Poziom promieniowania w Fukushimie jest znacznie wyższy niż wcześniej sądzono

Kategorie: 

Źródło: 123rf.com

Poziom promieniowania w elektrowni jądrowej nr 1 w Fukushimie jest znacznie wyższy niż wcześniej sądzono i szacuje się go na 10 siwertów na godzinę - czyli śmiertelną dawkę dla każdego, kto znajduje się w pobliżu przez godzinę.

 

Odkrycie oznacza, że plan likwidacji zniszczonej elektrowni będzie musiał zostać poddany przeglądowi. Bardzo wysokie poziomy promieniowania wewnątrz uszkodzonych budynków reaktorów w Fukushimie Daichi nr 1 zostały opisane przez organy regulacyjne jako "niezwykle poważny" problem dla całkowitej likwidacji obiektu.

 

Według japońskiej agencji Nuclear Regulatory Authority (NRA), ogromna ilość materiału radioaktywnego pozostaje w reaktorach nr 2 i nr 3. Jak wspomniano, przy szacowanym poziomie 10 siwertów na godzinę, poziom promieniowania jest śmiertelny dla każdego, kto przebywa w okolicy przez co najmniej godzinę.

 

Odkrycie to potwierdza również, że pracownikom będzie niezwykle trudno przenosić fragmenty paliwa, co zwiększa prawdopodobieństwo, że plan likwidacji będzie musiał zostać zmieniony. Oznacza to, że uszkodzona elektrownia atomowa Fukushima Daiichi oficjalnie stała się problemem porównywalnym z otoczonym złą sławą Czarnobylem.

 

Co prawda reaktory w tym miejscu nie eksplodowały i nie zatruwają biosfery na taką skalę, ale usuwanie skutków zniszczeń na skutek trzęsienia ziemi i tsunami z 11 marca 2011 roku będzie jeszcze trudniejsze i na pewno potrwa latami. Japończycy chyba nie znajdą "biorobotów", czyli ludzi przeznaczonych na zatracenie, któzy będa rąbać przysłowiowy grafit jak sałdaci sowieckiego sajuza.

 

Chociaż to nie jest takie wykluczone, bo niektórzy japońscy emeryci czują się tak bezużyteczni, że zgłaszali się na samobójcze misje w Fukuszimie już w 2011 roku. Ta chęć zakończenia życia jako kamikaze chyba Japończykom nie minęła. Inna ewentualność to takie udoskonalenie robotów, aby były w stanie wykonać jakiekolwiek prace w tak niesprzyjającym radiologicznie środowisku. Do tego jednak brakuje jeszcze bardzo dużo.

 

Problem Fukuszimy pozostaje i nabrzmiewa i mimo upływu dekady nadal jest daleki do rozwiązania. Tego spodziewali się wszyscy. Nadal trudno oszacować jaki poziom skażenia radioaktywnego dostał się do środowiska na skutek tej katastrofy nuklearnej. Jej przebieg różnił się zdecydowanie od tej na terytorium dzisiejszej Ukrainy, w Czarnobylu, bo tamta sytuacja została szybko zatrzymana a Fukuszima zatruwa Pacyfik już od dekady i nic nie wskazuje na to, aby miało się to zakońćzyć w najbliższym czasie.

 

 

 

 

Ocena: 

2
Średnio: 2 (1 vote)
Opublikował: admin
Portret użytkownika admin

Redaktor naczelny i założyciel portalu zmianynaziemi.pl a także innemedium.pl oraz wielu innych. Specjalizuje się w tematyce naukowej ze szczególnym uwzględnieniem zagrożeń dla świata. Zwolennik libertarianizmu co często wprost wynika z jego felietonów na tematy bieżące. Admina można również czytać na Twitterze   @lecterro


Komentarze

Portret użytkownika Monique

Nowość,że

Nowość,że hahahahahhahahahahahhahahahahhaqha :DDDDDDDDDDDD. przecież wszystko to jest wiadome od dawna........dlaczego na znz podaje się tzw. "odgrzewane kotlety" jak na mainstream??????????

Portret użytkownika 54654

To jest błędne.

To jest błędne. Promieniowania się się nie osądza tylko mierzy. Więc fałsz. Ktoś liczy na głupotę czytelników. Musieli podawać fałszywe dane z pomiarów. Pomiary są na pewno wykonywane regularnie, przecież tam ekipy pracują.

Portret użytkownika Quark

Taką mają technologię a nie

Taką mają technologię a nie potrafią za pomocą zdalnie sterowanych maszyn zabetonować co trzeba by stworzyć szczelną konstrukcję a potem zalać to wodą , która będzie krążyć w obiegu zamkniętym przez wymiennik ciepła by całość chłodzić ? Potem dołożyli by tylko "elewację" ekranującą od promieniowania i po robocie ! W rok da się to zrobić ! 

Portret użytkownika Rumcajs

pomysł całkiem fajny ale nie

pomysł całkiem fajny ale nie możliwy do zrealizowania - skażenie jest tak duże że nie da się przebywać tam dłużej jak godzinę wszystko co dłużej będzie miało już nieodwracalne skutki na zdrowiu. Roboty wytrzymują po parę minut a co dopiero żywy człowiek. Gdyby mogli cokolwiek tam zrobić to zrobili by to - a tym czasem mija 10 lat i zero sposobów na te puszki pandory, a ocean umiera - i ludzie też na raki ale wmawia się im przykrywkę fałszywą c0vld.

Moim zdaniem powinni to całe otoczyć takim fest murem szczelnym wysokim na 50 lub więcej metrów - tak aby zalać to całe wszystko wraz budynkami wodą, a później to wszystko rozbierać w tej wodzie maszynami jakimiś skonstuowanymi specjalnie do tego, i wyciągać wszystko powoli ale skutecznie do jakiś szczelnych kontenerów.

Promieniowanie jest dużo większe niż podają - 2.5 km od reaktorów promieniowanie z tego skażenia jest takie że zamyka licznik trzymany w dłoni na wysokości ponad 1 metra https://www.youtube.com/watch?v=6zCYOkhpDNQ 

A co dopiero jak by na ziemi położyć i przy samych reaktorach - pewnie nie ma licznika na ziemi który byłby w stanie zmierzyć takie wartości bo nie ma takiej skali w żadnym (nawet w militarnych). 

Z a p r a s z a m - www.NPTV.pl

 

Portret użytkownika Quark

To nie raktory eksplodowały

To nie raktory eksplodowały bo nie doszło do wybuchu atomowego lecz zgromadzony w nich WODÓR , który rozsadził podczas swego zapłonu kopułę betonową reaktora doprowadzając do jego całkowitego rozszczelnienia. Takie są fakty.

Natomiast w Czernobylu STOPIENIU uległ rdzeń reaktora i uran w postaci gazowej (bardziej parowej) wydostał się do atmosfery opadając później wraz z deszczem który zabarwił na czarno .

Strony

Skomentuj