Poziom oceanów obniżył się tylko czasowo

Kategorie: 

Na zdjęciu Malediwy, archipelag na oceanie Indyjskim zagrożony przez wzrost poziomu morza - źródło: dreamstime.com

Jak wiadomo jeden z głównych aksjomatów globalnego ocieplenia jest stały wzrost poziomu wody. Jakież było zdziwienie naukowców, gdy okazało się, że od początku 2010 roku do połowy 2011 roku, średni globalny poziom morza obniżył się o 5 mm.

 

Sprawa była tak ewidentnie zaskakująca, że doczekała się dogłębnego zbadania przez naukowców. Głównym winowajcą takiego stanu rzeczy był wzrost opadów w Australii, północnej Ameryce Południowej i Azji Południowo-Wschodniej, który z kolei był spowodowany przez fenomen La Nina.

 

La Nina, czyli chłodzenie powierzchni tropikalnego Pacyfiku to zjawisko, które ma daleko idące konsekwencje dla pogody na całym świecie. Większość opadów na świecie składa się z wcześniej odparowanej wody z oceanów, a większość z deszczem i tak spada nad morzem.  Jednak, ponieważ La Nina przesunęła wzór opadów, na ziemię więcej wody niż zwykle.

 

La Nina sama w sobie była bardzo nietypowa i była najsilniejsza od sześciu dziesięcioleci.  Trudno powiedzieć, dlaczego tak się stało, ale jedno jest pewne, obniżenie poziomu morza było chwilowe, a teraz wody przybywa ponownie z tym samym tempie średnio 3,1 mm rocznie.  Prawie cała woda, która została wtedy przeniesiona z deszczem na ziemię wróciła do oceanu. 

 

Pomiary poziomu morza wykonano za pomocą satelity z reflektometrycznym systemem badania powierzchni fal na częstotliwościach mikrofalowych. Ważną rolę odgrywa także duet sond grawitacyjnych GRACE, który śledzi zmiany w ziemskim polu grawitacyjnym, które mogą wywoływać zarówno powodzie jak i susze. Poziom morza rośnie jednak głównie z uwagi na fakt, że woda ocieplając się, przede wszystkim rozszerza się, a do tego topniejące lodowce dokładają więcej nowej wody.

 

Najnowsze La Nina rozpoczęło się w czerwcu 2010 roku.  Jego szczyt przypadł w zimie 2010-2011.  W maju 2011, po raz pierwszy wydawało się, że się kończy, ale pod koniec lata fenomen nagle odzyskał siły i skończył się z początkiem zeszłej zimy. Tego lata pogoda pozostaje neutralna, ale istnieje mniej więcej 50 procent szans, że rozpocznie się zjawisko El Nino, czyli cyklicznego ocieplenia tropikalnego Pacyfiku. Wyniki badań opublikowano w czasopiśmie Geophysical Research Letters .

 

 

Ocena: 

Nie ma jeszcze ocen
Opublikował: admin
Portret użytkownika admin

Redaktor naczelny i założyciel portalu zmianynaziemi.pl a także innemedium.pl oraz wielu innych. Specjalizuje się w tematyce naukowej ze szczególnym uwzględnieniem zagrożeń dla świata. Zwolennik libertarianizmu co często wprost wynika z jego felietonów na tematy bieżące. Admina można również czytać na Twitterze   @lecterro


Komentarze

Portret użytkownika Pulsar

A na jakiej podstawie

A na jakiej podstawie wnioskujesz iż "w czasie przejścia przez równik galaktyczny możemy gwałtownie się powiększyć, do pęknięć może dojść na północnej półkuli."
Ciekaw jestem tego poglądu.

Portret użytkownika Pulsar

Skoro teoria rozszerzającej

Skoro teoria rozszerzającej się ziemi może być prawdziwa, to naturalną koleją rzeczy że woda opada, gdyż rozlewa sie na coraz to szerszą ziemię. Dodajmy do tego spękania i rowy a znajdziemy odpowiedź dlaczego woda opada.

Portret użytkownika Anarchiusz

Przy aktualnej aktywnosci

Przy aktualnej aktywnosci wulkanow wody powinno przybywac.
A co sie z woda dzieje.. od 2 lat zwiekszona jest wilgotnosc powietrza, od tego samego czasu mamy zwiekszone zachmurzenie i dziwna pogode (szklarniowa). Zmniejszyl sie tez minimalny pulap chmur (zwiekszyla sie przestrzen ich wystepowania)..itd itp.. WODA TA JEST W ATMOSFERZE...chroni nas przed wzmozona aktywnoscia sloneczna.. 

Strony

Skomentuj