Przerośnięte państwo gwarancją problemów

Kategorie: 

Źródło: Internet

Dywagacje, dotyczące dalszych losów Unii Europejskiej, powróciły ze zdwojoną mocą po brytyjskim referendum. Przyczyną po części jest trudność wyobrażenia sobie świata bez UE przez wiele osób. Przypomina to sytuację sprzed kilku dekad, kiedy nikt nie przyjmował do świadomości informacji o możliwości upadku Związku Radzieckiego. Przy okazji tego – nadal aktualnego – tematu, warto uświadomić sobie istnienie kilku innych elementów rzeczywistości, o których jeszcze, nie tak dawno, nikt nie słyszał, a bez których dziś, większość z nas, nie wyobraża sobie świata.


Demokracja

Miliony osób przy urnach, to dla wielu dowód na szeroki zakres swobód, jakim cieszy się dzisiejsze społeczeństwo. Demokracja powiązana jest z powszechnym prawem wyborczym, a to z kolei pojawiło się, tak naprawdę, dopiero w XX wieku. W trakcie I Wojny Światowej (bądź też krótko po jej zakończeniu) sposobność powszechnego głosowania, dla zdecydowanej większości społeczeństwa, umożliwiły państwa takie jak: Niemcy, Austria, Szwecja czy Norwegia. Jeszcze później powszechne prawo wyborcze wprowadzono w Kanadzie (1960), Australii (1962), Stanach Zjednoczonych (1965) czy Szwajcarii (1971). Z kolei w Brazylii analfabeci mogą brać udział w wyborach dopiero od 1988 roku.

 

Jak już wspomniałem, wielu osobom demokracja kojarzy się z wolnością. Jednak Ojcowie Założyciele Stanów Zjednoczonych (którzy poprzez Konstytucję USA zrobili bardzo wiele dla zapewnienia swobody jednostkom) mieli na temat demokracji całkiem inne zdanie. Uważali ją za system, w którym „dwóch wilków i owca wspólnie decydują, co zjedzą na kolację”. Demokracja była więc dla nich synonimem tyranii, tyle że ze strony większości. Konstytucja Stanów Zjednoczonych pełniła w owej sytuacji kluczową rolę, ponieważ nadawała prawa obywatelom, a jednocześnie utrudniała życie politykom i blokowała im możliwość manipulowania najważniejszymi zasadami, które stanowiły fundament wolnego społeczeństwa. Mówiąc wprost: chroniła mniejszość przed tyranią ze strony większości.

Niestety, obsesja polityków dotycząca poszerzania władzy doprowadziła do tego, że zaczęli oni wpływać na sądy mające za zadanie dokonywać interpretacji konstytucji. To z kolei sprawiło, że doprowadzono do zmian prawnych, których autorzy konstytucji nigdy by nie zaakceptowali.

Należy zdać sobie sprawę z faktu, iż pewne kwestie w demokracji są postrzegane w zupełnie inny sposób. Pierwszym przykładem może być progresywne opodatkowanie. Wyższe daniny nałożone na najbogatszych (stanowiących mniejszość) sprawiają, że szybko słabnie opór ze strony uboższej części społeczeństwa. Druga kwestia, to nieelastyczne prawo pracy, które zwiększa stabilność zatrudnionych (czyli większości), natomiast utrudnia sytuację osób poszukujących pracy lub dopiero wchodzących na rynek. Większość społeczeństwa jest zdziwiona tym, że kiedyś król mógł dysponować tak ogromną władzą. I jednocześnie, niemal nikt nie przejmuje się obecnie nieograniczonymi możliwościami, jakie zostały przekazane w ręce większości.


Państwo opiekuńcze

Jeszcze sto lat temu, nie do pomyślenia byłaby tak szeroka rola państwa, z jaką mamy dziś do czynienia. Obecnie, jesteśmy świadkami podobnej sytuacji – stosunkowo krótka historia i jednoczesne przyzwyczajenie społeczeństwa do państwa (mniej lub bardziej) opiekuńczego, przez co społeczeństwo nie wyobraża sobie już innego modelu państwowego. Demokracja, oczywiście, sprzyja powstawaniu państwa opiekuńczego. Politycy bardzo chętnie składają obietnice w trakcie kampanii wyborczych, które naturalnie muszą się wiązać z nowymi podatkami. W społeczeństwie jednak, nadal panuje przekonanie, że nowości, które oferują kandydaci startujący w wyborach, nie będą nas nic kosztować. Duże państwo wiąże się z rosnącymi wydatkami publicznymi. Sprawdźmy zatem najpierw, jak wyglądała sytuacja w tej kwestii, na początku XX wieku.

Źródło: Marc Faber, tradingeconomics.com

Powyższy wykres przedstawia wydatki publiczne, w odniesieniu do PKB poszczególnych państw w 1870 oraz 1913 roku. Dla porównania, zaznaczony został również obecny poziom wydatków publicznych w USA (38 procent) oraz w strefie euro (48 procent).

Na rok przed wybuchem I Wojny Światowej, średni poziom wydatków publicznych w tej grupie państw wynosił zaledwie 13 procent PKB. Oczywiście, większość pieniędzy przekazywana była na utrzymanie i rozwój wojska.

Warto zwrócić w tym miejscu uwagę na dane dotyczące państw skandynawskich, które dziś słyną z bardzo szerokiej opieki socjalnej. W 1870 roku ich wydatki publiczne nie przekraczały 6 procent PKB, natomiast przed I Wojną Światową były niższe niż 10 procent PKB. Był to jeden z fundamentów ich późniejszego sukcesu. Obecne pokolenia niestety, najwyraźniej zapomniały, gdzie leżą źródła bogactwa państw skandynawskich. Zwiększenie roli państwa musiało poskutkować wzrostem długu publicznego, co jednoznacznie widać na poniższym wykresie:

Źródło: Marc Faber, tradingeconomics.com

W przypadku wielu państw dług publiczny, na przestrzeni stu lat, wzrósł z 10 do 100 procent. Krajem wyróżniającym się w tej kwestii jest Hiszpania, która jeszcze w 1975 roku szczyciła się długiem w wysokości 10 procent PKB, a kilka miesięcy temu zadłużenie tego kraju przekroczyło wielkość rocznego PKB.

Państwo opiekuńcze powstaje na kanwie politycznych obietnic, których realizacja musi być opłacana pieniędzmi z podatków. Wspomniane wyżej progresywne opodatkowanie w Stanach Zjednoczonych zostało wprowadzone w 1913 roku, a więc w tym samym roku, w którym pojawiła się Rezerwa Federalna. Był to moment, który ułatwił politykom późniejsze podnoszenie podatków i uspokajanie mas tłumaczeniem na zasadzie: „bogaci zapłacą więcej”. Progresywne opodatkowanie, z całą pewnością, stanowi jedno z największych zagrożeń dla własności prywatnej, ponieważ stwarza tylko pozory walki z nierównościami społecznymi, a w rzeczywistości poszerza jedynie najuboższą część społeczeństwa.

Warto wspomnieć również o podatku dochodowym, który pojawił się w XIX wieku, z tym że, w tamtym okresie państwo pobierało jedynie od 1 do 7 procent z dochodu obywatela. Dzisiaj, bez problemu znajdziemy państwa, w których podatek dochodowy dochodzi do 40, a nawet 50 procent. Państwo opiekuńcze ma możliwość rozrastania się, dzięki pokazywaniu obywatelowi pozornych korzyści płynących z zasady: „Ty zarabiasz, my redystrybuujemy”. Kiedy system ten się umacnia, większość osób przestaje wierzyć w pomoc, jaka mogłaby płynąć ze strony rodziny czy fundacji charytatywnych, a wszystko dlatego, że w kieszeniach obywateli zostaje coraz mniej pieniędzy. Główny problem polega na tym, że prawdziwym celem państwa opiekuńczego nie jest niesienie pomocy najsłabszym. Chodzi wyłącznie o to, aby przejąć kontrolę nad większością, uzależnić ludzi od państwa. Taki system, z zadziwiającą łatwością, wytwarza w ludziach przekonania, że pieniądze rosną na drzewach. Na okrągło powtarza się terminy takie jak: „bezpłatna służba zdrowia” czy „bezpłatna edukacja”. Jednocześnie znika jakiekolwiek poczucie odpowiedzialności za samego siebie. Skoro państwo zadba o nas niezależnie od sytuacji, to jaki jest sens oszczędzania czy wychowywania dzieci?


Rekordowe zadłużenie

Kiedy kończą się wpływy z podatków, a jednocześnie nie widać końca politycznych obietnic, nie ma innego wyjścia niż zadłużanie państwa. W nie tak odległej przeszłości, wysoki dług publiczny wiązał się z działaniami wojennymi. Teraz sytuacja wygląda zupełnie inaczej.

Źródło: Marc Faber

Jak widać na powyższym wykresie, w trakcie XXI wieku globalny dług wzrasta w nieprawdopodobnym tempie i stanowi już trzykrotność PKB, wypracowywanego przez wszystkie gospodarki świata.

Do niedawna, wstrzymywano się z zaciąganiem długu z dwóch kluczowych powodów. Były nimi stopy procentowe oraz obowiązek spłacenia zadłużenia. Obecnie, gospodarka funkcjonuje w otoczeniu zerowych stóp procentowych, które hamują jakiekolwiek opory przed zwiększaniem zadłużenia. Z kolei sam obowiązek spłaty również nie jest  odczuwalny – rządy wybierają rolowanie długu i unikają zmierzenia się z konsekwencjami swoich działań. Poniższy wykres pokazuje ogromny wzrost długu publicznego w stosunku do PKB w ciągu ostatnich 30-35 lat, czyli bardzo krótkiego okresu czasu. Tak drastyczne powiększenie się zadłużenia, począwszy od lat osiemdziesiątych, było możliwe dzięki zerwaniu w 1971 roku ostatniego powiązania między złotem a dolarem.

Źródło: Marc Faber

Niebieską linią zaznaczono wysokość globalnego długu w bilionach dolarów (lewa skala), natomiast czerwony kolor określa poziom zadłużenia, jako procent światowego PKB (prawa skala). Jeszcze w 1980 roku globalny dług nie przekraczał 100 procent światowego PKB. Obecny poziom jasno pokazuje, że jakakolwiek równowaga została porzucona, a dzisiejsze społeczeństwo konsumuje na koszt przyszłych pokoleń. W momencie krachu, milionom ludzi przyjdzie żyć na niższym, niż do tej pory poziomie, co oczywiście spotka się z ogromnym niezadowoleniem, ale będzie nieuniknione. Cały obecny porządek opiera się na zaufaniu do systemu finansowego, który niestety jest bardzo kruchy. Oznacza to, że jeden punkt zapalny może spowodować zapaść w wielu miejscach.


Pusty pieniądz i szaleństwa Banków Centralnych

Od „tymczasowego” zawieszenia wymienialności dolara na złoto mija 45 lat. Oczywiście, decyzja prezydenta Nixona obowiązywała równie „tymczasowo”, jak każdy podatek, który – według argumentacji polityków – wprowadzany jest na krótki okres. System oparty na pustym pieniądzu sprawia, że losy waluty uzależnione są od zdrowego rozsądku polityków. Jest to problematyczne, ponieważ władza w systemie demokratycznym, w większości przypadków, działa na ludzi degenerująco. Przyczynia się do tego brak odpowiedzialności za własne decyzje. Pozbawione jakiegokolwiek rozsądku działania polityków doprowadzają państwo do tragicznej sytuacji finansowej, a ostatnią deską ratunku staje się wówczas dodruk pieniądza. Kończy się to zawsze tak samo, czyli zniszczeniem waluty.

W sytuacji, którą możemy obserwować obecnie, kluczową rolę odgrywają banki centralne. Od czasu ostatniego kryzysu finansowego, ich polityka obliczona była na wyeliminowanie – absolutnie niezbędnych – cykli koniunkturalnych. Jest to element, który nagradza wizję oraz cierpliwość, natomiast karze za głupotę, chciwość i krótkowzroczność. Cykle przynoszą straty wielu ludziom, ale jednocześnie motywują do zmiany sposobu postępowania oraz jeszcze cięższej pracy. To podczas recesji eliminowane są z rynku nieefektywne przedsiębiorstwa, co stwarza możliwość pojawienia się lepiej zarządzanych firm. Taka zmiana powoduje wzrost produktywności. Gdyby w 2008 roku nie ratowano (za wszelką cenę) upadających banków, w ich miejsce pojawiłyby się firmy mniejsze i lepiej zarządzane, co wszystkim wyszłoby na dobre. W efekcie ówczesnego „ratunku” mamy dziś do czynienia z gigantycznym długiem, a „too big to fail” zamieniło się w „too big to jail”. To kolejny przypadek, który potwierdza tezę o tym, że każda ingerencja rządu w gospodarkę jest szkodliwa i doprowadza do coraz większych wypaczeń rynkowych.

Na tym tle, kontynuowana obecnie, polityka zerowych stóp procentowych stanowi przejaw ludzkiej chciwości. Nie możemy oczekiwać, że takie działania pozostaną bez konsekwencji. Wartość wielu aktywów została nie tyle zniekształcona, co wręcz oderwana od rzeczywistości, a popełnione błędy, nie są w żaden sposób korygowane. Taka sytuacja może, oczywiście, utrzymywać się przez długi okres czasu, ale ostatecznie trzeba będzie zmierzyć się z faktycznym stanem rzeczy. Być może moja ocena działań banków centralnych wyda się komuś zbyt surowa. Niewykluczone, że znaczna część osób nadal wierzy, że instytucje te kierowane są przez osoby o nadprzyrodzonej inteligencji. Dlatego też, kończąc wątek działań banków centralnych, warto przytoczyć wypowiedź prezesa Bank of Japan Haruhiko Kurody, z czerwca 2015 roku:

„Myślę, że każdy kojarzy historię Piotrusia Pana, w której powiedziano, że moment w którym zastanawiamy się czy umiemy latać jest momentem, kiedy bezpowrotnie tracimy tą zdolność. To, czego teraz potrzebujemy, to pozytywne nastawienie i pełne przekonanie.”


Podsumowanie

Kwestie poruszone w tym artykule są trudne do przyswojenia i zaakceptowania, ponieważ jesteśmy przyzwyczajeni do życia w innej rzeczywistości. Europa oraz Stany Zjednoczone mają za sobą kilka, stosunkowo spokojnych, dekad. Nie chodzi tutaj o szerzenie katastroficznych wizji, ale zwyczajne uświadomienie sobie, że ważne części obecnego systemu zajmują zaledwie ułamek czasu w zestawieniu z historią świata. Pamiętajmy, że mówimy o systemie, który zmienia się na naszych oczach, a Brexit stanowi przygrywkę. Nowe zasady mogą nie brać pod uwagę demokracji, a tym bardziej stworzenia jakiegokolwiek państwa opiekuńczego. Jest za to bardzo prawdopodobne, że już wkrótce większość z nas nie będzie miała wyjścia i będzie zmuszona wziąć odpowiedzialność za swoje decyzje. Wszystko dlatego, że każdy kolejny magiczny program, mający zapewniać nam bezpieczeństwo, okaże się niemożliwy do utrzymania.


Zespół Independent Trader

Źródło: Independent Trader – Niezależny Portal Finansowy

http://independenttrader.pl/przerosniete-panstwo-gwarancja-problemow.html

Ocena: 

5
Średnio: 5 (1 vote)
Opublikował: Independent Trader
Portret użytkownika Independent Trader
loading...


Komentarze

Portret użytkownika tubylec

Nie przerośnięte państwo, bo

Nie przerośnięte państwo, bo państwo swych granic nie poszerza tylko przerośnięta sfora polityków i nikomu nie potrzebnych urzędasów stwarzających coraz to nowe ustawy i nowe problemy dla ludzi - to jest problemem. Namnożyło się takich pierdzistołków którzy nic nie umieją, wykształcenie zdobyli dając dupy profesorom na uczelniach i wydaje im się że to sposób na życie, zwykłe kurwy bez zasad. Oni nam niepotrzebni, wyłapać to całe skurwiałe towarzystwo i zagonić do ciężkich robót - to jest priorytet, niech zejdą ze swoich wyżyn na ziemię i zobaczą jak wygląda prawdziwe życie, inaczej będa nam robić syf na każdym kroku i rzucać kłody pod nogi. Zaprawdę .. jak po upadku tego systemu dorwę kogoś kto był jebanym pierdzistołkiem, szefem traktującym podle pracowników czy innym systemowym skurwysynem to będzie bity po ryju i poniżany każdego dnia, goniony do roboty za darmo, bez litości, oddawać będzie wszystko co ma .. zapamiętajcie to sobie, systemowe skurwysyny, dokładnie tak będę was traktować.

Portret użytkownika misiek

Państwo socjalne to jedno.

Państwo socjalne to jedno.

Ideologia neoliberalna od kilkudziesięciu lat niszcząca świat to drugi czynnik.

Państwa opiekuńcze rozwinęły się w latach 50' do 70'. Gdy gospodarki krajów zachodnich dobrze funkcjonowały i było je na to stać.

Jednak pod wpływem ideologii liberalnej zaczęto znosić beriery celne i podatkowe. Biznes i finansjera z jednej strony zaczęli płacić coraz niższe podatki, z drugiej strony przenosić swoje firmy do krajów o niskich podatkach/kosztach i do rajów podatkowych.

Wystarczy porównać % dochodów państw z CIT i PIT na przestrzeni lat.

Finansjera za pomocą MFW i BŚ wymuszała na krajach biedniejszych reformy pogłębiające owe problemy i uzależniające je od długu. Nie do spłacenia!!!

To nie neoliberałowie chcą ochronić ludzkość przed socjalizmem ale ich ideologia jest narzędziem finansjery do złupienia ludzkości i NWO.

Co widać dobitnie. Tylko trzeba samodzielnie myśleć.

Portret użytkownika Dominus

A ropa znowu spada.  Dzis

A ropa znowu spada.  Dzis podawali ze najtansza od 3 miesiecy.  put-instan w krotce wroci do starego-kacapskiego menu: kiszone buraki, samogon z onucy a podcierac sie beda pewnie sloma ... POwroci normalnosc a nie ciagle ten zgnily zachod!

Portret użytkownika Ractaros96

Dobry artykuł, jak zawsze.

Dobry artykuł, jak zawsze. Przyjemnie się czyta. Bezwzględnie zgadzam się, że światowy dług jest największym problemem ludzkości. Co do kwestii państwa opiekuńczego: okej, zadłużanie państwa z jakiegokolwiek powodu jest złe, podatki progresywne też są złe i sam jakiś czas temu zdałem sobie z tego sprawę. Jednak mimo wszystko państwo powinno, jak nie doprowadzać do redystrybucji bogactwa (na zasadzie zasiłków), to przynajmniej stworzyć górną granicę bogacenia się, bogacenie się jest ok i służy społeczeństwu, ale do pewnego stopnia. Przy absurdalnym trendzie jaki jest obecnie, gdzie kolejne kawałki światowego bogactwa trafiają do 1% najbogatszych, podczas gdy pozostali muszą walczyć o coraz mniejsze resztki, należy powiedzieć stop temu szaleństwu. Tak samo jak istnieje oczywista dolna granica bogactwa (czy nieposiadanie czegokolwiek), powinna również istnieć górna, aby została zachowana ogólna równowaga światowego systemu kapitalistycznego. Na przykład podział bogactwa na poziomie 20/80 (1% ludzi - 20% bogactwa, 99% ludzi - 80% bogactwa). Na pewno da się na podstawie takiego współczynnika wyliczyć górną granicę do jakiej jednostka na terenie danego kraju może zwiększać swoją materialną wartość. Natomiast powyżej tej granicy bogactwo powinno trafiać do budżetu państwa w celu redystrybucji na resztę populacji (np. pensje dla pracowników budżetówki czy inwestycje w infrastrukturę). Dobrze byłoby też zrobić porządek z panującą dzisiaj modą w państwach rozwiniętych na "życie na kredyt". Wzięcie kredytu jest ok, dopóki na 100% będzie się w stanie go spłacić, dzisiaj dochodzi do absurdalnych sytuacji, gdy człowiek nie mogąc wzbogadzić się w normalny sposób, bierze kredyty, które pozwalają mu "poczuć" tego bogactwa, a to że kiedyś trzeba będzie to spłacić i te luksusy na kredyt się kiedyś skończą nie dociara do takich ludzi. Oczywiście takie postępowanie umożliwiają im banki oraz wszelkiego rodzaju parabanki. Podsumowując, potrzebujemy czterech zmian w obecnym systemie:

-likwidacja długu (najlepiej poprzez ogólnoświatowe porozumienie umarzające wszystkie długi wszystkim krajom, naprawdę, wojny nam do tego nie trzeba) oraz zmiana podejścia do zadłużania się: "lepiej oszczędzać, niż się zadłużać".

-wyliczenie górnej granicy bogactwa posiadanego przez jednostkę (być może dałoby się to zastosować również w odniesieniu do osób prawnych w celu ograniczenia nieskończonego rozrostu korporacji i utrzymania dzięki temu jako takiej konkurencji na rynku)

-ograniczenie zasiłków dla obywateli (z równoczesnym zapewnieniem większych możliwości rozwoju obywatela, czyli inwestycje tych pieniędzy np. w edukację czy infrastrukturę)

-no i ostatnia rzecz, utworzenie skutecznego narzędzia (niemożliwego do ominięcia, nawet przez obecną władzę, najlepiej będącego pod bezpośrednią kontrolą obywateli, np. jakiś trybunał, w którym zasiadaliby obywatele reprezentujący różne dziedziny i nieposiadający jakichkolwiek powiązań politycznych) wymuszającego ponoszenie odpowiedzialności przez polityków za ich decyzje.

"Trudności materialne nigdy nie powinny być przeszkodą na drodze rozwoju człowieka" - Moje własne słowa

Portret użytkownika Mojeimię44

Myslisz bardzo inteligentnie

Myslisz bardzo inteligentnie ale nie ze wszystkim sie zgadzam. Czy wiesz ile to kasy jesli bys teraz zabral bogaczom (masonom)  79% majatku? To jest nie do policzenia. Jesli rzady by dostaly z dnia na dzien taka kase skonczy sie to na naduzyciach a ludziom i tak spadna wypociny. Jednak tok rozumowania masz bardzo interesujacy. Mam nadzieje, ze jeszcze sie tu spotkamy. Powodzenia

Portret użytkownika Aśka

Pana słówa są trochę śmieszne

Pana słówa są trochę śmieszne. Pan który napisał komentarz do artykułu świetnie myśli, brakuje takich ludzi właśnie -  pomysłowi i zaradni. Ale Pana zdanie pod tymże  komentarzem jest idiotyczne. Czytając ten komentarz miałam wrażenie, że odgrywa Pan rolę nauczyciela, który głaszcząc po głowie swojego ucznia go chwali, ale podkreśla również  że jeszcze się musi wiele nauczyć.  To takie dziecinne, żeby nie użyć innego słowa. Za to czytając Pana komentarze o archekracji i tych podobnych (delikatnie mówiąc) bzdurach, odnoszę wrażenie, że  jest Pan nakręconym przez jakąś  sekte mlodzieńcem, który nie umie jeszcze znaleźć swojej ścieżki i powiela głupotę innych. I w sumie komentarz wygląda tak,  jakby to uczeń chciał pouczać  swojego nauczyciela. Życzę Panu więcej luzu, od tej archekracji to chyba już jest Pan "zmęczony" i serdecznie polecam ciekawą książkę, która z pewnością będzie na Pana możliwości - słownik ortograficzny :) 

Portret użytkownika Ractaros96

To znaczy, nie wiem dokładnie

To znaczy, nie wiem dokładnie ile najbogatsi straciliby pieniędzy, bo najpierw trzeba byłoby wyliczyć tą górną granicę. Jest to jak najbardziej do policzenia, wystarczy, że mamy ten rozsądny stosunek w podziale bogactwa 20/80, liczbę ludności danego kraju, PKB danego kraju oraz może jeszcze jakiś dodatkowy rozsądny podział na klasy zamożności, do jakiego chcemy doprowadzić społeczeństwo (np. 10% bogaci, 80% klasa średnia i 10% biedni), oczywiście im większa klasa średnia w kapitalizmie, tym zdrowiej dla takiego systemu. Dodatkowo, ostatnim parametrem do wyliczenia tej górnej granicy byłoby wyliczenie progów dla każdej z tych klas, bazując na aktualnych cenach dóbr i usług, które są niezbędne dla osiągnięcia statusu danej klasy. Możemy tworzyć takie plany "naprawy świata" i je propagować, jednak wszystko zależy od dobrej woli tych, którzy mają największy wpływ na obecny stan rzeczy. Jeżeli mimo tego nie będą chcieli słuchać, to rozgoryczone społeczeństwo prędzej czy później ich rozliczy.

"Trudności materialne nigdy nie powinny być przeszkodą na drodze rozwoju człowieka" - Moje własne słowa

Portret użytkownika Czarex

Sorry, ale takie coś po

Sorry, ale takie coś po prostu nie przejdzie, gdyż ludzie (jako masa a na ogół tez jednostki) sa po prostu głupi. Jeśli Ty to rozumiesz czy ja, to nie znaczy ze 99% społeczeństwa to rozumie. 

Z jednej strony bogatym najprawdopodobniej by wisiało jaki Max pułap kasy mogą zrobić, lecz z drugiej strony nie byłoby sie wstanie tego kontrolować - konta w każdym banku na świecie przykładowo lub słupy. Nie bierzesz tez dwóch rzeczy pod uwagę:

1. Bogaci nie maja miliardów dolcow na kontach, oni maja wartość netto wyrażona w miliardach, czasami sztucznie napompowana. 

2. Dochodzimy do takiego okresu w historii człowieka ze eksploracja kosmosu musi nastąpić. Przez rządy? (Przecież napisałeś ze kasa dla biednych - poza tym w rządach sa debile) jeśli eksploracja ma być skuteczna to musi nastąpić przez sektor prywatny. A nawet teraz "miliarderów" na to nie stać by pchnąć to szybko gdyż nie maja odpowiedniej ilości wolnej gotówki by to ruszyć... 

Poza tym, jak ludzie sa przyzwyczajeni, ze co 5 lat mogą nowa furę na kredyt wziac to będzie raz ze furia ze maja przez 10 lat tym samym autem jeździć a dwa ze koncerny motoryzacyjne by padły. I na takiej samej zasadzie większość innych biznesów. Czyli efekt - bezrobocie pionowo do góry... A to rodzi ku temu ze państwo musi pomoc ludziom bo przestępczość tez by zasuwają do góry. 

Wniosek taki ze lepiej mieć produktywne i zadłużone społeczeństwo niż nieproduktywne, bezrobotne i dopłacać do tego. 

Portret użytkownika Ractaros96

Ad. 1. No nie mają miliardów

Ad. 1. No nie mają miliardów na kontach, ale ich wartość bierze się z posiadanych akcji, dóbr materialnych (domy, samochody, jachty, itp.).

Ad. 2. Eksploracja stoi dlatego, że absurdalnie drogi jest start rakiety z powierzchni Ziemi. Potrzebujemy albo lepszego, bardziej wydajnego napędu albo porządnego portu kosmicznego na orbicie (ISS to jest zabawka, a nie pełnoprawna stacja kosmiczna). Inny problem jest taki, że od końca zimnej wojny bardzo mało się inwestuje w rozwój technologii kosmicznej.

Zadłużanie się jest spoko, ale wszystko należy robić z głową. Dzisiejszy poziom zadłużenia jest absurdalny i ta bańka kredytowa kiedyś pęknie i dużo ludzi na tym ucierpii. Co do rosnącego ciągle bogactwa garstki najbogatszych, to też się kiedyś będzie musiało skończyć. Ilość bogactwa nie jest nieskończona i aby 1% najbogatszych miał więcej, to musi zabrać pozostałym. Już dzisiaj ten 1% posiada ponad 50% bogactwa i nie widać, aby ten trend miał się zmienić. Prędzej czy później reszta ludzi się zbuntuje.

"Trudności materialne nigdy nie powinny być przeszkodą na drodze rozwoju człowieka" - Moje własne słowa

Strony

Skomentuj