Próba samospalenia w Warszawie w proteście przeciwko polityce partii rządzącej. List pożegnalny wskazuje, że desperat uwierzył opozycyjnym mediom!

Kategorie: 

Źródło: kadr z YouTube

Wczoraj w Warszawie doszło do szokującego wydarzenia. Pod Pałacem Kultury i Nauki podpalił się mężczyzna. Na szczęście został na czas ugaszony i z poważnymi poparzeniami znalazł się w szpitalu. Na miejscu odnaleziono też list pożegnalny, w którym tłumaczył motywy swojej decyzji. Wygląda na to, że próba samospalenia ma związek z tym co słyszy od dwóch lat w opozycyjnych mediach na temat partii rządzącej, PiS.

Manifest desperata zawiera się w 15 punktach, z których każdy rozpoczyna się od słowa "Protestuję". Czytając go można odnieść wrażenie, że został napisany przez kogoś kogo światopogląd ukształtowała Gazeta Wyborcza, Newsweek, TVN i Polsat. Właściwie wszystko co jest w nim napisane, ów nieszczęśnik musiał dowiedzieć się z tych polskojęzycznych źródeł informacji.

 

Wszystko wskazuje na to, że desperat został podkręcony przez nieprzychylne rządowi media i rzeczywiście uwierzył w to, że w Polsce dzieje się coś strasznego, bo nie rządzi partia którą popierają te środowiska medialne. Sugestywne jest to, że do tej próby samospalenia doszło dokładnie w rocznicę ataków Ryszarda Cyby na biuro poselskie PiS w Łodzi. Tam również nakręcony w taki sam sposób przez media, szalony z nienawiści człowiek, zastrzelił pracownika tego biura, Marka Rosiaka i ranił drugiego za pomocą noża.

 

Trudno powiedzieć czy wczorajsza data wybrana na ten szalony protest to przypadek czy też człowiek który się podpalił celowo wybrał ten dzień jako kojarzący mu się z walką z PiS, której to formacji zapewne szczerze nienawidził. Pojawia się teraz pytanie co zrobić w sytuacji gdy medialna szczujnia doprowadza do tego, że niezrównoważony psychicznie człowiek, porywa się na własne życie. Czy nie ma tu nikogo winnego? Czy ludzie odpowiedzialni za propagandę opozycyjną nie mają sobie nic do zarzucenia?

Oczywiście, że nie mają. Jacek Żakowski już ogłosił tego mężczyznę patriotą. Opozycyjne media udają, że nie mają z tym nic wspólnego i niezbyt chętnie epatują treścią listu - manifestu, bo już na pierwszy rzut oka widać, że napisane tam rzeczy promowano bez opamiętania licząc na polaryzację społeczną i w konsekwencji na polski "Majdan". Niektórzy już nawet się z tym nie kryją.

 

Trzeba przyznać, że budowanie podziałów w społeczeństwie wychodzi im całkiem dobrze i nie da się już normalnie rozmawiać ze zwolennikami i przeciwnikami obecnej władzy, ponieważ zachowują się oni przeważnie jak fundamentaliści, nie dopuszczając do siebie żadnych innych poglądów, a każde słowa krytyki wobec uwielbianej przez nich formacji politycznej traktują jako przyznanie się do poparcia czy to opozycji czy to partii rządzącej.

Warto przypomnieć, że za czasów rządów PO również doszło do próby samospalenia, pod Kancelarią Premiera Donalda Tuska, wtedy jednak ta sama grupa dziennikarzy, którzy teraz nazywają wczorajszego desperata "patriotą", nazywała tamtego "człowiekiem niezrównoważonym psychicznie".

 

Jedno jest pewne wczorajszy niedoszły samobójca zapewne wierzy w to, że jest patriotą, ale nie można go porównywać do prawdziwego patrioty, jakim był Ryszard Siwiec, który popełnił samobójstwo podczas dożynek na Stadionie Dziesięciolecia 8 września 1968 roku. To był rzeczywiście poruszający akt desperacji w sytuacji zdawałoby się bez wyjścia. Tym razem mamy do czynienia z chorym człowiekiem, który został nakręcony przez media. To bardzo smutna dysproporcja.

 

 

Ocena: 

5
Średnio: 4.2 (5 votes)
Opublikował: admin
Portret użytkownika admin

Redaktor naczelny i założyciel portalu zmianynaziemi.pl a także innemedium.pl oraz wielu innych. Specjalizuje się w tematyce naukowej ze szczególnym uwzględnieniem zagrożeń dla świata. Zwolennik libertarianizmu co często wprost wynika z jego felietonów na tematy bieżące. Admina można również czytać na Twitterze   @lecterro



Komentarze

Portret użytkownika SN69ll

Znowu kogoś boli 500+..

Znowu kogoś boli 500+...inteligencie... Polska była chyba jedynym krajem w Europie...który nie pomagał finansowo rodzinie...pierzesz mózg w pralce...czy jesteś już na poziomie zmywarki ?...pamiętaj o środkach zmiękczających...

Portret użytkownika angelo

oj ludzie co sie dzieje na

oj ludzie co sie dzieje na tym swiecie ???? - a kto karze ogladac telewizje taka czy inna - nie podaje nazw bo zaraz zostane zbluzgany bo ostanio stalo sie to modne i powtorze pytanie kto nakazuje wam ogladac telewizje ???? zdanie jest proste robic tak aby nikt przez to co robisz nieplakal !!!!! i kto zrozumial to??????

Portret użytkownika BigStan

Telewizja tak samo jak radio

Telewizja tak samo jak radio to element sprytnej manipulacji wykorzystywany przez zawsze mściwie nam panujących.

Jeżeli ktoś przeleci się po kanałach naziemnego ścieku w porze - pożal się Boże - wiadomości ( a może tak jak mówiono w latach 80 jadą mośki ) to zobaczymy że najważniejszą informacją jest zła informacja, taka która ma nas dołować.

Gdy już przebrniemy przez szambo wiadomości, po bzdurnych reklamach wrzucają odgrzewane kotlety i seriale ( wymazywacze mózgów ) o wekach , pigułach i kiwającymi się z celebrytami.

Czyż nie lepiej w tym czasie przeczytać książkę, obejrzeć film, zagrać dla odprężenia w ulubioną grę, przejrzeć alternatywne portale informacyjne ? Olejmy zakłamane media gównianego ścieku tak samo jak robiono to w latach 80 - w tamtych czasach zamiast najdłuższego serialu nowoczesnej europy ( dziennik TV ) spotykaliśmy się w gronie znajomych aby wspólnie napić się kawy czy zapalić dobrą fajkę i pogadać o sprawach jakie w ścierwo medium nigdy by nie poruszono !

------------------------

Wszystkie konwenanse, savoir-vivre i nonszalancki bon ton służą do sterowania społeczeństwem, by biło się o pozycje generowane przez najwyższe warstwy. To tylko potyczki o ładną obrożę i łańcuch.

Portret użytkownika Odważniak

Telewizora, ni radia nie mam

Telewizora, ni radia nie mam od 25 lat. Mam wyewoluowaną autoignorację reklamowanych produktów, bo wielokrotnie okazywało się, że najlepiej reklamują największy badziew, ponadto, dlaczego ja mam płacić za wygłupy reklamotwórców? Prezesów, co to wygłupy sponsorują, drabinę biurokracji mam opłacać? Takiego (gest Kozakiewicza). Gdyby cała ta zabawa w telewizji nie byla tak droga i opętana jedynie pragnieniem zysku, to może nawet istniałby telewizor w domu. 
Jednakże zauważam, że istnieje podział na mających telewizje i tych, co nie używają. Używacze są agresywni, podminowani i w większości niemili, jeżeli doznają odmienności poglądowej. Popadają wtedy w stan hipnotyczny i niemal dostają piany na usta, jakby ktoś włączył komendę "bierz " lub "zabij". I to kuźwa inteligentni ludzie, wydawałoby się damy i intelektualiści, nagle pstryk, inna opinia, trójkąt nie pasuje w kwadrat, i następuje atak hukowy. Oponent nie ma szans w starciu jeden na jeden, bo widzi, że każde słowo dolewa oliwy do ognia i "Telewizyjny" może się zaczknąć z szału, więc tonuje dyskusję wycofując rakiem, bo rękoczyny nieuniknione są, telewizyjni nie są już dłużej istotami o wolnej woli, nie decydują już za siebie, są bioarmią aktywowaną słowem. Telewizyjni są przekonani o własnej nieomylności, jakiekolwiek inne rozwiązanie danego problemu skutkuje co najwyżej przyjęciem do wiadomości i nie dokonaniu zmiany, zaraz po ciężkiej batalii z "wszystko na nie". Już przestaję kontynuować rozmowę po trzencim nie, bo sens jest żaden, implant telewizyjny, jeżeli jest mocno wczepiony, blokuje informacje z innych źródeł. 

Telewizyjni negują wszystko. Świat, Naturę, Zdrowie, wierzą w cudowną tabletkę, stają się nerwowi bez dziennej dawki programu, bez szumu, którego normalni ludzie nie mogą znieść, szum ten, kiedy usłyszany po latach nieposiadania, przenika aż do rdzenia kręgowego, paraliżuje ruch, kiedy obok przechodzę, karze zerknąć na śliczne kolorowe obrazki twarzy masek (dziwne te malowane wałkiem brwi, chyba gorsze od rysowanych od szklanki), i ciężko zastartować do dalszego biegu, a tylko przechodzę po coś tam. Zawieszka gotowa, kilka sekund, w najlepszym przypadku, ukradł złodziej z mojego życia, kilka sekund kopa w uwagę, w skupienie, przerwany tok myśli nad losem świata i ratunkiem telewizyjnych. 
Nie daj Boże pracować z jakimś telewizyjnym. Włącza jakiś przesterowany głośnik, co to jak niewidomy szaleniec robi akupunkturę mojemu mózgowi, by jednosześnie mielić moją uwagę i koncentrację blenderem piosenek dla kretynów. Kilka godzin w takich warunkach kosztuje mnie więcej niż tydzień energii, bo cudowne me ucho nie tylko słyszy prąd w gniazdkach, słyszy też całe tło z sześciu kilometrów (cyfry wyssane obrazowo z palca), ptaki, samoloty, wiatr, szum nietoperzych skrzydełek, i taka imitacja głośnika wydaje dźwięki jak piłowanie zbrojeniowego pręta, nieznośne. Reklamy piłują wielką piłą most niemalże, dźwięk każdej jest jak gąsienica czołgu w błocie mojego mózgu odciśnięta, bardzo muszę się starać, żeby rozmiękczyć z powrotem gliniany ryt na gładko. Pokryć wieloma warstwami błota nowych, moich myśli, posadzić wierzby w błocie. A ja tylko chcę szybować w przestrzeni, gdzie błoto jawi się kwiecistym wzorem, tu i ówdzie łyska, błyska oczkiem, nie chcę dowiadywać się niczego, szczególnie o moczu, wirusach i pasożytach, tylko przechodząc. 

Kiedy moja myśl potrafi jak zestrzelona kaczka spadać wprost pod gąsienicę "mediów" tylko przechodząc przez pomieszczenie z przesterowanym głośnikiem, kiedy potrafi dostać palpitacji od samego zderzenia się z maszynowym dźwiękiem, to nic dziwnego, że telewizyjni zaczną wybuchać po kolei, kiedy już teraz, w zetknięciu z inną opinią atakują werbalnie w szranki na decybele, oponent zamilka, bo opada mu szęka w szoku, patrząc na moment wejścia w hipnozę aktywowaną słowem kluczem z gruntu władzy. Stąd krok do rękoczynów i, oby, samopodpaleń, ognie piekielne tak ciągną, tęskno do krainy ognia. Niesamowite, z jakim poświęceniem najmniejsze mróweczki walczą na skraju stada, topią się we własnym jadzie, by pomóc tym na szczycie w stadzie.
Kiedy jest się w pomieszczeniu w którym non stop drenuje przestrzeń głośnik, z którego sączy się nieustanny potok programu, zakodowana emocją niewolniczą fala dźwięku trzyma w niewoli głośników, boli mnie od tego mózg. Pomaga na chwilę zatkanie uszu. Kup, zrób i kup, nie masz, bój się - wal się. 
Może piję za dużo kawy? 
Ale będąc w pomieszczeniu ze szczekaczką, muszę nieustannie prowadzić dialog ze sobą, by kompletnie ignorować to, co słyszę, wzbiera we mnie agresja zupełnie jak po dziesięciominutowej rozmowie przez telefon zwany komórkowym, bo co on robi z moimi komórkami? Spina i zaciska? Telewizja naciska na moje jestestwo wolniej, za to jednolicie ciągle, podobnie jak wifi. Co będzie kiedy nadejdzie fifi?! Aluminiowa czapka? Na razie jakoś przędę. Telewizyjnych unikam, a jak już muszę, to unikam słów kluczy, implikują sobie sami, jednakże te mają słabszy poziom hipnozy, niż usłyszane od innej logiki. Ciekawe, o czym rozmawiają między sobą, chichotają obgadując? "Ty - pacz jaki ten ma krawat. - Hehehe - jak debil." I tu są dwa wyjścia, albo powiesz, że krawat nie ma znaczenia, bo może ma dobre zamiary? Tu popełniasz  największy błąd wieczoru i jesteś w centrum uwagi ze względu na powstały jazgot wystraszonego stada indyków które cię dopada, masz już łatkę wróg, faszysta i ruski zdrajca, do końca wieczoru trwa wojna, w najlepszym wypadku, na argumenty. Zahipnotyzowani telewizyjni bardziej są uparci i głośniejsi im mniej racji mają, jednocześnie szukając wciąż nowej zaczepki. Kiedy się ich unika, ignoruje zaczepki, sami się wybuchają, a nawet podpalają.

Jak wchodę pod drzewo, czuję boską dłoń gładzącą włosy, jak nagle nad głową pojawia się cała przestrzeń. Jak dżin wypuszczony z butelki. Jak powietrze.

Portret użytkownika keri

Odważniaku to jest kapitalny

Odważniaku to jest kapitalny felieton, szkoda, że nie został przedstawiony jako art.

Jak wchodzę do jakiegoś urzędu i gra radyjko to już wiem, że tam pracują debilki a urząd jest ich korytem i tylko po to jest utrzymywany z naszych podatków Smile

Strony

Skomentuj