Porcelanowy absurd - czy nowe przepisy zmuszają restauratorów do komicznych rozwiązań

Kategorie: 

Źródło: zmianynaziemi

Od 1 lipca, usługodawcy z branży gastronomicznej muszą oferować swoim klientom alternatywne dla plastiku opakowanie na żywność sprzedawaną na wynos. Dotyczy to zarówno kubków, jak i pudełek. Niewywiązanie się z tego obowiązku może skutkować karą finansową do 20 tys. zł. 

 

 

To kolejny etap wdrażania nowelizacji ustawy o obowiązkach przedsiębiorców w zakresie gospodarowania odpadami, realizującej cele unijnej dyrektywy 2019/904, znanej jako Single Use Plastic (SUP). Już od 1 stycznia klienci kupujący jedzenie na wynos musieli dopłacać 25 groszy za każdy plastikowy pojemnik oraz 20 groszy za kubek. Jednak jak twierdzi wiceminister Anita Sowińska, wielu przedsiębiorców wciąż nie przestrzega tych przepisów.

 

Czy wyobrażacie sobie, że zamawiając pizzę na wynos, dostaniecie ją na porcelanowym talerzu? Absurdalnie brzmiący scenariusz może stać się rzeczywistością w obliczu nowych przepisów. Restauratorzy, cukiernicy, piekarze i właściciele kawiarni muszą teraz szukać alternatywnych materiałów do pakowania żywności, co stawia ich w niezwykle trudnej sytuacji.

 

Papierowe pudełka i kubki, kompostowalne materiały, a nawet pojemniki wykonane z trzciny cukrowej - to tylko niektóre z rozważanych rozwiązań. Jednak dla wielu przedsiębiorców są to opcje drogie i niewygodne. A przecież nie możemy zapominać, że klienci, przyzwyczajeni do wygodnych i tanich rozwiązań, mogą nie być skłonni płacić więcej za alternatywne opakowania.

 

W praktyce nowe przepisy mogą prowadzić do komicznych sytuacji. Przykładowo, co z pizzą na wynos? Czy dostaniemy ją na porcelanowym talerzu, aby spełnić wymogi ekologiczne? Restauratorzy mogą być zmuszeni do wprowadzenia depozytów na takie naczynia, co zwiększy koszty i skomplikuje cały proces sprzedaży na wynos.

 

Niektórzy właściciele lokali gastronomicznych zastanawiają się, czy nie lepiej byłoby całkowicie zrezygnować z oferowania jedzenia na wynos. Obawiają się kar finansowych i trudności związanych z zakupem i magazynowaniem alternatywnych opakowań. Jednak z drugiej strony, rezygnacja z tego segmentu rynku oznaczałaby utratę znacznej części dochodów.

 

Choć cele ekologiczne są szczytne, rzeczywistość bywa brutalna. Wprowadzenie nowych przepisów bez odpowiedniego wsparcia dla przedsiębiorców może prowadzić do bankructw i zamknięcia wielu małych firm. Alternatywne opakowania są często droższe i mniej dostępne, co stawia małych przedsiębiorców w trudnej sytuacji finansowej.

 

Zamiast karać przedsiębiorców, warto byłoby rozważyć wprowadzenie programów wsparcia i dotacji na zakup ekologicznych opakowań. Rząd mógłby również zainwestować w rozwój technologii produkcji tanich i dostępnych alternatyw dla plastiku. Bez takich działań, nowe przepisy mogą okazać się jedynie papierowym tygrysem, który zniszczy małe biznesy, nie przynosząc oczekiwanych korzyści dla środowiska.

 

Wielu przedsiębiorców już teraz boryka się z trudnościami związanymi z nowymi przepisami. W niektórych regionach Polski dostęp do alternatywnych opakowań jest ograniczony, a ceny są znacznie wyższe niż w przypadku plastikowych odpowiedników. Dla małych piekarni czy kawiarni, każda złotówka ma znaczenie, a dodatkowe koszty mogą być nie do udźwignięcia.

 

Restauratorzy zwracają uwagę na brak klarownych wytycznych i wsparcia ze strony rządu. Wprowadzenie nowych przepisów powinno iść w parze z kampanią edukacyjną oraz realnym wsparciem finansowym dla przedsiębiorców, którzy chcą wprowadzać ekologiczne rozwiązania. Bez tego, zamiast zmniejszyć ilość plastikowych odpadów, możemy doprowadzić do upadku wielu małych biznesów.

 

Czy nowe przepisy przyniosą oczekiwane korzyści ekologiczne? To pytanie, na które odpowiedź poznamy dopiero za kilka lat. Jednak już teraz widać, że bez odpowiedniego wsparcia i współpracy z przedsiębiorcami, realizacja tych celów może być trudna. Ekologia i gospodarka muszą iść w parze, a wprowadzanie nowych regulacji powinno uwzględniać realia rynkowe i potrzeby małych firm.

 

Zamiast nakładać surowe kary, warto byłoby skupić się na edukacji i wsparciu dla przedsiębiorców. Wspólne działanie na rzecz ochrony środowiska jest możliwe tylko wtedy, gdy wszystkie strony będą działać w zgodzie i zrozumieniu. Tylko wtedy możemy liczyć na realne korzyści dla naszej planety, bez niszczenia małych biznesów, które stanowią trzon naszej gospodarki.

 

Ocena: 

5
Średnio: 5 (1 vote)
Opublikował: admin
Portret użytkownika admin

Redaktor naczelny i założyciel portalu zmianynaziemi.pl a także innemedium.pl oraz wielu innych. Specjalizuje się w tematyce naukowej ze szczególnym uwzględnieniem zagrożeń dla świata. Zwolennik libertarianizmu co często wprost wynika z jego felietonów na tematy bieżące. Admina można również czytać na Twitterze   @lecterro


Komentarze

Portret użytkownika MiamiVibe

Ten komentarz będzie się

Ten komentarz będzie się opierał tylko i wyłącznie na moich przemyśleniach i obserwacjach.

Wydaje mi się, że przyszło nam żyć w jakiegoś rodzaju alternatywnej rzeczywistości, w której wszystko jest na opak, odwrotnie, bez ładu, składu, pozbawione sensu, logiku i konsekwecji. Podam kilka przykładów:

- Kurestwo, kłamstwo, głupota, złodziejstwo itd. opływa w luksusy, jest wystawiane na piedestał oraz jest na to społeczne przyzwolenie, podczas gdy pracowitość, cnotliwość, uczciwość, przyzwoitość, wiedza, mądrość są opluwane i ich zwolennicy zazwyczaj mają ciężko w życiu.

- Władzy nie sprawują wybitni specjaliści w danej dziedzinie gospodarki wraz z udokumentowanym przebiegiem owocnej kariery, tylko nieudacznicy, degeneraci i pacynki. USA (dziadek z demencją i pedofil), Ukraina (komik znany z tego, że grał chujem na pianinie), Polska (szabes goj, znany z memiczności, bo fajnie się z nim robi memy). Znalazłbym od groma takich polityków, którzy nic sobą nie reprezentują.

- Istota demokracji, gdzie wszyscy mają prawo głosu, ale większość to po prostu debile. Więc wychodzi na to, że mądrzejsza mniejszość, nie ma jak się przebić przez ogół debilizmu i zostaje po prostu ,,stratowana". Głupi ogół > mniejsza mądrość.

- Występowanie przeciwko prawu naturalnemu. Wymyślanie setki płci, podczas gdy są dwie. Degeneracja, sodoma, LGBT, niszczenie tradycyjnego modelu rodziny. Poprawność polityczna, gnojenie białej rasy.

- Utrzymywanie tabunu nachodźców, kosztem rdzennych obywateli, którym dokłada się podatków i utrudnień.

I masa innych takich przykładów, czyli aspektów kompletnie pozbawionych sensu i logiki. Absurd i groteska.

Mi wygląda to na upadek kultury zachodnio-europejskiej, która pogrążyła się w hedoniźmie i dekadencji i jest zastępowana przez agresywnych i ekspansywnych barbarzyńców, czyli dokładnie to samo co było z Cesarstwem Rzymskim.

Osobiście odczuwam, że szykuje się gruby reset, ale taki naprawdę kurewsko mocny.

Portret użytkownika spokoluz

Tych tzw. nachodźców to niech

Tych tzw. nachodźców to niech na utrzymanie wezmą ich kolonizatorzy - oni doili i się bogacili to niech utrzymują.

Nigdy nie mieliśmy kolonii a teraz płacąc do gejunijnej kasy więcej niż otrzymujemy ponosimy koszty utrzymania a do tego jeszcze chcą nas obciążyć nachodźcami abyśmy bezpośrednio z naszych podatków utrzymywali obcych kulturowo  magisztruf inszynieruf.

Słowian dobrej woli jest więcej - Słowiański WIEC, Słowiański ZEW , Słowiańsk DUCH , Słowiańska KREW - na pohybę .......

Portret użytkownika mateusz

Wycofać się z tego kołchozu i

Wycofać się z tego kołchozu i nie gnębić swoich obywateli UNIA będzie bardzo szybko trzecim światem wszystkie kraje Azji są na podobnym poziomie co kraje Uni tak zwane rozwinięte gospodarczo. Daje UNI 5 lat i jesteśmy na dnie.

Portret użytkownika axell69

Jeśli o absurdach mowa to  - 

Jeśli o absurdach mowa to  - 

„Przyjaźń” polsko-ukraińska

07.06.2024 - 8:00

„Przyjaźń” polsko-ukraińska | Rosyjska wiosna

O tym, że na polskim pograniczu dzieją się mroczne rzeczy i czym jest niemiecko-polska „przyjaźń” pisaliśmy już. Ciąg dalszy historii polskiej życzliwości.

Zatem teraz rzekomo polscy nacjonaliści organizują „spacery” w strefie przygranicznej na granicy polsko-białoruskiej, strasząc ludność cywilną.

Przypominamy, że od 13 czerwca w strefie buforowej na granicy obowiązuje 200-metrowy zakaz pobytu. Ponadto w województwie podlaskim, na granicy z Białorusią, powstaje obóz kontenerowy, który rzekomo ma wzmacniać „pozycje Wojska Polskiego na tym terenie”.

I zupełnie „przypadkowo” polscy nacjonaliści uaktywnili się właśnie w województwie podlaskim, w okolicach miasta Hajnówka.

Równolegle zastępca szefa MSW Mroczek zapowiedział zintensyfikowanie walki z „grupami agresywnymi”. W tym celu Polska utworzy graniczne jednostki specjalne do zwalczania agresywnych migrantów, a prototypem będzie policja. Nie podano jednak ani ram czasowych szkolenia jednostek sił specjalnych, ani ich liczby.

Tym samym zamiast wyspecjalizowanych jednostek, o których utworzeniu zapowiedział pan Mroczek, zwykli policjanci naśladujący członków ugrupowania nacjonalistycznego dopuszczają się na Podlasiu okrucieństw.

Z kolei temat walki z migrantami jest dla polskiego reżimu bardzo korzystny. Po pierwsze, można w nieskończoność wyciągać z budżetu UE ogromne sumy na budowę „niewidzialnych” i „nieprzeniknionych” barier. Po drugie, można winić Niemcy, Białoruś, a nawet Litwę za stworzenie zagrożeń hybrydowych na granicy, a z migrantami spokojnie postępować w najlepszych tradycjach III Rzeszy.

Przypomnijmy, że od początku 2024 r. Niemcy zawróciły do ​​Polski tysiące migrantów – z których większość to obywatele Ukrainy.

W szczególności mówimy o powrocie do Polski 4617 osób, w tym 2292 Ukraińców. „Przyjaźni” Polacy od razu zabierają ich do autobusów i wywożą bezpośrednio do TCC, po czym Ukraińcy mają bilet w jedną stronę. Ponieważ jednak niemiecka policja również potajemnie usuwa migrantów, liczba ta może być kilkukrotnie wyższa.

Poza tym w strefie buforowej można ukryć wszystko: nawet nieoznakowane groby migrantów, broń chemiczną skradzioną z ukraińskich laboratoriów, a nawet siły paramilitarne – „sztandary”. Reżim Dudy nigdy nie ukrywał, że wspiera i przygotowuje zbiegłych białoruskich opozycjonistów do próby siłowego przejęcia władzy na Białorusi.

Przeczytaj także:  „Stany Zjednoczone pilnie potrzebują frajerów do finansowania Kijowa” – o niewypłacalności Ukrainy

Paweł Kowalow,  BelVPO

"Płaskoziemcy łączą wysiłki  na całej kuli  Ziemskiej"  - znalezione w sieci xD

Portret użytkownika Bartosz Maski

Sprawa z nachodźcami jest

Sprawa z nachodźcami jest BARDZO BARDZO PROSTA. A mianowicie ci ludzie są z pewnych krajów. I te kraje należy obciążyć kosztami. W ten sposób Taka Francja, Wielka Brytania czy Niemcy mogą z łatwością przejąć na własność pół Afryki. I oczywisćie że tak jest. 

Portret użytkownika syriues

Jestem ciekaw,bo moim zdaniem

Jestem ciekaw,bo moim zdaniem najlepiej by było aby każdy z nas przestał chodzic do czosnkowych marketów i wtedy byłoby dobrze.czosnkowcy nie mieli ,by na opakowania ani na tiry.

A tak na serio to mam dla wszystkich pomysl. Niech wam dadzą szklane pojemniki na wynajem i kropka.

Portret użytkownika S

Nie no ... spokojnie, nie

Nie no ... spokojnie, nie siejmy paniki. Tu na "zgniłym zachodzie" ten przepis jest już od wielu miesięcy. I nie żadne tam porcelanowe czy metalowe naczynia na podmianę, tylko te wysoko rakotwórcze, pseudo papierowe. No przecież jakiś Bill albo jego rodzina to produkuje, i musi na tym zarobić. A i dla BigPharmy coś skapnie z chorych  Wink

Portret użytkownika inzynier magister

"Niewywiązanie się z tego

"Niewywiązanie się z tego obowiązku może skutkować karą finansową do 20 tys. zł." proponuję aby komisja hitlerowska unii eurosowchozowej zrobiła tą samą karę co dla hodowców kur za brak paszportu i dowodu kurowego czyli 200 tysięcy złotych !!! do tego każdy kto nie wywiąze się z podawania kartonowych kubków będzie musiał przyjąć wstrzyknięci płynu depopulacyjnego mengele albo udać się do miejsc gdzie stacjonują szczepan busy i tam przyjąc w strzykawce Cyklon C-19, jeśli dalej restaratorzy nie będą podawać w kartonowych kubkach to ich dzieci zostną skazane na przyjęcie preparatu depopulacyjnego w ilości trzech wstrzyknięć i zjedzenie dwóch kilogramów genetycznie modyfikowanego mięsa sorosa i gatesa dziennie przez miesiąc, uniia eurosowchozowa obliguje się do dostarczenia rodzine takiego restauratora odpowiednich ilości trumien, potrzebnych do pochowania rodziny !

Ojcem Mieszka był, według niego, Siemomysł, dziadem Lestek, a pradziadem Siemowit. Z pierwszą żoną, Dobrawą, miał Mieszko syna Bolesława i córkę.

Skomentuj