miłośnicy sojowego late i rozmaite cudaki lewaki w dwa dni zjedli całą żywność w sklepach i zdziwili się, że towar nie wraca sam na półki. Niezrażeni tym bolesnym uczuciem lewicowi ekoaktywiści postanowili sami sobie stworzyć produkty żywnościowe i zajęli się rolnictwem. Wyszła z tego chyba najlepsza komedia. 

 

Aktywiści miejscy porzucili pomysł przekopania trawnika i stworzenia grządek. Rozłożyli zatem na trawie kartony, przysypali je cienką warstwą ziemi, a w tym posadzili rośliny. Tu spotkało ich kolejne rozczarowanie. Rośliny nie tylko nie urosły niczym fasola z baśni braci Grimm, ale zwiędły po pierwszej nocy. 

Ze względu na to, że sporo "bojowników" z systemem, którzy stworzyli CHAZ to osoby łączone ze skrajnie lewicowymi bojówkami zwanymi Antifą, enklawa komunistów w USA bywa też zwana Antifastanem. “Strefa Autonomiczna” miała być spełnieniem utopijnych marzeń amerykańskich lewiców, jednak jej realia zaczynają coraz bardziej przypominać dobrze nam znane problemy i absurdy występujące w państwach komunistycznych.

 

 

Ocena: 

5
Średnio: 5 (3 votes)
Opublikował: admin
Portret użytkownika admin

Redaktor naczelny i założyciel portalu zmianynaziemi.pl a także innemedium.pl oraz wielu innych. Specjalizuje się w tematyce naukowej ze szczególnym uwzględnieniem zagrożeń dla świata. Zwolennik libertarianizmu co często wprost wynika z jego felietonów na tematy bieżące. Admina można również czytać na Twitterze   @lecterro


Komentarze

Portret użytkownika inzynier magister

Dostęp do pełnych danych o

Dostęp do pełnych danych o obywatelach jest marzeniem każdej rządowej biurokracji. Jednak dopóki państwo samo próbowało zbierać te dane, ograniczenia technologiczne uniemożliwiały pozyskanie tak wielu informacji – nawet w Chinach. Ten problem rozwiązały prywatne firmy, i to w sposób genialny – ludność sama się zewidencjonuje. Po to są media społecznościowe. 

Pracodawcy, banki, ubezpieczalnie, fundusze emerytalne, agendy rządowe – jakże wiele osób i firm ma interes w śledzeniu naszego życia! Dotychczas powstrzymywała ich konieczność ręcznego przeglądania danych, jednak w ostatnich latach dokonuje się kolejna odsłona rewolucji informatycznej – rozwój dyscypliny potocznie zwanej big data, czyli sprawnego i wydajnego przetwarzania i analizowania zbiorów danych zbyt wielkich dla manualnego procesu. Z wykorzystaniem szybkiego sprzętu, zaawansowanych algorytmów czy nawet sztucznej inteligencji, można łatwo wyłapywać i kojarzyć ze sobą dowolne szczegóły w bazie liczącej wiele milionów wpisów – jak chociażby w mediach społecznościowych. 

Innym polem inwigilacji i kontroli są transakcje bezgotówkowe (wyjątek stanowią kryptowaluty, ale kto ich używa? I jak długo zanim rządy zaczną ich zakazywać?), których udział w gospodarce nasz rząd chciałby zwiększyć jak najszybciej. Te również pozostają pod kontrolą garści firm – banków, kart kredytowych. Dane o naszych transakcjach również ochoczo udostępnimy, tłumacząc ze śmiechem, że co kogo obchodzi, ile butelek mleka kupiliśmy. Z początku będzie wygodnie – nasz kochany Google Assistant pozna nasze nawyki i automatycznie zrobi zakupy (dostawa do drzwi, dronem!). Potem jeszcze lepiej: bank nagrodzi nas za oszczędny tryb życia, pozwalając na większy kredyt na dom, a ubezpieczalnia zaoferuje niższe opłaty z racji naszego zdrowego stylu życia. Inna ubezpieczalnia zaoferuje tańsze OC za odpowiedzialną jazdę (nasz telefon, lepiej niż każdy fotoradar, zdradza jak szybko jechaliśmy).Wkrótce jednak okaże się, że drugą stroną nagród są kary. I propozycje, sugestie, zalecenia – a wreszcie bezwzględne warunki dalszej umowy. Warunki te będą surowe. Zobowiązanie do nieposiadania dzieci. Utrzymanie odpowiedniej kondycji zdrowotnej. Jazda bezwypadkowa. Unikanie kontaktu z osobami nieczystymi. I tak dalej. Tak jak firma w obliczu bankructwa musi słuchać poleceń banku, tak samo i my. Pamiętajmy przy tym, że firmy będą reagować na podobne presje z innych stron. Supermarket zrezygnuje z transakcji gotówkowych, bo trzymanie pieniędzy oznacza wyższe ubezpieczenie. Z resztą, w dobie pandemii, kto by chciał płacić gotówką? Zastraszane cybermotłochem firmy ogłoszą, że rezygnują z klientów, którzy mają nadmierny ślad węglowy, sklepy wyznaczą limit czerwonego mięsa na głowę, a cyberwłamywacze ujawnią, kto za dużo lata…Od bałaganu do władzy

Tyle tylko, że będzie bałagan. Za dużo firm, na dodatek międzynarodowych. Za dużo sprzecznych interesów. Dlatego przyjdzie dzień, kiedy cały ten bałagan zostanie zreformowany – przez państwo i dla państwa, ale na życzenie obywateli. Nasze dane zdrowotne trafią do NFZ-tu. Banki znajdą się pod jeszcze ściślejszym nadzorem Komisji Nadzoru Finansowego, który będzie ściśle monitorował nasze konta i transakcje.Jako przeciwwagę dla Facebooka, rząd nakaże Poczcie Polskiej stworzyć Polbooka (konto wymagane w kontakcie z urzędami!). Polbook, wiadomo, będzie bezstronny. A limity żywnościowe? Sejm, ku naszej radości, uprości sprzeczne wymogi zdrowotne różnych firm, wprowadzając jednolitą ustawę o limitach powszechnych na podstawie badań ministerstwa zdrowia. Funkcjonalność Polbooka rozszerzy się na monitorowanie naszego zdrowia i kontaktów, zwłaszcza z osobami nieszczepionymi. Wreszcie, po wprowadzeniu obowiązku posiadania telefonu w trakcie jazdy samochodem, Polbook zacznie monitorować naszą prędkość i pozycję, automatycznie zgłaszając wykroczenia. Jakaż to radość, tyle pieniędzy oszczędzonych na fotoradarach i policji drogowej!Dziwnym trafem okaże się, że w nowym, spójnym systemie, będziemy zbierać… punkty. Rodzicielskie, medialne, zdrowotne, podatkowe, drogowe. Ale – uspokoją nas urzędnicy – to zupełnie nie tak jak w Chinach. Przecież nikomu dziś nie przeszkadza punktacja kierowców, a to jest właściwie to samo.

My zaś to wszystko przyjmiemy… z ulgą. Nareszcie ktoś ujarzmił te wielkie korporacje. Czyż nie lepiej, gdy cała władza spoczywa w rękach demokratycznego rządu?

Ojcem Mieszka był, według niego, Siemomysł, dziadem Lestek, a pradziadem Siemowit. Z pierwszą żoną, Dobrawą, miał Mieszko syna Bolesława i córkę.

Portret użytkownika quiProQuo

Szkoda że ten portal sie tak

Szkoda że ten portal sie tak posypał. Widać zmiana generacji, inni ludzie wchodzą na scenę i tutaj. Nie widzą wielu rzeczy - idealizują jedno a gnoja coś czego nawet nie poznali, ba nawet nie musneli powierzchni zagadnienia jakim jest lewica - ta prawdziwa - nie wykrzywiony wspolczesny jej obraz. Tak na prawde słowo można przyczepić do wszystkiego - popatrzcie na zawartość tego słowa/pojęcia jak się zmieniało w czasie! Czym była lewica przed wojną, czym zaraz po. A czym stała się teraz a zrozumiecie że to wszystko nie jest tym co się wydaje. I nie trzeba łączyć wszystkiego ze wszystkim - to że ktoś jest lewicowy społecznie nie znaczy że ma lewicowe poglądy ekonomiczne. To samo jesli chodzi o poglądy w sprawie klimatu. A czy nie potraficie sobie wyobrazić kogoś kto politycznie jest prawicowy ale np. popiera ochrone przyrody i klimatu? Nie spłaszczajcie tak strasznie tak wielowymiarowego świata. Tu dałem b.krotki przegląd możliwych wymiarów - jak np. Ochrona przyrody - pierwszy wymiar; Polityka - drugi; społeczeństwo (tu poglady na rodzine i wychowanie ale nie tylko) - 3; duchowość i wiara - 4. A pewnie można by wymienić jeszcze pare. I w każdym z tych wymiarów można przejawiać bardziej prawicowe bądź lewicowe poglądy. Człowiek to nie czarno-biała płaska figura geometryczna jak kwadrat. To bardziej jakaś krzywa mozajka w wielowymiarowej przestrzeni i w 16 mln kolorów. Ja zawsze bardzo prosto rozumiałem lewicowość - w sensie wolności jednostki i prawa do tej wolności do samostanowienia o sobie! Bo kto z was chciałby być niewolnikiem? Zawsze kochałem wolność, ale jestem z trochę innej epoki - w której taka postawa była normą - i to pragnienie wolności wiązało się też z tym że jej w kraju wówczas nie było a prześladowania i policja na ulicach była normą. I strach. To było zaprzeczenie wolności. I gdy teraz widzę że kręcimy się w kółko - i znów wracamy do tego świata który kiedyś był - to widzę bezsens tego wszystkiego.

Portret użytkownika S

Skoro chcą mieć swoje

Skoro chcą mieć swoje "państwo w państwie" to Trump mógłby im dla jaj pozwolić. Utworzyć granicę, porobić im wizy wjazdowe do USA i wszelkie formalności i umowy celne i importowe (paszporty, zgoda konsulatu na wjazd i podobne śmieszki). Poustawiać dookoła kamery i pokazywać pajaców jak w "Truman Show". Oglądałbym XD

Dyskusja to wymiana argumentów i własnych poglądów. Możesz się z nimi zgadzać lub nie. Ale jeżeli potrafisz tylko bluzgać, wyzywać i siać zamęt, rozważ karierę w Antifie. Bo tu jej nie zrobisz Wink

Strony

Skomentuj