„PunchDown”, czyli jak głupi „sport” zabija ludzi...

Kategorie: 

Źródło: Internet

„Mordobicie” zawsze było modne. Niezależnie od okoliczności i powodu, oberwać zawsze można. Dziś walenie się po pyskach jest lukratywnym biznesem, szczególnie dla tych, którzy oglądają to z pozycji organizatorów...

W Polsce, jak i na świecie, jest sporo gal sztuk walki. Boks, to już za mało. Teraz prym wiedzie MMA i dziwaczne zestawienia, w których kobieta bije się z facetem, brat z bratem, ojciec z synem, gej z hetero, gej z gejem, trans z transem itd.

Jest też wyjątkowo kretyński „event”, który nazywa się „PunchDown”.

Uczestnicy tego pseudo-sportu, startują po dwie osoby i wzajemnie uderzają się dłonią w twarz. Przegrywa ten, który zostanie znokautowany lub po jednym z ciosów postanowi zrezygnować z dalszej rywalizacji. Jeśli przez określoną liczbę rund obaj rywale nadal są w stanie walczyć, decyduje werdykt sędziów.

W zawodach tych wystartowali między innymi strongman Artur „Waluś” Walczak oraz Dawid „Zaleś” Zalewski. Jeden z ciosów Zalewskiego okazał się tak mocny, że Walczak trafił do szpitala, w którym przez ponad miesiąc walczono o jego życie.

Lekarze stwierdzili wylew krwi do mózgu oraz jego poważne uszkodzenia. Zawodnika wprowadzono w stan śpiączki farmakologicznej. Niestety Artur Walczak zmarł z powodu „niewydolności wielonarządowej wynikającej z nieodwracalnego uszkodzenia centralnego układu nerwowego”.

W taki oto sposób z powodu wzajemnego policzkowania się za „hajs”, życie stracił człowiek. Oczywiście, sam sprawca oraz organizatorzy, nie mają sobie niczego do zarzucenia, bo „taki jest sport i w każdej dyscyplinie ktoś umiera”.

Do tej śmierci przyczynili się po części ci, którzy takie gale oglądają i motywują do ich organizowania. Za chwilę ktoś wpadnie na pomysł pojedynku karła ze słoniem. I zapewne znajdą się tacy, którzy wykupią dostęp, żeby obejrzeć, jak po jednym „ciosie” umiera kolejny człowiek.

 

Ocena: 

5
Średnio: 5 (2 votes)
Opublikował: Marcin Kozera
Portret użytkownika Marcin Kozera

Komentarze

Portret użytkownika nieznany

Punch Down - to drugi

Punch Down - to drugi najgłupszy sport jaki wymyślili po Nordic Walking (bez kijków tez można chodzić, poza tym większość, jak nie wszyscy zamiast naprawdę iść z kijkami, to                                                                                                                                                                                                                                                            szurają nimi po ziemi)

Portret użytkownika Quark

Z jednej strony chcącemu nie

Z jednej strony chcącemu nie dzieje się krzywda a z drugiej nasz świat różni i to dużo od świata "karków" gdzie nieprzyjęcie wyzwania równa się utracie szacunku "na dzielni" - tak to wygląda. Ci ludzie przecież nie uprawiają żadnego sportu lecz zwyczajnie ustalają hierarchię kastową . Tam szacunek i uznanie otrzymuje ten co na nogach się utrzyma jak najdłużej . Mądre przysłowie mówi : "Kto nie ma w głowie ten ma w nogach" a w tym przypadku w łapie . Takie zachowanie może i przystoi małpoludom ale nie ludziom cywilizowanym.

Ojcem Mieszka był, według niego, Siemomysł, dziadem Lestek, a pradziadem Siemowit. Z pierwszą żoną, Dobrawą, miał Mieszko syna Bolesława i córkę.

Portret użytkownika Dziś jestem wypity

Jeśli ktoś z powodu COVID

Jeśli ktoś z powodu COVID zachoruje to na leczenie zrzucają się wszyscy stąd pojawiły się zarzuty że osoby niezaszczepione będą piętnowane bo zgodnie z oficjalną retoryką są podatniejsze na ciężki przebieg choroby. Jeśli natomiast dwóch typów okłada się po twarzach i jeden z nich trafia na miesiąc do szpitala gdzie jednak w nim umiera to nie ma problemu. Koszty podobne jak w przypadku ciężkiego przebiegu a jednak oni nie są traktowani jako wrogowie społeczeństwa. Tacy i im podobni nie są piętnowani. Przecież to sportowcy...

Tyle się mówi o ekologii dlaczego spurek i jej znajomi nie zaproponują likwidacji niektórych dyscyplin sportowych jak np F1 ? Tyle paliwa się tam spala. My dobrze wiemy dlaczego tego nie zrobią. 

Portret użytkownika Shshhssh

Nie mam nic przeciwko, jest

Nie mam nic przeciwko, jest box, jest kolarstwo, żeglarstwo, są wyścigi samochodowe... Wszędzie może wydarzyć się wypadek dlatego udział powinien być dobrowolny aby w razie wypadku nie oskarżać się nawzajem

Portret użytkownika paprotka

Niektórzy ludzie mają

Niektórzy ludzie mają wyłączony szacunek do własnego organizmu, jest to chyba jakiś nierdorozwój umysłu objawiający się brakiem kilku klepek, inaczej tego wytłumaczyć nie sposób.

Portret użytkownika irfy

Kula w płot. Tak, „zawody” w

Kula w płot. Tak, „zawody” w policzkowaniu się to chyba najbardziej kretyńska błazenada, jaką ostatnio wymyślono. Owszem, lanie się po twarzach przy założeniu, że nie można blokować, uchylać się, bronić barkiem czy w inny sposób unikać ciosów to po prostu proszenie się o ciężkie uszkodzenie mózgu. Fakt, że uderzenia są wyprowadzane „otwartą ręką” nie ma tu nic do rzeczy, ponieważ tutaj w grę wchodzi prosta fizyka. Masa razy przyspieszenie. A „karki” występujące w takiej błazenadzie są zazwyczaj potężne.

Z drugiej strony nikt ich do tego bicie się po twarzach nie zmusza. Nikt nie stoi z pistoletem, grożąc śmiercią za nieprzyjęcie ciosu. Nikt nie grozi, że za uniki albo blokowanie uderzeń taki człowiek nie będzie mógł wychodzić z domu albo nie zostanie wypuszczony z kraju. Paradoksalnie, lanie się po ryjach jest więc ostoją wolności. Ludzie uczestniczą w tym całkowicie dobrowolnie, leją się i są lani z własnej i nieprzymuszonej woli. Konsekwencja walenia głową w rozpędzoną rękę są natomiast znane od zarania ludzkości. Dlatego osobiście nie widzę problemu.

Jedyne, czego należałoby wymagać od uczestników to naprawdę solidne, dodatkowe ubezpieczenie na zdrowie i życie. Bo tutaj faktycznie jest zgrzyt – cabany okładają się po facjatach a jeżeli coś im się stanie, na ich leczenie zrzucają się „wszyscy”.

Strony

Skomentuj