Potwierdzenie ataku chemicznego w Syrii może doprowadzić do interwencji zbrojnej

Kategorie: 

Źródło: www.dreamstime.com
Sytuacja rozwija się dość szybko, wciąż jednak są problemy z określeniem liczby osób, które zostały poszkodowane w wyniku ataku chemicznego w pobliżu Damaszku. Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka twierdzi, że zmarło co najmniej 100 osób, zaś według Wolnej Armii Syrii liczba ta jest nawet wyższa niż 1600. Zakładając, że użycie broni chemicznej było zaplanowane przez terrorystów, wysoka liczba ofiar z pewnością jest im na rękę.

 

Syryjscy rebelianci oraz kraje takie jak Stany Zjednoczone czy Izrael oskarżają wojska Baszara al-Assada o użycie broni chemicznej. Jak donosi Al-Jazeera, ponad 30 krajów domaga się aby eksperci ONZ ds. broni chemicznej, którzy znajdują się obecnie w Syrii, przeprowadzili śledztwo dzięki któremu będzie można ustalić ile osób zostało zabitych oraz kto doprowadził do tej masakry. Głównymi ofiarami tego ataku chemicznego są kobiety i dzieci. Rosja zdecydowanie potępiła użycie tej broni zaznaczając, że rząd Syrii z całą pewnością nie stoi za tymi morderstwami.

 

Sojusznik Baszara al-Assada zasugerował wprost, że atak chemiczny był zaplanowaną przez terrorystów prowokacją. Rzecznik MSZ Rosji Aleksandr Łukaszewicz wyjaśnia, że sytuacja zbiega się w czasie z misją ONZ-owskich ekspertów, którzy właśnie przystąpili do badania wcześniejszych tego typu wydarzeń. Broń chemiczna została użyta w pobliżu Damaszku, podczas gdy eksperci znajdowali się w stolicy. Łukaszewicz dodał również, że rakieta z gazem bojowym została wystrzelona z terenów okupowanych przez rebeliantów.
„Rakieta domowej roboty zawierająca trującą substancję, która jak dotąd nie została zidentyfikowana - podobna do tej, którą terroryści użyli 19 marca w Khan al-Assal - została wystrzelona 21 sierpnia z pozycji zajętych przez bojowników” - stwierdził Rzecznik MSZ Rosji Aleksandr Łukaszewicz.

Władze Syrii zapewniają, że wojsko nie użyło broni chemicznej, ponieważ zdają sobie sprawę z tego, że atak chemiczny na rebeliantów w trakcie gdy w kraju odbywa się misja ONZ byłby "politycznym samobójstwem". Wojsko tak na prawdę nie widzi potrzeby, aby używać tego typu broni, ponieważ walka z terroryzmem i tak skończy się zwycięstwem Assada, którego armia jest zdecydowanie silniejsza i liczniejsza. Opozycja stara się za wszelką cenę zaprzepaścić szanse na przeprowadzenie pokojowych rozmów, które zostały po raz pierwszy zaproponowane przez Rosję i USA jeszcze w maju.

 

Sytuacja wygląda bardzo niebezpiecznie dla syryjskiego rządu. Minister spraw zagranicznych Turcji Ahmet Davutoglu powiedział, że czerwona linia została przekroczona już dawno temu i domaga się reakcji ze strony społeczności międzynarodowej. Natomiast MSZ Francji Laurent Fabius zapowiedział, że jeśli dane na temat kolejnego użycia broni chemicznej w Syrii zostaną potwierdzone, jego kraj będzie się domagał interwencji zbrojnej.

 

Aktualnie trwa nadzwyczajne posiedzenie Rady Bezpieczeństwa ONZ i jeśli nie zostanie tam podjęta decyzja o inwazji na Syrię to można się spodziewać próby podjęcia działania na własną rękę. Rosja może zareagować na to bardzo brutalnie i nie cofnie się tak jak się tego spodziewa. Może to oznaczać, że sytuacja w Syrii niebezpiecznie zbliżyła nas do wojny na znacznie większą skalę.

 

 

 

 

Ocena: 

Nie ma jeszcze ocen
Opublikował: John Moll
Portret użytkownika John Moll

Redaktor współpracujący z portalem zmianynaziemi.pl niemal od samego początku jego istnienia. Specjalizuje się w wiadomościach naukowych oraz w problematyce Bliskiego Wschodu

loading...


Komentarze

Portret użytkownika cytat

.  ...Niektórzy zachodni

.  ...Niektórzy zachodni eksperci w ogóle mają wątpliwości, czy chodzi o sarin. Ponadto, wzywają do nader oględnego traktowania udostępnionych w internecie zdjęć, zrobionych jakoby natychmiast po ataku.
„Widać na nich, że ludzie, udzielające poszkodowanym pierwszej pomocy, nie mają na sobie ubrań ochronnych”, - napisał w swym blogu ekspert do spraw broni chemicznej z Instytutu Badań Problemów Bezpieczeństwa Unii Europejskiej Jean Pascal Zanders. – „W przypadku sarinu tak być nie może. Bez ubrań ochronnych doszłoby do mnóstwa wtórnych zatruć”, - wyraża przekonanie Zanders
.

Portret użytkownika Ja

Z tego co mi wiadomo według

Z tego co mi wiadomo według doniesień niezależnych dziennikarzy amerykańskich i nie tylko, rebelianci wcześniej mieli uzyć sarinu przeciw ludności cywilnej Syrii.
P.S. dziwne że ci eksperci z tego ONZ są blokowani przed możliwością wyjaśnienia co użyto i kto za tym stoi. Z drugiej strony ta organizacja zasłyneła niechlubnie tym co robiła w Bośni a o czym mozna się dowiedzieć z filmu "The Whistleblower" , tak na marginesie ciekawy film ;]

Kochane pieniążki cóż by głupcy robili gdybyście nie istniały ;]

Portret użytkownika anty unia

wiadomo kto robi takie

wiadomo kto robi takie prowokacje.najsmieszniejsze i tragiczne zarazem jest to ze zabitych parenascie tysiecy ludzi bronia konwekcjonalna jest ok ale gazem 1600 to juz nie.masakra.z tego bedzie wojna

Skomentuj