Praca Zabawą, a Zabawa Pracą-Jak Profesjonalni Gracze Zarabiają na Grach Komputerowych

Kategorie: 

Źródło: pixabay.com

Chyba każdy z nas zna, albo jest osobą, która jako dziecko mówiła rodzicom, że kiedyś jeszcze będzie zarabiać na graniu w gry komputerowe. Oczywiście, w czasach starych monitorów CRT takie stwierdzenie wydawało się absurdalne. Jednak teraz, niemal co kilka tygodni słyszymy o zawodnikach przebijających rekordy zarobków w sferze esportowej. Pytanie więc… Jak?

 

Najbardziej oczywistym sposobem jest esport. Pomimo, że pierwszy turniej “esportowy” odbył się na uniwersytecie Stanford w latach 60., to ten format zawodowego grania w gry wybuchł wraz z rozwojem gier sieciowych w latach 90.

 

Pierwsze kroki esportu

Za pierwszy event esportowy z prawdziwego zdarzenia uważa się odbyty w 1997 Red Annihilation podczas którego Dennis “Thresh” Fong wygrał Ferrari 328 GTS należące do twórcy gry Quake Johna Carmacka. Kilka lat później, turnieje esportowe były już normą w świecie gier, najpopularniejsze z których były rozgrywane już właściwie w dwie przeważające nad innymi gry—taktyczną strzelankę drużynową Counter-Strike oraz strategię science fiction Starcraft.


O ile Counter-Strike dominował scenę europejską, o tyle wzrost popularności Starcrafta w Korei spowodował zalążki w pełni profesjonalnej sceny esportowej. To tam właśnie esport po raz pierwszy pojawił się w telewizji i przyciągnał sponsorów takich jak Samsung czy SK Telecom. Koreański model okazał się w pewnym sensie przepowiednią dla przyszłości esportu. O ile ten nigdy nie wszedł do mainstreamu w Europie, przełom nastąpił w latach 2010-15 kiedy to przez rozwój technologii streamingowej, portale takie jak Twitch.tv i YouTube znacznie zwiększyły zasięg esportu.

 

Profesjonalnie = opłacalnie

 

W tym momencie, nagrody w grach League of Legends czy DOTA 2 sięgają wielomilionowych pul. W zeszłym roku, turniej The International osiągnął pulę nagród wartą ponad 34 miliony dolarów. Do tego dochodzą niemal wszechobecne pensje dla graczy gracze topowych drużyn gry Counter-Strike: Global Offensive zarabiają zazwyczaj ponad 20 tysięcy euro miesięcznie, do tego otrzymują część nagród za turnieje, oraz część przychodów z wirtualnych naklejek które gracze mogą naklejać na swoje skórki, czyli tzw. Skiny.

Cena stylu

Fajne skiny zresztą są kolejnym sposobem zarabiania na grach, jeżeli ktoś nie ma koordynacji oko ręka wymaganej do strzelania. Wielu graczy zarabia z handlowania skórkami, kupując i sprzedając je na rynku Steam. Ponieważ skórki mozna zamieniać na prawdziwe waluty poprzez serwisy takie jak chociażby linkowany wcześniej Skinwallet, zręczni “traderzy” potrafią zarobić naprawdę dużo sumy handlując skórkami.

 

W końcu, jeżeli nie ma się smykałki do gry na najwyższym poziomie, ani umiejętności ekonomicznych, to można liczyć na osobowość. Streamerzy i YouTuberzy przeróżnych gier potrafią zarabiać tysiące dolarów, nawet jeżeli ich umiejętności odstają od profesjonalistów. Najlepiej zarabiający obecnie streamerzy zarabiają ponad sto tysięcy dolarów miesięcznie.

 

Prawda jest jednak taka, że takie imponujące sukcesy zdobędą jedynie nieliczni, zresztą tak jak w wielu innych podobnych polach, jak chociażby w sporcie. Na każdego legendarnego esportowca przypada setki tysięcy gorszych graczy, na każdego popularnego youtubera czy streamera, miliony osób które za swoje wysiłki nigdy nie zobaczą ani grosza. Dlatego, jeżeli liczycie na zrobienie kariery niczym legendy takie jak Fiip “neo” Kubski czy Tyler “Ninja” Blevins, zastanówcie się dwa razy, bo możliwe, że z tego nic nie wyjdzie.

 

Ocena: 

5
Średnio: 5 (1 vote)
Opublikował: [email protected]
Portret użytkownika M@tis

Skomentuj